szerokie
alternatywny obraz świata • od 1997
wydaje: Wojciech Jóźwiak
abonament: 4,50 zł /1 miesiąc • 40 zł /rok
TARAKA

Spis treści: artykuły

Autor Tytuł Kategoria Data
zdjęcie Autora

Wojciech Jóźwiak

Mesuranema: astrologia teraz
Astrologiczny blog widoczny w dwóch witrynach: Taraka i AstroAkademia

Mesuranema, mesouranêma po grecku znaczy "środek nieba" i jest to miejsce na niebie, gdzie planety znajdują się najwyżej. Zwykle ten punkt nazywany jest z łacińska medium coeli. Ten szczyt nieba lub śródniebie symbolizuje w horoskopie życiowe zadania, sprawy publiczne i wysokie osiągnięcia.
Ten blog jest o astrologii. Jest dostępny z dwóch miejsc w Sieci: z "Taraki" i z "AstroAkademii".


« 10. Astrologia czysto zjawiskowa   12. Czy można się urodzić w nie swoim momencie? »

23-01-2010

11. Gdzie ludzie noszą swoje horoskopy?

Co właściwie znaczy to pytanie? Wyjaśni je porównanie astrologii z genetyką. Zanim rozwinięto genetykę, którą znamy, ktoś mógł zadawać pytanie: gdzie ludzie (zwierzęta, rośliny, drobnoustroje...) noszą lub przechowują swoje cechy dziedziczone po przodkach? Pytanie to było zrazu tak niewyraźne, że trudno je było sformułować, ubrać w słowa. No bo jak to, gdzie? Mam swoje niebieskie lub brązowe oczy, jasne lub ciemne włosy - „noszę” je tam, gdzie są. Wiewiórka nosi swój rudy ogon tam gdzie on jest. W podobne zakłopotanie wprawia teraz pytanie o to, gdzie w sobie masz odpowiednik swojego horoskopu (urodzeniowego) - i czy w ogóle jest sens pytać o to? Ale ciągnijmy analogię z genetyką. Na początku Mendel robił swoje doświadczenia z grochem gładkim i pomarszczonym i nie wiedział, GDZIE te cechy są „zakodowane”, ani pojęcie w rodzaju naszego „zakodowania” zapewne nie przychodziło mu do głowy. Również na początku Darwin nie wiedział, jakie jest materialno-chemiczne podłoże odkrywanych przezeń procesów zmiany i formowania się gatunków. Potem przyszedł czas, kiedy w ciągu kilkudziesięciu lat, od odkrycia roli chromosomów do rozpoznania struktury DNA, naukowcom spadły łuski z oczu. (Z umysłów raczej.) Okazało się, że cechy dziedziczne mają swoje osobne miejsce w organizmie, że są specjalne pojemniki na nie - i pojemnikami tymi są zasady azotowe wpięte w polimer DNA, który z kolei jest zapakowany do chromosomów. (W uzmysłowieniu soebie tego pomogły wynajdywane w tym sym czasie techniczne urządzenia do zapisu informacji, jak perforowana taśma papierowa i taśma magnetyczna. DNA zaczeto sobie wyobrażać na podobieństwo takich taśm.)

Pytanie teraz brzmi: czy w naszych organizmach są jakieś molekularne lub inne pojemniki na horoskopy, lub raczej pojemniki na postulowane zjawiska astrologicznie synchronizujące?

W tym kierunku myślał Gauquelin, hipotetyzując, że są jakieś specjalne enzymy odbierające porę-fazę dób poszczególnych planet, i te enzymy działają jako spusty akcji porodowej.

Pytanie, dotąd nieodpowiedziane, pozostaje:

Gdzie w komórkach swojego ciała lub gdzie indziej, nosimy swoje - w jakimś stopniu określające nas przecież - horoskopy?

Albo: Gdzie i jak organizm zapamiętuje układ planet w chwili narodzin?



Komentarze (3) »
Pisanie komentarzy tylko po zalogowaniu i z ważnym abonamentem.
SPIS tekstów autora: Wojciech Jóźwiak

Kontakt z Autorem
Wersja do druku, w osobnym oknie