Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

27 stycznia 2013

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 2 (odcinków: 151)

Angielska Taraka postępuje

Kategoria: Projekt Taraka

« Angielska Taraka zaczyna się wyłaniać Cat Ballou (a angielska Taraka) »

Ma już trzy rodzaje stron: teksty-artykuły, i profile autorów. W profilu jest auto-notka, zdjęcie, spis artykułów danego autora i spis jego/jej stron „pozatarakowych”, w tym na Facebooku. Zobacz: http://www.taraka.org/.

Kiedy dorobię rejestrację, każdy będzie mógł założyć sobie taki profil. Profil będzie upoważniał do pisania - komentowania i do innego udziału w en-Tarace.

Trzeci rodzaj strony, to spis kategorii. Na razie są kategorie: Astrology, Shamanism, New Shamanism, Tarot i Anthropology.

Początek został zrobiony :) Co dalej? - Zbieram zespół. Potrzebuję i poszukuję ludzi, którzy to venture (jak napisał 'amzielinski', czyli ryzykowne przedsięwzięcie - przygodę) pociągną dalej. Bez nich/ bez Was dalej to nie pójdzie... :)

Potrzebni są chętni do różnych ról i zadań:

  • autorzy – to oczywiste...
  • tłumacze
  • językowi konsultanci – rola „j.k.” tym by się różniła od roli tłumacza, że j.k. udzielałby rad, czy np. pewne słowo lub zwrot nie jest polonizmem, albo czy tekst nie brzmi jak „Kali się bać ale pójść”. Ale (osoba w roli) j.k. nie podejmuje się tłumaczenia tekstów i to z góry wiadomo. W roli j.k. bardzo by się przydali native speakers, mogą nawet nie znać polskiego;
  • graficy – bo na razie en-Taraka jest skrajnie uboga wizualnie;
  • programiści od budowania stron czyli od php, css, JavaScript i jQuery.
  • Oraz osoby, które będą oceniać, krytykować, podsuwać pomysły, wyszukiwać kontakty (np. znajdą autorów w sam raz dla Taraki) i Tarakę promować, np. na swoich stronach, i o niej mówić, robić szum i ruch.

Tu pojawia się sprawa motywacji.


Jaka motywacja? Od razu mówię, że nie ma motywacji finansowej. Angielska Taraka działa bez pieniędzy. Chociaż dopuszczam możliwość, że zgłosi się ktoś, kto podpowie mi, jak uzyskać z niej kasę – takiemu doradcy-dobroczyńcy będę niezmiernie wdzięczny, nie tylko ja. Ale tymczasem, skoro jest jak jest, to trzeba wymyślić inną motywację, dla której „udziałowcy” Taraki będą chcieli przy niej coś robić.

Po co, z jakim zamiarem i interesem wchodzić w en-Tarakę?

  • Dla własnej promocji. Na pewno taką motywację mogą mieć autorzy, ale również myślę, że tłumacze i j.k. mogą być także zainteresowani tym, żeby ich nazwiska, profile i strony pojawiły się w en-Tarace. Graficy i programiści tak samo.
  • Dla promocji prowadzonych przez siebie warsztatów i innych zajęć.
  • Jako punkt w CV i w portfolio – dla grafików i programistów rzecz, myślę, cenna.
  • Żeby spotkać ciekawych ludzi i wejść w strefę krążenia ciekawych idei.
  • Żeby wyjść poza dotychczasowe towarzyskie getto i e-getto – bo np. na Facebooku takie getta tworzą się błyskawicznie.
  • Żeby nawiązać osobiste kontakty z ludźmi ze świata, żeby było potem kogoś odwiedzać – powiedzmy w Berlinie albo w Salechardzie.
  • Żeby mieć motywację do nauki i doskonalenia się w angielskim.
  • Żeby mieć azyl, wypoczynek, odskocznię od: Tuska, Pisu, Ojca Rydzyka i Księdza Natanka, od Dody, Kubicy i Gołoty, od Rocznic, Wyborów, Klęsk i Radarów. (I innej mass-głupoty; tę listę można ciągnąć długo...:)

I najważniejsze dwa punkty:

  • Żeby być blisko tych miejsc, w których dzieją się sprawy, na których naprawdę nam w życiu zależy; i...
  • Żeby mieć o czym opowiadać wnukom.

Jeśli masz pomysły, co jeszcze może nas motywować do zaangażowania się w angielskiej Tarace, napisz – będę wdzięczny za każdą podpowiedź!


Lokalizacja, Międzymorze, wschodnia Europa

Jest pewien problem terytorialny. Taraka (lub każda inna strona) pisana po polsku siłą rzeczy zostaje „zlokalizowana”: jest adresowana do ludzi mówiących po polsku i w większości mieszkających w Polsce lub inaczej z nią związanych. A także zakres tematów skupia się na Polsce i działa polski punkt widzenia.

Kiedy wydajemy stronę po angielsku, to ograniczenie znika. To jakbyś przebywał na ogrodzonym terenie i tu nagle to ogrodzenie by się rozpadło i znikło. To zmienia optykę i pociąga problemy, których nie ma i nie było w polskiej witrynie. Kilka tych problemów JUŻ TERAZ się ujawniło w tym skromnym początkowym zestawie 10 tekstów, które są teraz (27 stycznia 2013). O tym piszę dalej.

Brać czy dawać? Te różnicę najlepiej wyjaśnię na przykładach. Taraka (ta stara dobra polska) tym różni się od zaprzyjaźnionego wydawnictwa Okultura, lub jeszcze wyraźniej od (zaprzyjaźnionej) witryny Magivanga, że Taraka jest głównie „dawcą”, a Okultura i Magivanga głównie „biorcami”. To znaczy, Taraka jest nastawiona przede wszystkim na twórczość własną, a Okultura i Magivanga na przekłady i promocję w Polsce nurtów, mistrzów i autorów działających „poza”, przede wszystkim (jeśli nie wyłącznie) w strefie angielskiej. W angielskiej Tarace, gdyby (udało się) utrzymać ten kierunek, ta różnica byłaby jeszcze bardzie dobitna: Okultura i Magivanga transmitują z Zachodu (językowego) do (językowej) Polski. natomiast Taraka – tak to sobie wyobrażam – przede wszystkim transmitowałaby z Polski do strefy angielskiej.

W obecnym zestawie 10 tekstów en-Taraki jeden jest właśnie typowo transmitujący w kierunku „od nas – tam”: to jest artykuł Jacka Dobrowolskiego o Grotowskim. Grotowski jako temat bardzo dobrze mieści się w tarakowym zakresie i powinniśmy go kontynuować. Chociaż odszedł do historii; lata świetności jego teatru były pół wieku temu.

Inny temat, który warto transmitować „od nas – tam” to polskie i słowiańskie tradycje pogańskie i pokrewne symboliczne. (Na razie nie ma w en-Tarace, ale w przyszłości muszą być.)

Z drugiej strony, dwa teksty, Nimue o diadach i Kasi Emilii o ruchu Rady Babć, są typowym importem, czyli „stamtąd – do nas”.

Z kolei artykuł Luisa Luny o tradycyjnej enteogenice amerykańskiej należy do tych, które pojawiać się mogą, ale nie nastawiam się na nie – mam na myśli oryginalne publikacje autorów „stamtąd”. Dlaczego się nie nastawiam? - Choćby z powodu potężnej konkurencji :)

Artykuły moje i Terravisa, o astrologii i tarocie, są nielokalne – podobnie jak np. fizyka.

Skąd dawać? No właśnie, przy przejściu na angielski pojawia się pytanie, skąd dawać (nadawać), skąd transmitować? Z którego regionu brać tematy, idee i treści, żeby je nadawać w angielskojęzyczny „cały świat”? Wcześniej należałoby zapytać, czy w ogóle jest sens jakoś się ograniczać terytorialnie? - Odpowiem: jestem przekonany, że tak. Więcej, jeśli en-Taraka ma mieć jakąś siłę, to powinna tę siłę brać właśnie stąd: ze swojej lokalności. Z lokalności, a nie z New-Age'owego lub okultystycznego Mc-Świata.

Jaką przyjąć lokalność? Kiedy myślę o jakiejś ojczyźnie szerszej niż Polska (i Mazowsze!), to widzę (w tej roli) Międzymorze. Albo Wschodnią Europę. Co to jest Międzymorze, pisałem kiedyś w blogu „Kolej warszawsko-wiedeńska”, patrz np. odcinki ABC, czyli Adriatyk-Bałtyk-Czarne Morze, ABC, region czy strefa? , Zachodni brzeg Międzymorza. Międzymorze to są, z grubsza, kraje na wschód od Niemiec i na zachód od Rosji. Wschodnia Europa to Międzymorze plus Rosja. To jest wyrazisty region historyczny, „Europa kolonialna” - czyli nie ta, która kolonizowała i zdobywała dominację nad innymi kontynentami i kulturami, tylko sama była kolonizowana przez innych. (Rosja zaliczyła oba warianty: i kolonizowała i sama była – i jest nadal – wewnętrznie kolonizowana.) To powoduje, że nasze – naszych narodów - mody  widzenia świata są podobne i jednocześnie różne, czasem skrajnie różne, od Zachodniej Europy, od USA, itd. (Osobny temat, dużo by pisać.)

Jednocześnie nas, tu, w Międzymorzu lub Wsch. Eu. łączy niska ranga naszych języków i kultur. (Też osobny i obszerny temat.)

Więc raczej wyobrażam sobie angielską Tarakę jako miejsce naszych wewnętrznych międzymorskich pogawędek, a Zachodziarze mogliby się przypatrywać.

Problem, jak to zrobić? Jak powyższy zamiar zrealizować? Jak to zrobić, żeby POMIMO języka angielskiego zachować naszą międzymorską lokalność? (Będę wdzięczny za wszelkie pomysły i podpowiedzi.)

Wojciech Jóźwiak

Auto-promo Taraki 2: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogu Auto-promo.


« Angielska Taraka zaczyna się wyłaniać Cat Ballou (a angielska Taraka) »

komentarze

1. Szkoda czasu • autor: Nierozpoznany#62592013-01-29 22:09:26

Bez zawodowych i doswiadczonych tlumaczy nigdy nie uda sie zrobic angielskojezycznej Taraki. Jestem tego pewny na 100%.
[foto]

2. Na 100% - zgadzam się. • autor: ALiv2013-02-08 13:22:58

A skad pewność, że nie ma tu zawodowych, doświadczonych tłumaczy ? ;)

3. Są • autor: Nierozpoznany#29932013-03-04 16:29:12

i myślę, że dobrze się podzielić, tym co u nas z zewnętrznym swiatem. :)

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)