Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

09 stycznia 2016

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie... (odcinków: 180)

Atrana, Tarnasa i Malii: cykl Uran-Pluton, rewolucje i dżihad

Kategoria: Historia i współczesność
Tematy/tagi: archetypyastrologiacykle planethistorialewica i prawicarewolucja
Zob. też: Wojciech Jóźwiak, Ledera, Króla, Malii: Homoseksualizm, lewica, rewolucja (2015-12-07)

« Rasewycza o żałosnej historii Ukrainy Bomharda: Pochodzenie języka proto-indo-europejskiego, hipoteza substratu kaukaskiego »

Richard Tarnas w książce z 2007 r. „Cosmos and Psyche” wśród badanych przez siebie cykli planetarnych na pierwszym miejscu – zapewne jako zjawisko najlepiej udokumentowane i budzące najmniej wątpliwości – przedstawia cykl Urana i Plutona, a jako najbardziej spektakularne odsłony sprzężone z tym cyklem: Rewolucję Francuską 1789-99 i podobną rewolucyjną dekadę „szalonych lat sześćdziesiątych” 1962-72. Podczas Rewolucji Francuskiej Uran był w opozycji do Plutona, podczas Sixties Uran i Pluton tworzyły koniunkcję.

Cykl Uran-Pluton trwa średnio 127 lat: tyle wynosi czas od jednej koniunkcji tych planet do następnej. Aktywne fazy tego cyklu występują co średnio 32 lata (1/4 tamtego okresu), mianowicie wtedy, gdy Uran i Pluton tworzą koniunkcję, kwadraturę (90° pomiędzy nimi), opozycję (180°), drugą kwadraturę – po czym przychodzi kolejna koniunkcja w następnym obrocie cyklu. Ponieważ orbita jednej z tych planet – Plutona – jest silnie ekscentryczna, owe 32 lata, czas między aktywnościami cyklu, potrafią się wydłużać do pięćdziesięciu; o czym dalej.

Tarnas zauważa, że w aktywnych fazach tego cyklu uaktywniają się archetypy związane z tymi planetami. W przypadku Urana jest to archetyp prometejski, którego głównymi tematami są: wolność, wyzwolenie, otwarcie ku przyszłości, równość, braterstwo i współczucie dla „niskich” i pokrzywdzonych, oraz wysnute z głowy utopie lepszego świata. Dla Plutona jest to archetyp dionizyjski, czyli: instynkty, przemoc, seks i poddanie się przemożnym ponadjednostkowym siłom. Kombinacja tych archetypów daje w wyniku walkę o wolność prowadzoną z dionizyjską furią lub prometejskie utopijne promowanie wyzwolenia instynktów. Oraz inne „akcje”, których różnorodność jest wielka.

Słowem-kluczem, którym w językach Zachodu zwykło się określać historyczne wydarzenia o takim charakterze, jest: rewolucja. Stosunek do rewolucji wyznacza polityczne opcje: lewica ma do rewolucji stosunek pozytywny, prawica negatywny.

Podczas gdy Tarnas patrzy na rewolucje jak na zjawisko cykliczne, to Martin Malia w książce o rewolucjach pt. „Lokomotywy historii”, jako historyk właśnie, widzi początek i koniec wielkiej epoki rewolucji we ścisłym sensie tego słowa. Przede wszystkim uważa rewolucje za zjawisko ściśle zachodnie, występujące tylko w obszarze cywilizacji Europy lub w strefach jej wpływów. Po drugie, uważając rewolucję za przejście od starego porządku czyli przedłużonego średniowiecza do nowoczesności, widzi możliwość taką, że pewnym kraju rewolucja może dokonać się tylko raz. Po trzecie, twierdzi, że rewolucje wyczerpały swoją formułę: jeśli traktować je jako pewne społeczne eksperymenty, to wykazały one, że nic więcej i wyżej republiki z mechanizmem opieki społecznej nie wymyślono i się nie wymyśli, a próby ulepszenia człowieka prowadzą tylko do nieszczęść, cierpień i klęsk, czego dowodem fatalna historia rewolucji w Rosji, której implementacja zakończyła się w 1991 r. ostatecznym fiaskiem.

Mając na uwadze przestrogi Malii, przyjrzyjmy się tabeli Tarnasa:


Orb 10° Aspekt ściśle, <1° Niektóre wydarzenia
1450 - 14610° koniunkcja1455 - 56Antykrzyżackie powstanie w Prusach, wojna trzynastoletnia
1489 - 150790° kwadratura1496 - 1500Odkrycie Ameryki
1533 - 1545180° opozycja1538 - 40
1563 - 157090° kwadratura1566 - 67Antyhiszpańskie powstanie w Niderlandach, początek rewolucji niderlandzkiej 1566-1609
1592 - 16020° koniunkcja1597 - 98
1620 - 162790° kwadratura1623 - 24
1643 - 1654180° opozycja1648 - 49Cromwell w Anglii: przesilenie rewolucji angielskiej. Powstanie Chmielnickiego. Mandżurowie zajmują Chiny
1674 - 168390° kwadratura1678 - 80
1705 - 17160° koniunkcja1710 - 11
1749 - 176490° kwadratura1755 - 58
1787 - 1798180° opozycja1792 - 94Rewolucja Francuska.
1816 - 182490° kwadratura1820 - 21Romantyzm. Byron w Grecji. Filomaci. Wyzwolenie Ameryki Łacińskiej
1845 - 18560° koniunkcja1850 - 51Wiosna Ludów. Manifest komunistyczny
1873 - 188090° kwadratura1876 - 77Wojny z Turcją o wyzwolenie narodów bałkańskich. Ziemla i Wola w Rosji
1896 - 1907180° opozycja1901 - 02Secesja. Jazz. Początek ruchu rewolucyjnego w Rosji. Dmowski: "Myśli nowoczesnego Polaka"
1928 - 193790° kwadratura1932 - 34Narodowy socjalizm w Niemczech. Wojna domowa w Hiszpanii. New Deal w USA
1960 - 19720° koniunkcja1965 - 66„Szalone lata sześćdziesiąte”, rock i hippies. Sobór watykański II. Rewolucja kulturalna w Chinach
2007 - 202090° kwadratura2012 - 15Majdan. Dżihad

Historyczne dane Tarnasa uzupełniłem własnymi wstawkami, głównie z naszej części świata. Autor niewiele zajmuje się czasami sprzed Rewolucji Francuskiej. Prócz polityki, wiele uwagi kieruje ku przemianom obyczajowym w naświetlanych epokach, „rewolucjom seksualnym” i ruchom mającym na celu wyzwolenie natury i naturalności. Ostatnią w szeregu obecną kwadraturę wymienia, ale nie zna jej – jako że książka została ukończona przed nią, w 2007 roku.

Że kwadratura Urana do Plutona w ostatnich latach i obecnie jest, wisi nam nad głową i okresowo zacieśnia się – astrologowie wiedzieli, ale jakby „patrzyli i nie widzieli”. Zauważyli kulminację tego aspektu w postaci wielkiego kwadratu lub wielkiego krzyża wiosną roku 2014 (kiedy do Urana i Plutona dołączyły Jowisz i na kilka dni Mars), ale dyskusje nad tym, „co wtedy może być”, jakie czytałem w Internecie, były żałośnie nieporadne.

Trudność w interpretacji, a zwłaszcza w astro-prognozach, sprawia ta okoliczność, że wiadomo, kiedy, nie wiadomo gdzie – to znaczy, że wydarzenia skorelowane z pozycjami planet i mające charakter uwolnienia się odpowiednich archetypów wprawdzie dzieją się gdzieś w świecie, ale nie wiadomo, dlaczego uderzają w ten kraj a nie w inny. Np. Rewolucja Francuska 1789 rozegrała się właśnie w Francji, a gdzie indziej były jej silniejsze (Powstanie Kościuszki w Polsce), słabsze (poetycki manifest Blake'a w Anglii) lub żadne (Rosja) echa. – Chociaż Sejm Czteroletni był oryginalną, nie odbitą od Francji, manifestacją Urana-Plutona! Dla odmiany kwadraturę 1876-77 Francja przespała, a główny grom tamtej fazy uderzył w Bałkany.

Astrologowie, zwykle mentalnie przywiązani do tego, co się dzieje w ich zachodnich krajach, na swoich podwórkach podczas fazy 2012–15 niczego „rewolucyjnego” nie dostrzegali. We wschodniej Europie, inaczej, interpretacja tej fazy została nam podana jakby na tacy: od początku odpowiednich wydarzeń oczywiste było, że jeśli do czegoś w bieżącej historii ta kwadratura się odnosi, to jest tym rewolucyjne wrzenie w Ukrainie, ogniskujące się na Placu Wolności czyli Majdanie w Kijowie. Wraz z konsekwencjami: aneksją Krymu przez Rosję Putina i irredentą w Zagłębiu Donieckim.

Trzeba było czekać do końca 2015, żeby inny autor, nie astrolog, lecz etnolog, postawił kropkę nad i – i głośno nazwał to, co się dzieje w krajach i populacjach islamu – rewolucją. Jest nim Scott Atran, Amerykanin badający od dawna różne społeczności islamskie w Europie, Afryce i Azji pod kątem percepcji idei dżihadu i odrodzenia islamu. Jego oryginalny artykuł „ISIS is a revolution” (Państwo Islamskie jest rewolucją) ukazał się (w aeon.co) 15 grudnia 2015, polski przekład-wybór (w mediumpubliczne.pl) pod tytułem „ISIS to radosna światowa rewolucja w imię moralnej odnowy” 3 stycznia 2016. Polecam jednak przeczytać tekst oryginalny, ponieważ po polsku wiele ciekawych momentów opuszczono.

W podtytule Atran zadaje dramatyczne pytanie: „Wszystkie rewolucje, które zmieniały całość świata, rodziły się wśród grozy i śmierci, wśród braterstwa i radości. Jak można powstrzymać tę rewolucję?” (All world-altering revolutions are born in danger and death, brotherhood and joy. How can this one be stopped?)

Scott Atran stara się wykazać zachodnim czytelnikom, że to, co robią „islamiści” pod firmą „Państwa Islamskiego” i jego rozproszonych bojówek, ma wszelkie cechy rewolucji i wykazuje wielkie podobieństwa do rewolucji z przeszłości, również tych, które są czczone na Zachodzie jako święte początki ich państw lub politycznych formacji, włącznie z rewolucjami Jerzego Waszyngtona i Maksymiliana Robespierre'a. Tam, gdzie zachodni obserwator (zwłaszcza ten zdalnie-telewizyjny) chce widzieć wyłącznie nihilizm i szaleństwo, w istocie dzieje się to, co miało miejsce zawsze, gdy nieliczna grupa gotowych na wszystko entuzjastów wypowiadała wojnę staremu światu. Wśród tych cech pokazuje tę paradoksalną, że rewolucyjne jądro rośnie w siłę w miarę tego, jak jest atakowane i bite przez wrogów, i jak giną w walkach kolejni jego bojownicy.

Tekstu Atrana, gęstego od przekazu, nie streszczam. Zamiast tego podzielę się kilkoma własnymi spostrzeżeniami.

Lewicowcy w Europie (także polscy) zdumiewająco trafnie – chociaż milcząco, bo tchórzliwie nie chwaląc się swoim odkryciem – rozpoznali obecna falę dżihadu jako właśnie rewolucję, a zatem coś, co jest „ich” i co powinni gorliwie poprzeć. I to robią, ze zdumiewającą konsekwencją prostując drogi islamistom, zapraszając kolejne ich miliony do siebie, osłaniając ich propagandowo i autocenzurując wiadomości o ich zbydlęceniach (bo jak inaczej niedawne nazwać ekscesy w Kolonii?) Przy tej okazji okazuje się, że ich nienawiść do demonizowanej „prawicy” we własnych krajach jest większa niż ich (raczej zrozumiały) lęk przed barbarzyńskimi praktykami zrewoltowanych ludzi z Bliskiego Wschodu. Co może w bliskiej przyszłości rozwinąć się w mniejszą lub większą domową wojnę między lewicą a prawicą. – Dawno takiej w krajach Europy nie było, odpukać.

Rewolucje, to nie tylko ta „chwalebna” amerykańska, która dała początek wielkim USA, i nie tylko ta „teatralna” francuska 1789. Lepsze i bliższe pojęcie o tym, czym są rewolucje, mamy my, mieszkańcy naszej części świata, którzyśmy dotąd nie otrząsnęli się ze skutków rewolucji najpierw rosyjskiej komunistycznej 1917 i wkrótce potem niemieckiej narodowo-socjalistycznej 1933. Które w latach 1939-56 skumulowały swój zmieniający świat impet na Polsce. Z tych doświadczeń wynika jeden stanowczy wniosek: nigdy więcej nam tu żadnych rewolucji! A jeśli jakaś u nas ma być, to taka, która postawi szlaban wszelkim innym rewolucjom. Patrząc na własną historię, możemy spokojnie nie widzieć niczego sexy w poczynaniach czarnoflagowców. Prócz tego, jeden drang islamu już kiedyś nasi przodkowie odparli.

Między Majdanem w Ukrainie i rewolucją dżihadzką jest podobieństwo, które zapewne wyjaśnia to, że ukraińskie wzburzenie miało miejsce w tej samej fazie cyklu Uran-Pluton co dżihad. Chodzi o miejsce – o to, gdzie w świecie tym razem archetypy skierowały swój strumień energii. Rewolucja dżihadu trafiła w kraje islamskie, a odbiciem w islamskie subkultury w zachodniej Europie. Tymczasem Ukraina jest geopolitycznie krajem post-islamskim. Większa część jej terytorium albo była posiadłością Turcji i zamieszkana była przez Tatarów, albo należała do strefy tureckiego pogranicza, a więc „domu wojny” (z islamskiego punktu widzenia) gdzie wzory zachowań, także politycznych, były narzucane przez islam i jego agresywne praktyki wobec niewiernych sąsiadów.

Po rewolucji 1789 Francja dochodziła do siebie przez około sto lat, zanim polityczne i społeczne rozwiązania promowane przez tamtą rewolucję zostały przez jej polityczny organizm zintegrowane; te, które warte były przyjęcia. Jeśli za rok 1789 przyjąć początek epoki rewolucji w Europie, to jej końcem będzie rok 1989 – rozpad sowieckiego imperium, dokładnie dwieście lat później. Obecne lata wyglądają na początek „epoki wojen islamskich”. Pytanie, czy mamy oto początek wojen dwustuletnich? – czy zaledwie stuletnich?

Czytanie...: wstęp na końcu

Czytanie różnych książek i internetów, i uwagi o nich.


« Rasewycza o żałosnej historii Ukrainy Bomharda: Pochodzenie języka proto-indo-europejskiego, hipoteza substratu kaukaskiego »

komentarze

[foto]

1. O Scotcie Atranie pisałem tu w blogu Czytanie • autor: Wojciech Jóźwiak2016-01-09 17:56:23

2. wojny • autor: Nierozpoznany#82112016-01-09 22:48:24

Pół żartem, pół serio: a jak JKM mówił że Polska powinna zacząć budować swój arsenał jądrowy, to nikt nie słuchał...
[foto]

3. Juz nawet dziennikarze spostrzegają obecną fazę • autor: Wojciech Jóźwiak2016-01-11 18:57:20

"Czy ktokolwiek pamięta jeszcze, jak wyglądał świat, jak wyglądała Europa w roku 2009? Albo na początku 2010? Jaka panowała atmosfera społeczna, jak rysowały się polityczne podziały i jakie tematy dominowały w ówczesnych dyskusjach? Aż trudno uwierzyć, co za nudą wiało."
---Pisze w Krytyce Politycznej Igor Stokfiszewski. I to jest bardzo charakterystyczne stwierdzenie. Coś się wtedy, po 2010 roku, zmieniło. W świecie zaczęło wrzeć. My wiemy dlaczego! Bo wtedy było PRZED obecną fazą cyklu Uran-Pluton.

Artykuł polecam -- "Świat w 2016, czyli lewica albo śmierć" -- bo zawiera daty najważniejszych wydarzeń z minionych 5 lat z Europy i okolic.
[foto]

4. Tekst Atrana jest... • autor: Michał Mazur2016-01-11 21:06:45

Tekst Atrana jest ciekawy, choć mam do niego wiele uwag (dzięki za wskazanie, że wersja dostępna w j. polskim nie zawiera niektórych fragmentów!). Widać, iż autor wyrasta ze świata narracji zachodniej nt. wydarzeń w Syrii, stąd też jego tekst jest obarczony niektórymi jej błędami, autor nie dostrzega też wielu spraw. W Syrii czy Iraku obecnie wiele rzeczy się zmieniło (w zasadzie, zmieniało się stopniowo gdzieś od 2013-2014 roku). I tak np. syryjska armia SAA i obrona terytorialna NDF (która powstała spontanicznie z różnych lokalnych grup obrony, władza dopiero później nadała im ramy organizacyjne!) prezentują obecnie wysoki poziomo ducha bojowego. Nie wspominając o bojownikach z organizacji takich jak np. Hezbollah czy "narodowcy" syryjscy z SSNP. Oni też mają idee, w obronie których są gotowi poświęcić życie. Poza tym, autor jakby starał się stworzyć wrażenie, że tylko on i jego zespół posiadają miarodajne badania, nie wspomina np. o tym, co na temat przyczyn szerzenia się ekstremizmu islamskiego głosi prof. Haroon Ullah, notabene też pracujący w USA (czy inni badacze, których już nie jestem w stanie wymienić z pamięci. Bo trochę ich jest). A szkoda, bo wiele z tych rzeczy się łączy. Natomiast u ludzi bardziej obeznanych z Syrią pojawiają się także konkretne idee jak zwalczyć ideologię fanatyków islamskich, bardzo ciekawe idee. Być może powinienem napisać dłuższy tekst na ten temat.

Natomiast w kwestii narracji nt. Syrii, zarówno w mediach amerykańskich jak i brytyjskich (tak, te dwa kraje są najgorsze pod tym względem - plus Francja) mogę powiedzieć tak: czytam te ich różne artykuły praktycznie każdego dnia... i krew mnie zalewa, jak oni kłamią bezczelnie! Prawie jak drugie Sowiety - nawet sposób w jaki konstruuje się narrację nt. Syrii w wielu brytyjskich gazetach przypomina mi prasę z PRL lat 50-tych (studiowałem historię). A czytam te cholerne brytyjskie gazety, bo nam przynoszą do pokoju służbowego w pracy. Jak człowiek się odrobi, to w nocy jest spokój, jest czas.

Natomiast podobieństwo między "Majdanem w Ukrainie i rewolucją dżihadzką" napawa mnie przerażeniem także z innego względu niż opisany przez W.J.: są bowiem na Ukrainie sympatycy tzw. Państwa Islamskiego, i nie chodzi mi tu jedynie o Czeczenów czy ukraińskich konwertytów na ICH wersję islamu (jednych i drugich można spotkać w szeregach tzw. batalionów ochotniczych). Kręgi osób wyrażających wprost i (o wiele częściej) nie-wprost pewną sympatię dla Daesz są na Ukrainie znacznie szersze, to są nawet ludzie na stanowiskach państwowych jak Anton Heraszczenko (o którym wspominałem w jednym z wcześniejszych artykułów)
[foto]

5. Ukraina a islam • autor: Wojciech Jóźwiak2016-01-11 22:04:39

Pewne duchowe pokrewieństwo Ukrainy i islamu zgadza się z tym, co wyczytałem u Rasewycza: skoro, jak pisze Rasewycz, narodowym stereotypem Ukraińców jest bycie "wiecznym przegranym buntownikiem" -- to nic dziwnego, że mogą czuć przyciągającą sympatię z innymi desperados: z tymi spod czarnej islamskiej flagi.
[foto]

6. Przegrane rewolucje • autor: Przemysław Kapałka2016-01-21 20:58:51

Czy rewolucje mogą się zdarzyć tylko raz i czy wszystkie są wygrane? Wątpię. O tych, które nie wyszły z fazy zarodkowej, po prostu nikt nie pamięta. My przecież też mieliśmy rewolucję, za Mieszka II i Kazimierza Odnowiciela, która się nie powiodła. Rosja miała rewolucję pod koniec Wielkiej Smuty. Mniejszych chłopskich rewolucji było w Europie bez liku. A reformacja i w jej konsekwencji wojny religijne? Nawiasem mówiąc, jak to się ma do opisywanych przez autora cykli? Jakby pogrzebać w historii, pewnie znalazłoby się więcej.
[foto]

7. Desant dżihadystów? Ukraina • autor: Michał Mazur2016-01-21 23:19:23

Od przeszło tygodnia media rosyjskie oraz media tzw. Noworosji mówią o tym, że na południu Ukrainy, w okolicach Krymu i nie tylko mieli się pojawić jacyś niby Arabowie. W każdym razie chodziło o ludzi, którzy nie posługują się rosyjskim a wyglądają inaczej. Członkowie grup zbrojnych. Podobno szykuje się jakaś prowokacja / atak na Krym

Nie wiadomo o co chodzi, być może jest to kolejna akcja dezinformacyjna (tak jak np. z tymi "polskimi najemnikami" walczącymi rzekomo po stronie Ukrainy - ten motyw wraca jak bumerang. Choć ludzie już na szczęście w to nie wierzą).

Niestety, latem ub. roku było nawet tak, że przez pewien czas urlopowani dżihadyści z ISIS i innych organizacji jeździli nad Morze Czarne... na wakacje. Wypatrzyły to pierwsze media ukraińskie, zrobiło się o tym głośno - i dopiero później władza zaczęła kontrolować. Tzn. parę tygodni później ukraińska władza pochwaliła się, że cofnęła jakichś dżihadystów na granicy. 

Oczywiście dowodów na to nie było, poza oświadczeniem na stronie SBU. Nikomu nic więcej na ten temat nie udało się wywiedzieć - a Ukraina też ma całkiem niezłych dziennikarzy śledczych. Choć trochę zastraszonych, zwłaszcza po śmierci Buzyny.

Niestety.. to jest nadal świat sowiecki, świat absurdu i kłamstw. W jakiejś części. Ukraina, Rosja, Donbas - wszystkie te formacje wyglądają bardzo podobnie. Tu "opołczeńcy" znikają bez wieści w ukraińskiej niewoli, a tam torturują. Koszmarne formacje kulturowe
[foto]

8. Koszmarne formacje kulturowe • autor: Wojciech Jóźwiak2016-01-22 10:13:27

Niestety, nie wymienimy ich na innych sąsiadów. Co robić? (A) Badać, rozpracowywać, podnosić wiedzę o ich idiosynkrazjach (świrach), (B) Tworzyć u nich środowiska pro-nasze. To apel oczywiście do podmiotów silniejszych niż czytelnicy Taraki... Ale kto wie, może jakiś doradca ministra nas czyta i z uwagą. (Uszanowanie dla Silniejszych Podmiotów!)

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)