Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

27 sierpnia 2015

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie Sheldrake'a (odcinków: 17)

Anglik przeciw Kontynentowi

Kategoria: Pytania i granice
Tematy/tagi: fizykageny: ewolucjaSheldrake

« Kropla. Fizyczność formy Dowód na istnienie duchów »

W książce „Obecność przeszłości” – The Presence of the Past – Ruperta Sheldrake'a, która wkrótce (po 27 latach, lepiej późno niż...) wyjdzie po polsku, Autor dziwi się:

Standardowe założenie jest takie, że rzeczywistość fizyczna ewoluuje, ale prawa natury pozostają niezmienne. Ale dlaczego mamy zakładać, że wszystkie prawa natury były już obecne w momencie Wielkiego Wybuchu niczym jakiś kosmiczny kodeks Napoleona?

I chwilę dalej:

Być może wszystkie prawa natury zaistniały w tym samym momencie co Wielki Wybuch. A być może wyłaniały się etapami, a następnie, gdy już zaistniały, utrzymywały się i utrzymują już niezmienione. Na przykład prawa rządzące krystalizacją cukru powstały, gdy gdzieś we wszechświecie cząsteczki cukru wykrystalizowały po raz pierwszy; od tamtego momentu mogły stać się już uniwersalne i niezmienne. Ale może prawa te ewoluowały wraz z postępującym procesem ewolucji samej natury. Być może one dalej ewoluują. A może one w ogóle nie są prawami, ale bardziej nawykami. Być może sama koncepcja „praw” jest niewłaściwa.

Hasła „Napoleon” i „kodeks Napoleona” naprowadzają na ślad. Oto o budowie i właściwościach Wszechświata wypowiada się ANGLIK, wychowany w wyspiarskiej brytyjskiej tradycji prawa zwyczajowego, common law, przekonany o jego wyższości i z tą wyższością patrzący na Kontynent (europejski), którego prawodawcy, z naczelnym wrogiem Anglii Napoleonem I na czele, uporczywie usiłowali planem prześcignąć życie. Uporczywie usiłowali wymyślić utopijny ideał (prawa, porządku społecznego) i podać go narodom do praktykowania jak na tacy. Przed Napoleonem był Justynian, po nim Bismarck i mniejsi socjaliści. Tymczasem Anglia, Szkocja i Walia żyją (i całkiem dobrze żyją) nawet bez konstytucji!

Ciekawe i dziwne. Historyczna tradycja własnego narodu rzutuje na proponowaną fizykalną kosmologię. Wniosek: nie lekceważyć tradycji.

Sheldrake jest oczywiście świadom tej linii myślenia. Pisze zaraz:

W angielskiej tradycji prawo powszechne (prawo zwyczajowe, common law), które w tak wielkim stopniu kieruje naszym życiem, rozwijało się przez wiele wieków, sięgając swoimi korzeniami do odziedziczonych zwyczajów i prawnych precedensów, i wciąż się rozwija wraz ze zmieniającymi się okolicznościami i zaistniałymi sytuacjami. /.../ Gdyby pociągnąć tę metaforę prawną jeszcze dalej, może właściwym założeniem byłoby to wskazujące, że ewoluującym światem natury zarządza raczej zestaw zwyczajowych praw natury niż przedustawny system praw ustanowiony na samym początku.

(Przekład: Ewa Krystyna Suskiewicz, wydaje: Wydawnictwo Vena.)

Czytanie Sheldrake'a: wstęp na końcu

O koncepcjach Ruperta Sheldrake'a na tle innych poglądów.

Książki czytane: Rupert Sheldrake, A New Science of Life, III wyd. 2009, The Presence of the Past, 1988.



« Kropla. Fizyczność formy Dowód na istnienie duchów »

komentarze

[foto]

1. Również kiedyś zauważyłem... • autor: Tomasz Żywy2015-08-29 00:24:35

Również kiedyś zauważyłem ten odróżnik kultury anglosaskiej od kontynentalnej (jeżeli można o takiej mówić). Typowy dla nich indukcjonizm w postrzeganiu przekłada się nie tylko na prawo, ale i naukę i filozofię jako całość. W końcu to nie nigdzie indziej, jak w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych empiryzm jest najbardziej popularny. W przeciwieństwie do starego kontynentu wyspiarze kładą nacisk na praktykę, która kreuje rzeczywistość, a nie model ogarniający i kształtujący dotychczasowe życie.  
[foto]

2. Polacy, nawróćcie się na anglosaskość • autor: Wojciech Jóźwiak2015-08-29 08:55:15

Jak to zrobić, żeby Polacy "nawrócili" się na anglosaski styl myślenia/działania?
[foto]

3. Na sam początek... • autor: Tomasz Żywy2015-08-29 13:48:53

Na sam początek konieczne byłoby rozpoznanie genezy takiego podejścia do rzeczywistości. Widoczne jest sprzężenie działania (kontekst subiektywny) z zobiektywizowanymi jego rezultatami (kultury). Pytaniem zasadniczym będzie tutaj: co było pierwsze, jajko czy kura (działanie czy kultura)? Jeżeli można oczywiście mówić tutaj o prostym wyjaśnianiu przyczynowo-skutkowym. Być może przyczyna leży zupełnie gdzieś indziej, głębiej. Tylko gdzie?

Niemniej, jeżeli założymy iż taki styl działania będzie miał pozytywne rezultaty w praktyce politycznej i społecznej, to wydaje się że pierwszym krokiem powinno być poluzowanie wszechogarniającego państwowego pasa i "zmuszenie" Polaków do samodzielnej organizacji oddolnej. W sposób spontaniczny, metodą prób błędów na poziomie lokalnym, a w rezultacie samoorganizacji regionalnej. Bardzo ważne jest tutaj spostrzeżenie potrzeby wprowadzania takich, a nie innych rozwiązań, i koniec końców wejście w fazę stabilności i jasnych stosunków między aktorami gry społecznej.

Rozwiązanie trochę ryzykowne, a i rezultat niepewny.

4. kopiowanie anglosasów • autor: Jerzy Pomianowski2015-08-29 20:43:59

Imperium zbudowano na rabunku, najpierw własnych obywateli, później reszty świata, na zasadzie całkowitej nielojalności wobec innych. "Brytania nie ma przyjaciół, ma tylko interesy", "Anglia zawsze dąży do osłabienia swoich partnerów, nawet tych lojalnych", i tym podobne motta brytyjskie.
Mamy prześcignąć bandytów w ich cynizmie, nie mając ich siły?
[foto]

5. Wyższość sposobu bytyjskiego nad kontynentalnym • autor: Wojciech Jóźwiak2015-08-29 21:33:35

Odłóżmy żarty na bok, Jerzy. (Żarty z Anglików.) Sprawa jest poważna. My (Polacy) JEDNAK mamy nawyk myślenia utopijnego. Kiedy mamy problem, typową nań odpowiedzią jest obmyślanie utopii. "Trzeba wymyślić jakieś idealne rozwiązanie, jakiś ideał, który od razu zafunkcjonuje, zaskoczy". Od tego niedaleko do wiary w (polityczne) cuda przychodzące na zawołanie, szczególnie w czasach niepowodzeń. Brytyjskie Common Law polega na czymś innym: na korzystaniu z precedensów. Jeśli sąd ma wydać wyrok w jakiejś sprawie, szuka podobnych przypadków w przeszłości i na nich się wzoruje. W Polsce, tak samo we Francji, w Niemczech, w Rosji itd. ta droga jest odcięta: sąd ma "słuchać się" kodeksu. Nie może wydać wyroku wykraczającego poza kodeks. To powoduje, że u nas na kontynencie trudna jest stopniowa ewolucja. W społecznej maszynie gromadzą się napięcia, które co jakiś czas prowadzą do "tąpnięć" -- do "pierdyknięć", to słowo do politologii wprowdził J.K. Mikke. W PRL było to szczególnie widoczne, bo tamten system był szczególnie sztywny i chyba sztywniejszy od sowieckiego, ponieważ sowiecki był samorodny, a nasz musiał wzorować się na sowieckim. Opieranie się na "wszystkowiedzących" -- wszystko przewidujących -- kodeksach zamyka nam drogę do wykorzystania cennej informacji ukrytej (zawartej i nie rozpoznawanej w porę) w realnie dziejącym się "życiu". Zamyka też wykorzystanie tej informacji w "kanałach lokalnych", w "krótkich sprzężeniach" -- ponieważ "lokal" musi czekać na decyzje twórców kodeksów -- odległych, niedostępnych, abstrakcyjnych, gdzieś w Warszawie na legendarnej ulicy Polnej, a teraz gorzej, bo w jakiejś "Brukseli".

6. mit prawa zwyczajowego • autor: Jerzy Pomianowski2015-08-29 22:16:00

No nie wiem. Przecież to w prawie anglosaskim wierność "procedurom" jest ważniejsza niż prawda materialna (stwierdzenie kto winien). Przed sądem wygrywa ten, kogo stać na mocniejsze papiery. Tam morderca wychodzi na wolność gdy policja źle go potraktuje, łamiąc święte procedury.
Prawo kontynentalne nadal częściowo opiera się na "sprawiedliwości ludowej", domagającej się kary za sam fakt popełnienia zbrodni.
[foto]

7. Nie... • autor: Wojciech Jóźwiak2015-08-29 22:25:06

Jerzy, zdaje się, nie rozumiesz, co ja napisałem i z jaką intencją.
[foto]

8. To bardzo ciekawe • autor: Bogdan Zawadzki2015-09-02 06:32:23

rozróżnienie ("wyspa na morzu" contra kontynent), które jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że na ziemi istnieją tylko dwie "cywilizacje" tj. cywilizacja morza i cywilizacja lądu. Na prawdę decyduje "środowisko" ... Jerzy i Wojtek mają rację ...ale trzeba pamiętać, że tak samo jak istnieją ssaki lądowe, tak samo prawdą jest, że istnieją ssaki morskie i nie można wymagać od tych pierwszych, żeby prowadziły styl życia tych drugich.

No ale poważniej ... "państwo lądowe" zawsze będzie ewoluować w "kierunku" centralizacji władzy, a co za tym idzie w stronę utopii i wyrastającej z niej takiej lub innej doktryny, zawsze też będzie droższe w utrzymaniu, a zatem będzie bardziej opresyjne (jak np. w sprawie "podatków"). Zawsze będzie dążyć do "zagarniania" ziem (np. rosyjska doktryna "zbierania ziem ruskich") tj. do powiększania swoich terytoriów. Bo to jest ląd, a głównym sposobem kontroli szlaków handlowych na lądzie jest szeroko pojęta kontrola terytorium. ... Inaczej jest w przypadku "cywilizacji morskiej" ... tutaj do kontroli wystarczy silna mobilna flota zdolna do przeprowadzenia blokady w wybranych miejscach, co umożliwia narzucenie swoich warunków. Państwo "morskie" z reguły nie może być opresyjne dla swoich obywateli, bo nie ma to większego sensu (nie jest potrzebne). ... Co to ma wspólnego z ideą artykułu? ...dużo ...

Sposób funkcjonowania "państw" (system) ma bezpośrednie przełożenie na "myślenie" zamieszkujących je ludzi. ...

P.S

Nie zawsze jest tak, że "praktyka" "wyprzedza" myślenie. Czasem lepiej sięgnąć do "idei" tj. w sprawach praktycznych do ustalonych wzorów i obowiązujących praw niż np. budować mosty metodą "prób i błędów ..." Zresztą wszystko jest "dobre" ale we właściwym miejscu i w swoim czasie ...

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)