Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

03 października 1999

Wojciech Jóźwiak

e-tom: Biblia szamanów. Archaiczne wątki w Starym Testamencie

Biblia szamanów: wstęp

Kategoria: Mitologie
Tematy/tagi: ayahuascaBibliaHarnerżydowska mitologia

  (1)    2    3    4    5    6    7    8    9    10    11    12    13    dalszy >  

Było to w roku 1960. Michael Harner, dziś czołowa postać ruchu neoszamańskiego, a wówczas początkujący młody antropolog, przebywał na swojej pierwszej badawczej wyprawie w lasach ekwadorskiej części Amazonii. Gościł u Indian Conibo i kiedy wypytywał ich o ich wyobrażenia religijne, został - zamiast odpowiedzi - poczęstowany przez wioskowego znachora napojem z halucynogennej rośliny ayahuasca. Jego pierwsze doświadczenie z ayahuaską było dramatyczne: był przekonany, że dawka, którą dostał, była śmiertelna i że właśnie umiera - tym bardziej, że podczas wizji, których był świadkiem, zostało mu powiedziane, iż oto otrzymuje przekaz wiedzy, który jest zastrzeżony tylko dla zmarłych. Istoty, które mu to opowiadały, były podobnymi do smoków kombinacjami nietoperza i węża, i ogłaszały się prawdziwymi władcami świata i stwórcami życia na ziemi. Zaś w centrum obrazu, który wyświetlił mu się z porażonego halucynogenem mózgu, stał, wpatrzony w niego i złośliwie uśmiechnięty, gigantyczny gad o paszczy krokodyla, z której wylewał się istny potop szumiącej wody... Następnego dnia Harner wybrał się łodzią do niedalekiej misji, aby o swoich wizjach opowiedzieć białym ludziom. Misjonarze słysząc jego relację sięgnęli do Biblii, gdzie w Apokalipsie Św. Jana napisano:

I wypuścił wąż z paszczy swojej wodę jako rzekę... (Obj. Jan. 12, 15)

Tak oto nieoczekiwanie wizje wykreowane przez indiański halucynogen znalazły swoje potwierdzenie w słowach Biblii... Dodajmy jeszcze, że kiedy niedługo potem Harner wybrał się po radę do pewnego starego i niewidomego już szamana Conibów, ten, nie czekając, aż Amerykanin opowie mu swoje wizje do końca, na wiadomość o skrzydlatych wężo-gackach, które tytułowały się "władcami świata", wtrącił szybko i z uśmiechem: "A tak, one zawsze to mówią!" I wyjaśnił: "Ale one są tylko władcami Ciemności Zewnętrznej".

Czy chcemy tego, czy nie, Pismo Święte, zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu, w wielu miejscach zawiera wizje, które okazują się zaskakująco podobne do pewnych prastarych mitów i mitologicznych wyobrażeń, do wierzeń ludów uważanych do niedawna za "prymitywne", a także do obrazów widywanych również dziś: w snach, pod wpływem halucynogenów oraz przez szamanów podczas ich magicznych podróży. Wiele wskazuje, iż jest to przekaz, który przychodzi z mało wciąż zbadanych, nieświadomych głębin naszego umysłu. Te obrazy, wizje, mitologie są stale w nas; niekiedy wydobywają się na powierzchnię i dobijają się do naszej świadomości. Wielu ludzi, także spośród tych, którzy do dziś uważani są za religijne autorytety, dostrzegało w nich przekaz od Boga.

Tytuł "Biblia szamanów" oczywiście nie oznacza, że oto właśnie została napisana lub odnaleziona jakaś Księga, zawierająca szamańską mądrość. Takiej księgi nie było i nie będzie, gdyż szamanizm obywał się bez pisma. Tradycja ta jest starsza niż sztuka pisania, która pojawiła się w dość późnej fazie rozwoju ludzkiej kultury i długo przez wiele ludów, skądinąd cywilizowanych i rozwiniętych, była traktowana z dużą nieufnością. I tak na przykład Ariowie, zdobywcy Indii, przez długie wieki nie spisywali swoich świętych hymnów i eposów, a przekazywali je wyłącznie ucząc się ich na pamięć. Tylko w pamięci wtajemniczonych-druidów istniała bogata literatura, mitologia, kosmologia Celtów - i wraz z druidami przepadła. Podobnie, niedaleko od kraju, który będzie przedmiotem zainteresowania tej książki, a więc w starożytnym Iranie, długo nie umiano zdecydować się na spisanie nauk proroka Zaratusztry, chociaż Persowie i Medowie zewsząd sąsiadowali z ludami - Semitami, Elamitami i Grekami - które od wieków pisma używały nie tylko do celów uroczystych i sakralnych, ale i w codziennym życiu.

Pisanie i przechowywanie ksiąg było zrazu luksusem i miało miejsce tam, gdzie były zorganizowane państwa, królewskie dwory, świątynie i kolegia kapłanów. Szamani działali raczej z dala od centrów władzy i do dziś zachowali się tylko w odległych i rzadko zaludnionych okolicach świata. Tym cenniejsza jest ich wiedza, która do naszych czasów przetrwała w umysłach tubylczych mieszkańców Syberii, Australii czy obu Ameryk.

Pod tytułem tej książki, "Biblia szamanów", kryje się więc zamiar dużo skromniejszy. Chodzi o przyjrzenie się Biblii pod nietypowym dla niej kątem: czy i w tej księdze, świętej najpierw dla narodu żydowskiego, później zaś dla chrześcijan, nie przetrwały ślady dawnego, mitologicznego i szamanistycznego pojmowania rzeczywistości?

Gdy czyta się Biblię, powstaje wrażenie, że jej autorzy w ostatniej chwili usiłowali utrwalić na papirusie duchowy przekaz, który już wygasał. Dawni szamani mieli żywy kontakt z duchami, przodkami, bogami. Później żydowscy prorocy, ich spadkobiercy, rozmawiali i spierali się z Jahwe, swoim opiekuńczym bóstwem. Potem ta gorąca linia między niebem a ziemią przestała działać jak należy. Ludzie zaczęli szukać głosu bogów w książkach, nie w swoim czakramie serca. Pozostały spisane fragmenty legend, mitów... Ale to nie bajki. Skoro w obecnych czasach magowie Indian, Buszmenów, australijskich tubylców kontaktują się z duchowymi istotami, nie można wątpić, że również dawni Żydzi mieli szamanistyczne doświadczenia, których odbicie znalazło się w Biblii.

Słowo szaman bywa używane mało odpowiedzialnie. Dlatego warto przypomnieć jego pochodzenie: zostało zapożyczone z języka Ewenków, zwanych inaczej Tunguzami. Są to mieszkańcy Syberii, używający języka z rodziny ałtajskiej, podrodziny tunguskiej; językowi bliscy krewni Mandżurów, dalsi zaś krewni Mongołów, Jakutów, Tatarów i Turków. Ewenkowie, a także inne ludy Syberii, mają swoich specjalistów od kontaktowania się z innym światem, światem duchów, bóstw, demonów - i nazywają ich szamanami. Słowo to zostało przejęte przez Rosjan, a od nich stało się terminem o międzynarodowym zasięgu.

Syberyjskie pochodzenie słowa szaman zobowiązuje do tego, aby wierzenia i praktyki ludów Syberii traktować jako wzorzec szamanizmu. Warto o tym pamiętać szczególnie dlatego, że dziś głównym ośrodkiem mody na szamanizm są Stany Zjednoczone i szerzej: świat angielskojęzyczny, Amerykanie zaś mają skłonność, z powodów, które można nazwać patriotycznymi, utożsamiać szamanizm z religijnym i duchowym życiem Indian Północnej Ameryki. Tymczasem kultura Indian zawiera tylko niektóre elementy szamanizmu. Podobnie, z racji syberyjskiego pochodzenia, nie należy terminu szaman zbytnio uogólniać i nie nazywać wszelkich plemiennych wierzeń i obrzędów - "szamanizmem"; jako że wszystkie ludy, zarówno te żyjące w plemionach, jak i te cywilizowane, zorganizowane w państwa, miały i mają swoich specjalistów od tamtego świata, ale nie wszystkich można nazwać szamanami.

Szamana wyróżnia przede wszystkim to, że posiada on umiejętność wchodzenia w trans, w zmieniony stan świadomości, w którym bezpośrednio kontaktuje się z rzeczywistością duchów, bóstw i innych istot ponadnaturalnych, oraz z ich mocami. Swoje wyobrażenia religijne czerpie on więc z pierwszej ręki, z bezpośredniego doświadczenia. Tym różni się od innych specjalistów, którym bardziej należy się miano kapłanów (oraz religioznawców!), którzy swoją wiedzę wynoszą z lektur lub wykładów i na takiej pojęciowej wiedzy poprzestają, choć to wystarcza, aby w większości społeczeństw byli jedynymi przewodnikami po świecie ducha.

Czytelnicy moi chcą pewnie wiedzieć, czy starożytni Żydzi, autorzy Biblii, rzeczywiście byli... szamanistami? Odpowiedź brzmi, oczywiście - NIE! Szamani żyją w intymnej zażyłości z naturą, kontaktują się z jej mocami i duchami, znają język zwierząt - to znaczy potrafią się kontaktować z opiekuńczymi duchami zwierzęcych gatunków. Judaizm czyli kult Jahwe, przeciwnie, był w istocie zerwaniem z naturą. Żydowskich proroków obchodził człowiek, i to tylko ten, który należał do Narodu Wybranego - oraz Bóg, ten najwyższy i jedyny. Dla bóstw pomniejszych, duchów przyrody, dla zwierząt już zabrakło miejsca, przestali być ważni...

Jeżeli piszę o "Biblii szamanów" to dlatego, iż chcę pokazać, że nawet w żydowskiej religii pozostały echa dawnej, naturalnej magii.

Cytaty z Biblii:

z I Księgi Mojżeszowej: według Artura Sandauera, "Bóg, szatan, mesjasz i...", Kraków 1977;
pozostałe: "Biblia, nowy przekład" Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne, Warszawa 1990.




  (1)    2    3    4    5    6    7    8    9    10    11    12    13    dalszy >  

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)