Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

10 listopada 2016

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie... (odcinków: 173)

Andrzeja Gąsiorowskiego: Trump, wielkość, sadomaso, łapaki

Kategoria: Antropologia

« Konecznego i o językach Carla Johana Callemana: Szósta Fala ich obala... Lecz czy zaszkodzi nam, dzieciom nocy? »

Andrzej Gąsiorowski w tekście „Kolejny wielki kraj” napisanym świeżo po wybraniu Trumpa, napisał taki fragment:

Dziś, jeśli ktoś będzie chciał stworzyć spójną ideę, którą da się przeciwstawić idei wielkości, (jej największym reprezentantem będzie od dziś Donald Trump), będzie musiał stworzyć spójną, integralną ideę ekologiczną. Taką, która odniesie się do jedynych realnych dziś problemów ludzkości – globalnego ocieplenia, wymierania życia na Ziemi, kończenia się zasobów i przeludnienia. Ale również taką, która uzna, że ludzie są również (a może tylko) groźnymi, sprytnymi i agresywnymi naczelnymi, które ciągle walczą o życie z innymi przedstawicielami gatunku.
Czy uda mu się to, a przede wszystkim, czy zdąży? Jest to, niestety, mało prawdopodobne. Upadkowi cywilizacji (a najprawdopodobniej końcu życia jako takiego) towarzyszyć będą rządy dyktatorskie, a być może również totalitarne. Ze wszystkimi ich konsekwencjami.

Mam tu dwie uwagi, pierwsza wyjaśnia użyte słowo, druga może wydać się figlarna i błaha, ale nie jest.

Pierwsza: „Idea wielkości”, termin, którego używa Autor, zapewne odnosi się do hasła „Make America Great Again” (Uczyńmy Amerykę znów wielką), użytego najpierw przez Reagana, niedawno przez Trumpa. To „again” przyzywa jakąś minioną i utraconą wielkość-wspaniałość, nam przypomina „Jeszcze Polska nie zginęła”, poza tym trzeba pamiętać, że great po angielsku to więcej niż wielki po polsku. Też nam przypomina Gierkowskie „Aby Polska rosła w siłę...” szybko obrócone w groteskę. Lem w „Próżni doskonałej” napisał o monarchistycznych urojeniach tamtejszego swojego bohatera, że w istocie były sadystyczne. Marzenie o tym, żeby „żyć w wielkim-wspaniałym-potężnym kraju-państwie-imperium”, które słychać w tamtym haśle Trumpa, jest (a) sadystyczne, jak każda chęć panowania, i (b) komplementarnie masochistyczne, bo za takie panujące państwo nieuchronnie trzeba umierać, wcześniej cierpiąc i ofiary ponosząc. Stanisław Grof, relacjonując swoje cztery fazy-matryce okołoporodowe ostrzegał, jak niebezpiecznym sygnałem jest ten nadawany przez polityka, że się dusi, to znaczy, że wraz ze swoim państwem czuje się duszony, gnieciony i brakuje mu przestrzeni, ponieważ taka frazeologia wskazuje, że oto jego polityczne myślenie jest kierowane (projektowane) przez Drugą Matrycę, która z konieczności skutkuje uciskiem, mechaniczną dyscyplina i w końcu pchnięciem mas do wojny. Podobnie jak na te drugomatrycowe, trzeba mieć wyczulone ucho na sygnały sadystyczne. Sadomaso. Polityka jest nimi przeniknięta.

Idea sadystycznej wielkości napędza też grabienie zasobów, zasobów środowiska, co natychmiast odezwało się po wzięciu władzy przez wielkościowy – i sadomaso – PiS: stąd wycinanie Puszczy przez Szyszkę, odstrzeliwanie żubrów, bobrów, wilków, sonder-przywileje dla myśliwych, obłędny projekt skanalizowania Wisły i Bugu i namiętność tej ekipy do węgla. Sadystyczna wielkość łączy się z obsesją walca, który przyjdzie i wyrówna, a na wyrównanym posadzi się tuje. Obłędna obsesja „nowej ziemi”, niczym z Objawienia Janowego.

„Ludzie są również/tylko groźnymi, sprytnymi i agresywnymi naczelnymi”. Jeszcze o ten termin „naczelne” mi chodzi. Naczelne, łac. biol. Primates, ang. liczba pojedyncza primate, to z grubsza małpy (z ludźmi) i małpiatki. Nazywać je „naczelnymi, prymatami” to drobny wyraz wspomnianej sadystycznej pychy, bo w tym intencja, że te wszystkie zwierzątka, tylko dlatego, że człowiek jest jednym z nich, miały być jakoś wyższe nad resztę ssaków. Proponuję dać im skromniejszą nazwę: łapaki. Bo tym, co je wyróżnia, to chwytne, „łapiące” kończyny.

Ludzie są tylko groźnymi, sprytnymi i agresywnymi łapakami.” – Lepiej brzmi, prawda?

Czytanie...: wstęp na końcu

Czytanie różnych książek i internetów, i uwagi o nich.


« Konecznego i o językach Carla Johana Callemana: Szósta Fala ich obala... Lecz czy zaszkodzi nam, dzieciom nocy? »

komentarze

[foto]

1. cóż demokracja • autor: Arkadiusz2016-11-10 13:43:50

Dla mnie ogólnoświatowa fala populizmów jest efektem m.in. rewolucji internetowej, która stopniowo obala na naszych oczach monopol informacyjny opiniotwórczych elit. W internecie każda idea staje się demokratycznie równoprawna, autorytety spadają z piedestałów, byle teoria spiskowa może zdobyć miliony lajków. Potem lud idzie głosować. A jak wskazał D. R. Hawkins 85 procent społeczeństwa jest poniżej granicznego poziomu 200, oddzielającego wewnętrzną moc człowieka powyżej tego progu od wewnętrznej słabości poszukującej zewnętrznej siły poniżej. Według Hawkinsa na niskich poziomach świadomości (poniżej 200) dominuje SIŁA oparta na właściwościach ego. SIŁA to pożądanie, złość, gniew, uraza, agresja, upór, walka, spryt, fortel, kłamstwo, gra. Oczywiście poziomy niższe od wymienionych to strefa bezradności, gdzie nie ma nawet siły. Dla ludzi będących na najniższych poziomach, żyjących w apatii, wykluczeniu, biedzie, SIŁA ma coś pozytywnego do zaoferowania, stąd powodzenie politycznych demagogów i populistów. Dlatego, gdy pojawiają się zagrożenia, a takie pojawiły się w XXI wieku, 2001 - WTC, 2008 – kryzys hipoteczny, 2015 – kryzys imigrancki, to całe społeczeństwa spadają poniżej poziomu odwagi 200 i zaczyna się pokaz SIŁY.

Ci, którzy pokładają nadzieję w politykach typu Trump, srodze się rozczarują. Polityka SIŁY nie generuje trwałych rozwiązań. Każda siła prędzej czy później napotyka na przeciw-siłę, która ją niszczy. Więcej w książce Hawkinsa „Siła czy moc”.

Elit mi nie żal, okazując brak solidarności wobec gorzej sytuowanych i swoje poczucie wyższości, zapracowały na gniew ludu,. Szkoda jednak, że oddalamy się od humanizmu w życiu publicznym.

[foto]

2. Hawkins ok, internet nie • autor: Wojciech Jóźwiak2016-11-10 15:10:03

Arkadiuszu, z Twoją opinią o skali Hawkinsa zgadzam się co do zasady.
Z opinią o internecie nie bardzo. "Rewolucja internetowa, która stopniowo obala na naszych oczach monopol informacyjny opiniotwórczych elit." -- Obala, ale wcale w to miejsce nie wnosi nowego czynnika. Zamiast elit wchodzi Pomieszanie i Rozproszenie. (Któremu nawet nie chcę dać dumnego miana chaosu.) Internet trzyma ludzi w bardzo ograniczonych klatkach, przegródkach, nie kontaktujących się ze sobą. -- Facebook robi jawnie i metodycznie, wolne strony (jak Taraka) robią to samo "siłą rzeczy", czyli z konieczności. W Tarace napisano kilka ciekawych idei -- i co z nimi? Ilu ludzi o nich wie, pamięta? Dwudziestu? Pięćdziesięciu? Nie więcej. Plus klatka marginalnego języka. Ty czytasz Hawkinsa. Czy jakikolwiek Hawkins przeczyta Ciebie?

3. Skuteczność jest miarą prawdy, • autor: Krzysztof2016-11-11 17:13:23

Myślę że rozumiem skąd u was ten lęk przed siłą i wielkością, którą ma niejako uosabiać Donald Trump. Jakkolwiek dyskusje na Tarace dotyczą głównie przekraczania własnych granic, to u źródeł tego lęku o którym wspomniałem na początku, widzę potrzebę kontroli. No bo co tak naprawdę oznacza uznanie człowieka za agresywnego i sprytnego łapacza – tylko jedno mi się nasuwa – skuć go i ograniczyć jego agresywne skłonności, jak nie po dobroci, to siłą. Niech będzie wreszcie bezpiecznie! Tak wygląda tutejsze przekraczanie granic. Tak naprawdę to lęk leży u podstaw tej całej głębokiej ekologii, która pochyla się nad każdą mrówką w trosce o jej przetrwanie, wprowadzając przy okazji sztywne i nienaturalne rozwiązania. Myślę że głęboka ekologia powoli dojrzewa do zrozumienia, że zabrnęła w ślepą uliczkę nie uświadamiając sobie, że przyjęła niewłaściwe założenia. Kiedy popatrzymy na historię Ziemi, widzimy jak drastycznym przemianom podlegała przyroda przez ostatnie miliony lat. To właśnie dramatyczna zmiana jest immanentną cechą natury. Natomiast my jako najwyższy poziom etyki i ekologii, przyjmujemy zakonserwowanie jej statu quo, choćby poprzez zupełnie sztuczne posunięcia. Jak daleko taka postawa pozostaje od prawdy, świadczy choćby ilość udanych eksperymentów gospodarstw ekologicznych uruchamianych przez pięknoduchów z miasta. Aby dogadać się z przyrodą, trzeba mieć siłę, a tej jakby brakuje idealistom szukającym w życiu totalnej symbiozy. Oprócz zmienności, życie posiada jeszcze jedną cechę. Jest nią ofiarowanie siebie dla życia. Tak czynią wszystkie istoty, tylko człowiek broni się przed tym rękami i nogami. Nie żyje pełnią życia, bo to jest ryzykowna postawa, a ryzyko związane jest z utratą życia, poczucia własnej wartości, jakiś dóbr d
[foto]

4. Nie taki Trump straszny? • autor: Wojciech Jóźwiak2016-11-11 18:37:50

Tu jest ciekawy głos, z -- jak zwykle zrównoważonej -- "Nowej konfederacji": Michał Kuź, Trump triumfator.

@ Krzysztof: Ten tekst pisałem jako "Czytanie..." -- kogo? Andrzeja Gąsiorowskiego, więc są to raczej uwagi do jego poglądów niż wykład poglądów moich. Nie mam danych, i zapewne dzisiaj nikt ich nie ma, żeby zdecydować, czy eko-apokaliptyści, głoszący, że "już się stało" i życie na Ziemi, jakie znamy, w tym nasz gatunek, jest spychane ku zagładzie w wyniku destrukcyjnych procesów które uruchomił Człowiek ze swoją gospodarką i niepohamowanym rozmnażaniem. Jak mówię, nie wiem. Ale niektóre zjawiska są przykre.

@Krzysztof c.d. -- Poruszyłeś ciekawy punkt: odwołanie się do biologicznych ewolucyjnych podstaw naszego gatunku: "czemu to służy?" i jak to działa? Co z tym zrobić? Bardzo "szamański" temat. Ale wymaga więcej napisania.
Aha: łapaki, nie jakieś "łapacze".

5. Widzę że... • autor: Krzysztof2016-11-11 19:32:59

Wojtku, widzę że cytujesz cudzy artykuł, ale widzę też że podzielasz cytowane poglądy i stąd moje wycieczki w stronę Taraki.
Pewne zjawiska są przykre, bo przywiązaliśmy się do komfortu stabilizacji i bezpieczeństwa. Jednak, gdyby tak zmienić optykę widzenia rzeczywistości na taką, w której przemiana jest najważniejsza, to wówczas te same zjawiska będa postrzegane jako zwyczajne, wynikające z charakteru życia. Pisząc przemiana, mam na myśli taką dogłębną przemianę,np taką jaka zachodzi w kiełkowaniu zboża - ziarno obumiera, aby nowa roślina mogła powstać. Myślę, że tutaj jest pies pogrzebany. Oświecony humanizm, jak diabeł święconej wody boi się pojęć takich jak ufność, poświęcenie, ofiara, siła i wielkość (bo te dwie ostatnie czasami pojawiają się w wyniku zastosowania w życiu trzech pierwszych). Myślę, że prawdziwe życie wypływa zawsze z naszego centrum, co przez niektórych może być odbierane jako czysty egoizm, jednak tylko w taki sposób możemy wyrazić siebie. Czy wyrażając siebie możemy krzywdzić zarazem innych - niewątpliwie tak, jeżeli tylko będą na tyle nieostrożni zbliżając się do nas w nieodpowiednim czasie. Tak właśnie widzę życie, jako współistnienie wirów energii - czasami się wzmacniają a czasami unicestwiają wzajemnie.
[foto]

6. Gąsiorowskiego czytamy dalej • autor: Wojciech Jóźwiak2016-11-20 22:53:13

7. nagrzany umysł • autor: Jerzy Pomianowski2016-11-21 12:43:08

On chyba naprawdę wierzy w to, że w naszej strefie zapanuje wkrótce piekielny upał. Jeszcze trochę a zacznie negować cykliczność oziębień i ociepleń na Ziemi. Jakoś mnie to zniechęciło do jego pozostałych przemyśleń.
[foto]

8. O globalnym antropogenicznym ociepleniu: ogólnie prawda, ale... • autor: Wojciech Jóźwiak2016-11-21 13:33:25

Co do globalnego ocieplenia, to ogólnie podawane fakty wydają mi się prawdziwe: że rośnie zawartość CO2 w powietrzu i że rosną średnie temperatury, zwłaszcza w Arktyce. (Bo na naszych szerokościach jeśli rosną, to jeszcze niezauważalnie.) Też wydaje mi się wiarygodne to, że ten nadmiar CO2 jest pochodzenia ludzkiego od palenia węgla ropy gazu.
Co mi się nie zgadza: że nie podnosi się poziom mórz. Jest idealnie stabilny, ani drgnie. Koralowe wyspy na Pacyfiku i Oc. Indyjskim, co miały zatonąć, stoją, a nawet podobno powiększyły się. Poziom mórz-oceanów jest pod tak troskliwą kontrolą -- w końcu w portach i okolicy zainwestowano miliardy $$ -- że gdyby coś się działo, to już byłaby panika. A nie dzieje się nic. Dziwne.

9. Poziom wód • autor: Krabat2016-11-21 15:22:50

Jak mawiali klasycy - to jest bardzo dobre pytanie :)

Przy najbliższej okazji zadam je autorowi bloga "Doskonale Szare".

10. właściwie nie wiadomo dlaczego poziom jest stały • autor: Jerzy Pomianowski2016-11-21 21:06:28

Topienie lodu pływającego nie ma wpływu na wzrost poziomu wód, co można sprawdzić w szklance z wodą i pływającymi kostkami lodu. Dziwne że przez lata wrogowie ceodwa takie rzeczy jednak opowiadali. Czasem nawet poziom spadnie, co zależy od temperatury wody i stopnia jej zasolenia. Poziom wód mogą podnieść topniejące lody położone na lądzie, które jednak jak widać nie topnieją, lub topnieją zbyt słabo by wywołać efekt. Czytuję blog zapalonego zwolennika winy ludzkiej w znacznym, jego zdaniem ociepleniu. Robię to, bo autor ma sporą wiedzę teoretyczną i da się z nim dyskutować, tylko w pewnym stopniu oczywiście. Niedawno rozwiał moje nadzieje na ocieplenie w Polsce. Pokazując mapki i tabelki dowodził, że w strefie klimatu średnio zimnego, żadnego ocieplenia nie będzie. natomiast w Afryce i na biegunie północnym, owszem.

11. nie znam intencji A. Gąsiorowskiego • autor: Nierozpoznany#93472016-11-22 10:59:52

ale "ocieplenie" jest pewnego rodzaju obrazem, skrótem myślowym. W zasadzie oznacza to "niekontrolowane i nagłe zmiany klimatyczne, które doprowadzą do upadku ekosystemów, w tym wymierania homo sapiens i zmian mapy życia jakie znamy".
Naiwnością wręcz religijną jest sądzić,że Polska zostanie na mapie tych zmian nienaruszona ( o takiej naiwności AG pisze lepiej)
Trochę się uśmiechnęłam na to "średnie temperatury rosną niezauważalnie", jak wystarczy sobie przypomnieć jak wyglądała zima kilkanaście lat temu. Z punktu widzenia drzewa (i człowieka ograniczonego też) zmiany są błyskawiczne. Jak daleko żyjemy od rzeczywistości a jak bardzo w świecie obrazów...
Człowiek fragmentarycznie patrzy i buduje nie odzwierciadlające bogactwa rzeczywistości modele. Dyskusje wokół tematu są de facto dyskusjami wokół ludzkich modeli, choć wydaje się - z punktowych ludzkich niedoskonałych obserwacji- że Planeta realizuje najgorszy, czarny scenariusz.

12. czy za sto lat, czy za 100 mln lat, jedna ryba • autor: Jerzy Pomianowski2016-11-22 11:29:34

Ziemia i ludzkość są skazane na zagładę z przyczyn całkowicie naturalnych i nieuchronnych. Po prostu Słońce "wysiądzie", a wcześniej powiększy się spalając Ziemię na popiół. Taka jest ewolucja gwiazd. Oczywiście znacznie wcześniej mogą wystąpić inne przyczyny zagłady. Komety, wielkie meteory, wybuchy supernowych. Czyli cały wysiłek propagandowy obrońców świętej Gai sprowadza się tylko do tego by "pożyć jeszcze trochę". Coś jak intensywna terapia skrajnie złośliwego raka.

13. jednak nie jedna • autor: Nierozpoznany#93472016-11-22 13:14:13

@ Jerzy Pomianowski. Różnica jest fundamentalna. Choćby etyczna, deontologiczna, odpowiedzialności za innych, także za świat nie-ludzki. Czym innym jest zniszczenie intencjonalne ogromu poza-ludzkiego i ludzkiego życia a czym innym- bycie zniszczonym przez niezależne od woli siły kosmiczne. Mierzy Pan zadufanie, i to tylko ludzką miarą. 100lat z życiu cisa czy buka to pikuś.
A Pan czemu od razu nie strzeli sobie w łeb? Przecież jasne jest że umrze Pan tak czy inaczej. Co za różnica czy teraz czy później. Prowadzi Pan intensywną terapię ciężkiej choroby zwanej życiem? Po co więc?

14. bóstwa powinny być wieczne, Ziemia nie jest • autor: Jerzy Pomianowski2016-11-22 13:35:28

Nie twierdzę, że żyć nie warto, bo przecie i tak pomrzemy. Dałem pewną perspektywę czasową (100 lat, niech będzie z 200) wykraczanie poza którą nie ma moim zdaniem sensu. Można sobie planować jakieś tysiącletnie Rzesze, ale to się nie sprawdza w praktyce.

15. niektórzy • autor: Nierozpoznany#93472016-11-22 14:31:55

z "propagandystów obrony świętej Gai" mówią o horyzoncie czasowym 20-40 lat. Pogłębienie niekorzystnych tendencji- to lata 50 XX wieku. Nikt nie planuje tysiącletniej Rzeszy- jasne że się nie da. Ale 70 lat czy 20-40 lat to już nie jest abstrakcja. To jest całkiem namacalna nasza odpowiedzialność i nasz własny styl życia.

16. są ważniejsze sprawy niż klimat • autor: Jerzy Pomianowski2016-11-22 18:01:56

Zmiany klimatu które jest w stanie dostrzec człowiek za swojego życia na ogól nie pokrywają się z pomiarami temperatury średniej, która np w w Warszawie ani drgnie od XIX wieku. To co widzimy, to szaleństwa polskiej pogody, pamiętamy strasznie mroźne zimy, lub bardzo krótkie i bezśnieżne. Tutaj temperatura w lecie może być prawie dowolna. Gdy ktoś wybiera się nad Bałtyk w lipcu to musi mieć ubranie na każdą pogodę, ale zawsze tak było. Klimatowi dałbym spokój.
Inna sprawa, to zmiany w krajobrazie i w stylu życia. Te rzeczywiście są ogromne, trudne do oceny (na dobre, czy na złe). Mieszkam stale w tym samym miejscu, ale kiedyś zaraz za domem zaczynały się lasy, pola i pastwiska. Krowy chodziły po ulicy, rano piały koguty, bo prawie wszyscy mieszczanie hodowali coś w ogródkach. Latarnik wieczorem zapalał gazowe latarnie. Teraz mam wokół miasto. Wszystkie okoliczne wioski zamieniły się w osiedla domków  zamożnych budżetowców i skupiska bloków.

17. jednak nie • autor: Nierozpoznany#93472016-11-23 09:53:15

bo to się łączy przecież. Urbanizacja, styl życia i przeludnienie mają wpływ na klimat. Nie widzę powodu ani możliwości, żeby nagle zrezygnować z wiedzy wychodzącej poza ludzkie bezpośrednie doświadczenie i zamknąć oczy na rzeczywistość. To nieuczciwe samo-oszustwo.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)