Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

29 maja 2012

Ela Bazgier

e-tom: Sztuka życia z astrologią

Akceptacja rzeczywistości, czyli: jest jak jest
Sztuka życia z astrologią. Siedem filarów wewnętrznej siły - filar 2

Kategoria: Astrologia
Tematy/tagi: astrologiarozwój osobisty

  < poprzedni    1    (2)    3    4    5    6    7    dalszy >  

Widzenie wydarzeń takimi, jakie są, akceptacja tego, co się nam przydarzyło, to kolejny filar, na którym wznosi się budowla zwana wewnętrzną siłą. Nie wolno mylić tego z rezygnacją czy obojętnością. Jest to taka postawa stoicko-buddyjska, polegająca na odcięciu emocji od zdarzeń zewnętrznych i przyjęciu do wiadomości suchych faktów przy nieangażowaniu uczuć i wyobraźni. To postawa bliska enneagramowej „Piątce-Obserwatorowi”. Widzieć rzeczy takimi, jakie są, to nie dać się wciągnąć w pułapkę myśli: nie wyciągać z tego, co się wydarzyło, nieuprawnionych wniosków, nie snuć czarnych scenariuszy, nie powiększać, ale i nie umniejszać znaczenia tego, faktycznie się stało, nie uciekać, nie zaprzeczać. Kiedy nadchodzą gorsze czasy, nie trzeba walić głową w mur, bo wiadomo, że żaden stan (także ten, gdy dobrze nam się wiodło) nie może trwać wiecznie. Czy naprawdę chwilowe niepowodzenie musi nas unieszczęśliwiać? Dlaczego? Jeśli teraz jesteśmy w dołku, to (zgodnie z ruchem koła fortuny) oznacza, że właśnie idzie ku lepszemu!

Micheline Rampe przytacza następującą legendę: władca wezwał do siebie największych mędrców w państwie, by sprawdzić, czy rzeczywiście są tak mądrzy, jak się o nich mówi. Poprosił, aby podarowali mu coś, co go rozweseli, gdy będzie smutny i zasmuci, gdy będzie szczęśliwy. Mędrcy dali mu pierścień z napisem „To także przeminie”.

Życiowa filozofia zbudowana na wiedzy, że żaden stan nie jest trwały i że życie po prostu takie jest: raz bolesne, raz piękne, nie uszczęśliwi nas wprawdzie w złych chwilach, ale da wewnętrzną wolność i punkt oparcia do wyjścia z kryzysu. Mimo gorszej passy, wciąż możesz decydować, o czym myślisz i co czujesz. Możesz kontrolować swoje myśli i filtrować te, które ściągają w dół.


Jest jak jest - i już!

Nie wypieraj, nie zaprzeczaj. „Kto nie chce się zestarzeć, musi wcześnie umrzeć.” - to jedno z trafnych spostrzeżeń Geraldine Chaplin. Można by mnożyć przykłady, jak żałosne bywają próby usilnego zaprzeczenia swojej metryce, którym ulegają obie płcie. Kto chce się buntować przeciwko rzeczywistości, przegrał na starcie! Kiedy dopada nas kryzys, po początkowym oszołomieniu lub odrętwieniu, zwykle nadchodzi fala emocji: złości, wściekłości, strachu, rozpaczy, gniewu itd. Trzeba dopuścić te uczucia i przepuścić przez siebie, wyznaczyć im właściwe miejsce. Dopiero po tym można uzyskać wewnętrzny spokój. Wtedy ludzie odporni psychicznie rozpoczynają inwentaryzację: analizują sytuację i nakreślają kierunek działania. Akceptacja wymaga odwagi, by nie ukrywać przed sobą kryzysu, nie udawać, że nic się nie stało, nie pocieszać się, nie łudzić się, że samo przejdzie albo że los się cofnie. Cierpienie rodzi się wtedy, gdy walczę z wydarzeniami, których nie mogę zmienić.


Każdy kij ma dwa końce

Nie ma takiej straty, która nie przyniosłaby przynajmniej jednego drobnego zysku. Znalazłszy się w przykrej sytuacji, można pokusić się o znalezienie jej dobrych stron. Należy też pożegnać się z iluzją, że inni ludzie chcą lub mogą nas uszczęśliwić. W ostatecznym rozrachunku każdy odpowiada sam za siebie i dba o własne dobro. Nie można więc być szczęśliwym, dopóki oczekuje się szczęścia od innych. Samemu też nie żyje się po to, by uszczęśliwiać innych. Rozbieżne z naszymi plany lub zainteresowania innych nie oznaczają odrzucenia - niby wszyscy to w teorii wiedzą, ale często odruchowo próbujemy dostroić ludzi do naszego wzorca, bo wydaje nam się, że różnice uniemożliwią przyjaźń, miłość, współpracę.


Złe dobrego początki

Czasem rozczarowania są potrzebne, by skierować życie na inne tory i bywają trampoliną do nowych przygód.

Akceptacja zapobiega zadawaniu ran, zemście, nienawiści. Bywa też, że ciało lepiej od nas wie, co jest teraz nam niezbędne i nieoczekiwanie funduje nam miesiąc w gipsie. Zamiast się buntować, że leżymy nie na łódce, tylko na kanapie z nogą w gipsie, po wylaniu z siebie goryczy i rozczarowania dobrze jest się zastanowić nad dobrymi stronami tej sytuacji. Być może to, czego w tym momencie potrzebowaliśmy, to bierny odpoczynek, całkowity relaks, a nie uwijanie się od dziobu do rufy między żaglami? Może właśnie dobrze nam zrobi przeczytanie książek, na które od dawna nie było czasu, i przemyślenie sobie pewnych rzeczy? Kiedy już wiadomo, że z planów nic nie wyjdzie, najmądrzejsza postawa to wypracować dobre nastawienie do nowej sytuacji.


Dobroczynna rola choroby

Czasem ciało wie lepiej od nas i strajkuje w momencie, gdy jesteśmy przeciążeni, gdy trzeba odpocząć. Najwięksi mistrzowie w sztuce brania z życia co najlepsze potrafią zaakceptować także chorobę przewlekłą czy trwałe kalectwo. Zamiast wspominać dawne czasy, bez wózka, dostosowują się do okoliczności i żyją pełnią życia w ramach tych ograniczeń. Każdy ma jakąś niedoskonałość, np. ktoś nie może chodzić na własnych nogach. Gdy zaakceptuje się stan, którego nie można zmienić, otwierają się inne możliwości. Okazuje się, że w pewnych działaniach wózek w niczym nie przeszkadza, pewne nadal można robić na wózku, tylko inaczej, a inne faktycznie odpadają. Ale jak powiedział Roger Crawford (niepełnosprawny coacher i ekspert od odporności psychicznej) „Wolę mieć jedną nogę i pozytywny stosunek do życia, niż dwie nogi i stosunek negatywny”. Crawford twierdzi, że każdy sam decyduje, co będzie dla niego ograniczeniem, bo to my z jakiegoś faktu konstruujemy dramat - albo nie.

Zamiast buntować się przeciwko temu, czego nie można zmienić, lepiej jest zmienić stosunek do tej rzeczy. Zaakceptować sytuację, poszukać jej plusów, by wreszcie zadomowić się w nowych warunkach i być może po jakimś czasie nawet stwierdzić „Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”.


Co na to astrologia?

Saturn, patron nie tylko pesymistów, ale również trzeźwych realistów, gdy harmonijnie współpracuje z innymi planetami, daje mądrą zgodę na zmienne koleje losu. Saturniarze mają w sobie taką wewnętrzną mądrość, która każe im ze spokojem przyjmować zmienne koleje losu i nie tracić czasu ani energii na bezproduktywny bunt ani tym bardziej - zamykanie oczu na oczywistość. Bardzo pomocne w utrzymaniu takiej postawy będą także w horoskopie urodzeniowym harmonijne aspekty między Słońcem i Księżycem, Słońcem i Jowiszem oraz korzystnie położony (zwłaszcza w znakach ziemskich) i dobrze aspektowany Merkury.

W sytuacjach kryzysowych niezwykle pomocny jest silny Pluton. Osoby z mocno zaznaczonym Plutonem w swoim urodzeniowym horoskopie to specjaliści od wznoszenia nowych budowli na gruzach starych. To np. kobiety, które po odejściu faceta w pojedynkę budują domy swoich marzeń, czy też dotknięte ciężką chorobą decydują się donosić ciążę albo na przekór całemu światu realizują swoje pasje. Plutonicy traktują chorobę jak wyzwanie, zwolnienie z pracy jak okazję, by samemu zaistnieć w biznesie, porzucenie przez partnera, by pokazać mu, ile stracił. Mogą wpaść w pułapkę chęci odegrania się na tych, którzy im zaszkodzili, ale są mistrzami w zaczynaniu życia od nowa.

Z kolei kryzysy, które zdarzają się przy tranzytach Plutona przez ważne miejsca w horoskopie, budzą często w ludziach niezwykłą siłę, uruchamiają ich ukryte możliwości, uśpione zdolności. Gdy burza ucichnie, taki ktoś powie: „Teraz sam się dziwię, jak mogłam(am) to wszystko wtedy zrobić”.

Wydaje się, że lepiej przystosowują się do zmiennych kolei losu znaki powietrzne i ziemskie niż wodne i ogniste. Wodniki, Wagi, Bliźnięta - wiadomo - są elastyczne, mają otwarte umysły i naturalną zdolność nie przejmowania się, nie zadręczania. A także pewną przewrotność, która pozwala im szybko znaleźć dobre strony we wszystkim („Wyprowadził się? I dobrze, wreszcie będę mogła palić bez słuchania złośliwych komentarzy i spać z kotem”). Z kolei Byki, Panny i Koziorożce jako ci mocno stojący na ziemi, nie będą uciekać przed rzeczywistością, okłamywać siebie ani innych, zobaczą rzeczy takie jakimi są i szybko podejmą konkretne kroki zaradcze, by wyjść z kryzysu. Im najłatwiej uzyskać dystans i filozoficzny stosunek do niepowodzeń.

Moim zdaniem w pułapkę samookłamywania się, zaprzeczania, udawania, że wszystko jest ok., gdy świat wali się na głowę, wypierania niewygodnych prawd i w ogóle robienia dobrej miny do złej gry największą skłonność mają Lwy, Strzelce i Ryby oraz osoby z nieharmonijnie działającymi Słońcem, Jowiszem i Neptunem. Rola tego ostatniego w snuciu złudzeń oraz unikania konfrontowania się z rzeczywistością jest dobrze znana - mieszanie nam w głowach to istota tej planety. Lwom z kolei baaardzo trudno jest się przyznać do porażki nawet przed samym sobą i mnóstwo energii zużywają na budowanie swojego pozytywnego wizerunku. Nikt tak pięknie jak Lew nie potrafi przeczyć faktom! Typowy Strzelec zaś łatwo traci poczucie realizmu, trudno mu się zdystansować i nazwać rzeczy po imieniu. Znak ten lubi myśleć życzeniowo i łatwo popada w hurra-optymizm.


Elżbieta Bazgier


Inspirowane książką „Odporność psychiczna, siedem filarów. Tajemnica naszej wewnętrznej siły” (Micheline Rampe).



  < poprzedni    1    (2)    3    4    5    6    7    dalszy >  

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)