zdjęcie Autora

03 października 1999

Wojciech Jóźwiak

e-tom: Biblia szamanów. Archaiczne wątki w Starym Testamencie

Jahwe, Bóg Ognia

Kategoria: Mitologie

  < poprzedni    1    2    3    4    5    6    7    8    9    10    (11)    12    13    dalszy >  

Bóg w religii żydowskiej nie ma ludzkiej postaci, w jakiej lubili sobie wyobrażać swoich bogów Grecy, nie ma tym bardziej postaci zwierzęcej ani ludzko-zwierzęcej, pod jaką czcili swoje bóstwa Egipcjanie, a niekiedy także mieszkańcy Mezopotamii lub Hindusi. Bóg Żydów przemawiał do swych proroków jako Głos, ukazywał im widzenia; a ci nieliczni, którzy, jak Ezechiel, dostąpili do oglądania go, w istocie widzieli tylko otaczających go aniołów i towarzyszące mu nieziemskie zjawiska - On sam pozostawał blaskiem, przy którym ślepły ludzkie oczy. W Dziesięciu Przykazaniach, które Mojżesz otrzymał odeń na Synaju, zostało wyraźnie nakazane Żydom, aby powstrzymali się od sporządzania wizerunków swojego Boga: Nie będziesz miał innych bogów obok mnie. Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek (...) Nie będziesz im się kłaniał i nie będziesz im służył (...) (II Księga Mojżeszowa, 20, 3-5). We fragmencie tym zakłada się, że wszelkie naoczne, rzeźbione podobizny, a zapewne i malowane, są automatycznie wizerunkami obcych bogów, których Żydom nie wolno stawiać obok ich Boga. Jahwe życzył sobie pozostać bez widzialnej postaci.

Jednakże w Biblii znaleźć można mnóstwo fragmentów świadczących o tym, że Przedwieczny ukazywał się swoim wyznawcom i prorokom, a ci widzieli go; i wydaje się, że najchętniej Jahwe przybierał wtedy postać ognia. Czy to wystarczy, by określić Go mianem Boga Ognia? Na pewno nie. Ani Mojżesz, ani późniejsi prorocy, nie zgodziliby się na to, aby stwórcę całego świata uznać za szczególnego patrona jednego tylko żywiołu. Wydałoby im się to z pewnością jakimś niedopuszczalnym ograniczeniem Jego potęgi. Ale dziś wiemy, że Żydzi, zanim stali się wyznawcami Jedynego Boga, przeszli długą drogą i ich religijne wyobrażenia zmieniały się. Kiedy czytamy Biblię, co raz znajdujemy ślady dawniejszych wierzeń, całe ich warstwy, niby kolejne pokłady zabytków wykopywanych przez archeologów.

Odczytując te ślady możemy przypuszczać, że Jahwe, zanim stał się dla swych wyznawców bogiem naczelnym, potem zaś jedynym, był zrazu istotą pełną mocy, ale ściśle związaną z przejawami żywiołu ognia: płomieniem i światłem, także burzą, a może również z wybuchami wulkanów. Semiccy koczownicy z Bliskiego Wschodu, spośród których wyodrębnili się Izraelici, przyjęli wiele wpływów od ludów indoeuropejskich, którzy również pierwotnie byli wędrownymi pasterzami, hodowcami owiec, bydła i koni, a także mistrzami walki orężem z brązu na szybkich rydwanach. Na ziemie Syrii i Palestyny, aż po Egipt, docierali Hetyci, lud indoeuropejski, który czcił Boga Ognia i Burzy, znanego pod wieloma imionami, z których Teszub jest najbardziej znanym. Później, za czasów legendarnego Samsona, najechali Ziemię Świętą Filistyni, krewni Greków i jak oni, Indoeuropejczycy. Wreszcie w czasach, kiedy Żydów pognano w niewolę do Babilonu, zza gór na wschodzie wynurzył się inny potężny indoeuropejski lud - Persowie, których wyobraźnią zawładnął prorok Zaratusztra i głoszony przezeń Bóg Ahura Mazda, bóg światła, czczony pod widzialną postacią wiecznie płonących ogni: Baga Wazyrka Ahuramazda...17 Persowie przyjęli Żydów jak swoich: najwyraźniej słysząc o Jahwe uznali, że pod tym imieniem kryje się Istota nie różna od ich świetlistego bóstwa. Inaczej nie uwolniliby Żydów z babilońskiej niewoli. Pomijając inne względy, zorganizowanie ich powrotu do Jerozolimy było kosztowne i obciążało skarb perskich królów... 18

Znajdźmy więc w Biblii fragmenty świadczące o ognistej naturze Jehowy.

Dawno świat już został stworzony, minęły czasy praojca Adama, odszedł w mrok historii potop, z którego uratował się Noe - gdy do Kanaanu przywędrował Abraham. Abraham zawiera z Jahwe szereg przymierzy, a najważniejsze ma miejsce gdzieś pod Sodomą, z której królem stoczył właśnie zwycięską bitwę. Jahwe nakazuje Patriarsze zabić zwierzęta na ofiarę, a z ich rozciętych polówek uczynić jakby krwawą ulicę, po której Abraham, przechodząc, wezwie na swą głowę podobny los, gdyby miał przysięgi nie dotrzymać. Abraham obiecywał Bogu wierność, Jahwe jemu - ziemię i wspieranie swą opiekuńczą mocą. Abraham zwierzęta ...rozciął pośrodku i położył jedną ćwierć naprzeciw drugiej, ptaków zaś nie ćwiartował. I spadł sęp na ścierwo, ale go Abram przepłoszył. Miało się zaś ku zachodowi, sen zmorzył Abrama (...) Słońce zaszło, mrok nastał, aż oto - popatrz! - dym jak z pieca i płomienna żagiew zaczęła się przesuwać między częściami mięsiwa. Dnia tego zawarł Bóg przymierze z Abramem... (I Ks. Mojż. 15, 9-18)

Rytuał składania przysiąg na połowy rozrąbanego zwierzęcia był szeroko znany na Stepach Azji - w historii władcy Mongołów, Czyngiz Chana, czytamy o bardzo podobnych obrzędach. Tu jednak drugą stroną przymierza jest Bóg: pod postacią płonącej i dymiącej pochodni, która unosiła się w powietrzu.

W dalszej części Księgi Rodzaju czytamy, jak Bóg wygubia miasto Sodomę przy pomocy ognia - ale że wcześniej, z okazji potopu, zadarzało mu się już ludzkość wytracać wodą, więc tego przypadku nie należy uważać za dowód jego ognistej natury.

Wiele danych wskazuje na to, że właściwym twórcą religii żydowskiej był Mojżesz i że to on właśnie wskazał współplemieńcom Jahwe jako ich właściwego boga. Dopiero po objawieniach, jakie miały miejsce za Mojżesza, Żydzi doszli do wniosku, że tego samego boga czcili również ich dawniejsi praojcowie, wśród nich Noe, Abraham i Jakub. A jak wyglądało pierwsze spotkanie Mojżesza z Bogiem? Przyszły wódz Żydów zaczynał swą karierę jako wygnaniec z Egiptu, żyjący na pustyni:

Gdy Mojżesz pasał trzodę teścia swego Jetry, kapłana Midianitów, pognał raz trzodę poza pustynię i przybył do góry Bożej, do Horebu. Wtem ukazał mu się anioł Pański w płomieniu ognia ze środka krzewu; i spojrzał [Mojżesz], a oto krzew płonął ogniem, jednakże krzew nie spłonął. Wtedy rzekł Mojżesz: Podejdę, aby zobaczyć to wielkie zjawisko (..) Gdy Pan widział, że podchodzi, aby zobaczyć, zawołał nań Bóg spośród krzewu i rzekł: Mojżeszu! Mojżeszu! A on odpowiedział: Oto jestem! Wtedy rzekł [Bóg]: Nie zbliżaj się tu! Zdejm z nóg sandały swoje, bo miejsce, na którym stoisz, jest ziemia świętą. (...) Wtedy zakrył Mojżesz oblicze swoje, bał się bowiem patrzyć na Boga. (II Ks. Mojż. 3.1-6)

Mojżesz dostaje wtedy polecenie, by wyprowadził swój lud z egipskiej niewoli. Jahwe przekazuje także prorokowi kilka magicznych darów, które przydadzą mu się w pertraktacjach z Egipcjanami: uczy go zamieniać laskę w węża (co wraz z innymi wzmiankami w Biblii jest dla nas poszlaką, iż pierwotnie Jahwe miał wiele wspólnego nie tylko z ogniem ale i z wężem); uczy leczyć trąd, ale i porażać tą chorobą; uczy wreszcie zamieniać wodę w krew. Jednej tylko rzeczy, o jaką go Mojżesz prosił, Bóg mu odmówił: daru wymowy, jako że Mojżesz jąkał się - przypadłość dla wodza i polityka wielce niedogodna. Tu jednakże Bóg wolał, aby Mojżesz radził sobie bez żadnych cudów.

Zauważmy jeszcze, że w przytoczonym fragmencie raz jest mowa, że to Bóg sam zasiadał w płonącym krzewie, a raz, że tylko Jego anioł. Można się domyślać, że wzmianki o aniołach, czyli "wysłannikach", zostały dodane później. Podobnie raz jest mowa o aniele, raz o samym Jahwe w relacji z wyjścia Żydów z Egiptu:

I wyruszyli z Sukkot, i rozłożyli się obozem w Etam, na skraju pustyni. A Pan szedł przed nimi w dzień w słupie obłoku, a w nocy w słupie ognia, aby im świecić, żeby mogli iść dniem i nocą. (jw. 13.21-22). Trudno dobitniej wyrazić ideę, iż Jehowa był najzupełniej materialnie opiekunem Izraelitów, służąc im w dzień jako przewodnik po pustyni, w nocy za źródło światła. I Biblia nie pozostawia wątpliwości, że Bóg w tej roli występował pod postacią ognia. (A za dnia - dymu.)

Ognisty Bóg wielokrotnie w następnych dniach wspiera swój lud; tak jest przy słynnym przejściu Żydów przez morze, rozegnane na tę okazję przez sprowadzony przezeń wiatr. A anioł Boży, który kroczył przed obozem Izraela, przesunął się i szedł za nimi. I ruszył słup obłoku sprzed oblicza ich i stanął za nimi, tak iż wsunął się między obóz Egipcjan i obóz Izraela. Z jednej strony obłok był ciemnością, z drugiej zaś strony rozświetlał noc. I nie zbliżyli się przez całą noc jedni do drugich. Po czym rano Żydzi przeszli po dnie suchą stopą, zaś na Egipcjan obruszyły się spiętrzone chwilowo wody. A nad ranem spojrzał Pan na wojsko Egipcjan ze słupa ognia i obłoku i wzniecił popłoch w wojsku egipskim. (jw. 14.19-24) Wyobrażano więc sobie, że Jahwe w swej ognistej postaci nie tylko płoszył konie Egipcjan, ale i stanął pomiędzy nimi a Izraelem w charakterze - dosłownie - zasłony dymnej!

I wreszcie przychodzi ów przeuroczysty moment, kiedy Mojżesz przychodzi do Pana, aby odnowić z Nim Przymierze. Zostaje wezwany na górę Synaj, którą Bóg ogłasza za świętą, czyli naładowaną mocą, tak iż każdy, kto się dotknie góry, zginie. (jw. 19.12) Mojżesz każe się ludowi przebrać w nowe szaty i przez trzy dni "nie dotykać kobiet". A wtedy... Trzeciego dnia, z nastaniem poranku, pojawiły się grzmoty i błyskawice, i gęsty obłok nad górą, i donośny głos trąby (...) A góra Synaj cala dymiła, gdyż Pan zstąpił na nią w ogniu. Jej dym unosił się jak dym z pieca, a cała góra trzęsła się bardzo. Na tej skąpanej w ogniu (czyżby wulkanicznej?) górze Bóg wręczył Mojżeszowi tablice Dziesięciu Przykazań.

Tu warto zauważyć, że opowieść o wstąpieniu Mojżesza na Górę Synaj rozpoczynana jest kilkakrotnie w różnych odmianach, tak jakby spisujący Pismo Święte słuchali nie jednego człowieka, lecz całego tłumu, z którego każdy chce się przepchnąć z własną wersją wydarzeń. Tak więc w jednych fragmentach mowa jest o tym, że jeden Mojżesz oglądał Boga (a i to nie ma pewności, gdyż skrywały ich chmury), w innym zaś miejscu Pismo stwierdza, iż Wstąpił Mojżesz i Aaron, Nadab i Ahibu, oraz siedemdziesięciu starszych Izraela na górę. I ujrzeli Boga Izraela, a pod jego stopami jakby twór z płyt szafirowych, błękitny jak samo niebo. (jw. 24.9-10) I jeszcze autor tego fragmentu się zastrzega przed wątpiącymi w jego słowa, że owi mężowie wrócili sprzed oblicza Pana żywi i bez krzywdy. Niewiarygodne - choć sama ta błękitna mandala, która jakoby otaczała Boga, godna jest najwyższej uwagi badaczy. Najwidoczniej była wśród Żydów "szkoła" uważająca, że Bóg bardziej jest podobny do Kamienia niż do Ognia, i że Błękit bardziej mu przystoi aniżeli Czerwień.

Jednak kilka zdań później mowa jest znów wyraźnie o tym, że Mojżesz sam (ewentualnie z jednym sługą) udał się na bożą Górę, a starszyznę odprawił. A wówczas: ...Zamieszkała chwała 19 Pana na górze Synaj (...) A chwała Pana wyglądała w oczach synów izraelskich jak ogień trawiący na szczycie góry. (jw. 24.16-17)

Po zejściu z Góry Mojżesz buduje Przybytek, czyli ceremonialną skrzynię, w której zamieszkuje Bóg, i znowu ognista natura Jahwe staje się widoczna:

A w dniu, kiedy wzniesiono przybytek, obłok zakrył przybytek nad Namiotem Świadectwa. Od wieczora zaś aż do rana wyglądał on jak blask ognia nad przybytkiem. Tak było stale: obłok okrywał go w dzień, w nocy zaś blask ognia. (IV Ks. Mojż. 9.15-16) Znajdujemy też w Biblii przepis, że na ołtarzach ofiarnych ogień - podobnie jak w świątyniach Ahuramazdy - ma płonąć nieustannie: Ogień będzie stale płonął na ołtarzu i nie wygaśnie. (II Ks. Mojż. 6.12-13)

Przytoczone cytaty dostatecznie jasno świadczą, iż pierwsi wyznawcy Jahwe, towarzysze Mojżesza, postrzegali obecność swego Boga i jego energię jako ogień; albo też ogień ze wszystkich żywiołów wydawał im się najbardziej godny tego, aby na ziemi przybliżać zmysłom widok Boga. Co dowodzi pierwotnego pokrewieństwa Jehowy z ogniem.

Przypisy

17. "Baga Wazyrka Ahuramazda" - początek inskrypcji króla Persów Kserksesa z Persepolis; "Bóg Wielki Ahuramazda".

18. Bogowie ucieleśnieni w burzy byli czczeni także przez Sumerów i Semitów z Mezopotamii i ich kult był rodzimy, nie przyniesiony przez późniejszych przybyszów indoeuropejskich.

19. Chwała Pana: Koncepcję "chwały" Boga, jako czegoś odrębnego od jego właściwej osoby, przejęli Żydzi, jak wiele innych elementów swojej religii, od Persów. Po staroirańsku słowo na boską chwałę brzmi chvarena - przypadkowa (a może nieprzypadkowa?) zbieżność brzmienia z polskim.




  < poprzedni    1    2    3    4    5    6    7    8    9    10    (11)    12    13    dalszy >  

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)