TARAKA
zdjêcie Autora

4 lipca 2008

Wojciech Jó¼wiak

Astrologia samoprojektowania
O warsztatach "Zaprojektowanie swojego ¿ycia" 27 czerwca - 3 lipca 2008
w Pniewie ko³o Jastrowia ko³o Pi³y


Warsztaty trwa³y 6 dni i sk³ada³y siê z nastêpuj±cych etapów lub zadañ:


1) Prezentacje. Uczestniczki (gdy¿ prócz mnie-prowadz±cego, udzia³ bra³y same kobiety) by³y zorganizowane w dwójki rzecznik - osoba badana. Ka¿da uczestniczka mia³a swoj± rzeczniczkê, która najpierw przeprowadza³a z ni± wywiad, a nastêpnie przedstawia³a j± wszystkim. Ka¿dy by³ w jednej parze osob± badan±, a w drugiej parze rzecznikiem. W tych prezentacjach osoba najpierw by³a przedstawiana "empirycznie", czyli na podstawie wywiadu dotycz±cego jej ¿ycia i kim jest w ¿yciu, a nastêpnie przedstawiana horoskopowo, tzn. jakie s± g³ówne (dominuj±ce) cechy jej horoskopu i jak przejawiaj± siê empirycznie.


2) "Gra" na pobudzenie wyobra¼ni. Do tego zastosowa³em medytacjê z kartami tarota przy d¼wiêku bêbna. W stanie relaksu mentalnie "wchodzili¶my" do wizualizowanej rotundy mieszcz±cej w swoim wnêtrzu dwadzie¶cia dwie atutowe karty tarota, które w³a¶ciwie by³y oknami, przez które by³ widok na przestrzenie i sceny poszczególnych kart. Wizualizowane by³y trzy karty: 9-Pustelnik jako metafora poszukiwania i drogi w ciemn± wiêc nieznan± przysz³o¶æ; 21-Odrodzenie jako metafora rozpoczêcia nowego ¿ycia, radykalnie nowego jego etapu, i karta 11-Moc jako metafora mocy dziej±cej siê na styku ¶wiadomego z nie¶wiadomo¶ci±.

Podkre¶lê, ¿e karty w trakcie warsztatów w ogóle nie s³u¿y³y do wró¿enia ani odpowiadania na pytania, ani nawet w powy¿szej "grze" nie by³y u¿yte jako obrazy. Sceny kart opowiada³em, co uwa¿am za bardziej poruszaj±ce wyobra¼niê ni¿ patrzenie w ich rysunki. Karty tarota by³y zastosowane jako po¿ywka dla umys³u, nic wiêcej!


3) Lista celów. Uczestnicy (bo w¶ród nich te¿ prowadz±cy) sporz±dzali listê celów, które chc± osi±gn±æ (zrealizowaæ) lub przynajmniej zacz±æ realizowaæ w ci±gu okresu czasu badanego na warsztatach. Wcze¶niej odbyli¶my naradê-dyskusjê, jak d³ugi okres czasu przyj±æ do naszych badañ. Postanowili¶my, ¿e bêd± to najbli¿sze cztery lata, czyli w³±cznie do czerwca 2012 roku. (Krótszy okres czasu wyda³ nam siê zbyt zro¶niêty z tera¼niejszo¶ci±, bêd±cy zbyt prost± jej kontynuacj±, d³u¿szy czas znów i s³usznie wyda³ siê nam zbyt d³ugi, by go skutecznie przerobiæ w ci±gu kilku dni naszych warsztatów.)

Lista celów mog³a byæ ca³kiem dowolna, prócz wymogu, ¿e cele maj± byæ realne - zawieraæ to, czego chcesz i czego potrzeba ci naprawdê, oraz ¿eby by³y wypowiadane szczerze: nie by³y pozorowane, wymy¶lane w zastêpstwie celów prawdziwych, które kto¶ ukrywa.

Listy celów u poszczególnych osób liczy³y od oko³o piêciu-sze¶ciu do oko³o dwudziestu celów. Nie zak³adali¶my jakiej¶ szczególnej ich liczby ani ograniczeñ co do liczby.

Przedstawiali¶my w grupie swoje listy celów, w razie potrzeby je wyja¶niaj±c i komentuj±c.


4) Szukanie "geniuszów" horoskopów. Tym literackim i tajemniczo brzmi±cym s³owem okre¶li³em to "co¶", co jest w horoskopie cz³owieka, co odpowiada za jego zachowania nie-przystosowawcze i nie-kontynuuj±ce. £±czy siê to z modelem bytu ludzkiego, który, jak roboczo przyjêli¶my dla potrzeb tych warsztatów, sk³ada siê z tej swojej czê¶ci, która zajmuje siê kontynuacj±, wiêc powtarzaniem i odtwarzaniem ¿ycia biologicznego i spo³ecznego takiego, jakie zastali¶my, oraz ze swej drugiej, zapewne "wy¿szej" czê¶ci, która daje o sobie znaæ poprzez zmiany i pêd do zmian, która odpowiada za innowacje i osi±gniêcia, a tak¿e za (twórczy) niepokój, poszukiwania oraz za ¶wiadome kierowanie zmianami i podejmowanie decyzji wykraczaj±cych poza kontynuacjê zastanego bytu i zmieniaj±cych go. Co¶ jak centaur, gdzie g³owa, ramiona i tors ludzkie jad± jak na poje¼dzie na koñskim tu³owiu i jego przyziemnych czterech nogach. "Geniusz" horoskopu w tym modelu jest t± czê¶ci± horoskopu, która wyra¿a siê w³a¶nie poprzez zmiany i ich - czasem ¶wiadome, czasem nie ca³kiem - realizowanie.

Naszych horoskopowych geniuszy próbowali¶my okre¶liæ szukaj±c w ¿yciu ka¿dego z nas trzech grup postaci, które nazwa³em:

  1. formuj±cy przodkowie
  2. formuj±cy bohaterowie
  3. formuj±cy mistrzowie.

Formuj±cy przodkowie to osoby z rodziny, zwykle faktycznie przodkowie, którzy w najwiêkszym stopniu przekazali nam swój pomys³ na ¿ycie lub swoje ¿yciowe wzory. Po których najwiêcej dziedziczymy albo (bo i tak bywa) z jakim¶ stopniem podobieñstwa kontynuujemy ich dzie³a i ambicje.

Formuj±cy bohaterowie s± to postaci historyczne, literackie lub mitologiczne, które wywar³y na nas podobnie formuj±cy wp³yw i na których siê wzorowali¶my, u których odnajdywali¶my podobieñstwa do w³asnego losu, lub którzy nam zaimponowali.

Formuj±cy mistrzowie, to realne osoby, raczej spoza rodziny, które wywar³y znaczny wp³yw na nasze ¿ycie, których zasady przejêli¶my lub którzy przestawili nam zwrotnice w momentach kluczowych. Pod których urokiem tak lub inaczej byli¶my lub jeste¶my.

Wyszukiwanie i przedstawianie owych formuj±cych postaci i kojarzenie ich ze wska¼nikami horoskopu tak¿e odbywa³o siê w dwójkach osoba badana - jej rzecznik (-czka) - i przedstawia³a osoba w danej parze bêd±ca rzecznikiem.


5) Badanie czasu. Zadanie polega³o na tym, ¿eby prze¶ledziæ w efemerydach w badanym czteroleciu ruchy powolnych planet (Jowisz, Saturn, Uran, Neptun, Pluton) i znale¼æ u wszystkich uczestników momenty, kiedy planeta przechodzi przez o¶ horoskopu lub tworzy du¿y aspekt do urodzeniowego S³oñca lub Ksiê¿yca. Badali¶my wiêc najgrubsze tranzyty w naszych horoskopach uproszczonych do linii ascendent-descendent i medium coeli - imum coeli, i do dwóch ¶wiate³ na ich tle. Interesuj±ce czterolecie podzieli³em na trzy odcinki po 16 miesiêcy, a nas na trzy zespo³y. W wyniku ka¿dy dosta³ listê tranzytów planet od Jowisza do Plutona, dwóch rodzajów: (A) tranzyty do ¶wiate³ i (B) zmiany æwiartek horoskopu czyli przej¶cia przez osie.


6) Plan na ¿ycie - na czterolecie. To by³ etap wymagaj±cy najwiêcej przemy¶leñ i skupienia uwagi - najwiêcej twórczej pracy. Najogólniej, polega³ na tym, ¿eby przyporz±dkowaæ cele (z listy celów) tranzytom - i ¿eby uczyniæ to sensownie, tak ¿eby wyszed³ z tego sensowny projekt postêpowania.

Zadanie to w³a¶ciwie rutynowo wykonuj± astrologowie w ramach swojej pracy wró¿ebnej lub prognostycznej, wprawiaj±c siê w tym intuicyjnie, "jak im serce ka¿e", i mo¿na siê spodziewaæ, ¿e pope³niaj± przy tym mnóstwo b³êdów i "trafieñ jak kul± w p³ot". To intuicyjne zadanie zosta³o u nas podzielone na etapy podpadaj±ce pod rozumow± kontrolê:

Na czym polega przyporz±dkowanie celów osiom horoskopu? Eksploatujemy tu podstawow± w astrologii symbolikê czterech osi czyli punktów kardynalnych horoskopu. (Które nie darmo nazwano kardynalnymi!)

Zaleca³em podzieliæ kartkê papieru na cztery æwiartki podzielone czterema osiami (punktami kardynalnymi horoskopu) i przepisanie jeszcze raz swojej listy celów - tak ¿eby ka¿dy cel zamie¶ciæ w æwiartce horoskopu w³a¶ciwej dla niego co do symboliki i znaczenia.

W nastêpnym etapie ka¿dy cel z listy, ju¿ powi±zany z æwiartk± horoskopu, ³±czymy jeszcze z planet±, czasem z dwiema lub (rzadko) trzema - na zasadzie symbolicznej zgodno¶ci.

W tym miejscu odwo³ali¶my siê do ogólnego schematu cyklu planetarnego - ogólnego, czyli abstrahuj±cego od tego, która to jest planeta. Ogólny schemat cyklu stwierdza, i¿ planeta id±ca przez pewn± æwiartkê horoskopu, czyli od osi (punktu kardynalnego) A do osi B, pracuje na o¶ B. Id±c do tej osi, "pracuje" na tê o¶. Stwierdzenie i¿ "planeta pracuje" oznacza w³a¶ciwie, ¿e w ¿yciu cz³owieka dzia³aj± (s± aktywne) wtedy procesy, których sens polega na realizacji celów zwi±zanych z t± osi± ("B").

I tak, kiedy planeta, na przyk³ad Saturn, schodzi pod ascendent, zaczyna pracowaæ na cele imum coeli, wiêc na cele takie, które zaspokajaj± potrzebê bycia w domu, a w³a¶ciwie w pewnym miejscu ograniczonym, znanym i w jakim¶ sensie w³asnym. Cz³owiek staje siê wtedy bardziej terytorialny, co zrealizowaæ siê mo¿e jako dobrowolne, lub nie, zamkniêcie w pewnym ograniczonym miejscu. Tak¿e stosunki z lud¼mi staj± siê bardziej rodzinne lub klanowe, co spe³nia siê m.i. przez poszukiwanie w³asnego "plemienia" lub "sekty", wiêc w istocie grupy, w której istniej± silne wiêzy bezpo¶rednie, a grupa ta wyizolowuje siê z reszty spo³eczeñstwa, odcina siê odeñ. Pojawia siê przy tym poci±g do natury, biologii, ziemi, prostych ludzi. Oczywi¶cie ludzkie losy i przeznaczenia bywaj± skrajnie ró¿ne i powy¿szy ogólny schemat w tym miejscu cyklu mo¿e równie dobrze zrealizowaæ siê jako wyjazd na wie¶, jako powiêkszanie rodziny czyli rodzenie i wychowywanie dzieci, ale u kogo¶ innego ta sama abstrakcyjna tendencja mo¿e zrealizowaæ siê przez pobyt w wiêzieniu. Podobnie po przej¶ciu planety (dowolnej, nie tylko Jowisza) przez imum coeli stajemy siê uspo³ecznieni, "równamy do s±siadów" i odkrywamy uroki zwyczajnego ¿ycia, jakie prowadzi wiêkszo¶æ, co razem jest przejawem tego, ¿e owa planeta idzie do descendentu, wiêc w³±czaj± siê nam procesy i dyspozycje w³a¶ciwe dla descendentu, czyli osi pt. "inni".

Tak samo po przej¶ciu descendentu przez któr±¶ z powolnych planet ludzie typowo rzucaj± siê w wir ciê¿kiej pracy, jak równie¿ podejmuj± ryzykowne decyzje i maj± potrzebê sprawdzania siê w skrajnych sytuacjach, a to dlatego, ¿e ich procesy zaczynaj± pracowaæ wtedy na medium coeli, wiêc na sukces, wysok± pozycjê, wielkomiejski styl ¿ycia czy wiêksze pieni±dze - co wymaga tak pracy, jak i ryzyka. Po miniêciu przez planetê medium coeli zauwa¿a siê pêd do dzia³añ nacelowanych na samorealizacjê - w tej fazie typowo styl artystów staje siê indywidualny i eksperymentalny, u innych za¶ ludzi obserwuje siê pêd do wykszta³cenia wcale nie motywowany zarabianiem, lecz potrzebami poznawczymi.

Wracam do przebiegu warsztatów. Idealna sytuacja by³aby wtedy, gdyby pewna osoba mia³a w ka¿dej æwiartce cele - przypisane znaczeniowo do tej æwiartki, a ponadto przypisane do tej planety, która faktycznie w danym czasie w tej æwiartce przebywa. Na przyk³ad ja w latach 2001-04 szczególnie pilnie, chêtnie i intensywnie prowadzi³em warsztaty szamañskie (pó¼niej nazwane warsztatami Twardej ¦cie¿ki). By³o to dzia³anie typowo descendentalne, czyli nastawione na integracjê ludzi i zabawê. Przy tym ideowo spokrewnione z Jowiszem. W tamtych latach Jowisz fizycznie szed³ przez æwiartkê mojego horoskopu od imum coeli do descendentu, wiêc nic dziwnego, ¿e moje warsztaty szamañskie w tym czasie by³y udane i rozwija³y siê. Straci³y za to swój rozpêd, kiedy Jowisz min±³ descendent. Wtedy jakby zakrêcono kurek z energi± na te dzia³ania. Usi³owa³em je robiæ dalej, ale ju¿ bez takiego powodzenia jak wcze¶niej.

Problem polega na tym, ¿e bardzo czêsto pope³niamy dwa b³êdy: albo nie zd±¿amy na now± æwiartkê cyklu której¶ planety; a to nie-zd±¿anie na tym polega, ¿e nie mamy ¶wiadomych celów obliczonych na tê æwiartkê - albo uporczywie trwamy przy celach z poprzedniej æwiartki, nie zauwa¿aj±c, ¿e oto zmieni³a siê faza i (jak w powy¿szym przyk³adzie z mojego ¿ycia) energia nie dop³ywa.

Kiedy przychodzi do rozplanowania swoich celów, do roz³o¿enia ich w czasie, zwykle okazuje siê, ¿e one nie pasuj± lub ¼le pasuj± do faktycznego rozk³adu planet w æwiartkach horoskopu. (Przypominam, ¿e stale tutaj mówi±c o planetach, mamy na my¶li tylko piêæ planet powolnych, "sekularnych" - od Jowisza do Plutona.) Co wtedy mo¿emy z tym zrobiæ:

Zmiana przyporz±dkowania celu do osi, choæ brzmi to tajemniczo, zwykle jest prostsza w wykonaniu ni¿ siê wydaje. Na przyk³ad je¶li "napêdowa" planeta uciek³a nad descendent, nale¿y przedsiêwziêcie (cel) przestaæ traktowaæ jako co¶ towarzysko-zabawowego czyli descendentalnego, a zacz±æ to samo prowadziæ jako zajêcie typowo zarobkowe - czyli medioceliczne.

Podobnie przebiega zmiana przyporz±dkowania celu (dzia³ania) do planety. Na przyk³ad wyjêcie pewnej rzeczy spod Jowisza i podpiêcie jej pod Saturna polega - typowo - na formalizacji i legalizacji tej rzeczy. Zawieraj±c formalny ¶lub, przepinamy swój zwi±zek spod Jowisza lub Urana (lub Neptuna) pod Saturna. Czyni±c jednoosobow± firmê spó³k±, przenosimy j± spod Saturna pod Jowisza. I t.p. - a jak to robiæ w szczegó³ach, jest to osobnym dzia³em wiedzy.

W my¶l wy¿ej naszkicowanych procedur nasze cele zostaj± "zrafinowane" - i ich ulepszona w ten sposób lista mo¿e ju¿ w tym momencie zostaæ rozmieszczona w czasie, przypisana poszczególnym tranzytom do ¶wiate³ i zmianom æwiartek przez planety.

Oto mamy wynik - nasz ¿yciowy rozk³ad jazdy na zbli¿aj±cy siê, wybrany okres.


Na naszych warsztatach rzeczywi¶cie sporz±dzili¶my sobie osobiste rozk³ady jazdy na cztery lata. Prócz tego by³y tak¿e inne zyski: mo¿na by³o szczegó³owo przyjrzeæ siê sobie, dostaj±c przy tym intensywne sygna³y zwrotne od innych uczestników warsztatów, co w zwyk³ym ¿yciu jest rzadkiem luksusem. Szczegó³owo i uporczywie rozwa¿ali¶my w³asne cele i plany, to co chcemy aktualnie zrobiæ i osi±gn±æ. Uczyli¶my siê widzieæ w horoskopach nie tylko "zwyk³e" cechy charakteru, ale i subtelniejsze przejawy "geniusza" poprzez wp³yw formuj±cych postaci - które to wp³ywy, a jak¿e, te¿ w horoskopach s± widoczne. Cenne by³o te¿ poznanie naszych wspó³uczestników (g³ownie uczestniczek) i to przy bardzo gêstej konfrontacji osób z ich horoskopami.

By³ te¿ zysk w postaci koj±cej i regeneruj±cej atmosfery w pensjonacie Pani Ma³gosi w Pniewie.


Wojciech Jó¼wiak



Autor, jego teksty
Aby pisaæ komentarze zaloguj siê lub zarejestruj.
drukujDrukuj

Promocje

Og³oszenia

menu ruchome
rozwiñ menu --»


© Copyright by Taraka. Prawo rozpowszechniania zastrze¿one.
wróæ na górê wróæ na górê
Logowanie:

- e-mail jako login
- has³o
Zaloguj
Pomiñ   Zapomnia³em/am has³a!

Zapisz siê (za³ó¿ konto w Tarace)