Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

20 kwietnia 2015

Jakub Brodacki

Astrogenetyka Teofana Sadowskiego (odc. 1)

Sprowokowany tekstem Magia życia Marii Piaseckiej postanowiłem co nieco napisać o astrogenetyce Teofana Sadowskiego – jednego z tych, którzy należeli do pokolenia Niepodległości. Jego ucznia, Tadeusza Wrońskiego poznałem w latach 90. XX wieku. Był wówczas emerytowanym profesorem skrzypiec z ogromnym dorobkiem i wybitnymi uczniami. Dla mnie był jednak przede wszystkim powinowatym oraz znawcą tarota i astrologii, które to dziedziny bardzo mnie wówczas fascynowały. Ponieważ Odyseusz (bo taki pseudonim nadał Mu Teofan Sadowski) był pedagogiem, przekazywał mi swoją wiedzę o astrologii w formie dostosowanej do umysłowości ucznia i jego potrzeb. Wniosek z tego, że ten fragment astrogenetyki Sadowskiego, który znam, nie jest kompletny. Śmiem sądzić, że są tacy, którzy znają koncepcję Sadowskiego znacznie lepiej, ale z jakichś powodów nie ośmielają się nic o tym publikować. Mój opis astrogenetyki będzie więc właściwie relacją pamiętnikarską.

Pamiętam, że czytając książki o astrologii, odczuwałem coś w rodzaju umysłowego zmętnienia; dzieła te były niejasne i budziły mój wewnętrzny sprzeciw. Autorów i tytułów części z tych książek już nawet nie pamiętam – wylądowały dawno na śmietniku. Pamiętam jednak, że na pewno czytałem skądinąd erudycyjne prace Weresa, Szumana, Prinkego, Zawadzkiego, czytałem też szczegółowe analizy Wojciecha Jóźwiaka w czasopiśmie „Twój Horoskop”,[1] które redagowała moja sąsiadka z bloku w Warszawie, mam także na półce klasyczne dzieło pt. Elementarny kurs astrologii urodzeniowej w 15 lekcjach (Bydgoszcz 1937), a także rozmaite prace okołoastrologiczne, typu Symbolika zodiaku a fragmenty Biblii Krzysztofa Dackiewicza-Skowrońskiego, nie wspominając już o albumowych wydawnictwach typu The Complete Astrologer państwa Parkerów czy The Encyklopedia of Astrology Sandry Shulman, rozmaitych wydawnictw radiestezyjnych, w których również roi się od tekstów o astrologii. Wyszabrowałem też kiedyś pracę Fankhausera, o którym kiedyś wspominał mi Tadeusz Wroński.

Jedno jednak nie ulega dla mnie wątpliwości. Podręczniki astrologiczne więcej zaciemniają, niż rozjaśniają. Im więcej czynników, które trzeba w horoskopie uwzględnić, tym trudniejsza analiza osobowości, tym trudniej w tym szczególarstwie uchwycić „typ osoby” i jej ogólne skłonności. Szczególnie groźne jest traktowanie serio tych wszystkich szczegółowych i przemądrzałych wykazów, jak się zachowują planety w konkretnych znakach horoskopu, a już szczegółowe interpretacje aspektów pomiędzy planetami sprawiają wrażenie fantazjowania. Nic dziwnego zatem, że ludzie sceptyczni porzucają astrologię, nawet jeśli przez krótki czas byli nią jakoś zafascynowani.

Problem z astrologią widzę taki, że młodociany astrolog próbuje dokonać analizy kosmogramu, podczas gdy powinien natychmiast przejść do syntezy, posługując się jakimś kluczem, sposobem, podpowiedzianym mu przez nauczyciela. Szczegółowe analizy prowadzą donikąd, bo nasze życie minutę po minucie analizuje chyba tylko wujek Google; my sami nie mamy świadomości, co dokładnie robiliśmy poprzedniego dnia, nie mamy świadomości wszystkich naszych codziennych nawyków itp. Astrolog często prowadzi rozmowę z osobą, której stawia horoskop. I tu pojawia się problem: skąd ona ma dokładnie wiedzieć to, co może nawet ustalimy z jej życiorysu na podstawie kosmogramu?

To, co wiem o astrogenetyce i tarocie Teofana Sadowskiego pochodzi bezpośrednio od Odyseusza, który miał z nim chyba najlepsze relacje i z którym Teofan rozumiał się znakomicie. „Byłbym najszczęśliwszym” - pisał po latach Odyseusz - „mogąc co dzień wyżebrać (jak w Indiach) miseczkę ryżu dla niego”[2]. Astrogenetykę Odyseusz wykładał mi w swoim domu w formie cotygodniowych pogadanek dla astrologicznego nowicjusza. Niektóre fragmenty pochodzą z innych źródeł.

Sadowski – jak sądził Odyseusz – odkrył astrologię na nowo, przedzierając się przez całą astrologiczną tradycję ludzkości. Brał, co uważał za słuszne, odrzucał, co uważał za bzdurne. Z czasem wytworzyła się z tego w miarę spójna nić poglądów, które w formie syntetycznej przekazał mi Odyseusz.


Szczęście - nieszczęście

Odyseusz ujmował ideę astrogenetyki następująco. „Szczęście” rozleniwia, „nieszczęście” otwiera nowe horyzonty. Tradycyjnie przyjmuje się, że życie obraca się wokół szczęścia (symbolizowanego przez Jowisza) i nieszczęścia (symbolizowanego przez Saturna). I tak:
Jowisz – to wielkie szczęście
Saturn – to wielkie nieszczęście
Wenus – to małe szczęście
Mars – to małe nieszczęście.

Słuchający przepowiedni władca, słysząc o niekorzystnych aspektach marsa, mógł się spodziewać nadejścia wojny, niewygód, noclegów pod namiotami. Gdy nadciągał Saturn – astrolog przepowiadał królowi nawet utratę królestwa. Przeciwnie zaś słysząc o wpływie Jowisza, mógł się spodziewać największych triumfów panowania.

Teofan Sadowski patrzył na tę sprawę zgoła odmiennie. Odwrócił hierarchię wartości i – jak uważał Odyseusz - „odkrył astrologię na nowo”. Niewygody wywołane wpływami Marsa ćwiczą i kształtują charakter człowieka. Utrata tronu (Saturn) może dać władcy szansę na przemyślenie własnego życia, może go uwznioślić. Jowisz zamyka człowiekowi drogi rozwoju, podobnie jak Wenus.


Żywioły – tu zaczynają się „schody”

Porównajmy pojęcie żywiołów przyjmowane w wielu podręcznikach astrologicznych z pojęciem żywiołów stosowanym przez Teofana Sadowskiego. Biorę do ręki Elementarny kurs astrologii urodzeniowej z roku 1937 i czytam w nim na s. 56-57 szczegółową koncepcję żywiołów astrologicznych. By nie cytować całości, zacytuję tylko fragment. Na tym fragmencie pokażę, na czym polega różnica między koncepcją Sadowskiego, a tym, co spotykamy w podręcznikach. Posłuchajmy:

...trygon >powietrzny< ma związek z ideami i myśleniem abstrakcyjnym, trygon >ognisty< - z myślami i myśleniem konkretnym, trygon >wodny< - z uczuciami, zaś trygon >ziemny< z formami materialnymi”.

Widzimy tu mieszankę podejścia metaforycznego z podejściem dosłownym. Powietrze, jako lekkie i zwiewne, porównuje się do idei abstrakcyjnych. Ziemia to „przyziemny materializm”, by tak rzec. Tymczasem Teofan Sadowski daleki był od dosłownego rozumienia żywiołu powietrza i ziemi, choć ogień i wodę rozumiał z pozoru podobnie, jak w powyższym cytacie.

Uważał, że pierwszym żywiołem jest żywioł powietrza. Odyseusz pokazywał mi to opisowo: brał kartkę i zakreślał coś w rodzaju okręgu. To, co znajdowało się wewnątrz, to właśnie żywioł powierzchni, żywioł ciepła, czyli żywioł „powietrza”. Potem rysował w środku okręgu coś, co miało symbolizować ruch, bulgotania – innymi słowy – życie. To był żywioł wody, żywioł wilgotny, symbolizowany przez jajko. Z żywiołu wody wyróżniać się poczęły jakieś istoty dążące w określonym kierunku, symbolizowane przez plemniki. Był to żywioł kierunku, żywioł ognia. Z żywiołu ognia narodził się kolejny żywioł, żywioł zimny, twórczy, intelektualny, znany też jako żywioł ziemi.


Nazwa tradycyjna: Nazwa funkcjonalna wg Sadowskiego:
Żywioł powietrza Żywioł powierzchniowy, ciepły
Żywioł wody Żywioł wody, żywioł życia
Żywioł ognia Żywioł kierunkowy, suchy, gorący
Żywioł ziemi Żywioł zimny, intelektualny, organizujący

Jeśli się na chwilę zadumać nad tą interpretacją, to już w pierwszym odruchu trzeba przyznać rację, iż znaki ziemne – Koziorożec, Panna i Byk – z ziemią rozumianą jako „matka ziemia”, gleba, życiodajna macica wszystkich istot – nie mają wiele wspólnego. Trzeba tylko trochę inaczej spojrzeć na wynalazek pieniądza. We wszystkich poradnikach astrologii przeczytamy, że znaki ziemne „lubią pieniążki”, ale brakuje spójnego wytłumaczenia, czemu tak się dzieje. Trzeba jednak zrozumieć, że pieniądz bynajmniej nie jest wynalazkiem „przyziemnym”, lecz należy wprost do sfery idei. To, że jakiegoś przedmiotu używamy do wymiany handlowej, wymaga myślenia abstrakcyjnego. Trudno też posądzać Koziorożca – najbardziej skrajny przykład znaku ziemskiego – o to, że jest „ciepły” i „przyziemny”. Jest wręcz przeciwnie – Koziorożec to myśliciel i eremita, raczej chłodny i dosyć złośliwy. Sprawia to zestawienie zimnego Saturna z zimnym żywiołem ziemi. I – by znowu pokazać rzecz na skrajnościach – osoby, które można określić, jako „Wagę”, są zazwyczaj zamiłowane w wygodzie, pięknie i harmonii. Sprawia to ciepła cecha znaku powietrza, połączona z ciepłem „powietrznej” planety Wenus.

By nie wchodzić zanadto w opisy planet, powiem jeszcze tyle, że zdaniem Sadowskiego, zetknięcie żywiołu ziemi z żywiołem powietrza, owocuje zrodzeniem bytu. Ponadto, obok czterech żywiołów wyróżniał jeszcze Sadowski tajemniczy żywioł piąty, zwany żywiołem promienistym („etairon”), który to żywioł wywodził z żywiołu ognia i kojarzył ze znakiem Lwa.


Antropologia i „fragmenta veritatis”

Jak widać, ta koncepcja bardzo różni się od tradycyjnego w astrologii opisu żywiołów. Sądząc z wyrywkowych informacji, badania Sadowskiego nad astrologią miały coś wspólnego z badaniami archeologiczno-historycznymi, jednak przy ogólnym założeniu, że w dostępnej wiedzy zawarte są swego rodzaju fragmenta veritatis (okruchy prawdy), których poszukiwał kiedyś „heretyk” Giordano Bruno. Podejście takie bliskie jest także teologii oraz antropologii kulturowej, dlatego sądzę, że dociekania Teofana wokół historii tarota mają swoją wartość i powinny być szerzej znane. Polecam tutaj mało znaną Książkę o taroku Odyseusza, wydaną tylko raz w roku 1991 przez Wydawnictwo Głodnych Duchów.

W następnym odcinku opowiemy sobie o planetach, o tym, co znaczą i do których żywiołów należą.

c. d. n.


Przypisy

[1] Wymieniony nie przypomina sobie, żeby kiedykolwiek pisał do pisma o tej nazwie. (Przypis Taraki, WJ)

[2] Odyseusz, Książka o taroku, Warszawa 1991, s. 8.



komentarze

1. Wielkim szczęściem jest spotkanie prawdziwego mistrza. • autor: Nierozpoznany#80162015-04-21 09:30:18

Gdybym miał szczęście spotkania Odyseusza astrologia o wiele bardziej by zaistniała w moim życiu. Oferowane w książkach podejście (o którym piszesz) zniechęca i mnie też zniechęciło. Z tym że astrologia nie była mi pisana, dlatego łatwiej z niej zrezygnowałem. Ale astrologia od zawsze mnie intryguje ponieważ uważam że zawiera ogrom wiedzy.
Ogólnie postrzegam wszystkie systemy i techniki duchowe tylko jako narzędzia przez co decydującym czynnikiem zawsze jest człowiek i jego poziom świadomości czy rozwoju.
Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy i dziękuję że się zdecydowałeś napisać. Dla mnie to jest jeden z przejawów Magii życia.
PS. Byłem na paru kursach astrologii. Spotkałem paru zdolnych i jednego wybitnego astrologa. Z ciekawostek jest to że potrafił z wyglądu wskazać dominujące wpływy astrologiczne. Dla niego horoskop był jakby mandalą nad którą medytował i to co się pojawiło w medytacji było wynikiem. Mi przepowiedział takie rzeczy że zbladłem. Co było dobrym znakiem i potwierdzeniem. Przepraszam jeżeli to nietakt, (to zignoruj) ale z perspektywy astrogenetyki co byś powiedział o takim układzie ur. (godz. 19.30 04.09.1956r Tczew). Słońce, Księżyc i Jowisz w ścisłej koniunkcji w Pannie i w opozycji do Marsa.
[foto]

2. Wielka moc... • autor: Wojciech Jóźwiak2015-04-21 09:59:31

>>> ur. (godz. 19.30 04.09.1956r Tczew
Wielka moc ducha, woli, skupienia i uporu; wielki głód bogactwa świata; chęć, by zostać przewodnikiem dla innych; skłonność do narażania siebie i konfrontowania z niebezpieczeństwami; zamiłowanie do utopijnych projektów.

3. dziękuję Ci Wojtku, wszystko się zgadza co napisałeś. • autor: Nierozpoznany#80162015-04-21 13:37:24

Mam parę lat i trochę przeżyłem. Najwięcej dowiedziałem się o sobie i pochodzeniu z ustawień. Ale też często świat mi dawał ważne sygnały i drogowskazy.W ogóle jestem szczery i otwarty. Twoja Taraka, dzięki Tobie i innym fantastycznym osobom, jest dla mnie miejscem gdzie jeszcze bardziej jestem skłonny się otwierać, za co dziękuję Tobie i innym.
Sprowokowany tym co napisałeś pozwolę sobie na cd. mojego komentarza i spotkania z astrologiem. Byłem uczniem Akademii astropsychologii z Łodzi. Tam spotkałem Martyna i tam miało miejsce odzyskanie siebie o czym napisałem w "Jestem Duszą, a ty?". Ten astrolog przyjechał z Rosji i był kimś ważnym w rosyjskim założycielu czy współpracowniku tej Akademii  astro psychologii z Łodzi. Chodziły pogłoski że jest spokrewniony z carami. W każdym bądź razie faktycznie było widać prawdziwą charyzmę i bardzo dużą wiedzę i świadomość u niego. Poszedłem do niego na dodatkowy 2 dniowy kurs astrologii. W ramach kursu była sesja z nim.  Wcześniej na wykładzie opowiadał między innymi jak gdzieś wybierało się wodza.  Doprowadzało się go do granic nerwów i jak robił się czerwony ze złości to odpadał a jak bladł to się nadawał bo działał rozsądnie nawet w stresie.  W przerwie wykładów poszedłem do niego na sesję. Podałem dane,  spojrzał na kosmogram, znużył się w sobie. To trwało jakiś czas. Po czym zapytał; jakbym się czuł i co bym robił gdybym odpowiadał za los milionów? Powiedziałem że nie wiem, nie mam pojęcia, nie byłem w takiej sytucji.  To była cała sesja. Wyszedłem na korytarz w wielkim szoku i stanąłem gdzieś z boku żeby dojść do siebie.  Co chwilę ktoś z grupy podchodził i pytał:  co ty taki blady jesteś, co ci jest, coś się stało?  Zgadza się to co napisałeś Wojtku. Dodam że jestem mały wielki człowiek. Całkiem zwykły szary i przeciętny, jednoczenie kreatywny i twórczy wieczny uczeń o wielkich ambicjach i celach, które nie chcę ale muszę zrealizować i zrealizuję bo po to jestem.  I to jest mój paradoks tam gdzie się kończy życie innych moje się zaczyna.  Mimo lat i przeżyć czuję się jak student który dopiero kończy szkołę i zaczyna dorosłe życie.
[foto]

4. Dziękuję • autor: Maria Piasecka2015-04-21 16:43:12

Ci za te wspomnienia, właściwie za dopuszczenie do tajemnicy, za szczegóły - ta kartka papieru z kółkiem! - będę wdzięczna za więcej. 

5. Kochany Wojtku, po napisaniu poprzedniego komentarza spojrzałem na Kartę sesji, a tam… • autor: Nierozpoznany#80162015-04-21 20:07:35

… VII Rydwan.  Dodam że jestem  też siódemka  urodzeniowa.
Już to pisałem ale nie zaszkodzi jeszcze raz. Stworzyłeś magiczny serwis i masz moje wielkie gratulacje, szacunek i podziw.  Jednym z aspektów tego magicznego świata jaki stworzyłeś i tworzysz jest Wyrocznia Taraki i Karta sesji. To jest prawdziwa Magia życia i fenomen. Zawsze karta sesji idealnie trafia w dany czas i sytuację.  Tak jest przynajmniej w moi m przypadku.  I dokładnie tak jest i tym razem…” VII Rydwan Siódma karta Wielkich Arkanów, Rydwan, przedstawia jasnowłosego młodzieńca w koronie… „

6. @Andrzej Lenard • autor: Nierozpoznany#79092015-04-21 21:09:58

Zastanawiam się jak odpowiedzieć na Twoje pytanie o interpretację kosmogramu, by jednocześnie nie korzystać z wiedzy, jaką mam o Tobie dzięki temu co piszesz i dzięki podanemu zdjęciu. Poza tym moje horoskopy nigdy nie były laurkami i niektórzy byli trochę wściekli, jak im to i owo powiedziałem.

Pierwsze skojarzenie jakie miałem przypomniawszy sobie to zdjęcie to byk/baran i to skojarzenie okazało się najlepsze, bo prawdziwe. Potem chodził mi po głowie strzelec, ale to było pudło. Krótko mówiąc dla ludzi jesteś baranem.

Ponieważ jednak ascendent praktycznie nie aspektuje z niczym (poza plutonem i neptunem), więc można przyjąć, że ludzie za dobrze Cię nie znają. Zresztą to zdjęcie, które widzę, świadczy o osobie raczej skrytej. Neptun daje jednak to, że ludzie odbierają Cię jako osobę mającą jakąś "ideę przewodnią", nieco mglistą, ale pociągającą. (Neptun może też odpowiadać za zainteresowania tzw. "naukami tajemnymi", ale niekoniecznie tymi naukami tajemnymi, które się tym mianem określa).

Co widać "w środku"? Taki układ planet w jednym domu horoskopu i w dodatku akurat szóstym, który jest analogiczny do panny, wskazuje na to, że jesteś typową panną, wręcz panną modelową. Pewną wadą, jaką dostrzegam w Twoich wypowiedziach, i którą horoskop potwierdza, jest koncentrowanie się na wybranej przyczynie jakiegoś zjawiska, przy nieuwzględnianiu innych - swoista monotematyczność.

Nie będę pisał takich banałów, jak "wybitna inteligencja" (merkury w 6 polu), bo to nie ma być kadzenie ;-)

Ta ścisła koniunkcja jowisz-słońce powinna Ci dawać zadowolenie z pracy i umiejętność łatwego radzenia sobie w pracy. Wada takiej koniunkcji polega na tym, że chciałbyś więcej, a jowisz zwykle zatrzymuje człowieka w "pułapce średniego rozwoju". W tym wypadku dotyczy to pracy i wszelakich "wysiłków". No i ten "płaczliwy" Księżyc na dokładkę!

Uran w V polu i na dodatek we lwie - wybitne zdolności twórcze. Neptun, saturn w polu 7 - masz spore wymagania wobec płci przeciwnej i w ogóle partnerów, a na ogół są to ludzie wysokich lotów. Generalnie chyba kontakt z tymi ludźmi ratuje Cię przed zatrzymaniem się w miejscu miłym i uporządkowanym, ale mało inspirującym. Trzeba zdecydowanie iść w tym kierunku - kontakty z ludźmi, ciekawymi ludźmi!

Podsumowując: barano-panna.

Jeśli chodzi o to co było w Twoim życiu i co jeszcze będzie, to musiałbym zadać Ci mnóstwo pytań w ramach dyrekcji stuletniej. Ale szczerze mówiąc najchętniej bym tego nie robił.

7. Jakubie, szybko pożałowałem że o interpretację zapytałem bo się baranem okazałem. • autor: Nierozpoznany#80162015-04-22 01:15:01

I jeszcze zrzucasz to na innych pisząc; „Krótko mówiąc dla ludzi jesteś baranem.” Tego się po tobie nie spodziewałem.  Znając twoje teksty raczej więcej kultury oczekiwałem.  Żartuję. Ale rzeczywiście ludzie zwykle bardzo boją się prawdy o sobie. Ja raczej nie mam takich problemów.  Skoro Panna jestem to już niewiele gorszego może mnie spotkać i barana zniosę spokojnie.Dla młodego chłopaka bycie Panną było traumatycznym losem.  Skryty nie jestem, jestem otwarty ale mogę być nierozumiany dla niektórych. „Swoista monotematyczność” – to ciekawe, myślę o sobie przeciwnie ale mogę być postrzegany inaczej albo ja siebie błędnie widzę.  Poobserwuję.  Co do koniunkcji i reszty. W realizacji dużych planów i ambicji zatrzymuje mnie rodzina, nie wiem czy to jowisz . Chyba raczej Jowisz daje mi wielkie ambicje i plany. Od zawsze jak zaczynałem jakiś interes to od razu widziałem jego dalszy rozwój do większej skali. Wycofałem się i w pewnym sensie jestem (byłem) w "pułapce średniego rozwoju" żeby uzdrowić rodzinę i poniosłem porażkę. Chciałem uzdrowić chore związki które przechodzą z pokolenia na pokolenie. Ale opór rodziny okazał się zbyt duży. Właśnie wracam do własnego realizowania i spełniania się. Ale ciekawsze że pominąłeś marsa który jest w opozycji do tej koniunkcji i który chyba jest istotny w tym układzie.   
Tak, kontakty z ludźmi o których wspominasz to jest to co kocham i za czym tęsknię, szczególnie kursy i treningi. To jest moje miejsce. Ja inspiruję grupę a jednoczenie uczę się od każdego z uczestników. Kocham to. W ogóle kocham się uczyć od innych. Mając silną świadomość własnej świadomości jednocześnie jestem jak dziecko otwarty na nowe i nową wiedzę.

No właśnie; „ Podsumowując: barano-panna” to brzmi jeszcze gorzej niż Krzychu Grodzki. Zapytam jak paprykarz; jak z tym żyć Jakubie?  Dziękuję Ci Jakubie.  Szczerze mówiąc to trochę inaczej to sobie wyobrażałem. Ale to chyba z powodu mojej niewiedzy i naiwnych oczekiwań po tym co przeczytałem,  że astro genetyka objawi się całkiem innym spojrzeniem na kosmogram.  Chyba dlatego że świetnie piszesz i uwielbiam takie podejście do tematów jakie miał Teofan Sadowski i Odyseusz. Też jestem otwarty na każą wiedzę i technikę która może być przydatna i korzystna. I czerpię z wszelkich możliwych źródeł i perspektyw. 

Jakubie masz dużą świadomość i wiedzę, świetnie piszesz, świetnie się ciebie czyta. Jesteś fantastycznym partnerem do dyskusji. I z wielką przyjemnością uczę się od ciebie. Tak że Jakubie dziękuję Ci bardzo i pisz, póki masz czas i ochotę, pisz.
[foto]

8. Ja też jestem Barano - Panna! • autor: Wojciech Jóźwiak2015-04-22 08:31:44

Ja też jestem Barano - Panna! I bardzo sobie to chwalę i jestem z tego dumny.
Panowie, licytowanie się który znak zodiaku "lepszy" lub gorszy, to piaskownica. To nie jest tak, że horoskop osobno i człowiek osobno i że w horoskop można się "ubrać" i to świadczy o czyimś dobrym lub złym guście.
Uważam również, że publiczne dyskutowanie czyjegoś horoksopu jest sprawą delikatną i najlepiej przenieść do prywatnej korepondencji. Jeśli się zgodzicie, Andrzeju i Jakubie, to usunę Waszą wymianę z Taraki.

Poza tym, ceterum censeo, że żadnych "domów" nie ma i wiara w nie jest głównym defektem astrologii i przyczyną uporczywego stania w miejscu tej nauki od dwóch tysięcy lat. (Co zmienił dopiero Gauquelin w XX wieku.)  Polecam: http://www.taraka.pl/nie_ma_domow .

9. Pytanie do Alchymisty • autor: Krabat2015-04-22 14:18:21

Alchymisto,
czy świadczysz usługi astrologiczne? Jeżeli tak, na jakich warunkach?
Pozdrawiam,Krabat 

10. Panowie • autor: Nierozpoznany#79092015-04-23 10:42:05

W żadnym wypadku nie chciałem nikogo obrazić, a mój komentarz do horoskopu Andrzeja Lenarda był całkowicie neutralny i tylko na Jego życzenie. Można go przenieść do prywatnej korespondencji, nie mam nic przeciwko temu.

Tak, czytanie horoskopu i rozmowa z osobą horoskopowaną przypomina trochę spowiedź i nie powinna się odbywac publicznie. Szczególnie groźna jest rozmowa o dyrekcji stuletniej, ale o tym napiszę wkrótce.

@Andrzej Lenard
Dziękuję za uznanie mojej wiedzy - bardziej posądzam się o intuicję, niż wiedzę ;-) Wiedza to rzecz usystematyzowana, intuicja bazuje na chaotycznym kojarzeniu. Chaotycznym - to nie znaczy, że gorszym. To trochę tak, jak idziesz po nieznanym sobie mieście z mapą i szybko uczysz się terenu ustalając punkty charakterystyczne i umieszczając je na mapie.

@Krabat
Nie świadczę usług astrologicznych. Kiedyś stawiałem horoskopy - głównie paniom - w celach towarzyskich. Zrezygnowałem z tego, gdy uświadomiłem sobie, jak bardzo można się horoskopem zasugerować i niepotrzebnie jeszcze bardziej zamartwiać się o swoje życie. Nie mówiąc o tym, że łatwo jest kogoś "upupić" za pomoca słów, które dla Ciebie mają inny znaczenie, niż dla niego.
Ciekawiej jest stawiać horoskopy osobom juz nieżyjącym - ma to nawet pewien walor "naukowy", o czym jeszcze napiszę.

11. Horoskop, przynajmniej dla mnie mimo że nie jestem astrologiem, • autor: Nierozpoznany#80162015-04-23 22:05:09

to znacznie więcej niż pytanie o jakiś układ planet zadane w komentarzach Wojtku. A tego dotyczyło moje pytanie, aspektu który rzeczywiście mnie dotyczy i interesuje, ale tylko aspektu i w kontekście astrogenetyki, którą mnie zaciekawił Jakub. Zawsze lubię postrzegać i poznawać z różnych perspektyw. Gdybym był zainteresowany horoskopem to nie w takim miejscu i nie w taki sposób, nie w komentarzach. Moje pisanie o barano-pannie to były żarty. Lubię żart, szczególnie sytuacyjny, to jedna z moich ulubionych technik na treningach pomagająca i ułatwiająca trening. Oczywiście przy bezpośrednim kontakcie lepiej się sprawdza. I być może czasami ktoś może inaczej go odebrać w takich komentarzach.
Oczywiście możesz usunąć te komentarze Wojtku.
Zacznę od pytania, jak wolisz Jakubie czy Alchymisto? i przepraszam że dopiero teraz pytam. Póki co... Jakubie, prowokujesz mnie do chwalenia, ale zawsze to robię z przyjemnością a do tego szczerze bo inaczej nie potrafię.
Wiedza nie wyklucza intuicji a razem są najlepszym możliwym przewodnikiem i źródłem informacji i mądrości. Ja intuicję opisuję prosto, jako BINGO!. To BINGO! które często okazuje się banalnie proste i oczywiste. I które od razu daje nam pewność że jest tym jedynym najlepszym rozwiązaniem.
Intuicja to ŹRÓDŁO PRAWDY I WIEDZY, jeżeli czerpiesz z tego źródła to i Ty jesteś najlepszym źródłem wiedzy i informacji. Gratuluję.
Nie poganiam Cię, chociażby dlatego że sam nie potrafię pisać pod presją, ale z ciekawością czekam na ciąg dalszy o astrogenetyce która ciekawi mnie podwójnie. Sama w sobie i jestem ciekawy dlaczego tak mnie zainteresowała. Poza tym że też mam takie podejście a przynajmniej chęci żeby zawsze wszystko maksymalnie upraszczać. I od zawsze preferuję naukę przez zrozumienie a nie zapamiętanie. Dlatego książki astrologiczne na jakie trafiłem zniechęciły mnie do głebszego poznania jej.    

12. @Andrzej Lenard • autor: Nierozpoznany#79092015-04-24 08:10:25

Nie jestem wyrocznią, więc nie wiem, czy jestem u źródła prawdy i wiedzy ;-)
Będzie ciąg dalszy i coś w rodzaju pokazu praktycznego jak interpretować horoskop "po mojemu". W myśl idei, które mi przekazał Odyseusz.
Tak jest, trzeba upraszczać.
Mów mi alchymista :-)

@Wojciech
Idąc za maksymą simplicitas veritatis sigillum uważam, że tradycyjna astrologia jest zupełnie niezłym i dobrze przemyślanym pomysłem, trzeba tylko spojrzeć na nią nowym okiem. Zwracam uwagę na kombinację liczby 7 i 12: 7 planet i 12 domów/zodiaków. To jest system i schemat dostosowany do naszego wszechświata w sposób idealny.
Mniemane podstawy na jakich się opiera astrologia nie mają żadnego znaczenia. Po pierwsze astrologia opiera się na wierze w sfery - w tamtych czasach nie wiedziano, że istnieje próżnia. A więc odrzucanie istnienia domów to w zasadzie odrzucanie astrologii.
Nasuwa się pytanie, co pozostaje bez domów? Podział nieba na cztery - niby prosty, ale brak domów w interpretacji horoskopu czymś trzeba wypełnić - "natura nie znosi" no właśnie, próżni... No więc idzie to w stronę znaków zodiaku. Problem w tym, że planety pozostają w znakach zodiaku dość długo. To oznacza, że ludzie urodzeni w określonych latach byliby bardzo do siebie podobni - a tak nie jest. Nie jesteśmy klonami, jesteśmy bardzo różni.
Nie trzeba też nadmiernej wagi przywiązywać do aspektów. Bo znowu - planety o długim czasie obiegu wokół słońca pozostają w tych samych aspektach bardzo długo. Więc znowu mielibyśmy hodowlę klonów, a nie ludzi.

13. pięć groszy laika do/o astrologii, planetach i ludziach • autor: Nierozpoznany#80162015-04-24 08:54:23

Są planety o wolnym ale też o szybkim biegu. I takie też mamy cechy i sytuacje, jedne bardziej inne mniej trwałe.
Moim zdaniem życie biegnie po spirali. Co w pewnym sensie opisuje popularne powiedzenie że historia kołem się toczy, że lubi się powtarzać. W swoim biegu wraca do punktu wyjścia ale na kolejnym poziomie. Astrologia ze swoim biegiem planet świetnie się w to postrzeganie wpisuje. Planety wracają do punktu startu ale już w innym układzie, na innym, kolejnym poziomie.
To może nas prowadzić do całkiem innego, przestrzennego spojrzenia na kosmogram, w którym zobaczymy przestrzenną formę spiralną wielopoziomowych przebiegów planet.
Jako laik cokolwiek wiedzący o astrologii od dawna noszę ten obraz i dzielę się nim z wami, mającymi wiedzę i doświadczenie w astrologii.
I ciekawy jestem opinii. 
Jeszcze coś ważnego mi sie przypomniało :-)  Drogi alchymisto, czy stawianie horoskopów paniom było skuteczne towarzysko? Bo by załatwiało wszystko! :-)
[foto]

14. Ciąg dalszy • autor: Yerbowniczek2016-04-20 21:11:26

Mam pytanie, czy będzie zapowiadany ciąg dalszy tej opowieści ? Już rok minął, a tu cisza. Szkoda, bo dobre...

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)