21 stycznia 2008
Krzysztof Wirpsza
Enneagram i oświecenie
rozważania o kłopotach z Prawdą
Od autora: niniejszy szkic przedstawia moje próby zrozumienia i nazwania, czym jest zjawisko zwane oświeceniem, iluminacją lub wiedzą bezpośrednią. Ja, autor, oświecony nie jestem, a moje rozważania opieram przede wszystkim na intuicji (przeczuciu), korzystając przy tym z lektur, które, również intuicyjnie, kiedyś, gdzieś, dla siebie wybrałem. Chciałbym, aby te rozważania ukazały nowe horyzonty kilku spraw, i ogólnie zainspirowały Was do snucia dalszych przemyśleń na te ciekawe i tajemnicze tematy.
W poprzednim artykule przedstawiłem dziewięć typów enneagramu jako aktorów oraz kulisy iluzorycznej sceny, na której rozgrywa się dramat istnienia. Dziesiąty szczebel został dodany jako jutrzenka przebudzenia z iluzji ku Prawdzie, a zatem teoretyczna możliwość zejścia ze sceny i zajrzenia Panu Bogu w okno. W niniejszym szkicu chciałbym skupić się na kłopotach, jakie pojawiają się właśnie w tym, granicznym rejonie - a są one, jak się zdaje, dość uciążliwe. Oświecenie, którego słodki zapach rozchodzi się tutaj jest czymś tak różnym od zasad rządzących iluzją, że uchwycenie go, a tym bardziej pełna realizacja wydają się, według starych reguł wyczynem wręcz niemożliwym. Przecież Prawda i fałsz nie stykają się w żadnym punkcie, jak zatem można przejść z fałszu ku Prawdzie? Jak zachwyca, skoro nie zachwyca? Występuje tu nieciągłość i brak liniowego przełożenia. Reguły myślenia muszą się zmienić, i ta właśnie zmiana reguł nastręcza nowe trudności.
... (ciąg dalszy dostępny w abonamencie)