Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

10 grudnia 2015

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Prababcia mniej ezoteryczna (odcinków: 82)

Babcia ezoteryczna śni na jawie

Kategoria: Symbole
Tematy/tagi: obyczajesymbole

« Tydzień z życia Babci ezoterycznej Alef Stern i jego rysunek oraz inne prekognicje (1) »

         Saturn tranzytuje moje MC i dlatego zapewne wzięło mnie na porządkowanie rzeczy i spraw. Najpierw pojawiło się porządkowanie rzeczy po zmarłych, potem, jakby tego było mało, porządkowanie własnych zapisków. Z potrzeby uwolnienia miejsca na papiery zmarłych postanowiłam oczyścić swoje własne biurko dla dokumentów i zdjęć, omawianych w blogu „Z szuflad starego biurka”. Kierując się porządkiem, powinnam była założyć jeszcze jeden blog, tym razem „Z półek młodego biurka”, ale okazało się, że moje biurko pełne jest dziwacznej ezoteryki, pokrewnej chyba snom, a mianowicie rysunków na wpół automatycznych, sporządzanych w zeszycie podczas wykładów, które prowadził w 1985 i 86 roku dla Klubu Tfurcuff (to grupa literacka pisarzy SF, której jestem członkiem) krytyk literacki Tadeusz Lewandowski oraz omawiania utworów kolegów z grupy i własnych. Rysunki przewijają się wśród notatek, stanowią czasem dziwaczny komentarz do nabywanej wiedzy, czasem zaś... właśnie, nie wiadomo co. Postanowiłam więc nie mnożyć bez potrzeby blogów w Tarace, która jest poważną i cieszącą się autorytetem witryną i takie zajęcia, jak bujanie w obłokach nad bezmyślnymi rysunkami nie licuje z jej profesjonalizmem.

         Podchodzę do zagadnień czasem poważnie, czasem żartobliwie, jak na przykład rysując logo Klubu Tfurcuff (wówczas jeszcze ortografia pisowni klubu nie została ustalona):

         Wiem, że rysunki te i ich interpretacja mogą być nudne i nieważne dla wielu czytelników Taraki, zwłaszcza, że sporządzając je, nie miałam pojęcia o astrologii ani Tarocie, ani rozumianej po dzisiejszemu duchowości, łącznie ze wszystkimi bieżącymi guru i prorokami, jak Moji, Wilber czy Megre, jednak symbole z nimi związane i przez nich używane, o dziwo, pojawiają się czasami i znacznie wcześniej, przed tym, zanim zaczęli być modni i wielbieni. Czerpiemy więc wszyscy z jednego, pradawnego źródła, jedni bezinteresownie, inni mniej. Dlatego też utworzyłam dla takich krótkich tekstów, omawiających notatki i ich rysunkową ilustrację, własny blog pod adresem:

http://babciaezoteryczna.pl/ na który serdecznie zapraszam. 

         Szczególnie zachęcam do odwiedzenia go osoby, które lubią interpretować sny, bowiem jestem przekonana, że rysunki te są rodzajem snów na jawie, inspirowanych tylko treścią wykładów. Powinniśmy tylko pamiętać, że są to teksty kogoś, kto nie miał pojęcia o komputerach, o istnieniu Buddy i buddyzmie, myślokształtach i tak dalej, dlatego wymyślał własne symbole dla rzeczy dziś już oswojonych przez symbole powszechnie stosowane w pop-kulturze. Dlatego na próżno dopatrywać się w rysunkach na przykład myszy przed klawiaturą, określonej karty Tarota czy znaków astrologicznych (chociaż znałam wówczas mitologię grecką i rzymską; nie znałam jednak germańskiej).

         Innym, niebagatelnym aspektem ich zrozumienia jest fakt, że powstawały one w najgłębszym cieniu stanu wojennego, kiedy trudności życia codziennego, a zwłaszcza zaopatrzenia rodzin, mogły przyprawić o skrajną depresję. W tym czasie studiowałam zaocznie, pracowałam, samodzielnie zajmowałam się domem i wypalałam trzy paczki papierosów dziennie, których zdobycie i chałupnicza produkcja z odpadów i okruchów wymagały czasu i dużych zabiegów. Wykłady dotykające takich oderwanych od życia spraw, jak panpsychizm, superego, nadrealizm, transgresje, uranizm, kodeksy moralne i seksualizm, stanowiły balsam dla duszy, pożywkę dla umysłu stłamszonego wielogodzinnym staniem w kolejkach. Jak kania dżdżu chłonęłam ten świat pozwalający mi oderwać się od realiów. Taką postawę określano wówczas jako „emigrację wewnętrzną” i niezbyt szanowano. Młodym mogę porównać ją do przebywania w wirtualnym świecie tabletów i komórek – tyle że tych gadżetów nie było wówczas; nawet zwykłe telefony były niedostępne, a rozmowy kontrolowane. Udawano się więc zazwyczaj w głębiny własnego umysłu, stanowczo emigrując od istotnych problemów życiowych.

         Z tamtych czasów pozostały rysunki, których dzisiejsza interpretacja napotyka trudności właśnie ze względu na nieistnienie wielu pojęć: komputerów, narkomanii (makówki kojarzyły się wyłącznie z makiem i ze świątecznym makowcem); nieznany był także cały zbiór dziecięcych bohaterów książek i filmów typu Batman, na których wychowali się dzisiejsi czytelnicy i dla których stanowi on źródło wielu skojarzeń. Niewiele też wiedzieliśmy o innych religiach i sektach oraz prądach wschodniej i zachodniej filozofii.

         Wśród takich, podobnych moim bazgrołów, trafiają się także dziwne i zagadkowe wizje prekognicyjne, jak na przykład rysunek z zeszytu z wierszami i notatkami z 2001 roku pisarza, Alefa Sterna, autora powieści „Pola Laska”, stanowiącej podobno wizję przyszłych losów Rzeczypospolitej i już w tytule zawierającej rebus. W swoim blogu mam zamiar zaprezentować ten materiał, ponieważ i ja miałam pewne doświadczenie z  wydarzeniem, którego dotyczył rysunek i wiersz Alefa Sterna, choć dla mnie zamanifestowało się ono zupełnie odmiennie.

         Zamieszczę także swoją próbę z dwukrotnej wizji związanej z zaginięciem pewnej osoby w Trójmieście – jedną podjętą celowo, drugą spontaniczną, związaną prawdopodobnie z przebywaniem w miejscu, gdzie ta osoba mogła znajdować się bezpośrednio przed zaginięciem. Pierwsza wizja to właśnie rysunek, druga opis krótkiego przejścia jakąś trasą (ale niemającą nic wspólnego z trasą, którą według ustaleń prawdopodobnie przeszła ostatnio przed zaginięciem w rzeczywistości).

         Z czasem, gdy zgromadzę w blogu materiały nadające się do szerszego omówienia, i trochę podbuduję się teoretycznie, opublikuję je w Tarace.

         Na zakończenie przykład takiego mojego rysunku:

         Zapraszam więc na mój blog do lektury różnych dziwności, a także do dzielenia się swoimi doświadczeniami z automatycznych bazgrołów. Obiecuję zająć się nimi w miarę swojego życiowego doświadczenia.

Korekta przez: Radek Ziemic (2015-12-12)



« Tydzień z życia Babci ezoterycznej Alef Stern i jego rysunek oraz inne prekognicje (1) »

komentarze

[foto]

1. W najgłębszym cieniu stanu wojennego! • autor: Wojciech Jóźwiak2015-12-10 09:25:45

"W najgłębszym cieniu stanu wojennego" -- znakomicie, Kasiu, powiedziane! A wpływ tego przejścia przez ów "najgłębszy cień" nie został dotąd ani opisany ani rozpoznany. Młodzież może sobie fałszywe wyobrażać, że wtedy wszyscy(śmy) konspirowali i roznosili ulotki, a przecież to właśnie wtedy wybuchła w Polsce ezoteryka. Moja osobista droga też szła wtedy przez jogę, Yijing, tarot, astrologię, nie przez ulotki.
Wszystkie Najlepszego z okazji Przejścia Saturna przez MC! Teraz rozumiem, skąd u Ciebie obecne natężenie twórczej pasji. :)
[foto]

2. Jeszcze odnośnie stanu wojennego • autor: Przemysław Kapałka2015-12-10 20:23:10

Trzeba pamiętać, że czym innym był w wielkich miastach, a czym innym na prowincji. U nas rzadko dochodziło do ekscesów, starć, strajków czy czegokolwiek wartego odnotowania. Tylko trudności w codziennym życiu były chyba takie same.
[foto]

3. myślę • autor: Katarzyna Urbanowicz2015-12-10 21:09:49

Wydaje mi się że w małych miastach miało się więcej znajomych a więc mniejsze kłopoty z zaopatrzeniem. Ja na przykład nie znałam żadnej sklepowej co w małym mieście byłoby raczej niemożliwe.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)