TARAKA
zdjêcie Autora

23 grudnia 2011

Nes Havason

Ani-Mistycznie o wspó³istnieniu w ¦wiecie Ducha
Animizm jako duchowo¶æ praktyczna

Dziêkujê Lady S. za wszystko, czego nauczy³a mnie o ¶wiecie Duchów, za jej cierpliwo¶æ, ³agodno¶æ i stanowczo¶æ. Dziêkujê Duchom za ich poczucie humoru, pomoc i zaufanie.


Religia i ¦wiat Ducha

Praktycy szamanizmu, zarówno ci tradycyjni jak i ci, którym przysz³o ¿yæ w cywilizacji zachodu, ¦wiat Duchów postrzegaj± jako co¶ oczywistego i naturalnego, tak samo jak istnienie ziemi, dnia, nocy, praw fizyki czy cyklu pór roku. Spora czê¶æ praktyków nietradycyjnych opiera jednak swoj± wiedzê na przekazie, interpretacji znaków jak i na przyjêciu ¶wiatopogl±du, którego nie zbada³a i nie do¶wiadczy³a osobi¶cie. Budowanie kosmologii opieraj±c na wierze nie jest niczym nowym. Wszelkie religie instytucjonalne i objawieniowe[1] kreuj± przestrzeñ sacrum mniej wiêcej wed³ug tego samego schematu. Oto jest kto¶, kto doznaje objawienia i przekazujê tê wiedzê pozosta³ym, którzy musz± polegaæ na jego s³owie. Odbywa siê to poprzez ¶wiête ksiêgi (judaizm, zaratustranizm), lub przekaz ustny, który prêdzej czy pó¼niej te¿ zostaje spisany (buddyzm, chrze¶cijañstwo). W takim ujêciu prêdzej czy pó¼niej tworzy siê kasta kap³añska, która strze¿e czysto¶ci przekazu i po¶redniczy miêdzy ¶wiatem boskim (w przypadku buddyzmu mamy do czynienia ze ¶wiatem idei, dlatego przez wielu buddyzm postrzegany jest nie jako religia, ale jako filozofia) a ludzkim. Przeciêtny wyznawca nie jest wstanie wej¶æ w ¶wiat sacrum i wszelk± wiedzê dotycz±c± sacrum opiera na wierze. Je¶li czego¶ nie do¶wiadczy³, buduje obraz rzeczywisto¶ci na podstawie relacji tych, którzy rzekomo tego do¶wiadczyli. W tak ujêtej duchowo¶ci bardzo ³atwo o przek³amania i tworzenie iluzji. Je¶li nie za³o¿ymy, ¿e istnieje jaka¶ wy¿sza moc, która dba o czysto¶æ przekazu, prêdzej czy pó¼niej dochodzi do zafa³szowania pierwotnego przekazu na zasadzie g³uchego telefonu. W szamanizmie i duchowo¶ci pierwotnej równie¿ istniej± osoby pe³ni±ce funkcjê kap³anów, które dysponuj± zdolno¶ci± wgl±du w ¶wiat duchowy, lecz wszyscy pe³noprawni cz³onkowie spo³eczeñstwa maj± prawo do bezpo¶redniego do¶wiadczania ¶wiata ducha, czy to poprzez obrzêdy z udzia³em psychodelików[2] czy te¿ praktyk oddzia³uj±cych na cia³o, poprzez które uczestnicy doznaj± odmiennych stanów ¶wiadomo¶ci pod kierunkiem specjalistów i stra¿ników tradycji (¶wiêta, inicjacje, poszukiwanie wizji).

Osoba, która decyduje kto i kiedy do¶wiadczy kontaktu ze ¦wiatem Duchów, sama wcze¶niej przechodzi odpowiednie szkolenie. Uczy siê do¶wiadczaæ i widzieæ to, czego zwykli cz³onkowie jego spo³eczno¶ci nie s± w stanie znie¶æ w tak du¿ym i bezpo¶rednim stopniu. Tym niemniej podstaw± tradycyjnej duchowo¶ci jest w³a¶nie bezpo¶rednie do¶wiadczenie, a nie ¶wiêta ksiêga spisana przed tysi±cami lat w kontek¶cie obcej kultury i mentalno¶ci.


Czym jest ¦wiat Duchów?

Pisz±c "duch" nie mam w tym kontek¶cie na my¶li duszy/ducha (te dwa pojêcia zwykle siê myli) zmar³ego, ale generalnie istotê duchow±. ¦wiatopogl±d animistyczny (sprawdzony do¶wiadczalnie - to bardzo wa¿ne, by nie opieraæ siê tylko na wierze) zak³ada, ¿e wszystko jest duchem, ¿e ¶wiat roi siê od duchów, jest nimi wype³niony tak jak materi±, która zreszt± jest manifestacj± ducha (i na odwrót) i jako taka postrzegana jest razem z duchem jako odbicia tego samego na innym planie.[3] St±d oddzielenie ducha od materii (gnostycyzm, chrze¶cijañstwo, etc) jest moim zdaniem pomy³k±, albo raczej brakiem wgl±du w naturê ducha. Winê tu dopatrujê w oderwaniu od bezpo¶redniego do¶wiadczania duchowo¶ci i opieraniu siê na tradycji zbudowanej na obcych przekazach. Taka pozorna duchowo¶æ charakteryzuje siê oderwaniem od spraw codziennych, ziemskich, odrzuceniem cielesno¶ci, postrzeganie jej jako wiêzienie (duchowcy vs materiali¶ci), itd. Tym czasem w ujêciu animistycznym zarówno cz³owiek jest tu duchem, jak i ka¿da forma, przez któr± przejawia siê materia i energia, a wiêc: drzewo, kamieñ, krzes³o, bêben, samochód, dom, góra, niebo, ziemia, galaktyka, wszech¶wiat itd. W naszej kulturze gdy mówimy "duch", mamy na my¶li ducha zmar³ego, który owszem, te¿ siê zalicza do szacownego grona, ale w kosmologii animistycznej nie jest jedyn± manifestacj± ducha, bo obok niego istniej± równie¿ duchy natury, miejsca, czy te¿ te, które mieszkaj± z lud¼mi. W potocznym jêzyku polskim nie rozró¿nia siê ducha od duszy. Oba terminy u¿ywa siê naprzemiennie.[4] Inne jêzyki, by nie szukaæ kulturowo daleko, np. hebrajski (ruach, nefesz), ang (spirit, ghost) zawieraj± w sobie wiêksz± ¶wiadomo¶æ.


Do¶wiadczanie Ducha i Jêzyk Duchów

Zwykle nie dysponujemy zmys³em, który rejestrowa³by ducha, tak jak nie postrzegamy czystej energii (choæ wiedz±c, ¿e materia jest energi± nie u¶wiadamiamy sobie, ¿e tak naprawdê ca³y czas do¶wiadczamy energii, tylko jej nie postrzegamy jako takiej, maj±c po prostu jakie¶ wyobra¿enie energii), a jedynie kierujemy siê przeczuciem, intuicj± lub wiar±. Bardzo rzadko bywa, ¿e kto¶ duchy widzi, s³yszy lub czuje. Tradycyjny szaman lub czarownik w toku szkolenia musi nauczyæ siê postrzegaæ Duchy. Nie mo¿e polegaæ jedynie na ksiêgach, tak jak to robi± kap³ani pó¼niejszych religii, inaczej by³by w najlepszym razie wariatem lub oszustem, w najgorszym ¶lepcem który prowadzi innych ¶lepców. Dlatego tak wa¿ny jest proces transformacji, które umo¿liwia mu zajrzenie za zas³onê materii.

¦wiat Duchów dla zwyk³ego cz³owieka poza wspomnianymi ceremoniami niekoniecznie musi byæ do¶wiadczany bezpo¶rednio. Zazwyczaj objawia siê poprzez tzw. znaki (w rzeczywisto¶ci i w snach). Osobi¶cie nazywam to Jêzykiem Snu, Jêzykiem Duchów lub po prostu Jêzykiem Rzeczywisto¶ci (rzeczywisto¶æ mówi" poprzez znaki, tak jak pod¶wiadomo¶æ w trakcie snu). Jung, by zrozumieæ owe znaki stworzy³ teoriê synchroniczno¶ci. Tradycyjni szamani i czarownicy w przeciwieñstwie do naukowców zazwyczaj nie maj± potrzeby zrozumienia jak to siê dzieje. W moim odczuciu jest to gonitwa za wiatrem - im wiêcej odpowiedzi, tym wiêcej pytañ.

Jak bezpo¶rednio do¶wiadczamy ¦wiata Duchów? To tak jakby rzeczywisto¶æ by³ Duchem, który dzieli siê na mniejsze duchy, ale ich natura pozostaje ta sama, jedynie forma siê zmienia. Gdy praktyk wchodzi w kontakt z duchem, to tylko przez to, ¿e sam jestem duchem. Poprzez znaki, wizjê (sny) lub bezpo¶rednie widzenie, s³yszenie lub czucie[5] odczytujê intencjê, otwieraj±c umys³ poprzez modlitwê, s³owa, my¶l lub gest zaczyna z nim rozmawiaæ. To naturalne dla kogo¶, kto albo jest wariatem, albo nauczy³ siê dostrzegaæ ducha np. poprzez inicjacjê, trening lub naturalne zdolno¶ci.

Chrze¶cijañstwo, a wcze¶niej judaizm napiêtnowa³y kontakt ze ¦wiatem Duchów (mam tu na my¶li ca³y czas animizm, a nie spirytyzm, czyli kontaktowanie siê z duchami zmar³ych). Do tego jeste¶my ca³y czas bombardowani popkulturow± papk±, która za chrze¶cijañstwem przyznaje prawo do posiadania duszy tylko ludziom (wcze¶niej byli i tacy ojcowie ko¶cio³a, którzy twierdzili, ¿e kobieta równie¿ nie posiada duszy), a co za tym idzie, znów ¦wiat Duchów sprowadza siê do ¶wiata zmar³ych.


Wymiana

Jakie korzy¶ci przynosi kontakt ze ¦wiatem Duchów wspó³czesnym praktykom duchowym, którzy do¶wiadczaj± Ducha poprzez techniki zmieniaj±ce ¶wiadomo¶æ? Z w³asnego do¶wiadczenia mogê stwierdziæ, ¿e przede wszystkim uczymy siê przez to szacunku do rzeczywisto¶ci, w której ¿yjemy. Dostêpujemy do ¼ród³a wiedzy, od której odcinaj± siê ci, którzy swoje ¿ycie duchowe powierzaj± przewodnikom, którzy z kolei te¿ nie do¶wiadczaj± Ducha bezpo¶rednio opieraj±c siê na relacjach i ksiêgach. A jest to potê¿ne ¼ród³o wiedzy, mocy i przede wszystkim ¿ycia. Gdy wchodzimy w ¦wiat Ducha, dostrzegamy siebie jako integraln± czê¶æ ca³o¶ci a nie wyspê odciêt± i samotn±.


Praktyka

Kontakt z Duchem jest dla mnie naturalny i korzystam z tego na co dzieñ, tak jak korzystam ze wzroku, z umiejêtno¶ci czytania czy kontaktu z lud¼mi. Jak wygl±da moja praktyka duchowa?

Uznajê, ¿e zdolno¶ci mojego umys³u s± ograniczone poprzez zmys³y, sam± budowê mózgu, czy krótki okres ¿ycia. Wchodz±c w kontakt z duchami, podobnie jak w kontakcie z lud¼mi, tworzê z nimi relacje opieraj±ce siê na wymianie. W praktyce wypracowa³em sobie np. gesty ofiarne (miska z ¿ywno¶ci±, któr± pó¼niej "dajê" zwierzêtom). Bardzo wa¿ny jest kontakt przy wyborze miejsc, w którym przyjdzie mi ¿yæ (jak dot±d prowadzê pó³wêdrowny tryb ¿ycia) i pracowaæ. Jest to wa¿ne zw³aszcza wówczas, gdy wybieram miejsce, w którym mam poprowadziæ ceremoniê lub ¶wiêto. W takim przypadku wchodzê w kontakt z Genius Loci (Duch/Stra¿nik Miejsca) i stosujê tu odpowiednie procedury.[6] Pewien rozmówca nazwa³ to podporz±dkowaniem siê. Nie nazwa³bym podporz±dkowaniem siê, tak jak nie powiem o sobie, ¿e podporz±dkowujê siê odwiedzaj±c cz³owieka w jego domu, przyjmuj±c zasady tego domu. To zwyczajna grzeczno¶æ, szacunek. To jest ich miejsce, ja jestem go¶ciem. Prosz±c o udzielenie schronienia, miejsca, ofiarowujê te¿ co¶ w zamian. To nie musi byæ literalna ofiara, ale sama ceremonia, opowie¶ci które siê pojawiaj± (mam w zwyczaju opowiadaæ duchom o ró¿nych miejscach, przez co tworzy siê jakby sieæ opowie¶ci, co¶ przynoszê, co¶ wynoszê opowiadaj±c dalej). Je¶li duchy s± zainteresowane, wchodz± ze mn± w uk³ad. Je¶li nie, odrzucaj± mnie. Bywa, ¿e w miejscu które uznam za wymagaj±ce uzdrowienia duchy nie chc± zmiany. Zostawiam je w spokoju, nie narzucam siê. Oczywi¶cie mogê zignorowaæ je uznaj±c wy¿szo¶æ swojej oceny sytuacji. Ale wówczas jestem intruzem i jako intruz jestem traktowany. W ten sposób odcinam siê od praktyk magicznych stosowanych przez wiêkszo¶æ wspó³czesnych magów, którzy narzucaj± swoj± wolê duchom. W praktyce taka postawa reprezentowana najczê¶ciej przez tzw. magiê wysok± i jej pochodne bierze swoje ¼ród³o w ego, pragnienia, lêki itd). W wiêkszo¶ci przypadków dochodzê do porozumienia na drodze wymiany, dialogu, bardzo rzadko przez agresjê. Agresja w formie walki te¿ czasem wystêpuje, ale tylko wówczas, gdy wymaga tego konkretna sytuacja (np. w przypadku stra¿nika progu, który oczekuje ode mnie walki).


Ró¿norodno¶æ ¦wiata Duchów

Duchy nie s± wszechwiedz±ce, ale czêsto wiedz± wiêcej przez to, ¿e nie ogranicza je percepcja sze¶ciu zmys³ów. No i do tego czêsto s± starsze od nas przez co dysponuj± wiêkszym do¶wiadczeniem. Je¶li z szacunkiem podchodzê do duchów, one zazwyczaj odwdziêczaj± siê tym samym. Zazwyczaj sami decydujemy o swoim losie, ale mo¿emy te¿ przecie¿ s³uchaæ rad, co nie oznacza, ¿e rezygnujemy z w³asnej woli. Ludzie w ¶wiecie Duchów s± jak dzieci, które ¿yj± krócej od doros³ych, ale szybko siê ucz±, ¿e doro¶li nie s± wszechwiedz±cy, i ¿e te¿ potrafi± k³amaæ (oszukaæ cz³owieka, który nie do¶æ ¿e ¿yje krótko to jeszcze w ¦wiecie Duchów porusza siê jak na wpó³ niewidomy nie stanowi ¿adnego problemu). S± takie duchy, które nam dorównuj± m±dro¶ci±, s± te¿ wiêksze, i mniejsze. To zreszt± te¿ nie jest jakim¶ kryterium. Niektóre ¿yj± w tak odmiennej rzeczywisto¶ci (np. kamienie, gwiazdy, drzewa), ¿e trudno wej¶æ z nimi w ogóle w kontakt. Tak jak z lud¼mi - s± mêdrcy i g³upcy, s± z³o¶liwi i mili, otwarci i nieufni. Niektóre z¿y³y siê z lud¼mi, inne wrêcz nie cierpi± cz³owieka.


Mapy rzeczywisto¶ci

Koncepcja animistyczna wcale nie musi byæ jedyn± prawdziw±. Je¶li j± siê przyjmie za prawdziw±, dywinacja, odczytywanie znaków staje siê o wiele ³atwiejsza i skuteczniejsza, a co za tym idzie, samo ¿ycie przestaje byæ b³±dzeniem po omacku. Dlatego te¿ tych, którzy rozumiej± Jêzyk Duchów nazywa siê "Widz±cymi" (st±d nasze wied¼my - sk±din±d czarostwo jest nam bli¿sze kulturowo ni¿ szamanizm opisany przez antropologów i za nimi przyjêty przez wiêkszo¶æ miejskich praktyków szamanizmu). I tu wa¿ny jest sceptycyzm. Je¶li co¶ nie ma pokrycia w rzeczywisto¶ci, choæby wspaniale wygl±da³o w teorii, jest warte tyle, co urojenia szaleñca. Nale¿y pamiêtaæ, ¿e mapa nie jest terenem, którego opisuje.

Na swój osobisty u¿ytek stosujê nieco inn± mapê pojêæ. Jest ona czê¶ci± wiêkszej mapy, z której korzystam w swojej praktyce. Traktujê rzeczywisto¶æ jako co¶ w rodzaju snu a postacie, które go zamieszkuj±, s± projekcjami jednej ¶ni±cej istoty, lub/i wspólnym snem wszystkich ¶ni±cych. Byæ mo¿e to ja sam ¶niê swój sen. Mo¿e sam jestem jedn± z postaci ze snu. A mo¿e oba spojrzenia s± prawdziwe. Jako postaæ we ¶nie muszê stosowaæ siê do zasad obowi±zuj±cych we ¶nie, czyli np. nie potrafiê lataæ, choæ zak³adam, ¿e jest to mo¿liwe, a jedynie ja w to nie wierzê lub nie potrafiê pozbyæ siê przywi±zania do jednej formy (tak jak we ¶nie, gdy zazwyczaj ¶nimy to samo cia³o które mamy w rzeczywisto¶ci, choæ mo¿emy byæ wszystkim... i niczym). Swoj± praktykê i ¶wiatopogl±d duchowy traktujê realnie, a jednocze¶nie z dystansem. Sprawdzam to, czego dowiadujê siê poprzez kontakt ze ¦wiatem Duchów (np. wiara we w³asne ograniczenia nie pozwala mi sprawdziæ skacz±c z okna, czy faktycznie nie potrafiê lataæ). To bardzo wa¿ne, bo jak wspomnia³em wcze¶niej, czêstym b³êdem w praktyce duchowej jest popadanie w ¶wiat iluzji, oderwanie od ¶wiata materii i odrzucenie go. Oba te ¶wiaty w moim rozumieniu s± ze sob± sprzê¿one. Dlatego praktyka duchowa oddzia³uj±ca na umys³ poprzez cia³o (np. sza³as potów, g³odówka, deprywacja sensoryczna, brak snu) jest skuteczn± droga poznania samego siebie. Twarde st±panie po ziemi pozwala nam czerpaæ do woli ze ¦wiata Duchów.

Ludzie stracili kontakt ze ¦wiatem Duchów, gdy¿ duchowo¶ci szukaj± w ideach a nie w ¿yciu. Zawierzyli innym nie sprawdzaj±c warto¶ci cudzych wizji. Zapomnieli, ¿e ¦wiat Duchów mo¿na do¶wiadczaæ bez po¶redników, ¿e sami s± jego czê¶ci±. Popadaj± w skrajno¶ci, raz odrzucaj±c Ducha ufaj±c tylko swoim zmys³om i umys³owi, dwa, odrzucaj±c materiê wchodz±c w ¶wiat idei i iluzji. Oba obozy broni± swego ¶wiatopogl±du choæby za cenê ¿ycia. Zapominaj±, ¿e ¿ycie jest najcenniejsz± rzecz± któr± posiadaj±, a raczej do¶wiadczaj± - cenniejsz± ni¿ wszelkie idee, do których zalicza siê te¿ idea ¦wiata Ducha.


Nes Havason


Przypisy

1. Szamanizm nie jest religi± instytucjonaln± i pod wzglêdem obcowania z sacrum bli¿ej mu do tradycyjnego gnostycyzmu ni¿ do religii pó¼niejszych, choæ oczywi¶cie ró¿ni go podej¶cie do samej materii, któr± uznaje za naturaln±, a wrêcz ¶wiêt±, a nie jako wiêzienie.

2. Obecnie modna jest turystyka psychedeliczna. Grupy osób lub pojedynczy tury¶ci (oczywi¶cie nie wszyscy s± turystami, niektórzy z nich szukaj± tego, czego nie oferuje im ich w³asna kultura) pragn±cy do¶wiadczyæ bezpo¶redniej duchowo¶ci uczestnicz± w rytua³ach prowadzonych przez tzw. specjalistów, którzy eksportuj± duchowo¶æ swojego ludu za pieni±dze. Bardzo czêsto spotyka siê równie¿ samowolne podró¿e (tzw. tripy) bez przygotowania lub pod kierunkiem osób, które nie zosta³y wyszkolone w tradycyjnych technikach osi±gania odmiennych stanów ¶wiadomo¶ci. Uczestnicy takich psychedelicznych podró¿y nie maj±c oparcia w kulturowej mapie mitów tworz± w³asne interpretacje tego, czego do¶wiadczaj±. Nie wspomnê tu o zupe³nej patologii psychedelicznej, która kwitnie dziêki internetowi, za po¶rednictwem którego bez problemu mo¿na znale¼æ instrukcjê przygotowania i za¿ywania substancji psychoaktywnych bez nadzoru (tym praktykom "zawdziêczamy" m.in. wci±gniêcie wielu ro¶lin na listê substancji zakazanych). Bardzo rzadko natomiast zdarza siê, by podró¿nik poza tradycyjn± lini± przekazu doszed³ do wiedzy sam w drodze praktyki.

3. Wspó³czesna fizyka taki pozorny dualizm ubra³a w materiê i energiê. S³ynne E=mc² jest w³a¶nie takim skrótem pojêciowym.

4. By³em kiedy¶ ¶wiadkiem wyk³adu osoby importuj±cej duchowo¶æ z Indii. Osoba ta nie widzia³a ró¿nicy miêdzy duchem a dusz± i traktowa³a te dwa s³owa jako synonimy.

5. Wspó³czesna psychiatria zalicza okre¶la takie fenomeny jako urojenia, do których zalicza siê tzw. g³osy, racjonalizuj±c wszystko, czego sama nie rozumie, sprowadzaj±c do¶wiadczenie do znanych sobie terminów. Co nie przeszkadza tym samym psychiatrom byæ wierz±cymi w realno¶æ objawieñ mistyków chrze¶cijañskich lub w obrêbie ich w³asnych przekonañ.

6. Wybór danego miejsca pod ceremoniê w moim przypadku odbywa siê na dwa sposoby. Po pierwsze, wysy³am intencjê, jakby og³oszenie i czekam na reakcjê. Je¶li jakie¶ duchy s± zainteresowane, wskazuj± mi konkretne miejsce i wówczas ju¿ nie muszê siê z nimi ustalaæ szczegó³ów, chyba ¿e tego wymaga sytuacja. Oczywi¶cie grzeczno¶æ i szacunek obowi±zuje. Drugi sposób polega na odnalezieniu miejsca, które uznajê je za w³a¶ciwe do przeprowadzenia dzia³añ lub praktyki (¶wiêta, ceremonie, praktyka osobista, zloty), i wówczas obserwujê znaki, czy duchy siê zgadzaj±. Robiê to np. poprzez medytacjê, ceremoniê, lub jakie¶ inne dzia³anie. Podziêkowaniem jest równie¿ sprz±tniêcie miejsca, usuniêcie dzia³alno¶ci cz³owieka - ¶mieci, zniszczeñ, itd. Bardzo czêsto podziêkowaniem z mojej strony jest w³a¶nie oczyszczenie. Oczyszczanie miejsc, mieszkañ, domów w mojej praktyce zazwyczaj ³±czy siê z literalnym sprz±taniem.

komentarze

1. o formach • autor: Nes W. Kruk 2011-12-23 20:32:27

W moim s³owniku pojêæ:

czym jest dusza ?
hind. - Atman
kabal. - Nefesz
¯ycie, istnienie, vis vitalis,
Kaba³a jest dla mnie do¶æ niejasna z uwagi na swój hermetyzm (trzeba po¶wiêciæ jej na prawdê sporo czasu i energii, do tego znaæ hebrajski, by wej¶æ w g³êbszy poziom tego mistycyzmu), wiêc nie zag³êbiam siê w ni±. Kabali¶ci (mistycy, teoretycy) dziel± duszê na 3 - Ruah, Nefesz i Neszama, z czego Neszamê mo¿na by nazwaæ Duchem. Ja zetkn±³em siê raczej z nazwaniem Ruach Duchem (np. Ruach ha Kodesz), wiêc w kaba³ê siê nie zag³êbiam, bo nie mam odpowiednich ¼róde³ ani narzêdzi. Wspomnia³em o niej, dlatego ¿e rozró¿nia ducha od duszy.
W mowie potocznej mówi siê, ¿e co¶ ma duszê, jest zrobione z dusz±, tzn ¿ycie, emocje.

czym jest duch ?
hind. - Brahman
kabal. - (dla mnie tu niejasny ¼ród³os³ów) Ruah (który z kolei w kabale znów widzi siê siedlisko uczuæ, emocji, gdzie indziej znów Wolê, tak wiêc s± tu spore sprzeczno¶ci) lub Neszama.
Generalnie to Moc, Si³a, Intencja, która sprawia, ¿e materia i energi± przyjmuje okre¶lon± formê i dzia³anie. W mowie potocznej mówi siê, ¿e co¶ ma ducha (np. duch ¶wi±t, "z duchem czasów"), czyli ma si³ê, intencjê, która go napêdza. Moje rozumienie idei Ducha jest chyba najbli¿sze crowleyowskiej idei Woli. Id±c dalej mo¿na powiedzieæ, ¿e Wola/Duch wype³nia zarówno Materiê jak i Energiê.

czym jest istota duchowa ?
Moc lub Wola, która przyjmuje okre¶lon± formê, kszta³t, wzór. Mo¿e przejawiaæ siê poprzez materiê, ale materia to tylko jedna z postaci energii. Dlatego cz³owiek to te¿ istota duchowa.

jaka jest ró¿nica pomiêdzy dusz±/duchem cz³owieka ¿ywego, a dusz±/duchem cz³owieka zmar³ego ?
U¿ywaj±c potocznego jêzyka powiedzia³bym, ¿e to okruchy ego, zlepek wspomnieñ, emocji. Im ego silniejsze, tym mocniej trzyma siê formy i d³u¿ej zachowuje strukturê. St±d nawiedzanie konkretnych miejsc, cmentarzy, etc. Ostatecznie i tak siê rozpada.

Zaznaczam, ¿e moje rozumienie kaba³y jest naprawdê p³ytkie, wiêc teoriê kabalistyczn± zostawiam kabalistom. Z uwagi na spore pomieszanie pojêciowe (nawet wewn±trz konkretnego systemu) mistyk sam dochodzi do zrozumienia, czêsto bez nazywania. Problem pojawia siê dopiero przy próbach prze³o¿enia tego¿ na jêzyk. Nie jestem w tym dobry. S± tacy, którzy wiêcej energii w³o¿yli w nazywanie i je¶li kto¶ chce siê opieraæ na cudzym wgl±dzie i przek³adzie, na pewno znajdzie co¶ dla siebie.

W tek¶cie g³ównym k³adê nacisk na bezpo¶rednie poznania ¶wiata Ducha przez praktykê, do¶wiadczanie, a nie operowanie definicjami i pojêciami. Dopiero w³asne do¶wiadczenie jest w stanie daæ wgl±d w ¶wiat Duchów. Opieranie siê na cudzych relacjach daje wgl±d w ¶wiat... idei i pojêæ (czym innym jest drzewo a czym innym obraz drzewa). W mojej praktyce duchowej paradoksalnie (choæ jest to paradoks pozorny) dopiero do¶wiadczenie poprzez cia³o pozwoli³o mi wej¶æ najpe³niej w ¦wiat Ducha. Nazywanie i definiowanie jest si³± rzeczy zawê¿eniem wgl±du do poziomu zbyt ubogiego, by opisaæ pe³niê.

Autor, jego teksty
Aby pisaæ komentarze zaloguj siê lub zarejestruj.

Udostêpnij: Facebook   Wykop
drukujDrukuj

Promocje

Og³oszenia

menu ruchome
rozwiñ menu --»



© Copyright by Taraka. Prawo rozpowszechniania zastrze¿one.
wróæ na górê wróæ na górê
Logowanie:

- e-mail jako login
- has³o
Zaloguj
Pomiñ   Zapomnia³em/am has³a!

Zapisz siê (za³ó¿ konto w Tarace)