"Dwa na słońcach swych przeciwnych - Bogi" - mówiąc to, Juliusz Słowacki miał na myśli siebie i swego wielkiego poetyckiego rywala, Mickiewicza. To dobry wstęp do dzisiejszego felietonu, gdyż pobrzmiewa w nim echo starożytnej wiary, iż na planetach, Słońcu i gwiazdach rezydują bogowie i stamtąd patrzą na ludzi i czasami w ich świecie mącą. Dlatego astrologia raczej nie podobała się późniejszym religiom monoteistycznym, no bo skoro wierzono, że Bóg jest jeden, to nie mógł się rozdrabniać i zasiadać jednocześnie na wielu planetach. Jednakże Żydzi i mahometanie wpadli na pomysł, że chociaż Bóg jest jeden, to wysyła różne swoje emanacje, które kierują zarazem planetami i ludźmi, i dzięki temu pomysłowi astrologię zaakceptowali. Trudniej było w chrześcijaństwie, bo tutaj astrologia kłóciła się z poglądem o wolnej woli człowieka, a planetarni bogowie raczej pobożnym myślicielom przypominali demony.
... (ciąg dalszy dostępny w abonamencie)
Autor, jego teksty
Aby pisać komentarze zaloguj się lub zarejestruj.
Udostępnij:

Drukuj
wróć na górę