Kolejne punkty w Enneagramie wynikają z siebie nawzajem, stanowiąc filozoficzne rusztowanie, na podstawie którego możemy domniemywać na temat natury nie tylko człowieka ale i kosmosu. Podobne rusztowanie przedstawiają systemy takie jak Osiem Trygramów Bagua (Chiny), Drzewo Życia (Żydzi) oraz indyjska filozofia jogi. Przypuszczalnie jest takich systemów więcej.
Na pewno fascynuje myśl, że różne kultury wyprodukowały, niezależnie od siebie, jednakowe mapy filozoficzne. Mogłoby to oznaczać, że rzeczywistość filozoficzna jest w jakiś sposób możliwa do obiektywnego mapowania. Jeżeli można ją w powtarzalny sposób i niezależnie rekonstruować, co na to np. fizycy? Nie wspominając już o potencjalnych inkwizytorach takiego uniwersalnie "słusznego" porządku.
W całym zagadnieniu tkwi wszak kruczek, który łatwo przegapić. Enneagram, wbrew błędnemu, a rozpowszechnionemu mniemaniu, nie opisuje Prawdy ("esencji"), lecz iluzję. Mówi on o nierzeczywistym świecie subiektywnego doświadczenia, przemijającym majaku percepcji, nie zaś o ostatecznej Jedni lub Prawdzie. Nad ideą "prawdziwej Prawdy", w odróżnieniu od prawdy, która się za taką jedynie podaje, głowili się filozofowie od Sokratesa po Kanta. Nie tylko zresztą oni. To, że doświadczenie człowieka jest złudzeniem optycznym (sic!) jego świadomości twierdził np. Einstein. W miarę ekspansji kultury Zachodu na naszym globie, pytanie zaczęło osiągać coraz szerszy pułap. Na uniwersytetach w Ameryce pytano studentów, czy wychowany w buszu Aborygen widzi to samo, co mieszkaniec Nowego Jorku. Wcześniej każdy zgodziłby się, że to samo, współcześnie coraz częstsze są jednak głosy kwestionujące taki pogląd. Po co zresztą daleko szukać, spójrzmy na, modną ostatnio, fizykę kwantową. Od jakiegoś czasu, trochę nieśmiało pyta ona właśnie o to: co jest prawdą? Czyli, cytując tytuł popularnego ostatnio filmu: What the bleep do we know?
Przydatność mapy iluzji jest ograniczona. Świętych wojen nie ma tu o co toczyć - enneagram to raczej instrukcja obsługi zardzewiałej ciuchci, niż projekt świetlanego panaceum na bolączki homo sapiens. Gdy zaznajamiamy się z niefortunnym przepisem widzimy, że opisuje on skutek oddzielenia od Prawdy, a nie sama Prawdę! Czyżby zatem jedyną możliwością powrotu do Prawdy było... odrzucenie samego przepisu?
Pospekulujmy. Nasz pozorne oddzielenie od prawdy, jeśli jest faktem, musi znajdować się wszędzie wokół. Czy to czasoprzestrzeń? A może materia? Żyjemy wszak we wszechświecie z niej ulepionym. Jeśli materia, to z pewnością nie tylko stół i szafa, ale w ogóle - forma. A zatem i - Osoba, to ona bowiem formą jest naszych charakterów... A dalej i za tym idąc - czy są emocje bazowe, emocje definiujące formę naszych osobowości? Gniew, lęk, wstyd... Może to je należy mianować głównym podejrzanym?
Jak widać, koncepcji na temat tego, co jest istotą iluzji, można wyprodukować sporo. Wszystkie powyższe pojęcia są aksjomatami, tzn. nie za bardzo jest sens ich definiować. Możemy powiedzieć, że są samo-oczywiste, lub cykliczne, tzn ograniczone same sobą, zawarte same w sobie i same siebie opisujące. Zauważmy, że koło Enneagramu kręci się nieustannie, podobnie jak Koło Fortuny, koło Jin-Jang, ale także i Koło Samsary. Jednym ze sposobów mówienia o tym, jest, nawiasem mówiąc, koncepcja reinkarnacji.
Koło iluzji kręci się dzięki dwóm przeciwnie skierowanym siłom: przyciąganiu Prawdy i odpychaniu Prawdy. Ponieważ Prawda jednocześnie przyciąga nas i odpycha, zmierzamy ku niej i jednocześnie - oddalamy się w przeciwnym kierunku. Mówiąc "Tak, Prawdo" - wybieramy sobie jakiś jej aspekt i postanawiamy go w sobie rozwinąć. Gdy jednak widzimy Prawdę z bliska, okazuje się, że jest ona, hm, niekoniecznie świetlista i piękna. Im bliżej jesteśmy autentycznego Siebie, tym więcej ukrytych, mrocznych tematów nam ową Prawdę o sobie przesłania. Nasze "Tak, Prawdo" - nie brzmi już tak pewnie. Czy to zresztą aby wciąż jest ta Prawda, po którą wyruszyliśmy? Lot ku niej przestaje być intelektualną zabawą, zaczyna obejmować konieczność spojrzenia na ukrytą w nas negatywność. Zaczyna sugerować konieczność przyznania, że absolutnie nie mamy pojęcia, co z tą negatywnością zrobić. To może odstręczać. Prawda już nie tylko nas kusi - jednocześnie też nas odpycha.
Z napięcia powstałego przez taką jednoczesną Zgodę-i-Niezgodę powstaje trwały kształt - Osoba. Osoba zaś, inaczej osobowość, to nasz typ enneagramowy. Oto Krasnoludek, który mówiąc jednocześnie "Tak" i "Nie", tworzy sprzeczność, czyli coś, co nie może istnieć. Mamy tu dwie części - świadomą i nieświadomą, sprzeczne ze sobą i wzajemnie wykluczające się. "Uciec" z tego paradoksu nasz Krasnal umie tylko przez stworzenie kolejnego siebie. W ten sposób powstaje nowy typ, który, mimo formalnych różnic, opierać się będzie na tej samej esencjonalnie sprzeczności. W ten sposób kolejne Krasnoludki eksperymentują z różnymi podejściami do Prawdy, trzęsąc portkami na myśl, że kiedyś rzeczywiście mogłyby owej Prawdy dotknąć. Koło kręci się bez ustanku, a Krasnale przechodzą w siebie kolejno, nigdy nie odważając się spaść w Czarną Dziurę jaka pod nimi zionie. Gdyby to zrobiły, straciłyby potrzebę bycia Osobą - potrzebę, która bierze się, jak łatwo zgadnąć, właśnie z kompromisu pomiędzy świadomym i nieświadomym umysłem. Dopóki zaś są Osobą, dotąd mają formę, która określa ich sens i uzasadnia istnienie. Są tożsamością, materią i samo-oczywistością - podobnie jak alchemiczny wąż Uroboros, zajadający ze smakiem własny ogon.
Ku rozrywce i refleksji przedstawiamy tu historię węża, no i oczywiście, dziewięciu, przepraszam - dziesięciu! - Krasnoludków.
PIERWSZY KRASNOLUDEK
Masa, inaczej Coś
Oczywiście masa to pierwotne poczucie, że w ogóle coś jest. Gdyby niczego nie było, nie byłoby o czym mówić. Koło iluzji zaczyna się więc od poczucia oddzielnej egzystencji. Jeżeli coś jest, i to coś ma masę (wagę), to znaczy, że jest ważne. W kategoriach osoby, taką ważność wyraża osąd (racja). Pierwszy krasnoludek wydaje werdykt: mam rację. Zawodem, który to odzwierciedla jest Prawnik.
Sprzeczność: Oczywiście Jedynka myli się i racji wcale nie ma. Gdyby ją miała, czyż trzeba by było to tak wyraziście podkreślać? Wszelkie wyraziste podkreślanie stawia rację Jedynki w opozycji do czegoś, co racją nie jest, a zatem odgradza Dobro od Zła. Widzimy tu jak Jedynka dzieli się na dwie części:
Stwierdzenie, że coś istnieje, nie rozwiązuje sprawy. Jakikolwiek osąd nie odzwierciedla pełni Prawdy, ponieważ jest zawężony i nie uwzględnia innych aspektów anegdotycznego słonia (tego od ślepców). Co to zresztą znaczy, że coś "istnieje"?
DRUGI KRASNOLUDEK
Wstecz-Masa, inaczej Co?
Wstecz-masa jest przeciwieństwem masy. Jest to rodzaj potencjalnej gotowości na otrzymanie masy. Oczywiście łatwo skojarzyć to z ciążą. Lub prezentem. Drugi Krasnoludek otwiera się na cudzą rację, troszcząc się o optymalne dla niej warunki. Sam nie wyraża żadnej racji, przeciwnie, skupia się na tym, aby nie zajmować stanowiska w ogóle. Jego jedyną funkcją jest przyjęcie (zrozumienie). Zawodem, który to odzwierciedla, jest Akuszerka.
Sprzeczność: Rzecz jasna takie postawienie sprawy jest frustrujące, bo Dwójka, jak każdy z nas, ma i swoje potrzeby. Gdyby rzeczywiście była jak czysta kartka, pozbawiona całkowicie egoizmu i troszcząca się o nas bez stawiania pytań, to czy czułaby się niedoceniona? Widzimy jak Dwójka dzieli się na dwie części:
Twierdzenie, że jest się tu po to, by służyć, niczego nie załatwia. Wciąż pozostaje wyparta część, która chciałaby zapłaty za usługi i manipuluje poczuciem wstydu, aby tę zapłatę zyskać.
TRZECI KRASNOLUDEK
Energia, inaczej Naprzód!
O ile Drugi Krasnoludek stwierdził, że nie wie, czym jest Prawda, o tyle Trzeci, konsekwentnie, pała chęcią jej poznania. Ponieważ jednak nie zna jej natury, tworzy sobie reprezentację. Reprezentacją jest dowolna rzecz, która ma dopingować Trójkę do dążenia naprzód. Stanowi ona dowód na to, że kierunek prawidłowy i że wysiłek nie idzie na marne. Trójka kroczy zatem drogą osiągnięć, które motywują ja do dalszej drogi. Zawodem, który odzwierciedla takie podejście, jest Biznesmen.
Sprzeczność: Trójka ma problem z zauważeniem, że poznanie Prawdy nie zależy od ludzkich wysiłków. Stałe dopingowanie się do drogi uniemożliwia uznanie własnej wartości, tu, w tej chwili. Trójka tkwi w paradoksie:
Jeżeli coś jest bardzo cenne, nie trzeba się motywować - człowiek naturalnie po to sięga. Jeśli wartość tego jest prawdziwa, sama rozkwitnie. Jeśli nie, zachwalanie tylko szkodzi.
CZWARTY KRASNOLUDEK
Wstecz-Energia, inaczej Klops
Czwórka zauważa, że hasła i wysiłki Trójki są nieporozumieniem, ponieważ problem tkwi w nas. To my nie chcemy wpuścić Prawdy i dlatego jej nie ma. Tak naprawdę Prawda jest we wszystkim dookoła, nie pozwalamy jednak sobie tego zobaczyć. Wstecz-Energia, jak sztylet samobójcy, ukazuje, że to my jesteśmy problemem. Aby pozbyć się problemu, należy zniszczyć samego siebie: wtedy Prawda będzie mogła przejawiać się bez przeszkód. Zawodem, który odzwierciedla to podejście, jest Artysta.
Sprzeczność: Jeżeli Prawda jest wszędzie wokół, dlaczego nie ma jej we mnie? Czyżbym był wyjątkowy? Inny? Czyżbym był wyrzutkiem? Podejście Czwórki zakłada istnienie dwóch sprzecznych części umysłu:
Zniszczenie lub ukaranie siebie nie może pomóc w przejawieniu Prawdy, którą już jesteśmy.
PIĄTY KRASNOLUDEK
Informacja, inaczej W ten sposób
Piątka widzi, że Prawdy osiągnąć się nie da, coś przeszkadza. Jednak zamiast samodzielnie próbować iść ku Prawdzie, śledzi w jaki sposób powstał problem. W ten sposób rodzi się Informacja. Informacja oznacza, że niezależny obserwator rozpoznał sekwencję prowadzącą w przeszłości do problemu. Obserwator stwierdza regularność i na podstawie tego orzeka, jak w przyszłości problemu uniknąć. Idea przyczyny i skutku, jaka tu się pojawia, wiąże się z pojęciem czasu. Obserwator potrzebuje czasu, aby zrozumieć rzeczywistość. Podejście to reprezentuje zawód Naukowca.
Sprzeczność: To podejście ma jedną zasadniczą wadę: opiera się na błędnym mniemaniu, że Prawdę da się zrozumieć. Piąty Krasnoludek ulega sprzeczności:
Poczucie, że Prawdę trzeba zrozumieć, musi być błędne, ponieważ nadaje ono Prawdzie określony, stały kształt, różny niż coś innego. Czujemy się doskonalsi, ponieważ rozumiemy. To stoi w sprzeczności z Prawdą, która jest wszędzie i dla wszystkich.
SZÓSTY KRASNOLUDEK
Wstecz-Informacja, inaczej Nie wierzę
W Szóstce następuje kompromitacja absolutnego obserwatora. Wstecz- Informacja oznacza, że nie wiadomo, która wersja jest słuszna, ponieważ istnienie ostatecznego autorytetu wydaje się wątpliwe. Autorytetów jest wiele - który podaje Prawdę? Intuicyjny, humanistyczny aspekt poznania mówi nam: komuś trzeba zawierzyć. Wprowadza jednak lęk przed katastrofą, wynikły z braku czasu do namysłu. To podejście charakterystyczne dla zawodu, jakim jest Dziennikarz.
Sprzeczność: Widoczna tu niespójność jest oczywista. Szósty Krasnoludek kieruje się wiarą, po to aby oszczędzić na czasie i żyć realnym życiem. Jednocześnie jednak targają nim niepewność i lęk, ponieważ słyszy w sobie różne głosy, z których każdy jest jednakowo wiarygodny. A zatem:
Świadomość, że w nic nie można do końca uwierzyć, prowadzi do sceptycyzmu, stresu i depresji. Tzw. zwyczajne życie nie rozwiązuje sprawy, ponieważ wiedzie do cierpienia, którego źródło pozostaje nierozpoznane.
SIÓDMY KRASNOLUDEK
Inteligencja, inaczej Kwestia Interpretacji
Siódemka natomiast konstatuje rezolutnie: jeśli nie ma ostatecznego autorytetu, to i bać się nie ma czego! Wszystko jest tylko kwestią MOJEJ interpretacji, nawet porażka. A zatem to JA tworzę swój świat, postanawiając, że chcę, aby był tym, czym jest. Przypomina to gigantyczną projekcję i obejmuje cały widzialny wszechświat. Moje życie jest dokładnie tym, czym chcę, żeby było. Widzę to, co chcę widzieć. To podejście Dziecka.
Sprzeczność: Tkwi w tym jednak ewidentna niespójność. Jeżeli nawet to Prawda, gdyby taka konstatacja była szczera, musiałaby być dla człowieka totalnym wstrząsem! Tymczasem Siódemka wspomina o tym z lekką niefrasobliwością. Gdzie tu konsekwencja?
Implikacją nierealności świata, jest nierealność również naszej potrzeby rozrywki. Twierdząc, że wszystko jest grą pozorów, i jednocześnie unikając konfrontacji z tym, co niemiłe, twierdzimy zarazem, że to, co niemiłe, istnieje realnie. Tym samym, na mocy dekretu o stwórczej mocy naszych myśli - powołujemy to do istnienia!
ÓSMY KRASNOLUDEK
Wstecz-Inteligencja, inaczej A w ryja chcesz?
W Ósemce wydarza się nieunikniona konfrontacja z tym, co niemiłe. Siódemka, unikając bólu, powołuje go zarazem do istnienia. Prędzej czy później zepchnięty ból da znać, próbując dowieść, że świat wcale iluzją nie jest, przeciwnie - jest bardzo, bardzo realny. Konfrontacja z brutalnością, i perfidią nieświadomego umysłu stymuluje inteligencję jako potrzebę przebiegłości, przenikliwości i strategii. To podejście dobrze wyraża Wojownik.
Sprzeczność: Jeżeli rzeczywiście widzimy, że we wszechświecie wszyscy i wszystko (sic!) przez cały czas ucieka przed Prawdą, jaki sens ma założenie, że my jesteśmy wyjątkiem? Oto dylemat:
Wyrażenie własnej negatywności, odegranie jej na zewnętrznym świecie przez kontrolę/zemstę, jest kolejnym pretekstem, aby nie uznać jej za iluzję, a zatem na zawsze przy sobie zachować.
Do tego w enneagramie pozostaje nam jeszcze Dziewiątka. Działa ona w nieco innej płaszczyźnie niż pozostałe osiem, dlatego opiszemy ją oddzielnie. Jest nie tyle może częścią cyklu, co samym mechanizmem jego działania. Co tworzy i napędza osobowość? Łatwo zgadnąć: słodka niewiedza o tym, kim w istocie jesteśmy. Dziewiątka, jako Nieświadomość Prawdy właśnie, napędza cały kołowrotek, stając się zrębem i tkanką Ośmiu Typów. Popatrzmy...
DZIEWIĄTY KRASNOLUDEK
Entropia, inaczej Nieświadomość
Dziewiątka jest niemożnością sięgnięcia Prawdy. Stanowi ona istotę sprzeczności "Tak, Prawdo/Nie, Prawdo", która stworzyła koło. Ponieważ zaś sprzeczność ta jest, jak mówiliśmy, czymś niemożliwym, po to aby w niej tkwić, Dziewiątka musi być w jakiś sposób nieświadoma siebie, lub - śniąca. W życiu, jest to istota omamienia, w jakim pogrążona jest Osoba.
Sprzeczność: Podstawowa pomyłka, bierze się z przekonania, że iluzoryczność naszego codziennego życia oznacza konieczność rezygnacji z dążenia do Prawdy. Niczego nie da się zmienić, ponieważ rzeczy są, jakie są, kropka. Sprzeczność przedstawia się następująco:
Ułomność świata formy nie oznacza, że nie istnieje Coś Więcej. Zakładanie, że "się nie da", tylko dlatego, że rzeczywistość formy zaprzecza opowieściom o raju, wydaje się przedwczesne. A może by tak podrążyć na własną rękę? Nuż coś z tego wyjdzie...
Na Dziewiątce klasyczny enneagram kończy się, ponieważ tutaj kończy się idea osobowości. Moim nowym pomysłem jest wprowadzenie Dziesiątego Krasnoludka, który reprezentuje Przebudzenie - a zatem próbę wyjścia poza osobę i sięgnięcia Prawdy. Dziesiątym Krasnoludkiem staje się zatem każdy z nas - z chwilą, gdy wkracza na Ścieżkę.
DZIESIĄTY KRASNOLUDEK
Poza Osobę, inaczej Przebudzenie
Nie ma konkretnego typu ludzkiego, jaki reprezentowałaby Dziesiątka. Dziesiątka pojawia się wszędzie tam, gdzie człowiek uświadamia sobie dualizm własnej natury oraz potrzebę uzdrowienia go, czyli: Ścieżki. Możemy powiedzieć, że Dziesiąty Krasnoludek jest mostem, który łączy nas z Prawdą, rozumianą jako niedualny stan bezpośredniego poznania. Sama Dziesiątka niedualna nie jest, jest owszem wciąż dosyć dualna, ponieważ zakłada potrzebę przyglądania się własnej Osobie. To, oczywiście czyni z nich dwoje: przyglądającego się i to, czemu się on przygląda. Tak rozumiana Ścieżka stosuje zazwyczaj jakąś technikę (a czasem samą tylko czystą uważność), po to aby wciąż, z uporem i konsekwencją, rzucać światło na mroczny kształt ego. Można powiedzieć, że stanowi ona ogniwo pomiędzy światem niedualności, który znajduje się na zewnątrz koła, a dualizmem (iluzją) - wewnątrz. Sama będąc ostatnim stadium dualizmu, jest zarazem początkiem niedualizmu, gdyż wskazuje na jego potrzebę. Można zatem obrazowo powiedzieć, że Dziesiąty Krasnoludek jest pół-dualistą.
Przyjrzyjmy się teraz temu, jak w istocie działa koło, i w jaki sposób wskazuje ono na umysłowe i subiektywne pochodzenie świata zjawisk. Pierwszy obrót. Zaczynamy od Jedynki, czyli masy.
Wracamy więc do punktu wyjścia:
Do gwiazd? Czy w koło?
Wnosząc z lektur, przemyśleń i własnych intuicji sądzę, że ostateczne rozstanie z iluzją zależy od innych jeszcze czynników, znajdujących się niejako na zewnątrz cyklu. Konkretnie, podejrzewam, że między cyklem a Prawdą mieści się jeszcze jeden etap - punkt Jedenasty. Byłby on wezwaniem do Prawdy, ale nie samą Prawdą w czystej postaci, ponieważ pośredniczyłby pomiędzy Iluzją a Prawdą, wyrywając nas z drzemki, nawet tej błogiej, na poziomie Dziesięć. To od uaktywnienia się tego poziomu zależałoby, czy poziom Dziesiąty posłuży za pomost w dalsze regiony, czy też jeszcze bardziej nas zbrata z mayą. Całościowy opis posiadałby zatem nie Dziesięć, a Dwanaście szczebli, z czego ostatni reprezentowałby bezwzględną Prawdę lub Jednię. Takie dwunastopunktowe rozszerzenie enneagramu proponuję nazwać dodekaedrem, czyli foremnym dwunastościanem.
Na temat dodekaedru oraz dynamiki wychodzenia poza koło chciałbym napisać w kolejnym artykule. Będzie on próbą podsumowania esencji kilku światowych szkół (przekazów) na temat drogi do oświecenia, i wykazania wspólnoty zawartych tam twierdzeń, przez sprowadzenie ich do czterech poziomów granicznych - Dziewiątki (Iluzji), Dziesiątki (Drogi), Jedenastki (Wezwania) i Dwunastki (Prawdy).
Krzysztof Wirpsza
krzysztof.wirpsza@yahoo.com
Autor, jego teksty
Aby pisać komentarze zaloguj się lub zarejestruj.
Udostępnij:

Drukuj
wróć na górę