Real i magia. Czy real, czy magia? Czy magia przecieka, choćby małym strumieniem, do realu? Gdzie ją widać? Czy real daje przestrzeń dla magii? Ale jeśli nie, to gdzie ona ma być, ta przestrzeń?
Prócz takich pytań, ten blog jest dla obserwowania tego, co się dzieje. WJ, listopad 09
03-12-2009
5. Upadek z lotu małego szamana
Powieść dzieje się zimą stanu wojennego, 1981/2. Na mieście grasują „suki”, z pałami pędzą rzędy „momo”, „bubeki” nękają ludzi, idzie monstrualny „złomot” robić łomot. Z nieba spadają kruki i wydziobują oczy, a nad tym wszystkim władzę dzierży Wroniec, mieszkaniec szarej wieży. Autor, Jacek Dukaj, miał wtedy siedem lat, niewiele więcej niż Adaś, bohater jego książki „Wroniec”. Powieść jest pisana „z umysłu” dziecka, które z okruchów rozmów dorosłych i wiadomości tv usiłuje zrekonstruować świat, jaki się za tą słowną sieczką może kryć. W tej opowieści wiele jest z Lema, zwłaszcza z jego późnych grotesk; konstrukcja jest podobna jak w „Kongresie futurologicznym”: halucynacja w halucynacji. Można dopatrzyć się Mrożka, tzn. jego inspiracji, a mocarny Jan Beton, z którego dzielną osłoną Adaś wędruje po wrogim wronim świecie przypomina Małpoluda z Mrożkowego powieścio-komiksu „Ucieczka na południe”. Albo Ursusa z „Quo vadis”. Są echa Castanedy, są inspiracje i głębiej sięgające, starożytnych eposów nie wykluczając. Ale najbardziej zmagania Adasia z demonicznym czarnym ptakiem kojarzą się... z „Dziadami” i z szamańskim lotem Konrada ku niebu i mocy, w czym mu kruk przeszkadza, a Adasiowi Wroniec, z którym mały heros walczy. Jednak powieść Dukaja kończy się źle i wcale nie śmiercią bohatera, choć ta mu po piętach deptała nieustannie. Kończy się jego upadkiem - w real. Obudzenie się z halucynacyjnej gorączki jest smutne. Moce, którymi nauczył się Adaś posługiwać w alternatywnych przestrzeniach, tu nie istnieją. W realnym świecie nie ma wprawdzie koszmarnych mechanicznych potworów, ale jest coś innego: zwyczajna pospolita zabójcza słabość. Bezradność dziecka, które zaczyna postrzegać tę samą bezradność dorosłych. Autentyczną grozą wieje z ostatnich słów książki:
„Wieczorem Adaś obejrzał w telewizji Dobranockę i podobała mu się”
Niestety, to o nas. Oglądamy dobranocki i podobają się nam.
...Źle się dzieje, skoro polscy pisarze już groteski piszą.