zdjęcie Autora

03 października 1999

Wojciech Jóźwiak

e-tom: Biblia szamanów. Archaiczne wątki w Starym Testamencie

Mandala Ezechiela

Kategoria: Mitologie

  < poprzedni    1    2    3    4    5    6    7    (8)    9    10    11    12    13    dalszy >  

Zgasła świetność Izraela. Babiloński król Nabukadnezar najechał resztki potężnego kiedyś państwa, zdobył i zburzył Jeruzalem, wziął do niewoli ostatniego króla żydowskiego, Jojachina; wielką świątynię, wzniesioną niegdyś przez Salomona, zburzył i spalił, a lud Izraela wysiedlił 4 nad Eufrat. Czyżby nie było już żadnej nadziei? Czy Bóg, który kiedyś obiecywał Abrahamowi, Jakubowi, Mojżeszowi opiekę nad ich potomkami, doszczętnie już swój lud opuścił? W tamtej epoce, kiedy każde państwo i każde plemię miało swoich bogów-patronów, naród opuszczony przez swego boga nie miał już żadnych szans na przeżycie pośród drapieżnych sąsiadów. Spróbujmy sobie wyobrazić, jak czuli się Żydzi, pognani w niewolę do Babilonu. Opuszczeni, oszukani. Czyżby już nie było dla nich miejsca na ziemi?

Zabrakło królów; kapłani ze świątyni Salomona, jeśli przeżyli, byli już zbędni i bez zajęcia. Pięć lat po tej katastrofie, w Babilonie nad rzeką Kebar, jeden z takich bezrobotnych kapłanów imieniem Ezechiel miał widzenie, które odmieniło zarówno jego życie, jak i dalsze dzieje narodu izraelskiego. Objawił mu się Bóg, oznajmiając, że dotychczasowe klęski były karą, jaką Sam zesłał na naród Żydów, aby ukarać go za odstępstwa od prawdziwej wiary i dać mu szansę odbudować, od zera, religię Mojżesza, państwo Dawida i świątynię Salomona.

To, co zobaczył Ezechiel, jest jednym z najdziwniejszych i najtrudniejszych do zrozumienia fragmentów w Biblii. Opis rydwanu Boga, wspartego na "czterech żywych istotach" pokusił nawet Daenikena i jego zwolennika Blumricha do ogłoszenia rewelacji, iż był to... pojazd kosmitów! Ale nie wierzmy Daenikenowi: jeżeli to byli przybysze z kosmosu, to dlaczego przekazali Ezechielowi tak żarliwą krytykę postępowania Izraelitów? I niby skąd znali się na szczegółach wyposażenia świątyni jerozolimskiej?

Czworoskrzydłe geniusze... Czworoskrzydłe geniusze i demony (pośrodku słynny Pazuzu), wyobrażane przez mieszkańców Mezopotamii, były zapewne wzorem dla czworoskrzydłych "żywych istot" widzianych przez Ezechiela.

Widzenie Ezechiela było dziwne, ale składało się na obraz, który był zrozumiały dla ówczesnych Żydów, którzy przecież przyjęli jego opowieść jako dowód na spotkanie z Bogiem, ich Bogiem - a nie jakimś pomniejszym pustynnym demonem. A więc, przypomnijmy sobie, cóż takiego ujrzał Ezechiel...

I spojrzałem, a oto gwałtowny wiatr powiał z północy i pojawił się wielki obłok, płomienny ogień i blask dokoła niego, a z jego środka spośród ognia lśniło coś jakby błysk polerowanego kruszcu. (Ez. 1, 4) Wewnątrz blasku ujrzał Ezechiel coś, co uznał za "cztery żywe istoty". Były podobne do człowieka, lecz każda z nich miała cztery twarze i czworo skrzydeł. Twarze każdej istoty były takie same: z przodu była to twarz człowieka, z prawej strony twarz lwa, z lewej - byka, z tyłu zaś widać było oblicze orła. Z ich czworga skrzydeł dwa okrywały ciało każdej postaci, dwa zaś wznosiły się ku górze i stykały razem. Pod skrzydłami miały ramiona, a ich twarze, gdy cały ów pojazd sunął naprzód, nie zerkały na boki. Nogi miały proste, a stopy podobne do kopyt lśniących jak brąz. Na ziemi Ezechiel ujrzał cztery koła, po jednym obok każdej z istot. Koła posuwały się, lecz nie obracały; wyglądały jakby to było "koło w kole", a kiedy pojazd sunął, każde z kół mimo to posuwało się w swoim własnym kierunku. Obręcze kół pełne były oczu. Cały ów niepojęty rydwan mógł zarówno poruszać się po ziemi, jak i wznosić w powietrze. Czytając ten fragment Księgi Ezechiela ma się wrażenie, iż prorok z trudem dobierał słowa, aby opisać coś, co w żaden sposób nie dawało się wyrazić...

Pomiędzy czterema istotami jarzył się ogień, blask, który z trudem znosiło ludzkie oko; a ze środka tej jasności strzelały błyskawice. Skrzydła istot wydawały przy tym szum, jak szum wielkich wód, jak hałas tłumu, jak wrzawa wojska. (Ez. 1, 24) Nie koniec na tym: nad czterema cherubami (tak przyjęło się nazywać owe skrzydlate istoty) spoczywało tęczowe lub kryształowe sklepienie, a ponad nim wnosił się tron z szafiru, na którym Ezechiel ujrzał świetlisto-płomienistą postać o ludzkich kształtach. Uznawszy, że nie może to być nikt, tylko sam Bóg, Ezechiel padł na twarz...

Opisana za Biblią wizja Bożego tronu to tylko początek Księgi Ezechiela, jednej z najdłuższych i najtreściwszych w Starym Testamencie. Zaczynał się nowy i trudny okres w życiu Narodu Wybranego, i Jahwe poprzez Ezechiela musiał udzielić mu nowych pouczeń, które składają się na treść owej księgi.

Nas interesuje jednak samo Widzenie. Wypada żałować, że obraz Boga, siedzącego na tronie ponad głowami i skrzydłami czterech cherubów i wiezionego przez cztery podwójne koła, tak rzadko był przedstawiany przez malarzy. Uczniowie Ezechiela spisali słowa jego opowieści; czytając ją odnosimy jednak wrażenie, że najpotężniejszy przekaz był nie słownego lecz plastycznego, wizualnego rodzaju.

Najmniej w tym obrazie dziwi ognista natura Boga, jako że również wcześniej Jahwe ukazywał się pod postacią ognia: jako unosząca się w powietrzu pochodnia - Abrahamowi, jako płonący krzew pustynny i jako słup ognia - Mojżeszowi; oraz jako ogień spadający z nieba - Elizeuszowi. Warto w tym miejscu zauważyć, iż sąsiedzi i sprzymierzeńcy Żydów, Persowie, którzy ich w końcu wyratowali z niewoli w Babilonie, swojego Najwyższego Boga imieniem Ahuramazda czcili właśnie pod widzialną postacią ognia, który wiecznie podtrzymywali w Jego świątyniach.

Skąd się wywodzi i co symbolizuje obraz czworolicych cherubów? Tym samym słowem Biblia nazywa posągi, którymi Mojżesz ozdobił przenośną siedzibę Boga, czyli Arkę Przymierza. Podobne posągi skrzydlatych strażników stały u wejścia do świątyń w Babilonie i Asyrii. W Mezopotamii były to skrzydlate lwy, smoki, byki, często z ludzkimi twarzami. Cheruby na Arce Przymierza miały zapewne postać skrzydlatych ludzi - jak nasze anioły. Owe cheruby były wyjątkiem wśród kultowych przedmiotów żydowskich, gdyż, jak pamiętamy, w Izraelu obowiązywał surowy zakaz sporządzania jakichkolwiek wizerunków zwierząt, ludzi i podobnych do nich istot. W rydwanie Ezechiela cheruby też mają postać skrzydlatych ludzi, wyglądających jakby odlane z brązu.

Najważniejszą ich cechą jest jednakże ich czworolicość. Cheruby są cztery, każdy ma cztery skrzydła i czterema twarzami patrzy na świat. Nam, Słowianom, bliskie są takie wyobrażenia, jako że nasi przedchrześcijańscy przodkowie oddawali cześć takim właśnie czworolicym bóstwom, zwanym "Światowidami".5 Tego typu postacią był też rzymski bóg Janus, który miał dwie twarze, patrzące naprzód i wstecz. Oczywiście czworolicość jest oznaką wszechwiedzy, a raczej wszechwidzenia, ogarniania jednym spojrzeniem całego widnokręgu. Ale cztery twarze są jednocześnie oznaką tego, że kolisty widnokrąg został podzielony na cztery kierunki, cztery strony świata.

Cztery kierunki i podział przestrzeni na czworo wydaje się nam czymś zwyczajnym i banalnym. Żyjemy przecież w świecie, w którym jest aż za wiele narożników i kątów prostych; i oswojeni jesteśmy z mapami, które dzielą świat prostokątną siatką geograficzną. Ale dla ludzi żyjących u początków cywilizacji, więc także dla dawnych Semitów, umiejętność wyróżniania czterech kierunków przestrzeni w terenie była sprawą najwyższej wagi. Świat wydawał się zrazu chaosem równin, wzgórz, wąwozów. Ten, kto umiał w tej plątaninie wyróżnić wschód, południe, zachód i północ, miał poczucie panowania nad chaosem przestrzeni; miał poczucie, że wrogi świat przemienia się w przyjazny mu dom - albo wręcz w Dom Boga.

Zauważmy też, że rydwan Boga, który zobaczył Ezechiel, jest mandalą, czyli obrazem Całości Świata. Cztery czworolice cheruby symbolizują ziemię, która - jako rozpięta na czterech kierunkach - musi być czworoboczna. Ich skrzydła wskazują na żywioł powietrza. Kryształowa, okrągła kopuła ponad nimi jest obrazem nieba. Podobny symboliczny obraz świata widzieli dawni Chińczycy w postaci żółwia: cztery łapy tego zwierzęcia kojarzyły im się z ziemią, sklepiona skorupa przypominała kopułę niebios. Dlatego skorup żółwi używali do wróżenia. Klasyczne mandale używane jako wzór do medytacji w Indiach i w Tybecie mają postać koła wpisanego w kwadrat: koło to niebo, kwadrat - ziemia. Jeden z twórców psychoanalizy, Carl Gustaw Jung odkrył, że obraz ten jest wrodzony ludzkiemu umysłowi i bywa rysowany nawet przez osoby, które nigdy się czegoś podobnego nie uczyły.

Znaczące są też zwierzęta, które użyczyły twarzy cherubom. Lew i byk są typowymi kultowymi zwierzętami na całym Bliskim Wschodzie. Byk był najpotężniejszym z zwierząt, które hodował człowiek; które było w jego mocy (chociaż mogło się mu wymknąć). Hodowcy bydła byli zakochani w swoich potężnych bykach 6 - i znakomicie ich uczucia rozumiemy! Lew z kolei był najpotężniejszym spośród zwierząt dzikich i drapieżnych; także jedynym, którego mógł się obawiać byk. Lew był odwiecznym symbolem Słońca, byk zaś, ze swoimi półksiężycowymi rogami, był pojmowany jako symbol Księżyca. Razem tworzyły parę dopełniających się przeciwieństw, które są tak pomocne w zrozumieniu Porządku, jaki panuje pod niebem! Lwy, dodajmy tu na marginesie, w czasach Biblii i jeszcze długo potemżyły w znacznej liczbie w Palestynie, w Syrii, w Egipcie. Człowiek wytępił je dopiero niedawno, kiedy uzbroił się w broń palną.

Miano Byka i Lwa nosiły też dwa majestatyczne gwiazdozbiory leżące na rocznej drodze Słońca przez niebo. W tamtych odległych czasach 7 Słońce wchodziło do Lwa, kiedy rozpoczynało się lato, a do Byka wcześniej, z początkiem wiosny. Ślady tego porządku przetrwały do dziś w astrologii. Orzeł, kolejne zwierzę z wizji Ezechiela, to inna nazwa gwiazdozbioru dziś zwanego Skorpionem; wejście tam Słońca było początkiem jesieni. Zima zaś związana była z gwiazdozbiorem Wodnika, który w tamtej epoce, podobnie jak i dziś, bywał wyobrażany jako postać ludzka. Stąd ludzka czwarta twarz cherubów.8

Cztery twarze cherubów są więc obrazem czterech tak zwanych punktów kardynalnych nieba; symbolizują zatem całość i pełnię nie tylko Ziemi, ale i Nieba. A ponieważ każde ze zwierząt (plus człowiek-Wodnik czwarty) oznacza jedną z czterech pór roku, to cztery twarze symbolizują również całość i pełnię Czasu, jego cyklicznych przemian.

I właśnie o zaznaczenie owej całości i pełni chodziło w wizji, w jakiej Jahwe ukazał się Ezechielowi. I właśnie owa pełnia była dowodem dla wiernych, którzy słuchali opowieści Ezechiela, że to nie jakiś pustynny demon go zwodził, ale że ujrzał Chwałę Pana we własnej osobie.

Bóg podróżował czworobocznym rydwanem. Również przyszła świątynia, której plany objawił Ezechielowi miała zostać wzniesiona na planie kwadratu zorientowanego według czterech stron świata. (I dziś, kiedy budujemy domy, zwykle dbamy, by ich ściany były równoległe do czterech kierunków!) Ale, jak to zawsze dzieje się z czwórką, jeden jej element był wyróżniony i odmienny od innych. Oto jedna spośród czterech bram świątyni - wschodnia - miała być stale zamknięta, gdyż właśnie ze wschodu miał przybyć do niej Jahwe na swoim cherubowym rydwanie i zamieszkać w jej wnętrzu na zawsze. A na pamiątkę tego wydarzenia spod wschodniej bramy świątyni (jak powiada w dalszym ciągu Księga Ezechiela) miał wytrysnąć strumień czystej i uzdrawiającej wody i wzbierając z każdą milą popłynąć na wschód, by użyźnić pustynię.

Praktyka symbolicznego zaznaczania Czterech Kierunków, oddawania im czci i łączenia z nimi magicznych zwierząt i innych symboli, jest rozpowszechniona w wielu rejonach świata. Wspomnę tu tylko dla porządku o Indianach z ludu Lakota, u których świętym zwierzęciem kierunku wschodniego jest Orzeł, kierunku południowego - psotny Kojot, zachodu - Niedźwiedź (lub Kruk), Północy zaś - Biała Krowa Bizona. Kierunkom tym odpowiadają też cztery kolory: żółty, czerwony, czarny i biały; a także poranek, południe, wieczór i noc; wiosna, lato, jesień i zima, oraz początek, dojrzałość, schyłek i mądrość. Kiedy sam brałem udział w pewnych obrzędach rodem z dawnych prerii Ameryki, miałem wrażenie, że byłem niedaleko wizji Ezechiela. I dwa spośród zwierząt mocy, patronujących czterem kierunkom, były te same lub prawie te same: chodzi o Orła i Byka-Bizona.

Przypisy

4. Wspomniane wydarzenia miały miejsce w roku 597 pne. Wówczas to władca imperium nowobabilońskiego, Nabukadnezar (imię to bywa pisane też Nabuchodonozor) zdobył Jerozolimę, wziął do niewoli króla judzkiego Jojachina a wraz z nimi uprowadził do Babilonu kilka tysięcy ludzi spośród żydowskiej elity. Wśród wysiedlonych był Ezechiel. Nie był to jednak koniec tragedii Jerozolimy. Nabukadnezar ustanowił w Jerozolimie marionetkowego władcę Sedekiasza. Gdy ten zaczął być nieposłuszny - 11 lat później, w roku 586 pne. - babiloński wódz Jerozolimę zburzył, spalił świątynię, dokonał rzezi mieszkańców, a ocalałą ludność żydowską wysiedlił nad Eufrat. Zdarzenia te są wspomniane w dalszej części Księgi Ezechiela, gdyż opisane w niej objawienia prorok otrzymywał od Jahwe na przestrzeni ponad dwudziestu lat.

5. Imię Światowid w istocie wzięło się z błędnego odczytania zapisanego w niemieckich kronikach imienia Zuanthevit = Świętowit - gdyż tak nazywało się jedno z bóstw czczonych przez Słowian z zachodniego Pomorza. Imię Światowid rozumiemy jako: "ten, który widzi świat"; natomiast Świętowit znaczyło: "święty, potężny". Imię Światowid przylgnęło do kamiennego posągu-słupa o czterech twarzach, który wydobyty z rzeki Zbrucz na Podolu, przechowywany jest w Muzeum Archeologicznym w Krakowie. Bardzo prawdopodobne, że jest to wyobrażenie czwórcy słowiańskich bogów, z których naczelnym był Perun.

6. Zanim w Izraelu upowszechnił się zakaz sporządzania posągów Boga, Jahwe bywał czczony pod postacią byka. Ślady tego kultu wspomina Biblia mówiąc uszczypliwie o posągach "złotego cielca". Aby uczynić zadość kojarzeniu Boga z bykiem, Salomon w swojej świątyni umieścił kadzie oparte na posągach byków z brązu.

7. Dziś Słońce na początku lata jest w Bliźniętach; 2000 lat temu lato zaczynało się od wejścia Słońca do Raka. To przesuwanie się gwiazdozbiorów względem położenia Słońca w różnych porach roku jest skutkiem precesji osi obrotu Ziemi. Cały cykl precesji liczy około 26 tysięcy lat.

8. Nieco psuje ten klarowny obraz kolejność twarzy, inna niż niebieskich gwiazdozbiorów. Południowa twarz cheruba była człowiecza, czyli zimowy znak Wodnika był skierowany ku południowi. Lew ("z prawej strony") patrzył więc na wschód, Byk ("z lewej") patrzył na zachód, a Skorpion-Orzeł ("z tyłu") na północ. Jednak gdy gwiazdozbiór Wodnika widoczny jest na południu, to Skorpion jest na zachodzie, Lew (niewidoczny) na północy i Byk na wschodzie.




  < poprzedni    1    2    3    4    5    6    7    (8)    9    10    11    12    13    dalszy >  

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)