zdjęcie Autora

06 maja 2011

Kasia Emilia Bogdan

Aloha czyli Duch Miłości Przenikający Ziemię
Impresje ze spotkania z Babciami Wysp Pacyfiku i Wyspy Żółwiej na Hawajach

Kategoria: Nowy szamanizm

Nadchodzi rewolucja Miłości. Wszechświat stale się powiększa, poszerza w zawrotnym tempie. Wraz z nim wzrastają nasze dusze, wzrasta nasza świadomość. Coraz szybciej. Przechodzimy w nowy wymiar. Tu, na Ziemi. Przechodzimy w wymiar większego odczuwania, miejsce, w którym umysł łączy się z sercem. Ziemia ewoluuje, a my, dzięki naszej świadomości, możemy Jej w tym pomóc. Możemy to zrobić wkraczając w przestrzeń serca, w której wszyscy jesteśmy jednością, w której każda i każdy z nas jest wyjątkowym darem.

Nastał czas kobiecej energii, energii połączenia z Duchem, z pulsującym światem, który tworzymy każdego dnia. Czas zrównoważenia aspektu żeńskiego i męskiego. W każdym z nas. W każdej z nas. Czas, abyśmy stworzyli nową rzeczywistość. Jak mawia starszyzna plemienna całego świata, jesteśmy tymi, na których czekaliśmy. Nie możemy już dłużej czekać. Jedyny czas jaki mamy to właśnie ten moment. Teraz.


Rady Starszyzny. Nowa Ziemia

Powracają Starożytni, by pomóc nam dotrzeć do wewnętrznej siły. Tworzą się Rady Babć i Dziadków, które przybywają by dzielić się naukami. Mądrość, wypływająca z serc szamanów i uzdrowicieli całego świata, wpływa w serca ludzi. Jesteśmy na granicy światów. Kończy się świat iluzji, dominacji materii, ubóstwa i cierpienia. Rodzi się Nowa Ziemia, budzi się Raj. Według Majów stoimy u progu piątego świata, wielkiej szczęśliwości. Poprzednie światy, cywilizacje, z różnych powodów zostały pochłonięte przez Żywioły. Dostaliśmy kolejną szansę i tym razem ją wykorzystamy. Właśnie MY, właśnie TERAZ, właśnie TU stworzymy świat oparty na jedności, w którym każdy jest równie cennym elementem, bez względu na to czy jest to nowonarodzone dziecko, babcia pełna życiowych doświadczeń, liść poruszany oddechem wiatru czy kropla wody w oceanie. Każdy element stworzenia zasługuje na taki sam szacunek. Jesteśmy wezwani do tego, byśmy, tak jak słońce, które świeci w równym stopniu na wszystkich, świecili miłością naszych serc.

Przepowiednie Indian mówią o tym, że nadejdzie czas, gdy ludzie różnych ras staną razem w kręgu, by wspólnie wysłać modlitwę dziękczynną. I właśnie wtedy na Ziemi zapanuje pokój. Ludzie zbierają się w kręgi, spotykają się we wspólnym celu, trzymając za dłonie, trzymając w dłoniach serce świata.


Dzieci Tęczy. Ludzie Gwiazd

Trójkąt, na który składa się Aotearoa (Nowa Zelandia), Rapanui (Wyspy Wielkanocne) i Hawaje (Hawai'i) stanowi pępek świata, jest połączeniem z gwiazdami, przodkami i najgłębszą mądrością Stwórcy. Według wierzeń to tutaj znajdował się kontynent zwany Mu lub Lemurią, gdzie ludzie żyli w harmonii ze sobą i w głębokim połączeniu ze światem ducha. To właśnie tu, na Hawajach, w domu Dzieci Tęczy, na Wielkiej Wyspie, Wyspie Ognia i Transformacji, Wyspie, którą włada Bogini Pele, w miejscu, które przynosi uzdrowienie uzdrowicielom, odbyło się już drugie spotkanie Babć Wyspy Żółwiej i Wysp Pacyfiku. Szamanki, uzdrowicielki i mądre kobiety spotkały się, by rozbudzać w ludziach nadzieję, wiarę i siłę do kroczenia za głosem Prawdy i kreowania rzeczywistości, za jaką tęsknią ludzkie serca, rzeczywistości, która jest w każdym z nas i w każdej z nas albowiem wszyscy jesteśmy Miłością.

"Nie będziemy tutaj mówić o problemach na świecie, bo wszyscy je znamy. Będziemy się dzielić i szukać rozwiązań" - takimi słowami rozpoczęło się spotkanie Babć. Siedzieliśmy w kręgu. Dziesięć Babć i około stu uczestników. Najpierw każdy się przedstawił, a następnie głos zabrały Babcie. Mówiły po kolei, a ich głos zostawiał swój ślad w sercach ludzi. Kobiety mówiły o tym kim są i jaka jest ich rola, szczerze, bez masek. Wszystkie przeszły przez trudne doświadczenia: syn jednej z nich popełnił samobójstwo, inne były wykorzystywane seksualnie, jedna siedem razy przeżyła śmierć kliniczną, jeszcze inna ma problemy z wnukami, jednak wszystkie są szczęśliwe, silne i prawdziwe. Wszystkie chcą być narzędziem w rękach Ducha w tym kluczowym momencie w dziejach świata.

aloha_01.jpg
Zdjęcie: Vikki Catellaci
Góra, od lewej: Babcia Maxine Kahaulelio, Babcia Thana Redhawk, Babcia Alexia Keli'imoewai Carvalho, Babcia Ma'ata Frances Tukuafu, Babcia Kahuna Hau'oli Pahia, Babcia Maya Yonting-Dornes
Dół, od lewej: Babcia Betty Jane "BJ" Nahale Springer, Babcia Susan Stanton, Babcia Aka Pule, Babcia Marjorie Wright, Babcia Jon Marie Kerns
www.13grandmotherspacifica.org


Na'au - misa światła

W trakcie spotkania Babcie z Hawajów, podkreślały, że to nie głowa, ani nie serce jest naszym przewodnikiem, ale na'au, brzuch. Brzuch jest naszym świętym miejscem, ośrodkiem mocy. To właśnie z brzucha powinniśmy czerpać siłę i przewodnictwo. Według wierzeń rdzennych Hawajczyków w na'au znajduje się misa światła. Za każdym razem, gdy w naszym życiu pojawiają się trudności, a myśli kierują się ku mniej świetlistym przestrzeniom, do misy wpada kamyk. Jeśli nie opróżniamy naszej misy regularnie, z czasem kamienie przysłaniają wewnętrzne światło, duch słabnie, a życie przestaje płynąć zgodnie z boskim planem, przestaje być radością.

W płynnym, melodyjnym języku Hawajskim nie istnieje słowo "zły". Coś może być pono (dobre), albo niezbyt pono. Na tym przekonaniu oparta jest praktyka Ho'oponopono. Maya, jedna z babć, uczy dzieci starożytnej sztuki Ho'oponopono. Każde dziecko ma swoją miseczkę. Niektóre miski są zwykłe, plastikowe, inne gliniane, rzeźbione. Misy odzwierciedlają ich na'au. Za każdym razem, gdy dziecko nie zachowuje się pono, wrzuca do miseczki kamyk. Nikt mu nie mówi, że postępuje niewłaściwie. Dziecko decyduje samo. W ten sposób dzieci uczą się brać za siebie odpowiedzialność i reagować na świat zewnętrzny ze swojego świętego centrum, ze swojego na'au. Pod koniec tygodnia Maya sprawdza wszystkie miseczki. Jeśli któraś jest pełna kamieni, mówi ze współczuciem: "Oj, widzę, że miałaś trudny tydzień", po czym wszystkie dzieci wysypują kamienie ze swoich misek. Następuje uwolnienie, a misy ponownie napełniają się boskim światłem. Nikt nie niesie błędów przeszłości, nikt nie płaci za nie przez tysiąclecia. Wspaniała nauka, zwłaszcza dla nas, Polaków, którzy lubimy nieść swój krzyż i rozpamiętywać przeszłość.


Miłość

Czuję, że historia na'au najpełniej obrazuje obecne czasy. Istotą życia jest powracanie do każdego momentu, w pełni przytomności. Naszym zadaniem jest utrzymywanie wewnętrznego światła i opróżnianie wewnętrznej świętej misy ze wszystkiego, co ciąży. Powracanie do momentu teraz. Z lekkością. Z wdzięcznością. Przed nami jeszcze wiele trudnych chwil, wiele wyzwań i wydarzeń, które będą się starały podważyć światło i miłość. Jednak naszym zadaniem jest stanie w świetle i miłości. Gdy Ursula, jedna z uzdrowicielek ze spotkania z Babciami, doświadcza nieprzyjemności ze świata zewnętrznego, gdy ktoś jest niemiły, a czasem wręcz agresywny, ona nie przestaje się uśmiechać i nadal promieniuje miłością. I ta miłość ma moc kruszenia nawet największych sopli lodowych, które często wypełniają ludzkie serca. W książce Love without end, autorstwa Glendy Green można przeczytać, że mamy miłować swoich wrogów, napełniać ich miłością, gdyż "miłość nie rani miłości".

W trakcie spotkania z Babciami nie czułam nic oprócz miłości. Ponad sto uśmiechniętych, otwartych, w pełni obecnych osób. Łzy wzruszenia same ciekły mi po policzkach. Dwa źródła, smutku i radości, łączyły się w jedną rzekę i płynęły bezustannie, przez trzy dni, bez przyczyny, tak po prostu.


Moc modlitwy

W towarzystwie Babć na każdym kroku działy się cuda. Małe i wielkie. Jeden z cudów był wynikiem spotkania sprzed roku. Kobieta, która nie mogła począć dziecka, podczas spotkania poprosiła Babcie o modlitwę. W tym roku pojawiła się, tuląc w ramionach nowonarodzone dziecko. Spotykałam ludzi, którzy rozmawiają ze światem Ducha, jak gdyby siedzieli z nim w tym samym pokoju, mówią językiem Gwiazd, uzdrawiają na odległość. Obserwowałam ludzi, którzy żyją w zgodzie z podpowiedziami opiekunów, aniołów, duchów, bez wątpliwości, bez kontroli. Słuchając...

Każdego dnia, trzymając się za dłonie, modliliśmy się za wody świata, za Ziemię, za ogień i za powietrze. Przestrzeń wypełniał kołyszący śpiew Hawajek, mocny dźwięk bębnów Babć z Ameryki Północnej oraz budzące świadomość słowa płynące prosto od Ducha. Niektóre Babcie nie pamiętają o czym mówiły, bo w momencie przekazu ich ciało stawało się instrumentem dla pieśni Wielkiego Ducha. Płynęły słowa, o tym, że każdy z nas zmienia świat, że każda z nas jest odpowiedzialna za przyszłość, że to my tworzymy naszą rzeczywistość, więc musimy zacząć od siebie. "Dlaczego kłaniacie się przed nami? Dlaczego stawiacie nas na piedestale? Jesteście tak samo istotni, jesteście tak samo ważne w dziejach tego świata. Każdy z was ma moc potrzebną do czynienia dobra. Dlatego jesteście dziś tutaj. Dlaczego chcecie, żebyśmy to my Was uzdrawiały? Sami jesteście swoimi uzdrowicielami, uzdrowicielkami. Czas dostrzec tę prawdę. Wszyscy jesteśmy częścią Boga. Wszyscy elementem stworzenia". I każdy z nas ma wyjątkowy dar. Każdy z nas jest inny i w tej inności tkwi siła. Kazano nam stać w szeregu, ale czas dotrzeć do własnej Prawdy, bo Prawda każdej z nas jest tak samo cenna, nikt nie może Ci powiedzieć, że śnisz nieodpowiedni świat, bo to Twój świat. Twoja wykreowana rzeczywistość, która należy jedynie do Ciebie. Nikt nie może Ci jej odebrać. Teraz, szybciej niż kiedykolwiek wcześniej, materializują się nasze słowa i myśli. Możemy stworzyć taki świat, jakiego pragniemy. Wyjść poza ograniczenia i wypłynąć na ocean. Jak mawia Maya: "Pierwszymi nawigatorami były kobiety. Hawajska Waka wypływała na ocean i pod rozgwieżdżonym niebem, gdzie każda gwiazda miała swoje imię, wypływała w nieznane. Ci ludzie nie wiedzieli dokąd płyną, ale mieli wizję. Snuli wizję z brzucha i wierzyli w tę wizję każdą komórką swojego ciała, każdym zakątkiem swojej duszy. Dzięki temu przyciągali tę wizję do siebie. Musisz mieć wizję, jasną, klarowną, odsunąć wszelkie wątpliwości i przyciągnąć tę wizję do siebie". To właśnie się dzieje w obecnych czasach. Jesteśmy śniącymi, którzy śnią Nową Ziemię.


Podróż przy bębnie

W kręgach dyskutowaliśmy o pradawnej mądrości, wartości rodziny, uzależnieniach i środowisku. Ludzie płakali, śmiali się, sięgali do swoich serc i odsłaniali najciemniejsze zakątki swojej duszy. I w ten sposób powracali do równowagi, do zdrowia.

Drugiego wieczoru stworzyliśmy krąg bębnów. Była pośród nas kobieta, która robi bębny, projektuje, szyje, a następnie maluje. Wszystkie bębny zrobione w trakcie ceremonii, wszystkie święte, z duszą. Przywiozła na spotkanie kilkadziesiąt cudownych bębnów. Usiedliśmy w kręgu. Okadziliśmy się szałwią. Przywołaliśmy strażników kierunków, a następnie każdy z nas się przedstawiał w bardzo piękny sposób. Każdy miał wyśpiewać swoje imię: "Jestem...", po czym wszyscy w kręgu śpiewali: "To jest ..." , trzykrotnie powtarzając imię danej osoby. Stworzyła się niesamowita energia. Każdy został dostrzeżony. Każda pobłogosławiona.

aloha_04.jpg

zdjęcie: Vikki Catellacci
Babcia Marjorie i Babcia Susan

Kobieta prowadząca krąg zaznaczyła, że możemy bębnić, grzechotać, leżeć, siedzieć, robić to, co poczujemy w danej chwili. Zaczęło się bębnienie. Najpierw powoli i cicho, po czym dźwięk bębnów zaczął narastać i płynąć w jednym rytmie. Kilka osób położyło się na podłodze, pośrodku kręgu, tuż obok ołtarza. Przez chwilę bębniłam, ale wkrótce porwał mnie taniec. Tańczyłam do jednego bębna, na którym grał ktoś obok mnie. Miałam zamknięte oczy, więc nie wiedziałam kim jest bębniąca osoba. Nagle znalazłam się wokół ognia, z przodkami Indian Ameryki Północnej. Tańczyłam z nimi, w kręgu, wokół ognia. Siła, moc, ruch. Mój taniec wyrażał wdzięczność za Życie, był modlitwą za Ziemię i za jej Dzieci. W tańcu stała się wodą i błogosławiłam wszystkie wody świata. Czułam, że wszyscy jesteśmy jednością, a dostałam na to dowód, gdy otworzyłam oczy i powoli usiadłam na podłodze. Dokładnie w tym momencie ustały wszystkie dźwięki. Jednocześnie. Bez żadnego znaku. Tak po prostu. Nasza modlitwa uniosła się w przestrzeń.

Zdziwiłam się, gdy kobieta, do której bębna tańczyłam, powiedziała mi, że nagle zobaczyła jak otacza mnie grupa tańczących przodków Indian... W świętym kręgu splotły się dwa światy. Świat ducha zstąpił na Ziemię, świąt materii wkroczył w świat ducha.

aloha_02.jpg
Zdjęcie: Charles Easton
Pele mieszkająca w kraterze Halema'uma'u, Kilauea


Pele z ogniem we włosach

Spotkanie Babć odbyło się w domu Pele, Bogini Wulkanu, otoczonego deszczowym lasem. Hawajczycy ostrzegają przybywających w to miejsce turystów, żeby nie zabierali lawy "na pamiątkę", bo ta pamiątka może okazać się koszmarem. Znajdująca się nieopodal poczta każdego dnia otrzymuje przesyłki z kawałkami lawy. Paczki nadchodzą z całego świata. Zwykle towarzyszy im list, w którym opisane są wszelkie katastrofy, jakie nawiedziły nieszczęsnego turystę, gdy ten wrócił do swojej macierzy, dzierżąc w ręku kawałek lawy. Kamienie są dla Hawajczyków święte, a lawa jest kapu - tabu.

Staliśmy nad brzegiem krateru, z którego bez przerwy wydobywają się kłęby wulkanicznego popiołu. Trzymaliśmy się za ręce, tworząc półkole, a Aka wysłała w naszym imieniu modlitwy za Ziemię, za łagodne przebudzenie ludzkości. Mówiła o kręgu ognia (ang. ring of fire), wulkanach na dnie Pacyfiku, które ostatnio coraz mocniej sygnalizują swoją obecność. Dziękowała Pele za to, że przyjęła nas w swoim domu. Choć Pele potrafi być mściwa i nie raz zdarzało się, że tego, kto nie uszanował jej obecności, sparzyła gorącą lawą, to tego dnia, gdy nad brzegiem krateru odprawiliśmy dla niej ceremonię, była szczęśliwa i wdzięczna. Widziałam jak łagodnie się uśmiecha, dziękując nam za połączenie. Otrzymaliśmy błogosławieństwo Ognia.


Kobieca energia w mężczyznach

Ostatni wieczór spotkania okazał się prawdziwą ucztą. Jedna z kobiet zaprosiła Lanakilę, swojego przyjaciela, dwudziestoczteroletniego mężczyznę, którego z powodzeniem mogę nazwać kahuną (szamanem).

Lanakila ukląkł przed Babciami i zaśpiewał im pieśń - modlitwę. Po czym popłynęły słowa, które wszystkich poruszyły do łez: "Wszyscy widzimy w jakim stanie jest Ziemia, do jakiego stanu doprowadziła świat dominacja męskiego aspektu. Czas, aby to kobiety nas poprowadziły do nowego świata. Czas, aby kobiety wytyczyły ścieżkę, którą mamy podążać, tak aby mężczyźni mogli zająć swoje miejsce, krocząc przed kobietami i chroniąc je. W tak młodym wieku oddaje swoje życie Babciom tego świata, z wiarą, że niosą one mądrość, która pozwoli nam łagodnie przejść w nowy świat".

aloha_03.jpg

Lanakila i Babcia Marjorie

Podobnie jak Lanakila, coraz więcej mężczyzn budzi się ze snu i dostrzega, że dominacja i kontrola nie ma sensu, a świat materii to jedynie jeden aspekt rzeczywistości... Poza tym, co nazwane istnieje ogromna przestrzeń, z której możemy utkać nową rzeczywistość.


Aloha (alo - dzielić się, ha - oddech)

Hawaje są specyficznym miejscem. Konstytucja wymaga od wszystkich obywateli, by praktykowali ducha Aloha, uprzejmości i miłości. Rzeczywiście nigdy wcześniej nie czułam takiego przepływu jak tutaj, nigdy wcześniej tak często nie słyszałam od nowopoznanych ludzi magicznych słów: "Kocham Cię", słów, które nie były wypowiadane od niechcenia, ale ze szczerego miejsca, w którym jesteśmy tym samym, ty jesteś mną, ja tobą, a bóg we mnie rozpoznaje boga w Tobie. Choć moim zamiarem było podróżowanie autostopem, nie miałam okazji, żeby tego doświadczyć, bo ludzie, niczym anioły, odwozili mnie i przywozili w przepiękne zakątki Wielkiej Wyspy. W tym miejscu chciałabym podziękować pewnemu pięknemu Aniołowi, który jest zawsze i wszędzie ze mną...

Jednocześnie Hawaje są miejscem, w którym czuć smutek, a czasem nawet nienawiść ze strony Hawajczyków, którzy nie potrafią wybaczyć białym ludziom, których nazywają haoli (ha - oddech oli - bez) za to, że przejęli ich ziemię. Hawaje to miejsce sprzeczności, miejsce, w którym przenikają się wymiary, a zasłona pomiędzy światami jest bardzo cienka, niemal przezroczysta. Miałam wrażenie, że stąpam jednocześnie w dwóch światach, świecie materii i świecie Ducha. Codziennie przychodziły do mnie wizje, codziennie słyszałam głosy przodków. Gdy stałam pod ścianą w Pu'uhonua o Honaunau (Mieście Uchodźców), doprawiając ceremonię, usłyszałam: "Nie będzie łatwo, ale jesteśmy z tobą".

Pu'uhonua o Honaunau to święte miasto, które w dawnych czasach służyło jako miejsce odkupienia. Dla Hawajczyków kapu stanowiło ogromną wartość, a wiele uczynków, które naruszało świętość zasad ostro karano. Jedną z niedozwolonych rzeczy, za którą groziła kara śmierci, było nadepnięcie na cień członka rodziny królewskiej. To przewinienie karano śmiercią. Jednak zanim wykonano wyrok każdy miał szansę na odkupienie. W ciągu określonego czasu mógł dotrzeć do Miasta Uchodźców. Jeśli mu się udało, jego życie było ocalone. Miasto Uchodźców ma w sobie senną jakość. Lawa, ocean, piasek, palmy, żółwie morskie. Miejsce jakby nie z tej ziemi, zawieszone gdzieś w przestrzeni kosmicznej przystań.

Innym miejscem mocy jest Zatoka Kealakekua czyli Ścieżka do Boga. To właśnie tutaj Aka, jedna z Babć, opiekuje się heiau, świętym miejscem. Jest czterdziestym czwartym pokoleniem kobiet, które siedzą w tym samym miejscu, słuchając oceanu, sprzedając ley (wypełniony modlitwami tradycyjny naszyjnik), kontaktując się z przodkami oraz opowiadając historie tym, którzy chcą słuchać. Aka, która siedem razy przeżyła uderzenie pioruna twierdzi, że zatoka Kealakekua jest portalem, miejscem często odwiedzanym przez gwiezdne istoty, które dzielą się swoją wiedzą. Dla przodków Aki nie istniały UFO (unindetified flying objects - niezidentyfikowane obiekty latające), gdyż od zawsze wiedziano kim są przybysze spoza Ziemi, którzy w dzisiejszych czasach coraz częściej przybywają do nas, by dzielić się swoim światłem. Jeszcze niedawno na takie stwierdzenie uśmiechnęłabym się z politowaniem. Dzisiaj wiem, że świat jest o wiele większy niż nam się wydaje.


Starszyzna okrąża Świat

Babcie i Dziadkowie są jak kryształy, przez które przepływa mądrość. W trakcie spotkania z Babciami na Hawajach stało się dla mnie jasne, że tego lata chcę pomóc przy organizacji spotkań z Babciami w Europie i tworzeniu europejskiej Rady Babć. Gdy tylko podjęłam tę decyzję, zaczęły się dziać Cuda...

Nadszedł Czas, byśmy wyszli poza "ja" i weszli w przestrzeń "my". Czas zjednoczyć nasze wizje, połączyć je w jedność, w miejscu, w którym nie ma granicy pomiędzy kobietą a mężczyzną, górą a dołem, światem materii i światem Ducha. W miejscu, w którym każdy z nas przypomina sobie swoje gwiezdne pochodzenie, w którym każda z nas staje się wiecznie kwitnącym Drzewem Życia. W miejscu, gdzie wszystkie Drzewa Życia łączą się w Las, szepczący boskie historie o Miłości.

Informacje na temat spotkań z Babciami w Polsce znajdują się na stronie: radastarszyznyokrazaswiat.blogspot.com

Kasia Emilia Bogdan


Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)