zdjęcie Autora

24 października 2012

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Babcia ezoteryczna (odcinków: 128)

Antyczna tragedia

Kategoria: Twórczość

« Poczekalnia przed wejściem w inny świat O przyrządzaniu wrogów »

Korzenie mojej rodziny ze strony ojca oraz rodziny mojego męża sięgają daleko na wschód. Podczas rodzinnych uroczystości jak śluby i pogrzeby (tych pierwszych jest mało, tych drugich coraz więcej, zwłaszcza jesienią) krążą opowieści, niektóre prawdziwie okrutne. Tematem tych opowieści jest zazwyczaj zagłada i śmierć, próby jej uniknięcia. Część z nich opisuje wydarzenia późniejsze, gdy wszystko z pozoru uległo uładzeniu, przypudrowaniu i nowemu otwarciu. Jednak, jak w Biblii i wielu świętych księgach oraz mitologiach, wydarzenia, mające miejsce wiele lat wcześniej, powracają w nowej odsłonie. Opowiada się o nich po cichu na weselach i głośniej na pogrzebach (najczęściej). Opowieści podobne do tej, jak młody, niewinny Edyp wędrując przed siebie spotkał niechcący na drodze swoje przeznaczenie...

Oto jedna z nich:

Bohaterką jest kobieta, samotna wdowa,  tuż po wojnie mieszkająca w miasteczku na Ziemiach Zachodnich. Jej mąż, nauczyciel, zginął w nieznanych okolicznościach, a jego ciała nigdy nie odnaleziono. Kobieta przyjechała tam po pogromach na Wołyniu wraz z ocalałymi z rzezi sąsiadami, ale nie objęła gospodarstwa, tylko zamieszkała w jednym ze starych domów. Osamotniona stawia karty Tarota, pomaga dzieciom, działa w nieoficjalnej pomocy przesiedleńcom, znana całemu miastu jako pani (tu imię), niech będzie na przykład pani Aniela. Poza tym czeka na śmierć. Nie oczekuje niczego od życia poza chęcią wypełnienia czasu, który jej pozostał.

         Pewnego dnia zwraca się do niej miejska urzędniczka z prośbą o pomoc w zakwaterowaniu pewnego samotnego mężczyzny, wysiedlonego z Kresów, który stracił tam całą rodzinę. Poznają się, gdy urzędniczka wyrabia mu dokumenty na podstawie świadectwa chrztu. Reszta dokumentów mężczyzny zaginęła. Nawiasem mówiąc urzędniczka, która polubiła naszą bohaterkę, ma nadzieję, że poznają się i razem ułożą sobie życie. Mężczyzna jest nieśmiały, zahukany, delikatny w obejściu. Kobieta odważna, pewna siebie, ale depresyjna. Są w jednym wieku i zdaniem urzędniczki świetnie pasują do siebie.

         Wieczorem w mieszkaniu naszej bohaterki pojawia się ów mężczyzna, któremu powiedziano: „— pan pójdzie do pani Anieli pod taki a taki adres”.

Rozmawiają ze sobą, pojawia się bliskość i zrozumienie. Opowiadają sobie swoje przeżycia. Rano wdowa zabiera jego dokumenty, żeby zameldować go i załatwić obowiązujące wówczas kartki na żywność. Twierdzi, że może mu wynająć pokój. Mężczyzna czeka na nią, szykuje śniadanie podśpiewując. Był kucharzem, lubi gotować. Ma wiele innych zalet.

         ...

Pojawia się policja i aresztuje mężczyznę. Posługiwał się dokumentami zmarłego męża kobiety, ustalono, że był jego mordercą. Kobieta nie doczekała się procesu, podobno aresztant uciekł. 

Po latach dostaje list z Kanady, od przyjaciółki, która tam wyemigrowała. Dowiaduje się, że mieszka tam mężczyzna, posługujący się jej nazwiskiem o imieniu zbieżnym z imieniem jej męża. Syn tego mężczyzny ma żenić się z jej córką. Matka córki wysyła zaproszenie do naszej bohaterki. Chce wiedzieć, kim jest ojciec przyszłego zięcia, pyta więc, czy nie jest przypadkiem krewnym jej męża. Jednak zna historię naszej bohaterki i zapewne spodziewa się przedślubnej konfrontacji.

Osoba opowiadająca tę historię mówiła, że zaproszona ma poważny dylemat. Jest niczym Edyp wyruszający w swą wędrówkę, ale ma nad nim przewagę, mniej więcej wie, czego ma się spodziewać (zresztą Edyp też powinien wiedzieć, wywróżono mu, nieprawdaż?). Edyp jest niewinny, ale źródłem czynów, których przyjdzie mu dokonać, wypełniając proroctwo, jest jego pochodzenie rodzinne – z rodu Kadmosa, ludzi zrodzonych z zębów smoka, człowieka którego do Teb doprowadziła krowa o znamieniu księżyca na obu bokach, przyszłego króla tego miasta.

Przodkowie naszej bohaterki i przodkowie zabójcy jej męża są podobnym rodem wyrosłym z zębów smoka i nie dociekać nam dziś, który z tych zębów był lepszy, a który gorszy i po czyjej stronie jest racja. Zasiani ludzie (Spartowie) pozabijali się nawzajem i tylko niewielu z nich ocalało.

 Zastanawiam się, co ja bym zrobiła w takiej sytuacji. Wolę prawdę, nawet najgorszą, niż niepewność i złudzenia. Nie opuszczałaby mnie nigdy świadomość, że odmawiając wyjazdu unikam prawdy i jestem tchórzem. Ale przecież, gdyby okazało się, że ów człowiek jest istotnie zabójcą męża, sprowadziłabym swoim rozpoznaniem tragedię na dwoje niewinnych ludzi: córkę przyjaciółki i jej narzeczonego. Miałabym jeszcze jedno wyjście: rozpoznać mężczyznę, ale ze względu na parę młodych nic o tym rozpoznaniu nie powiedzieć. Jeśli bym jednak umiała prawdę ukryć, jak wyglądałaby moja lojalność wobec przyjaciółki, która finansowałaby wyjazd? Po co bym w końcu tam pojechała, jak nie po to, by sprowadzić karę na zabójcę? Ale, co gorzej, gdybym zrezygnowała z podróży wykręcając się wiekiem i zdrowiem, miałabym poczucie pozostawienia mojej przyjaciółki z niezaspokojonym domysłem, a takie mogą zatruć ostatnie lata jej i jej rodziny. Jej niepewność zawsze może wyjść na jaw, robiąc równie wiele złego, jak pewność. W końcu zęby smoka już zasiano.

Nawet gdyby to była tragedia typu antycznego, współczesny pisarz opisujący tę historię najprawdopodobniej nie zająłby żadnego stanowiska (każąc czytelnikowi wybierać – co modne obecnie w literaturze), a więc uśmiercił kobietę na przykład, a żeby było dramatyczniej, amerykańskim wzorem, w katastrofie samolotu.

Jednak czytelnikowi nie można niczego nakazać. Doszedłszy do końca książki i opisu katastrofy z niechęcią rzuci książkę na bok nie mając ochoty wgłębiać się w dylematy moralne, których autor stara się uniknąć, żeby nie wydać się banalnym (skoro on to robi, to ja też mogę – mówi sobie czytelnik).

Jednak ja bym poleciała i, mam nadzieję, nie rozbiłabym się, chociażby z tej przyczyny, że katastrofy lotnicze relatywnie zdarzają się rzadko. Przecież Edyp, mimo przepowiedni, też nie unikał podróży!

Nie wiem, co zrobiła prawdziwa bohaterka tej opowieści; opowiadającego więcej nie spotkałam.

Babcia ezoteryczna: wstęp na końcu

Ten blog ma opisywać zwyczajne doświadczenia w zwyczajnym życiu. Świadomie sterując swoimi zachowaniami (np. tzw. świadome śnienie) czy narzucając sobie pewne praktyki, zazwyczaj ma się na oku jakiś cel, w ostateczności zmierzenie się z nowymi doświadczeniami. W naszym wysterowanym do przesady życiu, możliwość naturalnych, nowych i silnych doznań jest ograniczona, poszukuje się ich wszakże dla lepszego zrozumienia siebie. W moim życiu przeszłam wiele krańcowych doświadczeń i dlatego, być może już ich nie poszukuję. Prosto mówiąc: boję się ich gorzej, niż diabeł święconej wody. Życie nauczyło mnie, że żadnym procesem nie można bezkarnie sterować. Niewinne wysłuchanie „kasety odchudzającej” zaproponowanej przez psychologa czy udział w tzw. „muzykoterapii” może pociągnąć za sobą nieoczekiwane skutki, z których niepożądanymi wpływami walczyć trzeba nawet kilka miesięcy. Jednak zarówno mnie, jak i innym ludziom doświadczenia takie przytrafiają się niosąc ze sobą NIEZROZUMIANE I NIEOCZEKIWANE, co próbujemy zrozumieć i ocenić już po fakcie. Często jednak ocena ta jest nieudolna z braku wiedzy. W tym blogu zajmuję się tylko opisem, niech ocenia ktoś inny. Dlaczego więc ezoteryczna babcia? W tym roku kończę 70 lat, jestem Słonecznym Strzelcem i Księżycowym Rakiem. Neptun, który właśnie wszedł do znaku Ryb niedługo będzie tranzytował mój ascendent i od jakiegoś czasu odczuwam potrzebę porządkowania pewnych zjawisk w moim życiu. Kilka lat studiuję astrologię ale ona nie wystarcza mi do interpretacji niektórych zjawisk czy wydarzeń w moim życiu. Każde z nich osobno daje się zazwyczaj wytłumaczyć, ale razem, jako całość... Z podsumowaniem ich już znacznie gorzej. Pozostaje więc na razie tylko opis.


« Poczekalnia przed wejściem w inny świat O przyrządzaniu wrogów »

komentarze

[foto]

1. Wolę prawdę, nawet najgorszą, niż niepewność i złudzenia. • autor: Przemysław Kapałka2012-10-25 19:44:34

Hm, kilka odcinków temu, kiedy mowa była o książkach i ich interpretacjach, padło prawie że przeciwne stwierdzenie.


[foto]

2. Prawda a złudzenia • autor: Katarzyna Urbanowicz2012-10-26 07:09:41

W życiu człowieka są przynajmniej dwie sfery: rzeczywistości i marzeń - niesłusznie przez pana nazywanych chęcią trwania w iluzji. W sferze rzeczywistości istotnie nie znoszę niepewności, wolę prawdę jaka by nie była niż możliwość złudzeń.

Jednak marzenia, kontakt z literaturą, nierzeczywisty świat snów to druga sfera, niedookreślona. Tu twarde podejście niweczyłby cały jej urok. Niejako rekompensując sobie koniecznoś zmierzenia się z rzeczywistością tutaj pozwalamy sobie na "gdybanie"

Cały kłopot z ludźmi takimi jak Pan polega na tym, że nabywając jakieś przekonanie, wzmacniają je nadając im terminy coraz bardziej kategoryczne (jak określenie mojego stosunku do lektury tej jednej konkretnej książki trwaniem w iluzji) i wreszcie owe kategoryczne własne stwierdzenia biorą za prawdę, której kanoniczność śledzą z zapamiętaniem godnym lepszej sprawy.


 

[foto]

3. Prawda a złudzenia owszem • autor: Przemysław Kapałka2012-10-26 11:11:41

Terminy coraz bardziej kategoryczne? Napisałem o tym raz i raz przywołałem. Gdzie owo "coraz bardziej"? 

Niczego nie śledzę z zapamiętaniem. Po prostu staram się czytać ze zrozumieniem, do tego pamiętam co było w poprzednich odcinkach i potrafię pewne rzeczy skojarzyć. To takie dziwne i świadczy o zapamiętaniu?

A na ciąg dalszy komentarza uznałem, że lepszym miejscem będzie ten odcinek bloga, w którym mowa jest o książce.


[foto]

4. dyskusja • autor: Katarzyna Urbanowicz2012-10-26 11:23:42

Przyznam się, że wolałabym dyskutować nad treścią odcinków bloga niż nad wyrwanymi z kontekstu i zupełnie indywidualnymi ocenami cech mojego charakteru - obojętnie w jakim miejscu
Czyjeś odczucia powinny być raczej poza systemem ocen, w przeciwnym wypadku postawa taka zanadto zbliża się do czegoś w rodzaju cenzury.
[foto]

5. Katarzyno Przestań! • autor: Piotr Jaczewski2012-10-26 11:51:05

Przestań się tłumaczyć! Zwyczajnie przyjmij na siebie ten ciężar: Stanowisko babci jest wymagające! A tym bardziej ezoterycznej!
Szanowna Pani w konkretnym wieku powinna z całą i absolutną pewnością zdawać sobie sprawę:
1) Występuje się jako autorytet moralny, a więc powinno się wygłaszać starannie przemyślane ambitne tezy.
2) W pewnym wieku nie wypada być kobietą. I ot tak sobie co pięć minut zmieniać zdanie pod wpływem nastroju, sentymentu, chwili. Wiek zobowiązuje: Każda babcia powinna być dziadkiem!
3) Poetyckość! Jaka poetyckość, metaforyczność. Tu się przecież gada o poważnych sprawach: Ezoteryce! Duchowości! Śmierci! Szamaniźmie! Magii! Rozwoju! Koniecznie trzeba mieć jednomyślne stanowisko, bo te zmiany frontu utrudniają zrozumienie.

Więc błagam! Katarzyno Przestań ! Przestań się wygłupiać i przyjmij to wielkie zobowiązanie jakie na ciebie nakładam. Zaklinam cię na mój zdrowy rozsądek!

:-) ;  - )  :   - )
[foto]

6. Piotrze, przywołałeś mnie do rozsądku! • autor: Katarzyna Urbanowicz2012-10-26 12:27:44


Tak jest. Jestem babcią, a nie kobietą, Strzelcem, a nie Informatykiem, Matematykiem czy Prawnikiem. A Strzelec, istotnie, jest podobno autorytetem moralnym. Babcia się nie tłumaczy, babcia zrzędzi. Babcia nie przeprasza, babcia łaje. Przyjaciół i dzieci rozpieszcza, wrogów kulą po łbie. Dziękuję, Piotrze, mówisz jak moje dzieci - tyle, że one tak na serio.

Ale to, co napisałeś, inspirujące (jak większość Twoich tekstów). Może opracujemy razem "Kodeks postępowania prawdziwej babci" zaznaczając jednocześnie, że jak od razu nie wstępujemy do strefy euro, tak i nie musimy od razu być "prawdziwymi", "ezoterycznymi" czy innymi kwalifikowanymi typami babć. Sułtana Brunei rozpracowałeś genialnie, masz następny eksponat, a pozwolisz, ja zostanę Twoim konsultantem.

Pozdrowienia

[foto]

7. Kodeks postępowania prawdziwej babci • autor: Piotr Jaczewski2012-10-26 13:48:50

Cieszę się bardzo, że w końcu zdecydowałaś się dojrzeć i zdecydować na przestrzeganie tak oczywistych jasno określonych i uchwalonych norm postępowania spisanych w "kodeksie postępowania prawdziwej babci". Na przyzwoitość nigdy nie jest za późno, i absolutnie ważne jest, żeby w porę się zreflektować. Nawet jeśli pamięć jest dobra, ale już krótka trzeba trzymać fason. Mieć wydrukowany na podorędziu króciutki wyciąg z kodeksu:

§0. Każda prawdziwa babcia zobowiązana jest do przestrzegania nniejszego kodeksu, o ile nie postanowi inaczej.
§0 pkt.1 Babcia jest jak szef, zawsze ma rację.
§0.pkt.2 Gdy babcia nie ma racji, patrz punkt 1.
§0.pkt.3 Babcia jest zobowiązana do rozwijania swojego autorytetu moralnego.

§1. Babcia zobowiązana jest do utworzenia swojej Fortecy.
§1.pkt 1. Babcia zobowiązana jest do cieszenia się dowolną formą swojej fortecy i nieustannego zaprowadzania w niej ładu.
§1.pkt 2. Babcia wystawia przynęty w celu zwabienia młodych do swej fortecy.
§1.pkt.3. Babcia zobowiązana jest do prowadzenia wojny zaczepno-obronnej z fortecami innych babć.
§1.pkt.4. Babcia zobowiązana jest do prowadzenia okresowych najazdów na terytoria młodych i głupich.


§3. Babcia w swojej fortecy i poza nią jest niczym ninja, przyczajony tygrys i ukryty smok.
§3.1 Babcia powinna doskonalić sztukę uprzejmego słuchania np."Co tam u was słychać?"
§3.2.Babcia powinna doskonalić sztukę ostatecznego autorytetu i życiowej mądrości np. "A to dobrze, dobrze, bardzo się cieszę"
§3.3 Babcia powinna doskonalić sztukę zadawania podchwytliwych pytań np. "To jak to, jeszcze się nie pobieracie?"
§3.4. Babcia powinna mieć w zanadrzu broń ostateczną w postaci wystarczającej ilości chorób do omówienia, lub do przywołania w trybie natychmiastowym. "coś mnie serce zabolało, gdy to usłyszałam"
§3.4. Babcia powinna mieć w zanadrzu zasłonę dymną w postaci monologu (patrz pkt 7 nniejszego kodeksu)

§4. Babcia ma prawo do bycia blondynką, zapominalstwa i nieporadność bez bycia oskarżaną o demencję starczą.
§5. Babcia ma obowiązek być w razie konieczności dziadkiem i natychmiastowo zbywać prawo do bycia blondynką.

§6. Może być tylko jedna babcia.
§6.1. Wszelka aktywność innych babć na terytorium młodych powinna spotkać się z natychmiastowym zdecydowanym oporem, włącznie ze stosowaniem broni ostatecznej.

§7. Babcia ma obowiązek rozwijania uprzedzeń.
§7 pkt 1. Wojna zaczepno obronna z fortecami innych babć powinna przynosić obfity owoc uprzedzeń.
§7 pkt 2. Celem posiadanych uprzedzeń jest możliwość wygłaszania monologów.
§7 pkt 3. Okresowe wygłaszanie monologów jest niezbędne dla utrzymania autorytetu babci.

§8. Babcia ma obowiązek ćwiczenia zaniku zmysłów (wzroku, słuchu, czucia) ,o ile nie stoi to w sprzeczności z §0.pkt 1.
§8.pkt1 Zanik zmysłów babci ma ułatwiać wabienie młodych do fortecy.
§8.pkt2 Zanik zmysłów babci ma ułatwiać przedłużanie najazdów.

§9.Babcia nie powinna myśleć zbyt wiele, o ile nie stoi to w sprzeczności z §0.pkt 1.
§9.pkt 1. By babcia nie musiała myśleć, a mogła mówić rozwija uprzedzenia. patrz §7
§9.pkt 2. Babcia powinna przestrzegać wskazań tego punktu, aby ułatwić sobie realizację postanowień §0.pkt.3

§10. Babcia powinna utrzymywać się w dobrej kondycji.
§10. pkt. 1 Celem utrzymania się w dobrej kondycji babcia wypełnia postanowienia §1.

[foto]

8. Uff! • autor: Katarzyna Urbanowicz2012-10-26 14:34:07

Piotrze, jesteś szybki jak błyskawica albo jeszcze bardziej, na przykład jak ten ,co skakał z kosmosu, jak mu tam było, Bau...coś tam...coś tam... Gartner... Była taka piosenkarka śpiewała tak ślicznie, że aż serce bolało kiedy się słuchało, ale ona miała w nazwisku jeszcze e bodajże, tylko nie wiem gdzie wstawić... jak to sklerotyczna babcia.

Cudowne, wspaniałe i zabawne. Z wyjątkiem punktu o chorobach. Protestuję! Nie chcę tego prawa, wolę mówić o nich bezprawnie.

Będę trzy dni myślała zanim Ci odpiszę. Codziennie rano jestem torturowana na mękach przez miłą panią rehabilitantkę i stale mam dosyć przed czasem przysługującym mi z woli NFZ. Od poniedziałku zacznę rozmyślać nad "kodeksem Babci" i może, dzięki temu miła pani rehabilitantka zrobi takie hokus-pokus, że będzie mnie mniej bolało i wykorzystam do końca przysługujące mi minuty.

Dopisz jeszcze, że Babcia ma prawo być nie tylko blondynką, ale i siwą blodndynką albo łysą blondynką, a co więcej, grubą blondynką - to najważniejsze, bo lekarze i bliscy każą mi chudnąć i chodzić w czerwonych swetrach albo kurtkach, ponieważ jako babcia jestem słabo zauważalna na drodze, zwłaszcza porankiem, gdy młode mamuśki odwożą dzieci do prywatnej szkoły i zaspane maneweują po babcinych chodnikach do tyłu, patrząc do przodu (jak to zwykle młodzi), co powoduje, że nie widzą babci nawet ezoterycznej (a co z obowiązkiem noszenia aury albo poświaty podobno dającej się sfotografować?) ani nie biorą pod uwagę, że mogę swoją kulą wgnieść im wypasiony bagażnik. Nie chcę nic mówić ale dlaczego ezoteryczna babcia nie jest widoczna w słabym świetle poranka? Widać ten cały słuszny kodeks ma za małą siłę przebicia.

Co do moich praw, to jeszcze uzurpuję sobie kilka, ale wstyd mi o tym mówić, babcia w końcu to nie kobieta, tylko instytucja, no  nie?

 


 

[foto]

9. A teraz na poważniej. • autor: Piotr Jaczewski2012-10-26 14:39:17

Dziękuję za miłe słowo. I podtrzymuję wzajemność serdeczności i oczekiwania na dalsze odcinki.
Z przyjemnością możemy dalej modyfikować i rozbudowywać Kodeks postępowania prawdziwej babci :-) Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Pozdrowienia.
[foto]

10. I jeszcze dodatek • autor: Katarzyna Urbanowicz2012-10-26 14:42:09

Wymyśl coś Piotrze, żeby urzędnicy nie traktowali babci jak babci tylko jak człowieka
Oni traktują prawo do demencji jako obowiązek demencji, co skutkuje koniecznością wynajmowania pośredników, ponieważ słowa babci są z natury ezoteryczne a nie elementem dyskusji obywatela z władzą (obu w pełnej kondycji umysłowej).
[foto]

11. Ojej. • autor: Piotr Jaczewski2012-10-26 14:45:54

Nie odświeżyłem strony i nie dostrzegłem wpisu (! Zasady niewidzialności babci!). Już mamy inspirację do kolejnej wersji:
Zasady niewidzialności babci
Zasady prowadzenia Instytucji Babcia.
Prawo do działań bezprawnych.
Co babci przysługuje.

Idealna waga babci.
Czekam na dalsze. Nawet uzbroję się po zęby w cierpliwość i trzy dni może jakoś przetrzymam :)

Ps. Ja tak mam z tymi szarymi komórkami - jak te dwie komórki się dogonią, to później obijają się wzajemnie, za to, że nie mogły się spotkać i  iskrzą natychmiast. Tylko echo się niesie :-)

[foto]

12. Jeju! • autor: Piotr Jaczewski2012-10-26 14:52:53

Wymyśl coś Piotrze, żeby urzędnicy nie traktowali babci jak babci tylko jak człowieka
Oni traktują prawo do demencji jako obowiązek demencji, co skutkuje koniecznością wynajmowania pośredników, ponieważ słowa babci są z natury ezoteryczne a nie elementem dyskusji obywatela z władzą (obu w pełnej kondycji umysłowej).

Ale aż takim cudotwórcą to nie wiem czy jestem:-)
Chociaż swoją drogą babcia i urząd dzielą tą samą saturnową naturę i można podejrzewać, że zachodzi konflikt z §6. Może być tylko jedna babcia.
Nie wiem też, czy władza może być w pełnej kondycji umysłowej. Z definicji coś nie tak musi być z tym, kto usiłuje władzę dzierżyć lub jest do niej przymuszony i nie ucieka:) 

Dopisać: Paragraf o kontaktach z innymi urzędami.  Paragraf o wyłączności bycia babcią. Paragraf o władzy babć.

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)