zdjęcie Autora

03 października 1999

Wojciech Jóźwiak

e-tom: Biblia szamanów. Archaiczne wątki w Starym Testamencie

W dąbrowie Mamre

Kategoria: Mitologie

  < poprzedni    1    2    3    4    5    6    7    8    (9)    10    11    12    13    dalszy >  

Święte księgi Żydów są jak ziemia pod starymi miastami: można w nich kopać tak, jak archeologowie przekopują ziemię, i znajdować wciąż nowe ślady danych epok. Biblia pełna jest takich śladów. Jednym z nich są święte dęby.

Kto czytał Biblię wie, że nie tworzy ona ciągłego wątku. Zaczyna się od historii stworzenia świata, Adama, Ewy i Węża, potem jest mord Kaina na Ablu - i następuje lista ich potomków, którzy niczym wielkim się nie wsławili. Później na chwilę z mroków niepamięci wyłania się Noe z synami i znowu przychodzi wyliczanka przodków znanych tylko z imienia. Potem następuje historia czterech patriarchów: Abrahama, Izaaka, chytrego Jakuba i Józefa, który zrobił ministerialną karierę w Egipcie. (Każdy z nich był synem poprzedniego.) Po Józefie wątek rwie się znów na lat czterysta, po czym historia narodu żydowskiego zaczyna się jeszcze raz na nowo, tym razem od Mojżesza.

Z Abrahamem (który z początku nosi imię Abram) związany jest pewien mało znany wątek. Ów dostojny mąż żył w mieście Ur, w Mezopotamii. Tam objawił mu się Jahwe i kazał powędrować na zachód, do Ziemi Obiecanej, do Kanaanu.

I przeszedł Abram tą ziemią do Szkhem (Sychem), aż do wróżebnego dębu. (Ks. Rodz. 12, 6)

Tam Bóg ukazuje mu się znowu, a Abram-Abraham wznosi Mu ołtarz. Później, z powodu klęski głodu, patriarcha ze swymi ludźmi chroni się w Egipcie, po czym rozdziela się ze swym bratankiem Lotem, który osiedlił się w Sodomie, a sam znów wraca na wyżyny Kanaanu:

I zwinął Abram namioty, wyruszył, osiadł w dąbrowie Mamre w Hebronie i wzniósł tam ołtarz Bogu. (Ks. Rodz. 13, 18)

Nie jest to jedyny fragment Biblii, gdzie dęby ocieniają święte miejsca i są świadkami wiekopomnych wydarzeń. W rozdziale 35 Księgi Rodzaju czytamy, jak to wnuk Abrahama Jakub pod wpływem kolejnego widzenia Jehowy nakazuje wszystkim członkom swego plemienia, by pozbyli się obcych bogów, a właściwie ich złotych wizerunków i amuletów:

Wydali więc Jakubowi wszystkie obce bogi, jaki mieli, i kolczyki z uszu, a Jakub zakopał je w pobliżu Sychem pod dębem. (Ks. Rodz. 35, 4) Kilka wierszy dalej czytamy: Kiedy zmarła mamka Rebeki, Debora, pochowano ją pod dębem w pobliżu Betel i nazwano go Dębem Płaczu. (Ks. Rodz. 35, 8)

Obyczaj chowania zmarłych pod dębami istniał jeszcze kilkaset lat później. Kiedy król Saul zginął w bitwie z Filistynami, wówczas: ...Zerwali się wszyscy dzielni mężowie, zabrali zwłoki Saula i zwłoki jego synów, sprowadzili je do Jabesz i pogrzebali ich kości pod dębem w Jabesz, i pościli przez siedem dni. (1 Ks. Kronik, 10, 12)

Dąb w Szkhem-Sychem jest świadkiem nadania praw przez Jozuego, następcy Mojżesza: I rzekł lud do Jozuego: Panu, Bogu naszemu, służyć będziemy i głosu jego słuchać. I zawarł Jozue tego dnia przymierze z ludem, i nadał mu w Sychem przepisy i prawo. Jozue spisał też te słowa w księdze zakonu Bożego oraz wziął wielki kamień i postawił go tam pod dębem, który był przy świątyni Pana. (Ks. Jozuego, 24, 24-26)

Niewiele lat później Izraelczycy muszą raz jeszcze walczyć o swoją ziemię i wolność. Kiedy Bóg powołuje nowego wodza, Gedeona, jego anioł-wysłannik pojawia się znów właśnie pod dębem. Pewnego razu przyszedł anioł Pański i usiadł pod dębem, który był w Ofra, a należał do Joasza (...), podczas gdy Gedeon, jego syn, młócił pszenicę (...). I ukazał mu się anioł Pański i rzekł do niego: Pan z tobą, mężu waleczny. (Ks. Sędziów, 6, 11-12.) Następnie anioł dowiódł swojej mocy cudownie zapalając pokarm ofiarny.

Przypomnijmy w tym miejscu, że kiedy Biblia była spisywana, aniołów, czyli boskich posłańców, wyobrażano sobie inaczej niż teraz: jako mężczyzn bez skrzydeł. Zaczęli oni przypominać dziewczęta ze skrzydłami dopiero pod wpływem greckiej bogini Nike i podobnie wyobrażanych duchów perskich i mezopotamskich.

Ale wróćmy do Abrahama. Nie może być przypadkiem, że kiedy idąc za głosem Jehowy powędrował do Kanaanu, zatrzymywał się i wznosił ołtarze ofiarne właśnie pod dębami. Wzywał go jego Bóg-opiekun, więc zapewne Abraham właśnie pod dębami w nowej ziemi spodziewał się Go spotkać. O Abrahamie Biblia opowiada, że nie tylko widywał Boga w wizjach i snach, jak inni patriarchowie i prorocy, ale rozmawiał z nim niemal jak równy z równym, kiedy stali obaj na wzgórzach pod Hebronem. Te opowieści wydają się echem praktyk, które mogły mieć miejsce naprawdę. Jest prawdopodobne, że w miejscach mocy w dawnym Kanaanie wtajemniczeni jasnowidze mogli widywać boga tych miejsc, być może nawet pod postacią siwowłosego, potężnego starca. I nie przypadkiem działo się w cieniu dębów.

Wzmianki o świętych dębach w Biblii włączają historię Żydów w wielkie pole siłowe, które kiedyś rozpościerało się nad znaczną częścią Europy, obejmując też kraje śródziemnomorskie, Bliski Wschód i Amerykę Północną. Wszędzie tam rosły dębowe lasy i wszędzie dąb był drzewem świętym, przedmiotem kultu. Wszędzie w dębach zamieszkiwała boska moc.

Około stu gatunków dębu rośnie w umiarkowanej strefie półkuli północnej. W wielu krajach, również w Polsce, dębowe lasy były dominującym typem roślinności, póki nie padły pod siekierami rolników i pasterzy. Dla ludzi pierwotnych dąbrowa była środowiskiem niezwykle przychylnym: pod drzewami rosła trawa karmiąca zwierzęta, a owoce dębu, żołędzie, ulubione przez świnie, same też były pokarmem dla ludzi. Zanim człowiek nauczył się uprawiać zboża, zbierał żołędzie. Jeszcze dwieście lat temu żołędziami żywili się Indianie w Kalifornii. W epoce rolnictwa i pasterstwa dębowe lasy były wskaźnikiem, że gleba w danej okolicy jest żyzna i ma dość wilgoci.

Długowieczne, wiekowe dęby wydają się odporne na upływ czasu i służą jako naturalny punkt orientacyjny, żywy pomnik dla wielu kolejnych pokoleń. Drewno dębu jest odporne na gnicie, a w dębowych naczyniach konserwują się pokarmy i napoje. Garbnik zawarty w korze i liściach dębu chroni przed rozkładem; jest też używany przy wyprawianiu skór. Kora dębu służyła do barwienia wełny na czarno. Wszystkie te właściwości dębu każą w nim widzieć naturalny symbol trwałości i wieczności, a także męskiej, ochronnej siły.

Dąb był najświętszym z drzew u wszystkich ludów, które żyły w jego zasięgu. Był czczony przez Greków, Rzymian, Celtów, semickich ludów z obecnej Palestyny i Syrii, czyli przodków Izraelitów, przez Germanów, Słowian i Bałtów. Zanim zaczęto budować świątynie, wszędzie w tych krajach oddawano część bogom w dębowych gajach.

Zachował się rzymski mit, że pierwsi ludzie wyłonili się z dębu. Również mieszkańcy greckiej Arkadii uważali się za potomków dębu - a więc dąb był ich totemem.

Dęby, na których korze spotykano liczne ślady piorunów, zostały skojarzone z ogniem, burzą i błyskawicą. Dąb bywał siedzibą bogów objawiających się w burzy, tak jak ich ptakiem-wysłannikiem był orzeł. Kiedy nasz mityczny praprzodek, Lech, przywędrował był nad Wartę (jak Abraham do Kanaanu), także wybrał na swą siedzibę wzgórze, gdzie na dębie było gniazdo orła i od gniazda nazwał to miejsce Gnieznem.

Żydowscy mędrcy, którzy stworzyli religię opartą na przymierzu Ludu Wybranego z Bogiem o imieniu Jahwe lub Jehowa, korzystali z wcześniejszych idei i doświadczeń duchowych. Jahwe, zanim dla Żydów stał się Bogiem Jedynym, Stworzycielem i Sędzią świata, był wcześniej ich bogiem plemiennym, bogiem ognia i burzy i pod wieloma względami przypominał bogów innych ludów, a właściwie jednego i tego samego Boga, czczonego przez różne ludy pod różnymi imionami: Zeusa, Ahuramazdy, Jowisza, Thora, Taranisa, Perkunasa lub Peruna. I kiedy Jahwe został przez Mojżesza rozpoznany jako Bóg Jedyny, nadal zachował cechy boga ognia i burzy. Objawiał się jako ogień: w płonącym krzaku, jako unosząca się pochodnia, jako ogień zstępujący z nieba. Także w burzy: poprzez błyskawice i chmury na niebie. Miejscem jego objawień były wysokie góry; Synaj, gdzie ukazał się Mojżeszowi, przypomina grecki Olimp, siedzibę Zeusa.

Bogowie gniewnego nieba i burzy mieli swoje święte miejsca, gdzie objawiali ludziom swoją wolę. Owe wyrocznie mieściły się pod wiekowymi dębami. Tak było w greckiej Dodonie, gdzie była wyrocznia Zeusa; tak było też u Celtów, u Słowian, Litwinów i Prusów, gdzie wtajemniczeni wróżyli z szumu dębowych liści. Moje własne skromne doświadczenia wykazują, że ów dźwięk równie skutecznie wprowadza w stan zmienionej świadomości, jak bicie w bębny lub dźwięk grzechotki. Wzmianki w Biblii wskazują, że w dawnym Kanaanie istniały wyroczne dęby, gdzie Bóg objawiał swoje słowa uwrażliwionemu słuchowi ówczesnych wizjonerów, a być może niektórym z nich ukazywał się widocznie. Ku takim świętym dąbrowom, w Sychem i Mamre, skierował swoje kroki Jego wyznawca, Abraham.




  < poprzedni    1    2    3    4    5    6    7    8    (9)    10    11    12    13    dalszy >  

komentarze

1.       To teraz... • autor: Nierozpoznany#70192014-05-23 02:14:39

            Mój komentarz wprawdzie nie będzie stricte przylegał do tematu powyższego artykułu,mimo że jest świetny i bogaty w informacje,które mnie interesują (chodzi o motyw DĘBU),ale nie mogę  się oprzeć chęci opowiedzenia o tym,jak zwykłe skojarzenia mogą uruchomić przeszłość,poruszyć serce i umysł...W moim przypadku były to słowa z 14 akapitu.Krótkie dwa zdania,w których "bohaterem" jest dębowe drewno,jak dębowa trumna...
Oto one:

"Drewno dębu jest odporne na gnicie,a w dębowych naczyniach konserwują się pokarmy i napoje.Garbnik zawarty w korze i liściach dębu chroni przed rozkładem."
 
            Słowa : "odporne na gnicie" i "chroni przed rozkładem" - straszne w swej treści, bo skojarzone ze śmiercią - uzmysłowiły mi,jak bardzo musiał się bać,mój ojciec,takiego końca...  
Dlatego chyba tak usilnie prosił,by pochowano go w trumnie DĘBOWEJ i koniecznie z puzonem,z którym za życia prawie się nie rozstawał...

Proza życia i emocje sprawiły,że - niestety- ani jedna,ani druga prośba ojca nie została spełniona.Na owe czasy (myślę,że i teraz również) dąb był w cenie,której mama nie była w stanie sprostać,natomiast instrument pewnie był dla Niej czymś w rodzaju PAMIĘCI o tym,co bezpowrotnie minęło,a co chciała zatrzymać...Poza tym był to czas,kiedy "cmentarne hieny" rozkopywały groby...,więc tym bardziej myśl,że spotkać to może i grób kochanego Władzia,była jakąś tam formą usprawiedliwienia,że zawiodła.

Ale ojciec chyba Jej tego nie wybaczył,bo któregoś popołudnia "zjawił się" i sprawił,że puzon,który leżał sobie do tej pory na fortepianie (spadek po poprzednich lokatorach,którzy wyjechali do Francji),całkiem bezpiecznie,bo przy przy ścianie - nagle wylądował na podłodze.Wyglądało to tak,jakby go ktoś wściekle pchnął...Mama nie miała wątpliwości,czyja to sprawka.Przeżegnała się tylko,mówiąc: "Wszelki Duch Pana Boga chwali" i wyszła do kuchni.W przeciwieństwie do mnie - DUCHY nie były Jej straszne.

A muszę powiedzieć,że było ich w naszym domu pełno...
 

[foto]

2. @ • autor: Bogdan Zawadzki2014-05-23 10:35:40

jak dla mnie ten artykuł doskonale współbrzmi z opublikowanym niedawno przez Wojtka artykułem: "Drzewa dla prawnuków" ...


Pozdrawiam

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)