Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

26 kwietnia 2010

Maria Poziomska

z cyklu: Kamyki filozoficzne (odcinków: 19)

„Antychryst” w Skiroławkach. Zła przyroda Nienackiego


« Nie przejmuj się Skrzywdzone ciało »

Burza oklasków, śmiechów i gwizdów towarzysząca premierze „Antychrysta” Von Triera powoli ucichła. Obejrzałam ten film dopiero niedawno i przyznam, że wizja mrocznej, okrutnej natury, dalekiej od obrazu świergoczących rajskich ptaszków i kolorowych kwiatuszków poruszyła jakąś zapomnianą nutę w mojej pamięci. Coś mi to wszystko przypominało. Parę dni temu oświeciło mnie. Nienacki. To właśnie on, jeden z najbardziej niedocenionych polskich pisarzy, jako jedyny zawarł w swojej prozie obraz niepowtarzalny natury okrutnej, obleśnej, dzikiej, seksualnej i morderczej. I bynajmniej nie mam tu na myśli serii jego książek o Panu Samochodziku. Na pierwszy plan wysuwają się tu przede wszystkim „Raz w roku w Skiroławkach” i „Wielki las”.

Nienacki miał to nieszczęście, że urodził się za wcześnie. Nikt tak jak on nie pisał o ludzkiej naturze, nikt tak nie patrzył na przyrodę. Być może dzisiaj jego książki zostałyby bardziej docenione, jednak miały pecha i zostały wydane w Peerelu. Wygłodniała, karmiona stęchłą poprawną politycznie papką gawiedź czytelnicza dostrzegała w nich jedynie to, że ten facet (o rety!) pisze o seksie! Ten szokujący fakt, jak wizja wielkiego siedzenia Widłągowej pokrywanego po kolei przez kilku zalotników (kto czytał „Skiroławki” ten wie) skutecznie przesłonił całą resztą. A „cała reszta” to właśnie natura opisana taka jaką zawsze była naprawdę. Okrutna, nienawistna, śmierdząca i gnijąca, zżerająca żywcem swoje dzieci i kopulująca z czym się da. I ludzie, będący jej częścią, niczym nie różniący się od macierzy.

W powieści „Wielki las” las jest żywą istotą. Okrutnymi metodami walczy o życie i swoją przestrzeń. W środku lasu znajduje się piękny dom i sad starego Horsta Soboty. Sobota walczy z lasem o każdy kawałek ziemi, o każdy skrawek sadu, w którym powoli zagnieżdżają się leśne drzewa. Obwinia bór za zaginięcie pierwszej żony i ucieczkę drugiej. Stary człowiek nienawidzi lasu, ale jak nikt inny zna i rozumie swojego odwiecznego wroga. Narażając się na śmieszność powtarza, że las popełni zbrodnie na ludziach. Zamordował rodzinę Horsta, wchłonął w siebie życie wielu żołnierzy, którzy stali się pożywką dla bagien i drzew. Las był istotą odpowiedzialną na brutalny gwałt na młodej dziewczynie.

Po stronie lasu stoją „ludzie lasu” – leśniczy, którzy chcą odebrać Horstowi jego ziemię. ci ludzie dobrowolnie oddali się we władanie złowrogiej przyrody. Stali się źli, brzydcy, brudni, jak każdy kto za bardzo zbliży się do świata przyrody. W świecie Nienackiego resztki tak zwanego „piękna” zatrzymuje tylko ten, kto stoi w opozycji do nienawistnej natury.

Brzydotę ludzi będących częścią przyrody widać jak na dłoni w Skiroławkach. Cała ta wioska jest jak gąszcz spłatanych krzaków, w którym kłębią się, pełzają i kopulują ludzkie monstra. Kiedy przyglądamy się strukturze tego kłębowiska widzimy wyraźnie, że świat ludzi i świat przyrody tworzy jedną, dziką, brutalną całość. Lecz im dłużej oglądamy to obrzydlistwo, oczom naszym zaczyna ukazywać się plątanina fascynujących historii, w których głównymi bohaterami są zarówno ludzie jak i psy, drzewa, konie, ziemia i woda. Historii, w których śmiech przeplata się ze smutkiem, tragizm z wisielczym humorem, a śmierć, seks, ból, praca i zabawa tworzą jedną układankę – życie. „Raz w roku w Skiroławkach” jest tym cudownym rodzajem powieści, którego tematem nie jest jedna, wypreparowana historia, lecz całościowy obraz życia w całym swoim bogactwie.

„Skiroławki” to moim zdaniem jedna z najbardziej pogańskich polskich powieści. Czuje się tu na każdym kroku pierwotnego ducha, zapomnianego i jednocześnie bliskiego. Co jakiś czas pojawia się Kłobuk, słowiański demon, którego istnienia nie neguje nawet lekarz – racjonalista. Działania Kłobuka są kapryśne, ani dobre ani złe. Nieprzewidywalny demon potrafi przynosić wielkie szczęście lub wielkie kłopoty. Kłobuk przyjmuje prezenty i ofiary, ale nigdy nie wiadomo na kogo z dawców spojrzy łaskawym okiem.

Warto spojrzeć na naturę i na nas samych głębiej. Nie prześlizgiwać się po ślicznej, gładkiej powłoczce, tylko zagłębić się w rdzeń naszej natury. To, co tam ujrzymy może nas przerazić, zniesmaczyć, ale cóż – negatywne emocje są ceną jaką płacimy za poznanie prawdy. Kiedy emocje opadną ujrzymy sami siebie w nowym świetle. Wszak w głębi duszy wszyscy jesteśmy ze Skiroławek.



« Nie przejmuj się Skrzywdzone ciało »

komentarze

[foto]

1. Apropo Skiroławek • autor: Wojciech Jóźwiak2010-04-26 11:35:03

Marysiu, niedawno znalazłem w Wikipedii Kościół Nowego Przymierza, a w jego definicji jest napisane, że:
Wskutek grzechu Adama i Ewy każdy człowiek rodzi się grzeszny i dlatego w stanie naturalnym zasługuje jedynie na piekło.
Zapytałem Mirka Miniszewskiego, który jest w religioznawstwie lepiej oczytany ode mnie, czy to jest manicheizm albo islam w chrześcijańskim przebraniu, ale on odpowiedział:
to zwykli luteranie. Większość ich dogmatów to czysty Luter. /.../ Żaden to manicheizm według mnie.
No więc wyjaśniła się tajemnica pochodzenie poglądów Von Triera: zwykły luteranizm! Natura to piekło!
Ciekawe jak z tym jest u Nienackiego. Też?

re-komentarz Autora:

Źródeł wizji przyrody szukałabym generalnie nie w religii tylko w uczciwej obserwacji. Wystarczy poczytać o tym w jaki wyszukany sposób różne robale mordują się nawzajem, ile jest wyrafinowanych sposobów pasożytnictwa aby otrząsnąć się z wizji przyrody rodem z obrazka dla dziecki pozdrawiam

   Maria Poziomska --- autor

2. Wielki las • autor: Nierozpoznany#2082010-04-26 12:20:57

Pamietam te powiesc, czytalem ja jako bardzo mlody czlowiek. Ale w mojej pamieci wybija sie na pierwszy plan inna historia a propos lasow. Nie pamietam gdzie to czytalem; jeden z cesarzy rzymskich kazal sobie przyprowadzic germanskiego jenca ktorego schwytano. Chcial sie dowiedziec jak tam jest, w tej barbarii na polnocy. I jeniec zaczal opowiadac. O puszczach, przez ktore mozna isc tygodniami nie tylko nie spotykajac czlowieka ale nawet nie znajdujac polany. Gdzie sa te puszcze? Wszystkie wspolczesne lasy to hodowle, oswojone i policzone. Tak zreszta bylo juz za czasow Nienackiego. Obawiam sie, ze jego wielki las to szyta grubymi nicmi licentia poetica : ) Tropow trzeba szukac nie w lesie ale w glowie Nienackiego.

re-komentarz Autora:

To, co opisywał przez Nienacki bynajmniej nie był wielką puszczą, tylko zwyczajnym mazurskim lasem, gdzie co 100 metrów można było natknąć się na kogoś z leśników, kłusowników, albo letników.
Zresztą tutaj bynajmniej nie chodzi o dosłowny opis lasu, tylko o obrazową metaforę tzw przyrody.

   Maria Poziomska --- autor

3. @ Maria • autor: Nierozpoznany#2082010-04-26 17:12:06

No wlasnie o tym pisze : ) Jakiej przyrody? To wszystko jeden wielki PGR. A u von Triera to juz w ogole. Las widzial pewnie w TV (Dania jest straszna pod tym wzgledem - wszystko pod linijke - ale oczywiscie zartuje). Jeszcze jedno - dzieciom nie nalezy dawac bajek braci Grimm, bo potem, jak dorosna, to robia kontynuacje : )
[foto]

4. Seksafera w Skirolawkach • autor: Terravis Wiktor Rumocki2010-05-13 20:24:54

Pani Mario! Ten odcinek blogu bardzo mi sie spodobal. Dorzuce pare slow od siebie. Dlaczego Horst Sobota z powiesci Wielki Las nienawidzi tego lasu z ktorym sasiaduje? Moim zdaniem to echo konfliktu cywilizacji rolniczej z cywilizacja lowiecko zbieracka. Dla reprezentanta tej pierwszej las przestaje byc domem i obszarem sacrum stanowiacym miejsce zycia i dostarczajacym zwierzyny lownej, staje sie glownie miejscem z ktorego wyjsc moze zagrozenie takie jak drapieznik, ktory zaatakuje inwentarz lub zarloczny roslinozerca, ktory zezre plony. Las zaczyna byc postrzegany jako miejsce do zawlaszczenia z ktorego mozna wydrzec nowe obszary ziemii uprawnej i z ktorym trzeba toczyc walke by z powrotem nie porosl tego co mu wydarto. A Skirolawki i obraz Natury kopulujacej, morderczej i gnijacej? No coz: wiedza o zyciu jest wiedza o smierci.

re-komentarz Autora:

No coz: wiedza o zyciu jest wiedza o smierci.
Święte słowa! Dzięki za ciekawe spojrzenie na "Wielki las"

   Maria Poziomska --- autor

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)