Mity, bajki, podania i klechdy to opowieści, które mówią o bogach, diabłach i fantastycznych stworzeniach, ale przede wszystkim o człowieku. Jest to biblia przekazywana z pokolenia na pokolenie. Dzięki temu, że historie te przede wszystkim opowiada się, potrafią one ewoluować razem ze społeczeństwem nie tracąc nic ze swojej istoty.
02-06-2010
2. Smoki i smoczyce
Smok jest siłą żeńską, którą facet zaraz chce zniszczyć, by
zdobyć skarb, sławę i dziewicę. Jak stara matka, która chroni córkę, smok, a
raczej smoczyca ma w sobie nie tylko moc ziemi (drogocenne kamienie, metale
wykopane z ziemi i ochrzczone ogniem), ale też powietrza (skrzydła). Przez
swoją gadzią naturę związana z wężami i wodą pragnie ognia. Jak jaszczurki
które wygrzewają się na kamieniach.
Człowiek będąc w centrum “swojego” wszechświata jest jak
Słońce w układzie słonecznym a wszyscy których zna lub o których słyszał – jak
planety wokół gwiazdy. I nawet tzw. “życie dla innych”, pozorny altruizm jest
tylko przeniesieniem uwagi z centrum na peryferia, podczas gdy ego wciąż
pozostaje Słońcem.
Oddzielenie słońca od planet jest fizyczne i przejawia się w
oddzieleniu zarówno w fizycznym jak i psychicznym. Obrazy innych Ja tworzymy
sobie w umyśle, czy to w tzw. miłości, (przeniesieniu uwagi na peryferia) czy
też w snach, gdy nawiedzają nas duchy obcych osobowości, ich zlepków i
fantasmagorii.
Smok, który pożera Słońce, jest symbolem ego tworzącego
sobie obraz Jaźni. Oczywiście obraz ten nijak się ma do rzeczywistości i jest
tylko marną kopią tego, czym Jaźń jest. Rzeczywistość jest tak odległa od
naszych pobożnych życzeń, iż można mówić o tym, że Jaźń jest tylko wytworem
umysłu ludzkiego. Wszystko to co zawiera się w umyśle, cały świat impulsów,
idei, bodźców, myśli, emocji, jest istnieniem w przestrzeni i czasie i przez te
wymiary określone. TO co poza umysłem
jest dla niego nieosiągalne, niedostrzegalne, nieistniejące. Jedynie idee jak
odbitki obrazów funkcjonują w sieci neuronowej. Duchowość, Jaźń, miłość – słowa,
które określają kopie rzeczy, jak w Platońskim świecie idei. Przypomina to
przekleństwo Midasa - czego dotknie
umysł, zamienia się w złoto – metal który
tworzy iluzję Słońca. Dlatego też złoto tak bardzo jest umiłowane przez
smoki. Paradoksalnie w mitach i opowieściach bohater zabijający smoka jest
związany ze Słońcem. czy jest to prawdziwe Słońce, światło, czy też ego
błyszczące złotem?
W mitologii chrześcijańskie nastąpiło pewne przeniesienie w
tej całej opowieści. Oto Lucyfer, ten który niesie światło, jutrzenka, Gwiazda
Poranna, Wenus, stał się smokiem. Phosporos został przemieniony w Diabolos.
Nazwanie kogoś oszczercą nie czyni z niego kłamcy, tak jak nazwanie drzewa
ptakiem nie sprawi, że drzewo uniesie się w powietrze. Jednakże nie powinno nas
to dziwić, wszak bóstwa i demony które nie poddały się resocjalizacji stały się
diabłami. Te które się poddały, przyjęły maski świętych z ich wszystkimi
atrybutami. Chrześcijaństwo w wydaniu katolickim i podobnym jest niczym innym
jak ukrytym panteizmem i zgodzę się tu z Frommem, który stwierdził, że Europa
została schrystianizowana tylko powierzchownie, a w głębi wciąż jest pogańska.
Lucyfer, bohater solarny stał się tym, który nie zabił smoka ale stał się z nim
jednym. Czy był to zabieg zamierzony, czy też efekt propagandy
chrześcijańskiej, dziś pozostaje już w sferze domysłów.