Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

04 stycznia 2012

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 2 (odcinków: 151)

Afirmacja. Pogaństwo

Kategoria: Projekt Taraka

« Czym Taraka jest i czym nie jest? - Ateny i Ganges Krzywa rośnie strasznie! »

Prowadząc Tarakę już chwała Bogom od prawie 15 lat, staram się serwis utrzymać w tonie afirmacji. Pozytywu. To znaczy, że jesteśmy ZA czymś, że pewne idee, tematy i postawy propagujemy, a nie że skupiamy się na negowaniu i zwalczaniu, na sprzeciwianiu się czemuś - i nie narzekamy.

To tyle o afirmacji, teraz o pogaństwie.

Czasem mówię, że Taraka jest, co do swojego ducha, pogańska. Co to znaczy? Mamy dwa bliskoznaczne słowa, pogaństwo i rodzimowierstwo, Rodzima Wiara. Słowo pogaństwo (poganin, poganie, pogański) jest jakoś staroświeckie, przestarzałe, źle brzmi, kiedy mówimy o sprawach dzisiejszych-”nowoczesnych”. Wymyślone przez chrześcijan jako słowo wykluczające i naładowane pogardą i ta pogarda w nim brzmi do dziś. Paganus po łacinie znaczyło wieśniak, w domyśle: zacofany i ciemny. Oczywiście neopoganie zaczęli mówić to słowo tak, że zaczęła dźwięczeć w nich duma. Nie da się jednak z tego słowa całkiem usunąć jego pierwszego sensu, no bo skoro ktoś jest „poganin”, to przede wszystkim znaczy to, że nie jest chrześcijaninem. Dlaczego mielibyśmy określać się przez zaprzeczenie? Od razu na starcie zaplątując się w chrześcijaństwo? Tym bardziej, że chrześcijanie wciąż używają tego słowa jako inwektywy i to także w dziwnym (i obraźliwym) znaczeniu: ktoś, kto jest głuchy na wyższe wartości, jakiś materialista konsumerysta.

Tamto dumne użycie słowa poganin nadaje mu skojarzenia z dawnymi czasami, kiedy ludzie żyli surowym życiem, w rytmie pór roku, pod gołym niebem i za pan brat z przyrodą, i wszystko to, co kochają mieli w sobie i nie musieli płaszczyć się przed jakimiś misjonarzami.

Żeby to pole skojarzeń jakoś ładnie i zwięźle nazwać, wynaleziono (kto? - nawet nie wiem!) termin Rodzima Wiara i rodzimowiercy. Ładnie, ale nie za bardzo, bo sfałszowano (w sensie muzycznym). Wynalazca tego terminu czegoś nie wiedział... Nie wiedział, że dawne religijne postawy, do których się odwołuje i które chce odnowić-odrodzić, nie były oparte na wierze! Wiara jako sposób jest wynalazkiem, że tak powiem po mojemu, jerozolimskim. Należy do kręgu duchowych postaw reprezentowanych przez chrześcijaństwo, islam, judaizm i (koniecznie to czwarte trzeba dodać) gnostycyzm. Więc przez termin „Rodzima Wiara” od razu przyłączono nowe pogaństwo do Jerozolimy, tj. do tamtego kręgu postaw i wyobrażeń. Tak samo niezręcznie wygląda zrzeszanie się pogan w „kościoły”.

Czym jest więc, lub byłoby lub może być, „prawdziwe pogaństwo”? Wróć! - Nie mogę wymawiać tego słowa... więc nie „pogaństwo” tylko „to o co mi/nam chodzi”... Dobrym ćwiczeniem na zobaczenie tego, czym może być „to o co nam chodzi” jest wyobrazić sobie, jak rozwinęłaby się dawna grecko-rzymska religia, uzupełniona o wątki germańskie, słowiańskie, madziarskie itd., gdyby nie zniszczył jej około 300 r n.e. desant z Jerozolimy. Z pewnością doszłoby do kontaktu z Hindusami i buddyzmem, dużo szybciej niż to miało miejsce faktycznie – dopiero w XIX, a właściwie w XX wieku. Dawne „pogaństwo” poszłoby w kierunku kultury ducha, pracy nad rozwojem, drogą wewnętrznych ćwiczeń. Drogą jogi, po części swoją, po części inspirowaną z Indii. Stare kulty oczywiście nie byłyby odrzucone i zadeptane, ale zintegrowane, włączone do nowych świątyń ducha, tak jak to się stało w Tybecie lub w Japonii. Apollo, Thor, Perun lub Nyja byliby kimś w rodzaju bodhisatwów lub oświeconych strażników, staliby w medytacyjnym kręgu europejskiej sanghi. Co jeszcze? Gdyby nie było całej tej tresury w duchu posłuszeństwa „lepiej wiedzącym”, jerozolimskim misjonarzom, Europa łatwiej i naturalniej otworzyłaby swoje własne duchowe oczy. Mielibyśmy łatwiejszy, nośniejszy kontakt z przodkami, z lokalnymi rodzinnymi i terytorialnymi liniami przekazu, bylibyśmy lepiej zakorzenieni we własnej ziemi (tej ziemi). Bylibyśmy, przynajmniej niektórzy, ci uzdolnieni, naturalniej – szamanami. Bylibyśmy więc bardziej twórczy. Może tu się wtrącić jakiś krytyk, ze może wtedy cała energia poszłaby na duchowe poszukiwania i zabrakłoby jej na materialne wynalazki? Odpowiem: nieprawda, a przykładem dawni Grecy, u których zainteresowania dla ducha i dla świata były równie potężne.

Czym jest więc „to o co nam chodzi”? (Żeby nie powiedzieć „pogaństwo”.) - To kultura duchowa wolna od religii. Oparta nie na „wierze” tylko na doświadczeniu. Nie na deklaracjach i przynależności do tej lub innej sekty, tylko na praktyce, na robieniu czegoś. Wolna też od lęku, na którym bazują i który rozniecają jerozolimskie fantazmaty. Ale to osobny wątek, w który na razie nie chce mi się wchodzić.

Auto-promo Taraki 2: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogu Auto-promo.


« Czym Taraka jest i czym nie jest? - Ateny i Ganges Krzywa rośnie strasznie! »

komentarze

1. Znaczenie Gnostycyzmu • autor: Nierozpoznany#34222012-01-04 13:01:08

Czy na pewno należy dodawać w tekście ten czwarty element Gnozy do wiary? Przecież gnosis oznacza poznanie i na tym opiera się gnostycyzm.
Być może nie zrozumiałem kontekstu, lub nie dostrzegam skrótu myślowego, oczywistego dla innych, więc proszę o wyjaśnienie.
Pozdrawiam
[foto]

2. Skrót myślowy! • autor: Wojciech Jóźwiak2012-01-04 13:48:45

Skrót myślowy! Zdanie A: Postawa religijna, w której najważniejsza jest wiara, należy do kręgu jerozolimskiego.
Zdanie B: Do kręgu jerozolimskiego należą: judaizm, gnostycyzm, chrześcijaństwo, islam.(*)
Z "A" i "B" nie wynika, że postawa religijna zasadzająca się na wierze, należy do gnostycyzmu.

(*) - taka chyba była historyczna ich kolejność.

3. Dziękuję za wyjasnienie. • autor: Nierozpoznany#34222012-01-04 14:33:34

Rzeczywiście nie ma zgrzytu przy dwóch odrębnych zdaniach. Niepotrzebnie założyłem wynikanie jednego z drugiego.

4. Po kilku latach obserwowania Taraki... • autor: Nierozpoznany#21832012-01-04 17:09:31

... chyba mogę sobie pozwolić na komentarz? ;)

Bardzo mi się spodobał ten tekst. Tak jakby wyrażał to, co ja osobiście myślę i jak postrzegam świat.

Właściwie miałam poczucie, że czytam "oczywiste oczywistości" ;) Bo ja po prostu to intuicyjnie wiedziałam.
Czasem, mam takie poczucie, że te wszystkie teksty to takie mądrzenie się i zgrywanie wielkiego guru...
Ale właście doszłam do wniosku, iż czasami jest to niesłychanie potrzebne, bo dzięki temu mam poczucie, że więcej osób postrzega świat podobnie do mnie i uczy mnie to pokory, bo w końcu nie jestem aż tak wyjątkowa ;)

W każdym razie - brawa :)
[foto]

5. Cieszę się! • autor: Wojciech Jóźwiak2012-01-04 17:59:08

Bjork: miło mi i cieszę się!
Wojciech Jóźwiak
[foto]

6. Gnostycka wiedza to po naszemu wiara • autor: Wojciech Jóźwiak2012-01-04 18:04:16

Drogi Felis Volantis,
niepokoiło mnie Twoje pytanie, aż sięgnąłem do klasyki tematu, czyli do ksiązki Hansa Jonasa "Religia gnozy" i tam czytamy:

Hans Jonas, Religia gnozy, ss. 50-51.

D. NATURA GNOSTYCKIEJ „WIEDZY”

/.../ w rozumieniu gnostyckim „wiedza” ma zdecydowanie religijne i nadprzyrodzone znaczenie i odnosi się do przedmiotów, które obecnie nazwalibyśmy raczej przedmiotami wiary a nie rozumu. Skoro tak, to choć relacja między wiarą a wiedzą (pistis i gnosis) stała się w Kościele główną kwestią sporną pomiędzy gnostyckimi heretykami a ortodoksami, nie była to znana nam nowożytna kwestia stosunku wiary do rozumu; „wiedza” gnostyków /.../ nie miała bowiem racjonalnego charakteru. Termin gnosis oznaczał przede wszystkim wiedzę o Bogu, a z tego, co powiedzieliśmy na temat radykalnej transcendencji Boga wynika, że „wiedza o Bogu” to wiedza o czymś, czego nie można znać w sposób naturalny, a zatem sama nie jest stanem przyrodzonym. Do jej obiektów zalicza się wszystko, co należy do boskiej dziedziny bytu, mianowicie porządek i historia światów wyższych, oraz to, co ma być jej efektem — mianowicie zbawienie człowieka. Wiedza, która dotyczy przedmiotów tego rodzaju, jako akt umysłowy różni się ogromnie od racjonalnego poznania filozofii. Z jednej strony jest ona ściśle związana z doświadczeniem objawionym, tak że racjonalną argumentację i teorię zastępuje przyjęcie prawdy albo poprzez świętą i tajemną naukę, albo poprzez wewnętrzną iluminację /.../. Ostatecznym „przedmiotem” gnozy jest Bóg; jej narodzenie się w duszy przemienia samego wiedzącego, albowiem sprawia, że uczestniczy w boskiej egzystencji /.../. W /.../ systemach bardziej radykalnych, takich jak walentyniański, wiedza jest nie tylko instrumentem zbawienia, ale sama stanowi tę właśnie formę, w której osiągnięty zostaje cel zbawienia, tj. ostateczna doskonałość. /.../ Tych kilka uwag wstępnych wystarczy, aby odgraniczyć gnostycki typ „wiedzy” od idei racjonalnej teorii, w której kategoriach rozwinęła to pojęcie grecka filozofia.




Podkreślenia i opuszczenia moje.
Z tego fragmentu jasno wynika, że to co gnostycy nazywali "wiedzą" (gnozą, gnosis), po naszemu, czyli w myśl naszych pojęć, było po prostu WIARĄ.
Albo jeszcze gorzej: dowolnym fantazjowaniem.
Wojciech Jóźwiak

7. Ja poganin • autor: Nierozpoznany#31232012-01-05 01:12:23

To ja za Brzoza zem zdecydowanie poganin i/albo=szamanista(choc Jezus mi blisko INO bez tego calego kosciolka!-tu:swiadomie pogardliwie)

No to zawracamy kolo czasu...?!

Cheerioo

8. więc nie „pogaństwo” tylko „to o co mi/nam chodzi” • autor: Nierozpoznany#57892012-01-06 11:32:24

Więc Autorze, O CO chodzi?
Miało być o pogaństwie, a wyszedł wieku żal....za czym ?
Dlaczego wypominane "fantazmaty", są aż taką przeszkodą ?
TERAZ, przeszkodą przed czym ?
[foto]

9. dbx2011 • autor: Wojciech Jóźwiak2012-01-06 12:53:55

Droga lub drogi "dbx2011",
przed zadawaniem pytań proszę przeczytać tekst.

10. tekst jest przeczytany • autor: Nierozpoznany#57892012-01-06 14:31:25

... upraszczając jego przesłanie, uznaje się, że było by "dobrze", gdyby, "około 300 r n.e. desant z Jerozolimy", przeszedł bokiem lub w ogóle rozproszył się zaraz po jego powstaniu, a w skutek tego:
"Z pewnością doszłoby do kontaktu z Hindusami i buddyzmem, dużo szybciej niż to miało miejsce faktycznie".
autor pisze:
"Czym jest więc „to o co nam chodzi? To kultura duchowa wolna od religii."
Z tego, co autor pisze, ma wynikać, że "Hindusi i buddyzm" to coś tak dobrego i zarazem wolnego od wszelkich znamion religii, że jedynie można ubolewać nad tym, iż dopiero tak późno, nastąpiło zetknięcie z tymi kulturami.
Czy "z Hindusami" dlatego, że od nich można było pozyskać wiedzę o jodze ? a z buddyzmem, że można było przejąć ichną "filozofię" ? Dość naciągany argument. Hindusi z hinduizmem oraz buddyzm, to religie, a od tych przecież, autor chce stronić, by móc rozwijać swobodę ducha. Czy jest to możliwe ?
Z tekstu ma wynikać, ze tak.
Autor pisze :
"Tamto dumne użycie słowa poganin nadaje mu skojarzenia z dawnymi czasami, kiedy ludzie żyli surowym życiem, w rytmie pór roku, pod gołym niebem i za pan brat z przyrodą, i wszystko to, co kochają mieli w sobie i nie musieli płaszczyć się przed jakimiś misjonarzami."
Ta, rzekoma duma, jest trudna do udowodnienia, z faktu, że historia pogaństwa jest mocno uboga. Ale, z tekstu ma wynikać, że gdyby udało się uniknąć "desantu" wtedy dopiero, można by było się swobodnie rozwijać. I, że ten rozwój był/by/ wyjątkowy, bo nastawiony dziwnym trafem wyłącznie na doświadczenie a pomijający istniejące w innych przypadkach elementy "wierzenia". Powyższy wpis sugeruje, iż tylko TAMTEN sposób życia, w tamtych, dawnych czasach, miał ścisły związek z surowością - rytmu - nieba - przyrody, będąc wykładnikiem jedynie właściwej drogi wolnego rozwoju duchowego.
Przyznam, jest to dość mocna naciągana wersja.
W jakim celu tak przedstawiana ...?
autor pisze:
"Oczywiście neopoganie zaczęli mówić to słowo tak, że zaczęła dźwięczeć w nich duma."
Można by przedstawić, coś świadczącego o tym, że neopoganie zaczęli mówić to słowo TAK.
I na koniec, sugestie zawarte w zwrotach, "Mielibyśmy", "bylibyśmy", są nakierowane na wywołanie oczywistego wrażenia, że oto jest dowód krzywdy, jaką NAM WSZYSTKIM dało się wyrządzić.

11. * * * • autor: Nierozpoznany#57892012-01-07 12:46:51

cały tekst został skopiowany do Worda, zmieniona została forma osobowa, na 1 osoba, liczba pojedyncza. "Wygląda" inaczej, inaczej się czyta.
Bez potęgowania wrażenia, że to MI i NAM, czyli WAM, ktoś coś zabrał, zniszczył, udaremnił, ograniczył, zdeptał i do czegoś zmusił.

12. Gnoza znaczy wiara? • autor: Nierozpoznany#34222012-01-11 17:10:20

Zgadza się, że według przytoczonego tekstu gnoza oznacza wiarę. Ale jeżeli przyjmiemy tą wykładnie to nie tylko krąg jerozolimski ale każde podejście do mistyki oznacza wiarę. Również szamańskie, również buddyjskie.
Osobiście wyróżniam w podejściu do sacrum dwa główne sposoby myślenia.
Pierwszy bierny oparty na dogmatach, świętych księgach, przekazach mistrzów i podobnych, który nazywam wiarą
Drugi aktywny oparty na medytacjach, transach, magii i podobnych który utożsamiam raczej z wiedzą i nazywam najczęściej dla własnych potrzeb gnozą (według jej znaczenia słownikowego, nie w znaczeniu światopoglądu) mistyką lub magią.
Jeżeli przyjmiemy wykładnie przytoczoną w cytowanym fragmencie, to moje prywatne rozróżnienie traci sens, ale traci go również, tak mi się wydaję, wyłączanie kręgu jerozolimskiego.
A może już się gubię w znaczeniach...

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)