Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

10 września 2019

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Astrologia w czasach komputerów, Internetu i big data (odcinków: 4)

Astrologia: ekstremistan czy mediokrystan?

Kategoria: Astrologia
Tematy/tagi: astrologiacykle planetrzadkie zjawiskaTaleb, Nassim

« Aspekty i liczby, ciągi Fareya

Nassim Nicholas Taleb, autor słusznie sławnej książki „Czarny łabędź” o wydarzeniach wyjątkowych, niecodziennych i których nie uchwytuje statystyka, dla swych rozważań dzieli świat na dwie umowne krainy bądź strefy: Mediokrystan, gdzie panuje porządek, wielkości fizyczne i inne rozkładają się wokół średniej – jako że podlegają rozkładowi normalnemu Gaussa! A gdy dostatecznie długo odczekać, to zjawiska (jak łańcuchy Markowa) dochodzą do swoich stanów stabilnych. Przeciwna strefa nazywa się Ekstremistan, gdzie niczego nie można być pewnym, statystyka się nie sprawdza, wielkości nie mają średnich, prawa ustalane pracowicie dla Mediokrystanu tam nie działają, a dominującą rolę grają wypadki ekstremalne, skrajne, które przez „gaussowskie” statystyki są systematycznie pomijane, więcej: ignorowane. Ekstremistan nawiedzają tytułowe Czarne Łabędzie, czyli zjawiska rzadkie i nie-do-przewidzenia, przynajmniej nie-do-przewidzenia przy użyciu metod wypracowanych dla Mediokrystanu, gdzie każdy łabędź jest grzecznie biały.

Nassim Taleb w czasach studenckich
Nassim Taleb w czasach studenckich. Z jego strony www.fooledbyrandomness.com

Czy astrologia zajmuje się rzeczami należącymi do mierzalnego mediokrystanu? – czy do szalonego ekstremistanu?

Pewnie będę potrzebował kilku odcinków, by tę sprawę rozjaśnić.

Chwila lingwistyczna. W angielskim oryginale Taleb (sam wielki oryginał albo takim się pisze) używa słów-nazw-neologizmów Extremistan i Mediocristan, od ang. słów extreme (skrajny) i mediocre (przeciętny, co od łacińskiego słowa znaczącego „w połowie drogi na górę”). Tłumaczka przełożyła to jako Ekstremistan (bardzo dobrze!) i „Przeciętnostan” – fatalnie, bo polszczyzna (inaczej niż angielszczyzna) nie toleruje nawet w żartach klejenia w jedno słowo rdzeni rodzimych-słowiańskich z obcymi bądź jako takie odczuwanymi, a -stan (z perskiego!) do tych należy. Z drugiej strony słowo „przeciętny” brzmi adekwatniej, bo bardziej przeciętnie i nudą wiejąc, niż gdyby mówić/pisać, jak ja wyżej, skocznie „Mediokrystan”, implantując tamto słowo z angielskiego prawie żywcem. Spróbujmy więc słowu „przeciętny/ie” przybrać odpowiednią rodzimą końcówkę, która by z niego robiła szukany toponim. Skoro „województwo lubelskie” to Lubelszczyzna, to „strefa przeciętności” będzie Przeciętnizna. Całkiem nieźle! Postawiony w tytule problem brzmi więc: czy astrologia wraz z rozważanymi przez nią zjawiskami należy do (strefy) Ekstremistanu? – czy do (strefy) Przeciętnizny?

Oto jest pytanie.

Na rzecz Ekstremistanu przemawia to, że astrologia „lubi” wydarzenia rzadkie, skrajne i (inaczej, tj. nie-astrologicznie) nieprzewidywalne, którym z upodobaniem robi horoskopy, które zdumiewająco zgadzają się z jej zasadami! Przykładem jest wybuch I Wojny Światowej (podczas koniunkcji Saturna z Plutonem w kardynalnym punkcie Raka), Impakt Tunguski (podczas opozycji Urana do Neptuna plus pięć innych ciał niebieskich, które wtedy były z nim w koniunkcji), niemiecki najazd na Polskę w 1939 r. (podczas kwadratury Saturna do Plutona), rewolucja hippisów (podczas koniunkcji Urana z Plutonem wzmocnionej opozycją Saturna do obu), wyzwolenie narodów środkowo-wschodniej Europy spod Sowietów w 1989 r. (podczas trójkoniunkcji Saturna, Urana i Neptuna, z towarzyszeniem innych planet), zamach na WTC 11 września 2001 (podczas opozycji Saturna do Plutona). Jak widać z tego krótkiego zestawienia, rzadkie, wstrząsające światem i silnie warunkujące („zwracające” jak zwrotnica) historię wydarzenia mają tendencję występować podczas rzadkich (ale cyklicznie powtarzających się) układów planet. Podobne przykłady występują w biografiach indywidualnych: oto pewna znana mi osoba robi dyplom podczas przejścia Jowisza przez jej urodzeniowe medium coeli, a niedługo potem podczas przejścia Saturna przez uro. MC wyjeżdża na rok na wypasione stypendium naukowe do Kanady. Oba wydarzenia rzadkie i w pewnym sensie wyjątkowe, bo drugiego dyplomu już ów ktoś nie robił, a i okazja podobna do tej z Kanady nie powtórzyła się. I oba znakomicie zgodne z symboliką medium coeli jako punktu windującego w wielki świat i z przebiegiem cykli obu planet.

Aż prosi się konkluzja, że astrologia jakoś opanowuje Ekstremistan – czyli, że wnosi reguły, których trzymają się wydarzenia rzadkie i skrajne. Ale z drugiej strony, to samo myślenie postuluje reguły, np. takie, że aspekty 1-2-4 (koniunkcje, opozycje, kwadratury) Saturna do Plutona „sprzyjają” wojnom lub ich wszczynaniu, albo także, że podczas przejścia Saturna lub Jowisza przez urodzeniowe MC osoby uzyskują pewne atrybuty społecznego uznania czy awansu. Przecież reguła jako taka, czyli że „jeśli zaszło A to zajdzie też B”, należy do krainy Przeciętnizny! To właśnie w Przeciętniźnie wielkości trzymają się średnich a zjawiska reguł. Skoro tak prosto się nie da, to trochę zmieńmy naszą metaregułę: „jeśli zaszło A, to wzrasta prawdopodobieństwo zajścia B”. Znów nie tak! Dlaczego? – Bo samo pojęcie prawdopodobieństwa należy do krainy Przeciętnizny. Żeby prawdopodobieństwo miało jakiś sens, musi być możliwość wyznaczenia go („zmierzenia” – to nadużywanie pojęcia pomiaru, mierzenia, przy odnoszeniu go do prawdopodobieństwa, Nassim Taleb jawnie wyśmiewa). Ale wyznaczyć prawdopodobieństwo można tylko przez policzenie przypadków w długiej w miarę jednorodnej (niezmiennej, stałej) serii. Jak to zrobić w Ekstremistanie, kiedy takich serii zwyczajnie nie ma, bo zjawisko jest jednorazowe i zmienia wszystko? Jak wojna lub krach na giełdzie. Z tego widać, że pojęcie prawdopodobieństwa też jest przeciętniźniane, do Mediokrystanu przynależne.

Na tym – bo minął mi czas odliczony na zbieranie myśli – na razie przerwę.

Astrologia w czasach komputerów, Internetu i big data: wstęp na końcu

Jak wykorzystać nowe narzędzia dla rozwoju astrologii?


« Aspekty i liczby, ciągi Fareya

komentarze

[foto]

1. Mam taką pewną... • autor: Mirosław Czylek2019-09-11 12:03:27

Mam taką pewną pretensję do filozofii Ekstremistanu, nazwijmy to tak, że zwalnia wielu ludzi od głębszych i wielopoziomowych przemyśleń na temat zjawiska. Zaraz tłumaczę o co mi chodzi. Otóż, bardzo często ludzie poszukują jakiegoś "tupnięcia" na dany moment życiowy, np ślub, zmiana pracy, samobójstwo, urodziny dziecka, zwolnienie z pracy, daleki wyjazd, itd. I później mamy takie tezy robocze: Uran na DSC - rozwód, Pluton na MC - integracja władzy, Jowisz na ASC - kursy dokształcające lub wyjazd, Saturn na DSC - ślub, Saturn na IC - budowa domu. Tak w skrócie.

Sporo osób niestety przez ekstremizmy poprzestaje na opisie rzeczywistości, nie skupiając się na genezie dlaczego do czegoś doszło (co widać czasem... w horoskopie urodzeniowym, który jest wszechmocny przez całe życie), nie myśląc, czy dane zjawisko jest - nazwijmy to - "dobre" czy "złe". (raczej nie w kategoriach moralnych, a kategoriach korzyści czy rozwoju horoskopowego dla posiadacza danego horoskopu).

No i samo pojęcie ekstremistanu powoduje, że każdy z nas chciałby doświadczyć jakiejś bohaterskiej narracji. Więc przychodzi taka osoba do astrologa i jest wielce rozczarowana, że po kilkunastu latach "zwykłego życia" (przeciętnizmu), ten nie znalazł nic "mocnego" w zmianach w przeciągu roku, dwóch, trzech.

I to jest ważne zadanie dla astrologii, lub postrzegania astrologii. Ona nie ma obowiązku kreować wielkich bohaterów, którzy co roku, co dwa muszą podlegać jakimś prawom ekstremistanu egzystencjalnego :-)

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)