Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

05 kwietnia 2016

Radek Ziemic

Ballada o życiu po 40-tce

Kategoria: Obserwacje obyczajowe
Zob. też: psycho-kit.pl, Bajki o życiu po czterdziestce (2016-04-05)

Blogu psychokit.pl nie czytam, ale od czasu do czasu coś do mnie dzięki, a może jedynie: za sprawą Taraki dociera. Nieco mnie to zazwyczaj irytuje, ale jako gentlemen w starszym wieku milczę taktownie. Przeczytawszy jednak zamieszczone dzisiaj "Bajki o życiu po 40-tce" nie zdzierżyłem. Pozwalam sobie zatem na komentarz, i dodaję, że będzie on zrozumiały dla tych, którzy zapoznali się z rzeczonym artykułem.

Kilka prostych spostrzeżeń najpierw.

A więc polemizując ze schematami, Autorka sama tworzy arcyschemat, megauogólnienie. Aż wstyd.
   Po drugie, jest w tym tekście jakaś podskórna (auto?)agresja, jakaś frustracja. Autorka jest w ewidentnym kryzysie (choć w innych jej tekstach też jest jakiś niepokój, napastliwość).
   Po trzecie, kto w ogóle polemizuje z popularną psychologią?! Po co tracić czas, nie lepiej przejść się do lasu?
   Po czwarte, na podstawie jednego artykułu pisze się o jakiejś tendencji w psychobiznesie. Nie ma tu żadnych solidnych badań, żadnej solidnej ramy pojęciowej. Gdybym miał użyć stylu Autorki napisałbym, "ot, taka sprytna neurotyczna gadanina".

Nie jest też dla mnie do końca jasne, dlaczego jakoś tak bardziej interesujemy się na Tarace czterdziestolatkami, no ale mniejsza.

A teraz bardziej osobiście. Po 40-tce urodziła mi się córka, i to już wystarczy, by uznać to za coś, jak mawia młodzież, zajefajnego.
   Po 40-tce to najbardziej świadomy okres mojego życia, z czym wiąże się wiele niepokojów, bólu (nigdy wcześniej w życiu, moim życiu, nie był tak duży), ale też świat stał się niepojęty (choć nierzadko bywał już wcześniej).
   Tak, po 40-tce poduczyłem się pływać i przepływam kraulem 40 basenów, czego nie robiłem przez poprzednie dziesięciolecia. Bardzo mnie to cieszy i zamierzam tę liczbę zwiększać. Do 60-tki chciałbym zrobić żółty czepek i kurs ratownika.
   Po 40-tce rzuciłem palenie. Po ponad ćwierć wieku jarania. Zacząłem, mając 16. (To jest dopiero dziwny wiek!)

Tak, po 40 zaczyna się widzieć śmierć, chyba, że widziało się i czuło ją wcześniej. (Kurde, czy ktoś przed 40-tką myślał, że będzie nieśmiertelny? Ja już w wieku mniej więcej 20 lat uznałem tę ideę za bezsensowną.).
Kurde Felek, przed 40-tką nie ma lęku, bólu, rozpaczy itd.??!! Spośród wszystkich moich znajomych, którzy popełnili samobójstwo, tylko jeden zrobił to po 40-tce. Reszta po 20-tce. 

I na koniec: po 40-tce znalazłem TARAKĘ! Szałas potu, grób wojownika, medytacje transowe, kurde! Rozkosze życia! (Trzeba Dziewczynę zabrać na jakieś warsztaty! Niech pochodzi po ogniu. :-)

I jeszcze - lubię kobiety 40+ :-) Oczywiście, najbardziej moją żonę. :-)

Tak, żeby czerpać radość z życia bez względu na wiek, trzeba być trochę freakiem. 

A Autorka tego artykułu powinna sobie przeczytać "Kobietę trzydziestoletnią" Balzaka, żeby uzmysłowić sobie, że życie zaczyna się po 40-tce, bo... [i tu już ostro przegnę, ale za to świadomie] ...życie zaczyna się każdego dnia. (A żeby to przegięcie osłabić powiem: ...bo każdego dnia może się skończyć).

A tu numerek dla Wszystkich, który usłyszałem, mając lat 16, w Teatrze Nowym w Poznaniu. Jestem po czterdziestce - nadal mi się podoba:

https://www.youtube.com/watch?v=NAoOoVKPEdY


PS. Żebym nie wyszedł na gościa, który z niewiadomego powodu cieszy się jak prosię w deszcz powiem, że około 40 roku życia zaczęła się u mnie depresja.


komentarze

1. I po co te emocje? • autor: Nierozpoznany#93472016-04-06 08:48:41

Jak Autorka tekstu nazwanego u mnie "Konfesja pod lupą" gratuluję Panu udanego życia, córki i planów. Serio. Problem w tym, że nie ma co się podniecać na siłę tekstem, którego Pan nie zrozumiał. Nie jest to bowiem tekst o domniemanych osiągnięciach 40+ tylko o pewnych schematach myślowych, którymi się powszechnie posługujemy. O naszej kulturze indywidualizmu i sposobach wyrażania naszej narracji poprzez popkulturowe memy. Część tych kulturowych "zajawek" opisana jest z książce M. Jacyno "Kultura indywidualizmu" i do niej się w moim tekście odwołuję. Nie polecam jej Panu jednak, bo mogłaby przynieść zbyt duże złe emocje, a po co? W wyścigu chwalipięctwa "co jest moim wielkim sukcesem w wieku 40+" udziału nie wezmę, bo jest to poziom 10+. Nie zamierzam także reagować na Pana ataczki ad personam. Żałuję jedynie, że Pana komentarz jest tak niemerytoryczny. Szkoda, bo lubię sensowne dyskusje.
[foto]

2. Po co emocje? • autor: Radek Ziemic2016-04-06 10:41:08

Mój tekst nie opowiada o moich osiągnięciach, ale o niektórych RADOŚCIACH (choć nie tylko, co Pani pomija) życia po ukończeniu 40 roku życia. O tym, że ukończywszy tyle, a tyle lat MOŻNA się tym życiem cieszyć (co w sumie nawet jest dość oczywiste).

A także, że można, w co Pani powątpiewa w swoim tekście, powiedzieć coś o sobie, poza obowiązującym dyskursem. Ja coś takiego postanowiłem powiedzieć. Prosto,  naiwnie (TO CELOWE), emocjonalnie. Aby po prostu pokazać, że to, co Pani pisze o życiu po 40-tce, to arcyschemat, megauogólnienie. Jeśli jednak chce się mówić o sobie, to należy mówić właśnie O SOBIE, niekoniecznie stroniąc od uczuć. Mógłbym zrobić krytyczną analizę Pani tekstu, ale nie to było moim celem.

Nade wszystko jednak chciałem się moją wypowiedzią sprzeciwić schematowi myślowemu, którym się Panie posługuje, a właściwie, który Pani tworzy i lansuje, schematowi życia po 40-tce (ale także po 20-tce i 30-tce). Jeśli Pani sobie przypomni lub zajrzy do mojego tekstu, to zobaczy Pani, że od zarzutu schematyzmu właśnie zacząłem. Powtórzę, ja nie mówię o moich SUKCESACH, ja mówię o moich RADOŚCIACH (biorąc przy tym pod uwagę ciemne strony życia w każdym wieku, co Pani przemilczała, polemizując ze mną).

Przepraszam Panią za argument ad personam, powinienem był to ująć inaczej. W gruncie rzeczy chodzi mi o pewien wydźwięk retoryczno-emocjonalny Pani artykułu. Myślę, że jest to kwestia właśnie retoryki, potrzeby wyrazistej pointy, czegoś tyleż przekonującego, co mocnego. Mówię o artykule. A do praktyk twardościeżkowych naprawdę zachęcam. Jest w nich coś odmładzającego, zaryzykowałbym twierdzenie, że nie tylko w sensie duchowym.

I już na koniec, odpowiadam na Pani pytanie: po co emocje. Bo one czynią życie interesującym, także niemała część negatywnych uczuć, przeżyć, wrażeń. Nawet po 40-tce. Zycie trudniejsze, w którym są smutki, życie ze świadomością śmierci, starzenia się nie jest życiem nieciekawym i pozbawionym możliwości zmian. PRZECIEŻ TO OCZYWISTE. I by to wiedzieć nie trzeba być psychologiem albo namiętnym czytelnikiem popularnych książek rozwojowych.

Przyszło mi też do głowy, że Pani tekst jest "ageistyczny", dyskryminuje pewną grupę ze względu na wiek, odmawia jej, nie wiem dlaczego, prawa do radości życia. Może trochę za mocno to ujmuję (kwestia retoryki), ale coś w tym jest. Co by Pani napisała o życiu po 50-tce lub 60-tce?

(I już żartem, naprawdę na koniec. Nie wiem, czy dobrze pamiętam, bo czytałem tę książkę dawno, ale w "Seksie dojrzałym" Lwa Starowicza są rozdziały "Seks po 60-tce" i "Seks po 70-tce". Tak było chyba w czasach, gdy ja to czytałem (jakieś ćwierć wieku temu), bo teraz jest "Seks na jesieni życia" (jak ładnie to ujęto; język jednak dużo robi). Zatem, podsumujmy: trzeba czytać odpowiednie książki.)

3. przecież właśnie jest o tym artykuł... • autor: Nierozpoznany#93472016-04-06 12:12:24

że przez nasze narracje przebijają kulturowe schematy :). Tekst jest o wartościach, schematach myślowych, założeniach (często fałszywych), na których opieramy nasze osobiste opowieści. Uważam- że oprócz genialnych jednostek - jesteśmy "nośnikami memów", kształtuje nas całkowicie kultura. Co do reszty- napisałam w pierwszym zdaniu: "Nie jest moim celem podważanie czyjeś narracji". Życzyłabym sobie, żeby nikt nie podważał mojej. W związku z tym, że nie jest moim celem pusta przepychanka  "ja to mam po czterdziestce tak a ktoś inny inaczej więc ci doradzam" dyskusję uważam za zamkniętą. Swoją drogą: może ten tekst coś poruszył u PT. Czytelnika, ale co to już nie moja sprawa.
[foto]

4. Artykuł jest smutny • autor: Przemysław Kapałka2016-04-06 12:25:06

Nie wiem, jaka była intencja artykułu pani Damroki, powiem, jaki był - w moim przypadku - uzyskany efekt. A uzyskany efekt jest chyba ważniejszy od intencji. Otóż także odebrałem artykuł jako smutny, jako dowodzący, że życie po 40 jest już coraz gorsze i nie ma sensu robić sobie nadzieje, że może być inaczej. No i jako masę stereotypów i, tak naprawdę, bredni. Dodam też, że miałem dwa wielkie marzenia, co do których pogodziłem się, że pozostaną niespełnione. Tymczasem jedno z nich właśnie nieoczekiwanie zaczęło się spełniać i wydaje mi się możliwe, że zacznie się spełniać drugie, i że teraz, kiedy już mam nie 40 ale 50, moje życie ma szanse rozbłysnąć jak nigdy dotąd. Czy tak będzie, zobaczymy, ale jak na razie idzie bardzo obiecująco, i mało w tym przeszkadza, że siły już nie te  (choć to się jeszcze okaże) i inne właściwości już nie te (co w sumie przeszkadza mniej, niż się wydaje).
@Radek: Ja właśnie przed 40 zakończyłem depresje :) I to głównie przez nie to właśnie młodość mi się źle kojarzy, a nie obecny wiek. 
Jak na razie im jestem starszy, tym lepiej się czuję ze swoim wiekiem i ciekawi mnie, jak długo to potrwa.

[foto]

5. W SPRAWIE ZAMKNIĘCIA DYSKUSJI • autor: Radek Ziemic2016-04-06 13:11:39

Nie można zamknąć czegoś, czego się w ogóle nie otworzyło. Ja  nie mam jakiejś jednolitej "narracji" o życiu po 40-tce. Unikam w ogóle "okrągłych" narracji, bo takie OGÓLNE ujęcia (narracje) są właśnie zamknięte na dyskusje. A teza - "kształtuje nas całkowicie kultura" - jest niedowodliwa, choć modna dzisiaj, i może być jedynie przedmiotem wiary (którą dyskredytowała Pani w jednym ze swoich postów pod własnym artykułem.) Ja tej wiary (narracji) nie podzielam, czy też - uważam że jest prawdziwa do pewnego stopnia, choć nie jest również możliwe "mocne" rozstrzygnięcie, do jakiego. Myślę, że warto pozostać otwartym, brać pod uwagę wiele narracji naraz. I sądzę, że fora są po to, by dyskutować. Jeżeli Pani może krytykować czyjeś narracje (bo w gruncie rzeczy to Pani przecież robi, kokieteryjnie udając, że jest inaczej), to dlaczego Pani narracja nie miałaby budzić czyichś zastrzeżeń. Proszę o zwracanie uwagi na argumenty. Mnie nie chodziło o opowiadanie, jak mam po 40-tce, ale o opowiedzenie wersji, która nie jest zgodna z tak radykalnym pesymizmem. A na głębszym nieco poziomie, o niezgodzenie się na narracje totalne, nie tylko pop-psychologiczne. Bo zazwyczaj jakąś narrację ogólną tworzymy po to, by wykluczyć, a przynajmniej zdyskredytować inną i Pani artykuł jest tego znakomitym przykładem.

6. po prostu • autor: Nierozpoznany#93472016-04-06 13:52:08

wytłumaczę inaczej: nie chodzi mi o to, czy komuś coś się przytrafia czy nie ale o to według jakich schematów/wartości układa sobie tekst o tym. Te wartości są kulturowe, grupowe, często nieuświadomione (bo jakie miałyby być?) i można je ułożyć w grupy (np. poszukiwanie "autentycznego Ja", "wewnętrzne", "wszechmoc", "mieć znaczy być") . Pan na przykład wyrzuca mi  "tak radykalny pesymizm" "frustrację," "agresję" "schematyzm" i pisze o "radościach", a Pana kolega wyrzuca mi "smutek" (dlaczego tekst na Tarace nie może być smutny?). Ja znów reaguję na "rady". Ale warto się zastanowić co pod tym jest- dlaczego "smutek", "agresja", "frustracja" "rady" są tu jakoś wyrzucone poza nawias. Kolą i narażone są na krytykę. I to jest ciekawe dla mnie -jak ludzie opowiadają, ba! -jak ja opowiadam, bo przecież dzielę tę samą kulturę. Jakich używają słów i dlaczego właśnie o tym piszą, jak nadają priorytety. Np. dlaczego cytowana pani pisze - w kontekście szkoły trenerów - o "rozwoju osobistym" a nie np. o zdobyciu lepiej  płatnego zawodu i przekwalifikowaniu się. Dlaczego np. o DDA pisze się językiem medycznym a nie np o "konflikcie z przodkami". Ale jeśli Pana to nie interesuje to się nie narzucam.
[foto]

7. ZA FRUSTRACJĘ • autor: Radek Ziemic2016-04-06 14:19:08

jeszcze raz przepraszam. Za agresję i rady również.

Wybiorę tylko jeden wątek, żeby wyjaśnić, o co mi chodzi. Pesymizm. W Pani ujęciu życia po 40-tce. Ja wcale mu nie przeczyłem, ja jedynie napisałem, że oprócz tego, co bolesne i negatywne, są też w życiu 40-latka plus radości, uniesienia itd. Chciałem tylko powiedzieć, że obok narracji jasnej (pop-psychologicznej, motywowanej merkantylnie, ale pewnie nie tylko), i narracji ciemnej (Pani; nie wiem, jak motywowanej), są jeszcze inne, "pośrednie". I muszę zwrócić Pani uwagę, że przyczyny konstruowania różnych narracji (to jak powstają) ujawnia Pani jedynie w przypadku pop-psychologii, co ma być dla niej raczej dyskredytujące. Przesłanie Pani opowieści nie dotyczy jednak mechanizmów kulturowych, ale życia po 40-tce. Smutek mi nie przeszkadza (czasem bywa piękny :-), przeszkadza mi jego, powiedzmy przesadnie, absolutyzacja, usunięcie z obrazu życia po 40-tce innych tonów niż ciemne. (Dodam, że zgadzam się w znacznej mierze z Pani krytyką niektórych tendencji. Kto wie, może od tego powinienem zacząć. Nawet mnie teraz trochę dziwi, że tak nie zrobiłem. :-)
PS. Byłbym nawet ciekaw, dlaczego tak Pani widzi ten wiek, bo ja, pomimo różnych bolesnych doświadczeń, załamań, rozpadów światopoglądu itd. jestem takim ujęciem ciągle zaskoczony. Nie chodzi mi oczywiście o jakieś ujęcie konfesyjne. I dodam jeszcze, że znam wiele osób w tym wieku i to, co wiem o ich życiu nie potwierdza Pani narracji. Oczywiście, oni mogą się nieźle maskować. (Ludzie są jednak podstępni.)
PPS. Uważam za bardzo nieprecyzyjne mówienie o narracjach itp. "Nowa humanistyka" od tego odchodzi. :-) Realnieje.

8. ja przecież nie neguję • autor: Nierozpoznany#93472016-04-06 15:11:56

że są radości. Przepraszać nie trzeba, mnie frustracja i agresja bardziej interesuje niż boli :) Tak, pewnie są pośrednie narracje, one jednak nie dominują. Przekaz medialny na jakim się oparłam taki nie jest. Pesymizm? Hmm, nie rzuca mi się tak strasznie w oczy (ale lubię). Po prostu uznaję za pewien punkt zwrotny myśl "lepiej nie będzie" (copyright Jerzy Pomianowski) i realność śmierci (nie gadanie "kiedyś umrę" ale głębokie poczucie, że JEST namacalny kres). Co z tym będzie dalej- nie wiem. W moim przypadku to poczucie/punkt zwrotny jest w wieku 40+, inni mogą oczywiście mieć inaczej.
Tylko pop-psychologia- tak, bo taki jest temat mojego bloga.
"Przesłanie Pani opowieści nie dotyczy jednak mechanizmów kulturowych, ale życia po 40-tce." - jednak upieram się bardziej przy mechanizmach kulturowych, ale w sumie tekst się autonomizuje, więc każdy go czyta jak chce.
[foto]

9. DWIE SPRAWY • autor: Radek Ziemic2016-04-06 15:44:58

1. Pesymizm był przykładem. Nie chodziło o sam pesymizm, ale o przerysowanie, o monochromatyzm, o - zarzucany pop-psychologii - SCHEMATYZM.
2. "Lepiej nie będzie"? Nigdy nie było tak dobrze jak teraz, czyli 40+ (zobaczymy co będzie później), choć faktycznie, jest to PRÓG. Jest ZASKOCZENIE. Paradoksalna niepewność. Ale "Lepiej nie będzie" można zinterpretować inaczej: wreszcie jest NAPRAWDĘ interesująco :-) (Choć często zaczyna się to znacznie wcześniej, co nieśmiało dawałem do zrozumienia w pierwszym tekście.)

https://www.youtube.com/watch?v=30Hd9Dk5TEM

3. I jednak trzecia: jak przemknąć między Charybdą łatwego, nawet wulgarnego optymizmu i Scyllą nawykowego pesymizmu, jak zdobyć się na trudną, pozbawioną złudzeń nadzieję.

https://www.youtube.com/watch?v=nejl6wel1T8





10. obawiam się, • autor: Nierozpoznany#93472016-04-06 16:15:29

że nadzieja musi mieć jakieś złudzenia. Ale rozumiem, że chodzi o drogę środka między rozpaczą a hurraoptymizmem. No i czy chodzi o działanie czy myślenie/czucie. Bo mnie w działaniu mój pesymizm nie przeszkadza. Podejmowanie działania przy braku nadziei.
[foto]

11. Jeśli się działa • autor: Radek Ziemic2016-04-06 16:23:17

to znaczy, że ma się nadzieję na skuteczność, chyba, że jest to działanie destrukcyjne. No i nadziej nie jest kwestią myślenia/czucia, to raczej coś podświadomego. Można głosić skrajnie pesymistyczny obraz świata, nawet to dość dogłębnie przeżywać (choć też na różne sposoby, czerpiąc z niego na przykład przyjemność), nie tracą przy tym nadziei. Umysł jest niestety/na szczęście podstępny. A co do podejmowania działania przy braku nadziei (czyż brak nadziei to nie jest rozpacz?), to jeśli to potraktować serio, to jest to takie stoickie, nie działa się ze względu na skuteczność, ale z... na przykład... poczucia obowiązku lub czegoś takiego. A nadzieja, nie żywi się złudzeniami, ale wiedzą, że to co przychodzi nie zawsze jest złe, niszczące itd. I że zdarzają się rzeczy (prawie) niemożliwe. (Tzn. nieprzewidziane przez pesymistyczny umysł). A co pesymizmu - to wyróżniłbym też estetyczno-retoryczny. :-)
[foto]

12. Dodałem swoje 3 gr. • autor: Wojciech Jóźwiak2016-04-06 17:17:03

13. @Radek Ziemic • autor: Nierozpoznany#93472016-04-06 19:37:55

No proszę, nasze stanowiska zaczynają się zbliżać :).  Żyje się tak długo jak się ma nadzieję. Uświadomioną czy nie, ale gdzieś coś musi być. Nawet jeśli jest to poczucie obowiązku (co jest złego w działaniu w rozpaczy ale z poczucia obowiązku?) czy poczucie powiązania z innymi. Coś w stylu buddyjskiego "rób swoje bo i tak nie wiesz jaki to przyniesie rezultat". Pesymizm retoryczny :), pięknie, kupuję, ale już nie masochizm. Pesymizm jest może reakcją na kulturę sukcesu, takiego hurra (rozwojowego także), na neoliberalizm, na "zrób sobie dobrze sam", na "możesz wszystko jeśli tylko wystarczająco chcesz". Ja mam na to alergię i nie ukrywam tego. Hillman podobno twierdził, że jeśli się nie smuci to coś z nim nie tak...
[foto]

14. Zgoda i podtrzymanie • autor: Przemysław Kapałka2016-04-07 12:28:45

Podtrzymuję główny zarzut mój i kolegi: walcząc ze schematami artykuł podaje następne schematy, chyba równie szkodliwe. Natomiast zgadzam się z tą alergią na kulturę sukcesu. Różne hasła w rodzaju "chcieć to móc", "możesz mieć wszystko" itp. to mamienie i ogłupianie ludzi.Wychodzi na to, że intencja artykułu Damroki była może i dobra, ale realizacja wyjątkowo niefortunna.Na koniec dodam, że gdyby mi dziś zaproponowano powrót do czasów młodości, ze wszystkimi jej możliwościami, ale też problemami, jakie wtedy miałem do przezwyciężenia, to nie chciałbym tego w żadnym wypadku, nawet, gdybym mógł zatrzymać moje obecne doświadczenia z tymi problemami. I zamiast hasła "lepiej już nie będzie" do mnie pasuje raczej "dopiero teraz może być dobrze".
[foto]

15. ZGADZAM SIĘ Z TYM POWROTEM • autor: Radek Ziemic2016-04-07 12:31:36

Dobrze mi "tu i teraz". (To nie znaczy, że wszystko jest cacy i nic nie boli, ale jakoś ta 40+ tak przesadnie tragicznie została przedstawiona.) Ciekawe, ile Autorka ma lat? Pytanie jest oczywiście retoryczne. :-)

16. dlaczego retoryczne? • autor: Nierozpoznany#93472016-04-07 13:09:59

45.
Może kobiety po prostu mają inaczej.

[foto]

17. Szanowna Pani, piękny wiek :-) • autor: Radek Ziemic2016-04-07 13:23:52

Ale pomyślałem, czy to nie jest genetyczne nawet, to "inaczej" (domyślam się, że należy czytać: gorzej), ewolucyjne, no bo bez wątpienia kulturowe. Mam przyjaciela, chyba swego czasu bardzo przystojnego i robiącego niemałe wrażenie na kobietach, który moim zdaniem dość brzydko się postarzał, ale ciągle powtarza, że dla mężczyzn natura jest łaskawsza, z czym ja się zresztą nie zgadzam, tak w szczególe, jak i w ogóle. Zmiany, liberalne zmiany, dotyczą na szczęście i tej kwestii (nazwijmy ją wiekowym równouprawnieniem płci (oczywiście, kobiety żyją średnio dłużej, ale biorąc pod uwagę Pani wizję życia po 40. to chyba niedobrze... :-)

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)