zdjęcie Autora

09 października 2012

Piotr Jaczewski

z cyklu: Okiem Hipnotyzera (odcinków: 299)

Ateista nie jest diabłem

Kategoria: Techniki rozwoju

« Wielka podróż świadomości - Monodialog z Gilliganem Rosół z czasu »
Obejrzałem wczoraj kropkę nad i, w kwestii akcji plakatowania. Jednak udało się tej akcji ujrzeć światło dzienne.
 Gośćmi "Kropki nad i" byli Tomasz Terlikowski i prof. Jan Hartman

I niestety to całkowite odzwierciedlenie dyskursu teizmu z ateizmem. Terlikowski jedzie jak chce prowadząc krucjatę ideową, a Hartman jest zbyt grzeczny. To jest coś o czym pisałem, że brakuje sprytnych ateistów. Min. sprytnych na tyle, żeby nie pozwalać w ten sposób przejąć pałeczki.

Relatywizm moralny jest używane przez kościół w walce z ateizmem. Całkiem normalne podejście jest oetykietkowane i używane z dużą dozą ładunku emocjonalnego. To determinuje potoczne rozumienie (za wiki): Potocznie "relatywizmem moralnym" nazywamy działanie jednostek lub grup społecznych, polegające na odwoływaniu się do tych systemów wartości (prawo, humanizm, moralność świecka lub religijna, patriotyzm, i.in.), które sprzyjają realizacji chwilowych oczekiwań bądź interesów.
Zwykłe stwierdzenie, że ktoś oszukuje bo ma w tym interes. Niestety hartman nie był przygotowany i nie potrafił od ręki wyciągnąć np. słów papieża i opisów typu Odnosząc się do szerzącego się relatywizmu moralnego w Europie powiedział, że "jest wielu, którzy, uważając się za bogów, myślą, że nie potrzebują więcej korzeni ani fundamentów oprócz nich samych".  Jakby tym był ateizm.
Skoro słusznie Hartman wniósł temat oskarżeń czy insynuacji kierowanych w stosunku , mógł dalej zareagować na terlikowskiego:
Czyli nazwanie pana gazety, pana prac i wypowiedzi papieża relatywizmem moralnym nie byłoby obraźliwe ?
Oczywiście, że byłoby to w dużej mierze odebrane za agresywne, a nie "asertywne". Niestety, bez sprowadzenia do bieżącej relacji nie daje się skontrować twierdzeń typu:
"To, że nazwałem ciebie dupkiem to tylko miłe i sympatyczne określenie twojej niezależności od mojej opini".
Takich błędów dyskusyjnych wynikających z .. grzeczności, nieprzygotowania, racjonalności czy ustępliwości, konformizmu lub ignorowania tematu(po co się szarpać?) u ateistów jest zbyt wiele.
Min mi zabrakło odpowiedzi-akcentu  na ostatnie stwierdzenia: Jeszcze 40-50 lat temu ateiści zakazywali ... -  a przez ostatnie kilka tysięcy lat teiści nawracali ..
Czy na "Bóg jest głównym tematem życia Richarda Dawkinsa" szybkiej kontry: nie bóg, bo ateista nie wierzy w takowy byt, a koncepcje społeczne i irracjonalność związana ze zjawiskami wiary i myśleniem o nich.
W rezultacie takiego dyskursu, jedyna mocna teza jaka wychodzi na powierzchnię rozmowy to stwierdzenie terlikowskiego, użyte w podpisie i opisie odcinka:

Ateista nie jest diabłem, którego mamy się bać. Jest to ktoś straszliwie biedny, komu trzeba współczuć. W pewnym sensie jest mi żal ateistów, gdyż nie spotkali nigdy kogoś, kto jest całkowitą, absolutną miłością.

I nikt nie widzi, że takowe stwierdzenie symetryczne z drugiej strony:

Teista nie jest diabłem, którego mamy się bać. Jest to ktoś straszliwie biedny, komu trzeba współczuć. W pewnym sensie jest mi żal teistów, gdyż nie spotkali nigdy kogoś, kto jest  ich realną, kompletną  i zdrową miłością.

Byłoby obraźliwe. BA! Jest traktowane jako obraźliwe!

W stwierdzeniu Terlikowskiego zawarta jest idea "ateista jest chory i upośledzony". Ta sama idea "teista jest biedny i upośledzony" spotyka się z niechęcią i twierdzeniami, że to są ataki na wiarę. np Religia jako środek halucynogenny.


Okiem Hipnotyzera: wstęp na końcu

Pisane do Taraki - Magazynu Rozwojowego:
W wypowiedziach różnych mistrzów, autorytetów kryją się zabiegi perswazyjne przemycające idee w sposób zmieniający percepcję i zachowanie.
Nie mam nic przeciwko tym ideom, wiele z nich jest pożyteczne, pomocne. Jestem tylko za świadomością tego, co nas do nich przekonuje, za myśleniem i świadomym decydowaniem się na podążanie za nimi i odkrywanie, co z tego możemy wynieść dla siebie.
Wiele z idei ma hipnotyczny wpływ. Tworzy struktury przy niewiedzy i braku uważności omijające czynnik krytyczny, świadomy i zmieniający percepcję tak, że powstają samospełniające się przepowiednie, doświadczenia je potwierdzające oraz zachowania, które dla naszych własnych celów życiowych są nonsensowne i bezużyteczne.
Inaczej: Otwórz Oczy! Myśl Racjonalnie! Odczuwaj w pełni to co się dzieje! Działaj świadomie planując swoje przeżycia!
Oczywiście, w moich wypowiedziach też się będą kryły zniekształcenia. Taka jest natura komunikacji. Najbardziej interesuje mnie jak komunikacja określa relację i obecne w niej sugestie co do zachowań i percepcji. Prawdziwość komunikatów, co do informacji o świecie czy o subiektywnych interpretacjach tego świata raczej pomijam.
Skupiam się na elementach hipnozy konwersacyjnej.


« Wielka podróż świadomości - Monodialog z Gilliganem Rosół z czasu »

komentarze

[foto]

1. Religia jako środek halucynogenny? • autor: Wojciech Jóźwiak2012-10-09 13:32:35

Religia jako środek halucynogenny - niestety, Agnosiewicz tym tytułem OBRAŻA halucynogeny, dla nas - przecież! - SAKRAMENTY! Gdyby szamaniści mieli podobne świry i podobną siłę przebicia jak "religianci", to mogliby wytoczyć mu oskarżenie o obrażanie ich "uczuć",  r... no raczej nie religijnych ale podobnych. Duchowych?

W ogóle e-magazyn Agnosiewicza i Koraszewskiego z jednakowym upodobaniem bije zarówno w KK, jak i w "szamanów", traktując ich jak wygodny przedmiot do bicia, a nazwę "szaman" jako obelgę. Dlatego chociaż publikują wiele cennych tekstów, to naszymi sprzymierzeńcami nie są.

A w tamtym tekście Agnosiewicz nie porównuje religii wcale do halucynogenu, tylko do choroby psychicznej. Co tez jest ciekawe... Ale mnie w końcu ten artykuł rozczarował, jak w ogóle cała publicystyka Agnosiewicza, jak się jej przyjrzeć, płytka i agit-propowata.

Mam jeszcze jedno... - ale to już w następnej notce.
[foto]

2. Kto jest "ateista"? • autor: Wojciech Jóźwiak2012-10-09 13:43:44

O ile katolika, żyda, protestanta czy buddystę da się dobrze zdefiniować, bo "są kimś", mają pewne właściwości, które ich wyróżniają, to z ateistami nie jest tak łatwo. Bo właśnie dlatego, że "nie są kimś". Żeby mieć pewność, że ktoś jest ateistą, trzeba by po kolei sprawdzić wszystkie ewentualności, czy on "kimś" nie jest. No więc, że nie jest katolikiem, nie jest żydem, nie jest protestantem, nie jest muzułmanianem, nie jest hinduistą, nie jest buddystą... nie jest rodzimowiercą... wikkaninem... animistą... I tu przechodzimy stopniowo do religii, parareligii i pseudoreligii coraz mniej uchwytnych. Nie umiem sobie wyobrazić wyczerpującej i ścisłej listy, która by przez zanegowanie wszystkich jej pozycji, w końcu ustaliła, że ten oto osobnik JEST ateistą.

Kiedyś Rzymianie, ci tradycyjni, uważali chrześcijan za ateistów, ponieważ ci nie czcili i odrzucali ICH bogów, bogów których Rzymianie znali. Dziś ksiądz katolicki (podobnie) najchętniej uzna buddystów za ateistów, ponieważ (i z godnie z prawdą) oni ani Boga ani bogów nie czczą.

Więc ja bym proponował przyjąć, że "ateista" to nie-jerozolimczyk, tzn. ktoś, kto nie "wyznaje" żadnej z jerozolimskich religii, czyli nie jest chrześcijaninem, ani żydem ani muzułmaninem. Takie pojęcie byłoby ścisłe.
[foto]

3. Psychointegratory i szamański margines normalności • autor: Piotr Jaczewski2012-10-09 14:19:12

Tekst podałem jako przykład podobnej obrazy, która padła w programie. Ba, jest kontynuowana..

Niestety tak to jest, że z kulturowym tabu na odmienne stany świadomości, zmiennokształtność,  subiektywne rzeczywistości itd - szamanizm, psychointegratory, duchowość stała się tabu.
W tym tle (i też propagandowej spychologii) znaczenie szamaństwa-narkotyków-szaleństwa zlało się w jedno.  I jestem  zdolny to (w skali społecznej) zrozumieć, choć uważam ten proces za wielką stratę czegoś bardzo żywotnego, podstawowego, leżącego u korzeni. Idąc za twoim stwierdzeniem o tym sakramencie - mamy z tym kłopot.
Z tych samych powodów nie odbieram tekstów agnosiewicza jako zarzutu w stronę szamaństwa. Jedynie jako część tego samego szaleństwa: gdzie zarzuty wyolbrzymione u podstawy są słusznymi tezami. (nawet w religii rozpoznaję to np. pragnienie stabilności, prostego obrazu świata). Innym słowem jak czytam racjonalistę to wiem, że to racjonalne nie jest :) I to jest ogień zwalczany ogniem. Tu się zgodzimy: e-magazyn Agnosiewicza i Koraszkiewicza z jednakowym upodobaniem bije ..


Z drugiej strony, właśnie odrobinę szkoda, że normalność "ateistyczna" i "szamańska" czy "duchowa"  pozostaje niezorganizowana, bez tego świra i nastawiania się na siłę przebicia ogółu czy nawet jednostki.  Co niestety jest normalne i normalnym składnikiem normalności - tj. osoby racjonalne-kreatywne-elastyczne w myśleniu wypadają na cichy, milczący margines wobec sztywnej-zerojedynkwej-czarnobiałej skrajności.

I z tym ostatnim czy nad tym ostatnim moim zdaniem warto pracować.
Nad zmianą tej mentalności tj. umacnianiem jej zdolności do wyjścia i stania się jednym z biegunów, miejsc w dyskusji. I po zastanowieniu masz rację: Warto grzmieć i wytykać, że są równie nietolerancyjni jak wytykana nietolerancja.  I domagać się tej wrażliwości po równi od wszystkich.
[foto]

4. Spektrum • autor: Piotr Jaczewski2012-10-09 14:38:43

Ja ze swej strony twierdziłbym, że ten dyskurs jest siłą rzeczy niepełny i wrogi, gdy dzieje się na polu teizm-ateizm, chrześcijaństwo vs ateizm. Dbać się powinno o obecność sześciu biegunów ups ośmiu(poprawilem)"w polu dyskusji - myślenia"
Ateizmu - Teizmu
monoteizmu - politeizmu
Idealizmu- Panteizmu
Agnostycyzmu - Gnozy
Dopiero wtedy możliwa jest jakakolwiek orientacja i  swobodne myślenie w temacie. W sytuacji, kiedy dyskurs przejmuje monoteistyczna teologia vs ateizm - to jest komunikacyjnie przynajmniej dwupoziomowa podwójna więź, w której monoteizm("chrześcijaństwo") musi wygrywać i dominować dyskurs.
Sytuacja sułtana z brunei: Stawia najbardziej łamiący realność mit(Jestem Bogiem i to jedynym, cudownie pojawiłem się na ziemi aby ciebie zbawić) i jednocześnie wymaga najmniejszej i najkorzystniejszej przysługi(trwałość, ciągłość Ja  i zgoda na "bycie kochanym").
I dopóki ta dyskusja rozgrywa się w warstwie jednej podwójnej więzi "KK vs ateizm" - ateiści są w zasadzie bez szans. Na racjonalność również.

5. Jestem w tym temacie w uprzywilejowanej pozycji • autor: Nierozpoznany#32012012-10-10 11:59:09


Gdyż nie potępiam zarówno teizmu jak i ateizmu.

Moim zdaniem nie ważne jest czy ktoś jest po jednej lub drugiej stronie, a ważne jest to z jakieg powodu i w jaki sposób.

 Obie strony w odwiecznym zmaganiu ze sobą, mają wiele" brudu za paznokciami". Teista nawracjąc na siłę i ateista walcząc z teizmem w podobny sposób. O wiele ważniejsze jest czemu ma służyć ów teizm i ateizm i jakimi środkami odbywa się przechodzenie w jedną lub drugą stronę. Żeby sprawa była bardziej zrozumiałą, wspomnę o licznych ofiarach wojen religijnych oraz mordowania teistów chociażby dla przykładu za czasów komunistycznych. Teiści i ateiści skupiają się na sprawach w ich mniemaniu najważniejszych(Bóg-brak Boga) , a tymczasem  o wiele ważniejsze jest to co się dzieje pomiędzy, czyli w jaki sposób żyją i w jaki sposób traktują bliźniego. Ostatecznie o tym czemy służą nie decyduje Bóg lub niewiara w niego , ale ich czyny  , które  na przekór wierze w swoją rację  którejkolwiek ze stron sprawiaja ,że często wierzący działają jak niewierzący, a niewierzący pretendują na wierzących.

[foto]

6. Uprzywilejowana pozycja • autor: Piotr Jaczewski2012-10-10 13:24:07

Grunt to umieć się ustawić

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)