22 marca 2005
Mirosław Miniszewski
U kresu słowa
Co mogło uratować Edwarda Stachurę? Zen czy Prozac? Co go zabiło? Czy była to depresja, którą można określić poziomem serotoniny w połączeniach neuronowych mózgu? Czy też fakt, że nie umiał utrzymać swego oświecenia, że zabrakło mu przestrzeni na jego doświadczanie. "Fabula rasa" Stachury jest obrazem stanu umysłu dojrzałego artysty, który doszedł do kresu słowa i pogubił się w tym słowie. Stanął w obliczu czystego umysłu ale nie umiał opanować swego ego, które cierpiąc doznało autodestrukcji pchającej go w ramiona śmierci.
Jeśli istnieje absolutny poziom czystego umysłu, to jest on uniwersalny w tym znaczeniu, że każda istota ma do niego potencjalny dostęp. To, co adepci Zen nazywają satori
a wcześniej Sidhartha Gautama nazwał stanem Buddy, w naszej kulturze nazywamy oświeceniem bądź iluminacją. Alchemicy zwą to kamieniem filozoficznym, który powstaje w procesie łączenia tego co lotne, z tym co stałe, tego co jasne, z tym co ciemne etc. - coniunctio oppositorum (łac. połączenie przeciwieństw).
... (ciąg dalszy dostępny w abonamencie)