Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

31 marca 2016

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Astro-obserwator (odcinków: 198)

Astro-choroby. Choroba jako energia

Kategoria: Astrologia

« Orb w astrologii harmonicznej: pierwszy model Rozsuwanie glifów planet »

Po przerwie spowodowanej świętami powoli wracam do zarzuconych chwilowo zainteresowań, w tym – astrologią medyczną.

Oczywiście, wiem, że astrologia medyczna ma swoją dostojną tradycję, swoje podręczniki, ekspertów i może nawet gdzieś ma katedry na uczelniach.

Proponuję jednak inne podejście. Proponuję, żeby na początek spróbować nie znać się na istniejącej astro-medycynie (czyli „zawiesić sądy” jak mówi się w filozofii) i spróbować zobaczyć coś bardziej podstawowego.

W świecie działają, przejawiają się różne „energie”. (Cudzysłów po to, żeby odróżnić zwykłą energię, tę którą fizycy mierzą w dżulach lub kaloriach lub elektronowoltach.) Astrologia przedstawia te energie w języku (w kategoriach, ang. in terms of) planet, żywiołów, osi horoskopu itd., w tym także znaków zodiaku. Choroba też jest energią, jedną jakąś na tle wielu. To byłaby pierwsza próba: spróbować przedstawić choroby jako energie opisane w języku astrologii: planet, żywiołów, osi, aspektów itd.

Pomocne tu może być wyobrażenie sobie choroby jako duchapo szamańsku. Jako ducha czyli jako istotę energetyczną. Tu zauważę, że „duch” jest czymś bardziej zlokalizowanym, bardziej konkretnym niż ogólna „energia”. Duch może mieć swój horoskop!

Najlepiej byłoby zacząć w ten sposób opisywać czy charakteryzować te choroby, które się zna, i to możliwie konkretnie i z bliska, czyli z własnego doświadczenia lub z towarzyszenia komuś w chorobie.

Tu uwaga: astrologia jest biegła i precyzyjna w sprawach psychiki. Gdy mowa o psychice, jesteśmy pewnie siebie, uważamy, że wiemy. Kiedy zaczynamy zajmować się chorobami, medycyna, wchodzimy w obszar ciała. To jest inny obszar i w nim astrologia i astrologowie czują się dużo mniej pewnie. Więc nasuwa się, żeby na choroby (ciała) patrzeć przez psychikę. Tu jest trochę przetarty szlak, mianowicie psychosomatyka, wiedza o chorobach psychosomatycznych. To jest dziedzina, o której warto byłoby poczytać, a jak ktoś z was ma tutaj wiedzę, to proszę o podzielenie się nią. Mielibyśmy więc trzecie podejście: choroba jako przejaw procesu psychicznego. Jak wiem, „normalna” medycyna traktuje psychosomatykę zawężająco. Z drugiej strony, istnieją „szkoły”, które każdą chorobę tłumaczą przez psychikę, przeważnie jako niezaspokojoną psycho-potrzebę lub skutek frustracji potrzeby. Albo jako nieświadomą ucieczkę w chorobę. To jest podejście, które może być dla nas przydatne, chociaż z drugiej strony nie należy z nim przesadzać.

4-te podejście byłoby takie, że patrzymy na „człowieka” zgodnie z biologią, jak na szereg „układów” – trawienny, nerwowy, motoryczny, itd. i zastanawiamy się, jak do nich przyporządkować planety, znaki i inne astro-wskaźniki. Oraz jako szereg narządów – to podejście bardziej szczegółowe.

Uzupełniające podejście byłoby takie, że astro-wskaźniki przyporządkowujemy miejscom w ciele – bo być właśnie one, a nie tylko/raczej narządy lub ich układy są powiązane z astro-wskaźnikami, czyli planetami, żywiołami, punktami harmonicznymi i td. Proponuję zastanowić się nad tym.


Pierwotnie zamieszczone 30.03.2016 w AstroAkademii.

Astro-obserwator: wstęp na końcu

Dawniej pod tytułem „Mesuranema”, z greckiego mesouranêma co znaczy „środek nieba” czyli medium coeli.


« Orb w astrologii harmonicznej: pierwszy model Rozsuwanie glifów planet »

komentarze

1. chyba właśnie to mi chodzi po dłowie i tupie! • autor: Nierozpoznany#93702016-04-20 21:25:09

Bardzo dawno rzuciłam zawód pielęgniarki, choć nie do końca...po kilkunastoletniej ciężkiej pracy na kardiochirurgii mogę z autopsji potwierdzić niektóre Pana osądy. otóż psychosomatyka to ogromna pułapka. Ilekroć lekarze z niedoboru wiedzy fachowej nie radzą sobie, stawiają zasłonę dymną ZESPÓŁ PSYCHOSOMATYCZNY. Owszem, psychika jest bardzo ważnym elementem zdrowienia, tyle, iż tak do końca nikt nie traktuje jej poważnie w naszej cudnej Nibylandii.. W świetle reinkarnacji choćby mamy do przerobienia różne stany, te chorobowe pewnie też.Astro-wskaźniki, jak najbardziej istnieją.Budzimy się do życia z biorytmem sowy lub skowronka. Merkury w moim przypadku obciążył mnie zabawą słowem, co w czasach "prestiżu" daje komiczne efekty a nawet jakieś konsekwencje chorobowe. Pewien pan profesor poradził mi za jedyne 200 pln, bym podłożyła pod łóżko dwie cegły i spała tak. Chmm, Merkury mnie dźgnął i spytałam jakim cudem tenże prefesor medycyny wychował się w kurnej chacie, bo tapicerzy i stolarze na dziś piszczą za zleceniami.Kurna chata zaowocowała wścieklizną i brakiem recept na leki, co okazało się może i dobre? To właśnie wpływ Merkurego- nic świętego u mnie! poważnie czekam na dalsze wnioski w powyższym temacie i pozdrawiam.   

2. @ Wojciech Jóźwiak • autor: Nierozpoznany#87012016-05-26 11:43:52

To bardzo interesujący temat, w którym mam pewne doświadczenia, może nie jakieś bardzo bogate, ale jednak.Najpierw były moje doświadczenia psychoterapeutyczne, które niezbicie wykazały, że choroba ma związek z tym, - co przeżywamy na płaszczyźnie psychicznej. Mówię o psychoterapii głębokiej- penetrującej obszary nieświadomości,  a nie behawioralnej, czy jakiejś wspierającej. Te doświadczenia udowodniły mi naocznie, że trudne, traumatyczne doświadczenia i przeżycia mogą wywoływać symptomy cielesne. Przekonałam się również naocznie, że te symptomy mają charakter symboliczny, że ciało sygnalizuje zakłócenia symbolicznie; np. katar- to płacz ciała. Kiedy przeżywamy głęboki smutek i zabraniamy sobie przeżyć ten smutek i płakać- możemy dostać kataru- wtedy nasze ciało wyraża to, czego sobie zabroniliśmy. Różne ostre, nieświadome konflikty psychiczne jakie przeżywamy, mogą ujawnić się w sposób taki,że mamy np. silne objawy  grypy czy przeziębienia, z ropnym katarem. Po uświadomieniu tego konfliktu, objawy mogą zniknąć jak ręką odjął. Poczucie upokorzenia może objawić się np. silnymi bólami nerwu trójdzielnego. Poczucie olewania np. przez partnera- kłopotami z pęcherzem, kłopoty partnerskie w związku- problemami z nerkami, itd. Astmy, alergie, otyłość- to najczęściej choroby o wyraźnym podłożu psychicznym.Widziałam na własne oczy wiele takich wypadków.Znam też wypadek dziewczynki, która od wczesnego dzieciństwa cierpiała na ciężką postać choroby skóry, która była cała w ranach, oprócz twarzy. Dziewczynka wędrowała od szpitala do szpitala i spędzała w nich większość swojego życia i tak osiągnęła pełnoletniość,a choroba nadal trwała. Została wyleczona dopiero hipnozą, ale nie w ten sposób- że podano jej sugestię, że jest zdrowa,- lecz hipnoterapeuta, w którymś, kolejnym seansie, dotarł do jej lęku. Tym lękiem był lęk przed dotykiem matki.Ten przypadek jest bardzo dobrze udokumentowany  wypisami ze szpitali i zdjęciami.
W pewnym momencie mojego życia nawarstwiły się u mnie różne sprawy i źle się czułam. Położyłam się w szpitalu w celu przeprowadzenia badań i mi je zrobiono.Badania  dość kompleksowe nic nie wykazały i lekarze orzekli, że to stres.
Po wyjściu, nadal się źle czułam.Wtedy, natrafiłam na reklamę pani Tamary Jermakowej -rosyjskiej uzdrowicielki, jasnowidza i pomyślałam: nic nie stracę. Umówiłam się z nią. 
Tamara  o nic mnie nie pytała, tylko kazała się położyć i przesuwając ręce ponad moim ciałem, w odległości ok. 20 -50 cm, po chwili powiedziała mi wszystkie moje dolegliwości, co zrobiło na mnie ogromne wrażenie, b

3. c.d. • autor: Nierozpoznany#87012016-05-26 12:58:26

bo lekarze w szpitalu, mając najnowocześniejszą aparaturę, po dwóch tygodniach badań, nie potrafili powiedzieć nic konkretnego.Zrobiła mi zabieg, po którym poczułam się świetnie i wzięłam jeszcze kilka zabiegów u niej. Zainteresowana tym, zrobiłam sobie na Targach Medycyny Naturalnej zdjęcie aury.
Pani wykonująca te zdjęcia, po obejrzeniu mojego, powiedziała mi, że mam zdolności: do uzdrawiania, samouzdrawiania, jasnowidzenia i jasnosłyszenia.
Słysząc to, pamiętam, jakby było to dzisiaj, pomyślałam w duchu :" co ty pieprzysz głupia babo".Jednak zaintrygowało mnie to wszystko i mój dotychczasowy sceptycyzm zaczął topnieć. Zwróciłam się do innych osób,z branży, które potwierdziły jej słowa. I tak się zaczęła moja przygoda, z tym " mistycznym" jak twierdzi Justyna, obszarem.
Moje zainteresowania skupiły się na bioenergetyce- na tym, co wyżej opisałam: wpływie przeżyć psychicznych na to, co się dzieje z ciałem. W miarę postępu w nauce tych zagadnień potrafiłam diagnozować wszelkie zakłócenia przepływu energii w ciele, które to zakłócenia i blokady skutkują w późniejszym stadium chorobą. Najpierw widoczne są w aurze, lub w tęczówce oka- dziedzina, która tym się zajmuje nazywa się irydologią.Doświadczony irydolog potrafi zdiagnozować występujące w organizmie choroby oraz predyspozycje do chorób.
 Te zakłócenia i blokady mogą powstać w różnych warstwach ciała: na poziomie fizycznym, mentalnym, emocjonalnym, duchowym.
Co powoduje te zakłócenia? Bardzo różne sprawy:np. ktoś ma w pobliżu siebie osobę bardzo wybuchową i agresywną, która wszczyna konflikty. Obcowanie z taką osobą i stałe narażenie na jej wybuchy może spowodować dziury naszym polu energetycznym, czyli w naszej aurze. Gdy się pracuje z żonami alkoholików, które były bite, to nie można dotykać ich ciała ponieważ są nadwrażliwe. Najpierw doprowadza się do wyrównania uszkodzeń w ciele energetycznym, a dopiero później można pracować bezpośrednio z ciałem fizycznym. 
Inny przykład; podczas bardzo delikatnej pracy z ciałem fizycznym kobiety, ta nagle wybucha gwałtownym, przeogromnym szlochem. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że wyczuwam rękami , który obszar wymaga mojej interwencji i docieram do jej bolesnych przeżyć, które są zapamiętane przez ciało. Ciało, a właściwe jego podświadoma część, pamięta i magazynuje wszystko. Te jej bolesne przeżycia dotyczyły akurat tego, że mąż nie liczył się z jej odczuciami w sferze seksualnej, tylko brał co chciał i kiedy chciał. Podane  wyżej przykłady są spowodowane przez inne osoby- osoby z zewnątrz. My sami t

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)