Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

24 lipca 2004

Wojciech Jóźwiak

Anty-Głupiec, czyli zwierzę mocy, czyli dalsze ślady tarotowo-szamańskie
Idea zwierzęcia mocy pojawia się na alchemicznej rycinie

Kategoria: Tarot

24 lipca 2004

Wojciech Jóźwiak

Anty-Głupiec
czyli zwierzę mocy, czyli dalsze ślady tarotowo-szamańskie

W książce Zdzisława Kępińskiego "Mickiewicz hermetyczny", poświęconej hermetycznym, czyli alchemicznym, wiedzo-tajemnym-okultnym i masońskim wątkom w twórczości Wieszcza, znajduje się ciekawa rycina, nam kojarząca się z tarotem, a idąc niewiele dalej - z pojęciami szamańskimi. Książkę wydał państwowy Instytut Wydawniczy w archaicznym roku 1980, dwa lata po śmierci jej autora. Obok strony 257, pod numerem 56, jest rycina podpisana:

Mercurius tricephalus (anthropos, meganthropos) wskazujący człowiekowi drogę do skrytek tajemnic

A w spisie ilustracji dowiadujemy się o niej więcej:

Mercurius tricephalus (anthropos, meganthropos); rycina przedstawia człowieka z zawiązanymi oczami, idącego za zwierzęciem do skrytek tajemnic - tę drogę wskazuje dłoń Merkuriusza; w górze trójca alchemiczna - Słońce, Księżyc, Merkury. Rycina z traktatu Edwarda Kelleya, Tractatus duo de lapide philosophorum, Hamburgi 1676, s. 101.

Oto ta ilustracja:


Edward Kelley to postać znajoma: asystent arcymaga Johna Dee, to on był medium, które przekazało Dee'emu język aniołów, język enochowy (lub, pospolicie mówiąc, "enochiański"). O ich przygodach pisałem kiedyś. [ Język aniołów]

Nas jednak szczególnie zainteresuje scena wyobrażona w małym kółeczku u stóp Merkuriusza. Nawiasem, wielkie koło z Merkuriuszem w środku, to makrokosmos, wielka "fabryka" świata jako całości, to drugie małe koło poniżej to mikrokosmos, czyli subiektywna droga pojedynczego człowieka.

Zobaczmy to koło w powiększeniu:

Nam, miłośnikom tarota, scena ta natychmiast kojarzy się z wyobrażeniem tarotowego arcanum nr zero, czyli z kartą Głupiec. Jednak to, co tutaj, jest w porównaniu z Głupcem odwrócone:

tu zwierzę człowieka prowadzi, człowiek idzie w ślad za zwierzęciem (a man is following an animal: niby takie głupstwo, ale dlaczego tego nie da się powiedzieć po polsku?!) - w Głupcu zwierzę doskakiwało człowieka z tyłu, usiłując mu przeszkadzać, odwieść go od jego - chwiejnej - drogi;
tu człowiek ma zawiązane oczy - w Głupcu ma otwarte, ale ogląda się przez ramię wstecz;
tu człowiek jest nagi (prócz chustki na oczach) i ma puste ręce - w Głupcu był ubrany, choć zwierz usiłował go pozbawić odzienia, a obie ręce miał zajęte kijem i tobołkiem.

Do tego w tej scenie dochodzą szczegóły, których nie ma w karcie Głupiec: skaliste góry w dali i w tyle, sugerujące przebyte już przeszkody albo odcięcie drogi powrotnej; i dwa ptaki nad głową człowieka. Przez symetrię z Księżycem i Słońcem w górze obrazu, czyżby to były kruk, w alchemii ptak lunarny, i orzeł, ptak słoneczny? Kruk i orzeł symbolizują dwie różne fazy alchemicznego procesu. Na innej ilustracji w książce Kępińskiego kruk jest wyobrażony jako symbol putrefactio, obumarcia, gdy siedzi na czaszce w scenie, która przypomina dziewiąty "tryumf" tarota, Pustelnika; natomiast jego dopełnienie, orzeł, jest symbolem resurrectio, zmartwychwstania, a dosłownie tłumacząc, "powtórnego stanięcia prosto" - to z kolei nam kojarzy się z tryumfem dwudziestym pierwszym, Odrodzeniem. Do książki "Mickiewicz hermetyczny" wymienione ilustracje trafiły za sprawą starcia orła-Konrada z krukiem, strażnikiem tajemnic przyszłości w Małej Improwizacji "Dziadów III części". W małym kole omawianej ilustracji człowiek idzie w tę stronę świata, po której jest Słońce, mając Księżyc za sobą, więc i w kierunku orła, mając za sobą kruka.

Jakie zwierzę go prowadzi? Idąc za analogią do karty Głupiec, byłby nim pies. Jednak długie uszy - jedyna dystynktywna cecha zwierza na rycinie - wskazywałyby raczej, że to osioł, zwierzę saturnowe, jak mało które obciążone łańcuchami znaczeń. Albo zając, którego nazwa po łacinie, lepus, jest aliteracją słowa "kamień" (filozoficzny, więc Merkuriusz) - lapis.

Zastanawia układ rąk i nóg człowieka. Ręce są złożone jak do modlitwy i nadają całej postaci wygląd oddania, zawierzenia zwierzęcemu przewodnikowi. Nogi: na pierwszy rzut oka widać tylko lewą, prawa gubi się w liniach-bazgrołach, ale być może jest zgięta w kolanie i szykuje się do kolejnego kroku. Można też co innego zobaczyć: że prawa noga tak jak i lewa dotyka ziemi, ale w takim razie przesłania ją tajemniczy przedmiot, który krocząca postać właśnie przekracza. Czym jest ten przedmiot, niepodobna dociec. Płomień? Mandorla? (Ale dlaczego w takim miejscu i niczego nie otacza?) Joni? A może nic tam nie ma i tylko rytownikowi obsunął się rylec? Zapewne jest tam jednak coś progowego.

Wróćmy do zwierzęcia. Rozpoznanie w nim psa jest najmniej prawdopodobne. Jeśli to zając, to jako lepus-lapis byłby wcieleniem samego Merkuriusza; zając to zresztą istota merkuryczna, zwodliwa, pojawiająca się i znikająca, chytrus i trikster. Jeśli osioł, to jego planetarnym patronem byłby Saturn, ale z drugiej strony osioł w chrześcijańskiej mitologii jest przecież wehikułem Boga, jako że najmniej dwakroć niósł Chrystusa, podczas ucieczki Świętej Rodziny do Egiptu (Misraim, krainy Saturna) i podczas tryumfalnego wjazdu do Jeruzalem tuż przed ukrzyżowaniem. Ale znowu ze starożytnego Egiptu wywodzi się wyobrażenie osła - zwłaszcza dzikiego - jako istoty demonicznej, diabolicznej, co pewnie wzięło się z obserwacji dwoistej natury tego zwierzęcia, zwykle pożytecznego, pracowitego i - w miarę - posłusznego człowiekowi, ale chwilami ujawniającego bezmiar tkwiącej w nim seksualnej pobudliwości. Dlatego pewnie ewangeliści woleli widzieć Jezusa na oślej klaczy lub oślęciu, broń Boże na fallicznym ogierze. Ale znów św. Franciszek własne ciało nazywał osiołkiem.

Czy zając czy osioł, dla nas tamta scena jest jasna i przedstawia ten etap drogi, kiedy człowiek porzuca świadectwo oczu, a więc "wiedzę naoczną", tę, która idzie z intelektu - i pozwala się prowadzić mocom, które kryją się w jego ciele i podświadomości.

Patrząc na to z punktu widzenia wyobrażeń szamańskich, jego przewodnikiem jest jego zwierzę mocy.

Skalista, pusta okolica, to z kolei typowe miejsce wyprawy po wizje, vision quest'u. Zwierzę mocy jest wizją w działaniu.

Jak zmieniłby się tarot - ciąg 22 arkanów atutowych - gdyby ten obraz wstawić jako początkowy, na miejsce Głupca - którego pies nie prowadzi, lecz gryzie?

Wojciech Jóźwiak


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)