zdjęcie Autora

03 października 1999

Wojciech Jóźwiak

e-tom: Biblia szamanów. Archaiczne wątki w Starym Testamencie

Samson, czyli lew, miód i moc mieszkająca we włosach

Kategoria: Mitologie

  < poprzedni    1    2    3    (4)    5    6    7    8    9    10    11    12    13    dalszy >  

Opowieść o Samsonie jest częścią Księgi Sędziów, siódmej z ksiąg Starego Testamentu. Jej bohater jest zapewne postacią legendarną, ale autorzy Biblii kazali mu żyć w określonej epoce historycznej. Kiedy to było? Wieki całe minęły już od czasów Abrahama i jego potomków, pierwszych patriarchów. Żydzi mieli za sobą niewolę w Egipcie i ucieczkę przez pustynię pod wodzą Mojżesza. Znali Dziesięć Przykazań, które otrzymali od Jehowy na Synaju i świadomi byli swego Prawa. Od wielu pokoleń żyli w ziemi obiecanej, w Kanaanie. Ale nie byli tam sami. W miastach i żyznych dolinach siedzieli po staremu Kananejczycy, czciciele Baala i Astarte, nadmorską równinę (tam gdzie dziś są wielkie miasta, Tel Aviv i Gaza) zajął zaś lud Filistynów, wojowniczych przybyszów z północy. Przypuszcza się, że Filistyni byli pokrewni Grekom, którzy właśnie w owej epoce rozpoczynali swój chwalebny marsz przez karty historii. Kiedy to było? - tysiąc sto lub tysiąc dwieście lat przed Chrystusem. Po przeciwnej stronie azjatyckiego bezkresu, nad Żółtą Rzeką, uwięziony przez swoich wrogów król Wen spisywał wtedy mówiącą księgę, I-Cing.

Narodziny Samsona objawił jego ojcu i matce anioł, wysłannik Boga. Chłopiec, który miał się urodzić, zawczasu został przeznaczony do ślubów nazyreatu. Nazyrejczycy, o których zachowało się kilka wzmianek w Biblii, byli bractwem religijnym, które od reszty wyznawców odróżniało się tym, że nie pili wina i nie strzygli włosów. Samson wyrósł na młodzieńca obdarzonego nadludzką siłą i wielce kochliwego. Kiedyś zakochał się w pewnej filistyńskiej dziewczynie z miasta Timna, a kiedy szedł się jej oświadczyć, drogę zastąpił mu lew. Jego zaś ogarnął Duch Pański, toteż rozdarł lwa na dwoje, choć nic nie miał w ręku. (Ks. Sędziów 14, 6)

Kiedy wkrótce szedł do Timny po raz drugi, by dziewczynę pojąć za żonę, zboczył z drogi, aby obejrzeć padlinę lwa, a oto rój pszczół był w cielsku lwa oraz miód. Nabrawszy go nieco do swoich dłoni, poszedł dalej i idąc jadł (...) (Ks. Sędziów 14, 8)

Na weselu Samson zadał Filistynom zagadkę, która brzmiała: Z pożeracza wyszedł żer, a z mocnego wyszła słodycz. (Ks. Sędziów 14, 14)

Nikt jej przez trzy dni nie mógł rozwiązać, aż wreszcie bohater, który miał słabość do kobiet, wszystko wygadał przed żoną: że chodziło o jego przygodę z lwem i miodem - ta zaś opowiedziała swoim krewnym. Że zaś zagadka była rozwiązana, więc wedle umowy miał Filistynom dać w prezencie trzydzieści szat lnianych, których nie miał, więc by je zdobyć zabił trzydziestu mieszkańców innego filistyńskiego miasta, ci zaczęli się mścić - i tak zaczęła się prywatna wojna Samsona z Filistynami.

Bardziej znany jest Samson z innej przygody, tym razem dla niego tragicznej i ostatniej. Kolejną jego wybranką była Dalila, Filistynka a może Kananejka. Samson tymczasem, choć walczył sam jeden, stał się prawdziwym postrachem swych wrogów. Książęta filistyńscy przekupili Dalilę, aby wydobyła od swojego męża tajemnicę jego nadludzkiej siły. Zrazu Samson zbywał ja fałszywymi odpowiedziami, a fortele, które stosowali w myśl jej wskazówek Filistyni, przynosiły im kolejne porażki. Dalila jednak nie dawała za wygraną i tak długo zanudzała Samsona, że ten w końcu wyjawił jej prawdę:

Brzytwa nie przeszła jeszcze po mojej głowie, gdyż jestem nazyrejczykiem Bożym od mego urodzenia; jeśliby mnie ogolono, odeszłaby mnie moja siła i osłabłbym, i stałbym się jak każdy inny człowiek. (Ks. Sędziów 16, 17)

Dalila uśpiła Samsona na własnych kolanach, kazała słudze ogolić mu głowę, i wezwała jego wrogów. A gdy [Samson] ocknął się ze snu, pomyślał sobie: Wyrwę się im jak za każdym razem dotąd i otrząsnę się. Nie wiedział jednak, że Pan odstąpił od niego. Wtedy pochwycili go Filistyńczycy, wyłupili mu oczy i sprowadzili do Gazy związawszy go dwoma spiżowymi łańcuchami, i musiał mleć w więzieniu. (Ks. Sędziów 16, 21)

Czyżby dumny bohater miał dokonać żywota jako oślepiony niewolnik, obracający żarna? Kiedyś zebrali się książęta filistyńscy, aby składać ofiary swemu bogu Dagonowi. Do świątyni, gdzie trzy tysiące ludzi zebrało się na ucztę, ściągnięto nieszczęsnego Samsona, aby swoim widokiem bawił gapiów. Nikt nie zauważył, że więźniowi odrosły już włosy... Samson tymczasem stanął przy dwóch kolumnach, podtrzymujących dach świątyni i wezwawszy Bożej pomocy, obalił kolumny i zginął pod walącym się sklepieniem razem ze swymi wrogami.

Czytając opowieść o Samsonie przeczuwamy, że zawarte jest w niej jakieś ukryte i od dawna zapomniane przesłanie; z czasów tak dawnych, że już ci, którzy spisywali Biblię sami go nie rozumieli. Mocarny bohater, lew, pszczoły, miód, zagadki i siła zawarta we włosach - oto rebus, który musimy rozwiązać. Dodajmy jeszcze, że imię bohatera, nam znane jako Samson, po hebrajsku brzmi Szimszon, czyli 'słoneczny', od szemesz - słońce.

Młody Samson gołymi rękami zabija lwa. Czyn ten ma wszelkie cechy wojowniczej męskiej inicjacji. Przez tysiąclecia, wśród ludów całej kuli ziemskiej, istniały obyczaje, których sens polegał na tym, że dorosłym mężczyzną zostawało się dopiero po rytualnych próbach. Przejście przez próg dorosłości wymagało egzaminu z odwagi, zręczności i inteligencji. Młodzieniec podczas inicjacji stawał oko w oko ze śmiertelnym niebezpieczeństwem, po czym zostawał wprowadzony w święte tajemnice plemienia. U różnych ludów chłopcy byli wystawiani na głód, upał, zimno i samotność, wyprawiali się po głowy do wrogiej wioski lub potykali się z dzikimi zwierzętami. Jeszcze niedawno chłopak z afrykańskiego ludu Masajów zostawał mężczyzną-wojownikiem dopiero kiedy upolował lwa.

Samson zabija lwa. Po paru dniach wraca do trupa zwierzęcia i w jego paszczy znajduje gniazdo pszczół. Otóż w wierzeniach ludów znad Morza Śródziemnego te trzy istoty: lew, pszczoła i Słońce były ściśle powiązane, jakby przejawiała się w nich ta sama energia. Lew był wizerunkiem Słońca i słonecznych bogów w świecie zwierząt. Lwy widywano, jak chętnie grzeją się na skalistych wzgórzach w promieniach wschodzącego lub zachodzącego Słońca. Okrągła głowa lwa, otoczona złocistą grzywą, przypominała promienistą tarczę Słońca. Lwa uważano za króla zwierząt, tak jak królowie ludzcy byli żywą obecnością słonecznych bogów pomiędzy ludźmi. Związek między lwem a Słońcem przetrwał w astrologii, gdzie znak Lwa podlega władzy Słońca.

Z kolei pszczoła była słonecznym owadem, pośrednikiem między ziemią a niebem. Obserwowano, jak pszczoły pracują podczas słonecznego upału, a ich produkt - miód - wydawał się słoneczną substancją, słodką esencją Słońca.

W starożytności wierzono, że muchy lęgną się ze zwłok padłych zwierząt. Słoneczny owad - pszczoła - w myśl tych samych pojęć, wylęgał się z ciała słonecznego zwierza - lwa.

Scena kiedy Samson-"Słoneczny" wyciąga z lwiego trupa miód i oblizuje dłonie, wygląda jak komunia. W wierzeniach wielu ludów przewija się wątek nazwany przez etnografów totemizmem. Pewne plemiona lub rody wierzyły, że wywodzą się od zwierzęcych przodków - totemów. Ludzie z takiego rodu czuli się spokrewnieni ze swoim totemem, a więc (przykładowo) kangurem, foką czy jadalną gąsienicą. Wierzyli, że potrafią się z nim porozumieć. Znali tajemnice swojego świętego zwierzęcia i poprzez swe obrzędy czuwali nad nim. Spożywanie totemu było czynnością świętą, było łączeniem się z jego energią. Wydaje się więc, że Samson jedząc miód od pszczół mieszkających w lwie, łączy się ze swoim totemem-lwem, którego wcześniej rytualnie upolował, a poprzez niego z siłą nadrzędną, Słońcem.

Zszedłszy potem do miasta Timna, Samson zadaje jego mieszkańcom zagadkę, która jest w istocie opisem jego własnej inicjacyjnej przygody. Zagadki były nieodłączną częścią praktyk inicjacyjnych. Były testem na inteligencję; ci zaś, którzy znali rozwiązanie, stanowili grono wtajemniczonych.

Filistyni jednak, miast uznać wyższość Samsona zaczynają grać nie fair i przekupują kobietę, która wyłudza od bohatera prawidłową odpowiedź. Historia ze zdradziecką kobietą powtórzy się jeszcze raz i wtedy Dalila doprowadzi do oślepienie i śmierci Samsona. Heros, którego nie pokonał lew i który kpił sobie z wrogiego wojska, ulega przebiegłej kobiecie. Ten antyfeministyczny wątek legendy znowu kojarzy się z dawnymi tajnymi bractwami, męskimi klubami w obrębie plemion, których członkowie swoich tajemnic ściślej chronili przez własnymi żonami niż przed wrogimi sąsiadami. Pierwotne ludy zawsze dbały, aby między męska i żeńską połową ludności panowało energetyzujące napięcie; aby obie płci widziały w sobie nawzajem nosicieli tajemnicy i świętości.

Pozostają włosy. Logika magicznego myślenia wymagała, aby heros, w którym mieszka energia lwa i Słońca, nosił bujne włosy, jak lew grzywę i Słońce promienie. Pozbawiony włosów, przestawał być sobą i tracił swą moc. Że moc mieszka we włosach, to pogląd powszechny wśród szamanów. Do dziś magowie spośród Indian i ludów Syberii hodują długie włosy, które są mieszkaniem dla całych rojów ich opiekuńczych duchów.




  < poprzedni    1    2    3    (4)    5    6    7    8    9    10    11    12    13    dalszy >  

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)