Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

11 listopada 2017

Joanna Biela

z cyklu: Sny badawcze (odcinków: 5)

Aspekty Duszy
cz.1

Kategoria: Sny i wizje

« Naiwność cz.4

Pytanie do snu.

Chcę poznać inne/nasze (mojej Duszy) aspekty, które teraz są ze mną w tym życiu.

Wprowadzam się do mieszkania. Będę tam z kobietą. Uczucia względem niej, są jak do kogoś bardzo bliskiego i znanego. Pamiętam ostatnią scenę. Ona opowiada, że pomimo że dostała miesiączkę kochała się z nim. Kolejna scena. Tuż po przebudzeniu idę do niej (tu siebie widzę jej oczami, jakbym była nami razem, ona stoi w progu, skierowana do wyjścia z pokoju a ja nadchodzę z lewej strony korytarza i na jej wysokości się zatrzymuje ) i pokazuje jej.. Z tyłu głowy, we włosach mam mnóstwo czarnych kulek, owadów. Wyjmuję je i mówię, że wystąpiła u mnie reakcja alergiczna. Na wysokości łopatek, pod czarnym swetrem widać jak coś w rodzaju pszczoły/osy się porusza, jest ich kilka. Komentuje to, że na twarzy już widać uczulenie. Swędzi mnie i mam zaczerwienienie. Liczę na jej pomoc. Jeszcze jedno. Dom sprawiał wrażenie, mieszkania które wynajmowałam kiedyś, tuż po wyprowadzce z rodzinnego domu. Już po ślubie i z pierwszym dzieckiem.

Jarosław Bzoma

Nie ma głupich pytań są tylko głupie odpowiedzi :) Zapewne śniłaś Duszą czyli z poziomu 7. Te czarne insekty na głowie i plecach to zstępujące urojeniowe świadomości, które na samym dole stają się aspektami czyli poszczególnymi inkarnującymi ludźmi, na przykład. Bo możesz mieć przecież aspekty kosmitowe :) O tym mówi również seks w trakcie trwania okresu (biały 6 + czerwony 5). To definicja małej karmy. Pośnij jeszcze to pokażą się konkretne aspekty.

Chętnie temat pociągnę. Temat kosmitów mnie zaciekawił. I od niego zaczynam. Proszę o poznanie mnie z tym aspektem.

Wybudza mnie, pojawienie się przed moimi oczami twarz mojej wnuczki (6lat). Mówi z wyrzutem – dzisiaj dzień był taki sam jak wczoraj.

Zerwałam się i zalewają mnie pytania, moja wnusia jest kosmitką? Kosmici nie rozróżniają dni? O co tu chodzi? Ja chciałam poznać go, znaczy kosmitę, wszystko wiedzieć o nich. Zasypiam. Tuż przed wybudzeniem do pracy słyszę.. "jakaś niekonsekwencja". Wstaję, szykuję się do wyjścia i ciągle myślę o tej odpowiedzi ze snu. Może być również tak, że samo pytanie jest „źle” zadane. Stąd mowa o niekonsekwencji!

Nic to. Potrzebuję porównania. Kompletnie nie wiem w jakiej formie zadać pytanie, bo nie wiem, co Dusza ma na „myśli”. Dla lepszego rozróżnienia proszę przed snem o przedstawienie mi aspektów, które w śnie były pod bluzą. Co lub kogo reprezentują?

Ja i ktoś jak mój syn (dorosły). Stoi tyłem do mnie nagi, jak ja. Ściągam z niego płaty, coś jak skórę. Na jego plecach wzdłuż kręgosłupa, zachodzą na siebie dwa końce. W tym miejscu łatwiej jest odkleić, jeden od drugiego. To też dobre miejsce aby zacząć zdejmowanie ich. Przyczepione do ciała są czymś podobnym do kleju. Ogólne wrażenie jest jak zdejmowanie taśmy klejącej. Po zdjęciu pozostaje czerwone, zdrowe, żywe ciało. Ostatni płat rozpoczyna się z tyłu pleców i ciągnąc nie widzę, gdzie się kończy. Idąc za ruchem, przechodzę prawą stroną barku i docieram do klatki piersiowej, gdzie na wysokości serca jest jej koniec. Teraz musi się iść umyć, wykąpać (w domyśle, łazienka jest po prawej). Mówię aby poszedł sam. Nie chcę mu towarzyszyć (wyglądam jak on) bo istnieje możliwość, ze mnie zabrudzi, zainfekuje. Nie towarzyszy temu cierpienie ale przyjemne też nie jest. Pozostawia uczucie ulgi.

Po wybudzeniu, jestem zdezorientowana. Co to do cholery miało być! To jak obdzieranie ze skóry. I co to ma wspólnego z aspektami. Szczerze mówiąc, nic nie rozumiem. Jedynie bliskie mi się wydaje, to oddzielanie i zabrudzenie. Znam to. Tym razem nie wiem za co się złapać, aby temat pociągnąć.. haha, to coś jak we śnie.

Co zdzieram i po co, co zostaje? Do czego docieram? Co to jest?

Wnuczka -prosi mnie/chce abym ją usprawiedliwić, nie chce tam (szkoła) już wracać, choć do końca jest jeszcze tylko godzina.

Zasypiam, nie myślę, to mi nic nie daje, tak nie rozumiem.

To mój ostatni dzień pracy, jestem w ciąży, jutro mam rodzić. Na kartce wielkości notesu, spisuję wypowiedzenie i odchodzę. Kartka w wyobraźni zajmuje miejsce po prawej stronie. Wsiadam do autobusu. On skręca w boczną, lewą uliczkę aby trafić na główną. Za kierownicą siedzi moja koleżanka, Beata (szczęśliwa). Jest rozpromieniona, świetnie wygląda. Jej kabina nie jest niczym oddzielona od pasażerów. Kabina jest przestronna, bus nowoczesny.. pachnie nowością i jest świetnie oświetlony. To też sugeruje, że na zewnątrz jest ciemno. Prowadząc autobus, odwraca się prawie cała (przez prawe ramię) do koleżanki z tyłu i radośnie rozmawiają. Ja siedzę za nimi. Myślę, że mając zwykłe prawo jazdy prościej, nie zajmie to dużo czasu aby uzyskać takie na busa. Teraz będę miała za dużo czasu, może i ja się tym zajmę?

Czyli co? Docieram do miejsca, które do tej pory było moim usprawiedliwieniem? Czego? .. oddzielenia!?

Kompletnie nie rozumiem. Nie umiem znaleźć wspólnego czynnika. Potrzebuję więcej informacji. Pytam o czarne biedronki z tyłu głowy. Co takiego reprezentują one? Pojawia się mglisty obraz. Płot ogradzający teren, jest przede mną. Idę i po lewej, tuż przed nim jest wnuczka (ciekawe, osoba wnuczki towarzyszy mi w snach codziennie). Tuż przede mną jest przejście, wyjęta została jego pewna część. Przechodzę na teren poza płot, odwracam się przez lewę ramię. Teraz wnuczkę mam przed płotem po prawej. Budzę się. Zapisuję i proszę o więcej informacji. Budzę się i wiem, że śniłam. Jednak zbyt głęboko aby coś wyciągnąć do jawy. Pierwsze co pomyślałam, to pewnie nie mam na tyle „świadomości” aby coś wynieść. Przechodzi mi jednak myśl.. a może to tylko informacja o zmianie kierunków. Teraz lewa to prawa a prawa to lewa? Przekonam się dzisiejszej nocy.

Racjonalizacja, intelektualizacja, tłumaczenie... to unikanie. Unikanie.. ??

W śnie tłumaczę komuś jak działa „wytłumaczenie”. Nadal nic więcej wynieść, nie potrafię.

Dzisiaj proszę jeszcze raz o pokazanie tych aspektów czarnych biedronek. Rozumiem, że to nie jest proste. Wiem też, że nie ma rzeczy niemożliwych. Proszę o wsparcie w dotarciu do tej wiedzy lub o wskazówki, jak to wsparcie otrzymać.

Widzę obraz: pod stopami mam pełno trupów. Wybudzam się. Wpierw zdezorientowana pytam czyje to trupy i skąd się wzięły ale nim zasypiam zmieniam zdanie i proszę aby mi pokazała co jest po lewej a może co po prawej... nie po prawej jak stoję na tym polu pustym, twarzą do kierunku z którego przyszłam.

Odbieram telefon od ciotki (Basia, żona tydzień temu zmarłego mojego chrzestnego). Wiem, że w piątek miała robione badania a dziś (niedziela) już została wzięta do szpitala. Wnioskuje, że musi być źle, skoro tak szybko ja przyjęli. Mówi mi, gdzie leży. Niedosłyszę, pada nazwa Dąbrówka ale tam są co najmniej dwa szpitale. Proszę aby powtórzyła a ona się obraziła! I rozłączyła. Pewnie pomyślała, że udaję i nie chcę jej odwiedzić. Naprawdę była przejęta. Rozmawiałam z nią po prawej. A!najważniejsze. Nie mogę oddzwonić bo nie mam pieniędzy. Ogólnie w tym śnie staram się pożyczyć ale nie ma nikogo, kto by je miał.

Druga scena. Jestem po lewej. Przede mną siedzi zwrócona w prawo córka i ma w ręce chomika. Ten leży jej rozwalony na plecach i śpi. Karmiła go przetartym jabłkiem i pewnie się najadł stad taka pozycja. Za nią (ja obserwując to stoję cały czas tyłem do obserwatora i przodem do wejścia do tego pokoju, a więc to co jest głębią jest zarazem jego wejściową stroną) też po lewej stoi łóżko piętrowe, białe. Drabinka jest po lewej a w przestrzeni pustej po prawej wstawione białą klatkę chomika. Przestawiono bo wcześniej stała po prawej stronie pokoju. Klatka jest tak wysoka, że zastawia całą przestrzeń wolną. Myślę, że idealnie się wpasowała.

Coś mi tu nie gra. 

Wracając do aspektów spod bluzy na plecach. Ułożył mi się jeden wniosek.

Rezygnacja, inaczej ustąpienie w materii (prawa strona) od/przed rozwiązaniem przenosi się na lewą stronę, duchową. Wtedy powstaje pustka, którą zapełnia! uczucie "szczęście"? a może ono jest tylko tak nazywane i odbierane w wyniku połączenia.. i to pozwala wrócić na główny szlak?, tor i poszerzyć "prawo jazdy". Ale jak się to ma do aspektów Duszy? okazuje się, że zadałam pytanie a nie wiem czym ma być odpowiedź. Co ma wnieść.

W tym momencie przesyłam sny Jarkowi. W oczekiwaniu na odpowiedź, nachodzą mnie pewne przemyślenia.

Ogólnie mam wrażenie, że pracuję na kilku polach jednocześnie!!! Przyglądam się, z którego kanał nie wraca energia (brak wpływu) 1.Praca zawodowa (jest) 2.praca z pasją(?) 3.sen 4.fora (grupy wsparcia/tematyczne). I przyszło mi na myśl.. dwójka jest długoterminowa, jej ujawniać na ten moment nie ma sensu. Ona ogólnie wpływa na wszystkie pozostałe i daje największego kopa. Trójkę warto by było upublicznić. Choćby Jarkowi. No i zapomniałam o rodzinie.. to też praca. Czyli 5. Widzę to jakbym była równocześnie w kilku przestrzeniach. To fascynujące odczucie.

Jeszcze jedna obserwacja. W tym czasie dla mnie materia jest „łaskawa”. Lekka i przyjemna. Szczęśliwa! Za to mężczyźni wokół mnie, mają wpadki (zatrzaśnięcie się drzwi, przyłapanie na jeździe bez biletu, czy zapomnienie o wpisanie na liście wypłat!). To jakbym zdjęła z siebie odpowiedzialność za nich! I teraz oni ponoszą konsekwencję wynikające z ich drogi! Hahaha.. biedne misie. To też pokazuje mi, gdzie jeszcze jest pępowina. Na pewno z synem. W tej relacji czuję, kiedy jemu źle i ciągnie mnie za nim.

Od strony świadomości, moim strumieniem jest wstępujący. Za to moja rodzina Duszy jest zstępująca. W pracy w materii, przekłada się to dosłownie. Prawie od każdego mężczyzny słyszę „Życie jest takie piękne”! A mnie szlak trafia! Oni kompletnie nie wiedzą, nie znają smaku tego co naprawdę jest piękne! I myśl z tej chwili.. skoro tak, to niech sami poznają smak owego życia.. i ciekawe czy będzie im tak smakował, jak ja.. przestanę ich chronić przed konsekwencjami (typowe zachowanie współuzależnionej?!). Ten wniosek nie jest nowy a odnowiony. Już to rozpoznałam u siebie dawno i z tym „pracowałam/pracuję”. Teraz przeniosłam go wyłącznie na inny (wyższy.. hahaha, uwaga stopniuję świadomość) poziom świadomości.


Postanowiłam sama rozpoznać poziomy świadomości w praktyce. Zaangażować sny do poznania ale już nie w odpowiedzi ważne dla ego-umysłu a angażujące tamtą stronę, „nieświadomą”. Głównie chodziło mi o lepszą komunikacją i rozumienie treści sennych. Była też cicha nadzieja!, że można uniknąć! rozwiązań siłowych/fizycznych/karmicznych a wykorzystanie pola świadomości w tym celu. Ten wstęp, pisze na końcu a sny okazały się być odpowiedzią właśnie na teraz uświadomione pytanie!!

To wyjście poza płot, to był koniec myślokształtu. Już w trakcie tych dni, miałam wgląd na platformę takiego egregora.

Teraz otrzymuję odpowiedź od Jarosława Bzoma.

Gonitwa myśli i tematów. Jeżeli chcesz się czegoś dowiedzieć musisz konsekwentnie doprowadzić temat do końca. A zresztą, co to za pytanie o kosmitów? A ty niby kim jesteś ? Kosmitką. Najbliższą ci drugą kosmitką jest dziecko :) Ponadto ludzi zamieszkują również inne świadomości, skąd ci przyszło do głowy że jesteś jedynym gospodarzem swojego ciała ?

Nic dodać, nic ująć.

To teraz zaczynamy jeszcze raz.. i oby, z czystą intencją, POZNANIA aspektów Duszy.

Cdn.

Sny badawcze: wstęp na końcu

Sny i ich interpretacje wg metody Jarosława Bzomy.


« Naiwność cz.4

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)