Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

03 października 1999

Wojciech Jóźwiak

e-tom: Biblia szamanów. Archaiczne wątki w Starym Testamencie

Klątwa nad Wieżą Babel

Kategoria: Mitologie

  < poprzedni    1    2    3    4    5    6    (7)    8    9    10    11    12    13    dalszy >  

dopisane jesienią 2000

Wnukowie Noego postanowili zbudować wieżę sięgającą nieba. Jahwe, zaniepokojony tym, że kiedy im się to uda, to już nic nie będzie dla nich niemożliwe (Ks. Rodzaju, XI.6) pokarał ich pomieszaniem języków.

Była to trzecia z wielkich kar, które Stwórca zasłał na ludzkość: pierwszą było wygnanie Prarodziców z raju, drugą potop, z którego uratował się tylko Noe z rodziną. Ciekawe, że ową klęskę pomieszania języków Dobry Bóg zesłał wkrótce potem, kiedy po Potopie zapowiedział, że już więcej nie będzie ludzi dręczyć. Czyżby nie dotrzymał słowa? Dosłownie Jego słowa rozumiejąc - dotrzymał, bowiem Noemu obiecał tylko nie karać ludzkości drugim potopem; o innych ewentualnych plagach zaś dyplomatycznie nie wspomniał. Dla porządku przypomnijmy jeszcze jedną małą karę, która miała nastąpić jeszcze później. Małą - bo dotyczyła tylko jednej doliny, a nie całego świata. Chodzi o spalenie ogniem niebieskim Gomory i Sodomy.

Jakie przesłanie niesie opowieść o wieży Babel i czy jest w niej coś aktualnego do dzisiaj? Nie będziemy tu wdawać się w rozważania, iż była to boska kara za ludzką pychę, że to niby po tej wieży chciano szturmować niebo materialistycznie, technicznymi środkami. Nie uwierzymy też dosłownemu tekstowi Biblii, gdzie stoi napisane, że Bóg Jehowa przestraszył się ludzi: że skoro udaje im się wznieść taką wieżę, to "nic nie będzie dla nich niemożliwe", czyli oto powstanie konkurencja dla boskiej Wszechmocy.

Nie będziemy też śladem Zenona Kosidowskiego zauważać, że najwyraźniej prawzorem Wieży Babel były babilońskie zikkuraty, "wieże bogów", budowane tak samo jak Wieża Babel z cegieł spajanych smołą. Zaś akadyjska nazwa Babilonu, bab-ilu, co się wykłada "brama boga", dziwnie w uszach Hebrajczyków przypominała ich własne słowo balal, czyli "mieszać", co Artur Sandauer zgrabnie tłumaczy na polski podobnym brzmieniem słowa "bełtać"; więc mogła w ich umysłach powstać fantazja, iż Babilon to w istocie miasto pomieszanych języków, co zresztą było prawdą w przypadku tej kosmopolitycznej metropolii. Dodajmy jeszcze, że akadyjski język Babilonu, pokrewny hebrajskiemu, śmieszył zapewne Żydów tak jak czeski śmieszy Polaków i odwrotnie.

Nas interesuje ewentualny żywy przekaz, jaki mógł być zawarty w tej opowieści; ten przekaz, który sprawił, że ta naiwna historyjka znalazła się w Świętych Księgach Narodu Żydowskiego, a i dziś zalicza się do najbardziej w świecie znanych opowieści biblijnych, znanych także tym, którzy Biblii nigdy nie czytali. (Zauważmy też, że powiedzenia "Wieża Babel" i "pomieszanie języków" należą do zestawu utartych zwrotów językowych o biblijnym pochodzeniu, podobnie jak "ziemia obiecana", "Sodoma i Gomora" albo "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie".)

Możemy bowiem założyć, że mity - a historia Wieży Babel jest mitem w całej okazałości - przemawiają bezpośrednio do podświadomości, do tego twórczego, ale kapryśnego innego umysłu, który w nas siedzi obok naszego własnego codziennego poczciwego rozsądku; a bez wsparcia którego ów nasz rozsądek ma krótkie nogi niby kłamstwo. Mity, co więcej, informują nieświadomy umysł, a więc nadają mu formę, urabiają go, wdrukowują weń treści, reakcje i zachowania. Więc być może wplecenie Wieży Babel w nie związany z tematem wywód Genesis - bo fragment ten przerywa genealogię potomków Noego - było nie dość że celowym, to i chytrym zabiegiem redaktorów Biblii? Albo ich Nieświadomości, doda ktoś, kto będzie chciał ich usprawiedliwić.

Są w świecie cztery rodzaje stosunku między bogami a ludźmi. Pierwszy jest taki, że bogowie schodzą na ziemię i pojawiają się w materialnym świecie, zwykle wstępując w ciała wybrańców spośród swoich wyznawców. Klasycznym przykładem takiej "religii opętania", jak się je czasem nazywa, jest haitańska religia wudu. A więc tu bóg schodzi do ludzi. W drugim przypadku jest dokładnie odwrotnie: człowiek wstępuje do świata bóstw i duchów i obcuje z nimi twarzą w twarz, a niekiedy stacza z nimi śmiertelne walki. To szamanizm, w najdobitniejszej formie znany ludom Syberii. Można wreszcie (to po trzecie) z bogami uprawiać handel wymienny i tak działo się w większości religii, kiedy składano im ofiary, spodziewając się od nich w zamian różnych korzyści. Czwarty rodzaj stosunku ludzi i boga, to poddanie się bóstwu, poddanie się woli bożej, na wzór tego, jak niewolnik poddaje się i służy panu, rezygnując ze swego "ja". Jedna z religii realizujących ten wzór sama nawet nazwała się "poddaniem się", bo takie właśnie jest znaczenie arabskiego słowa islam.

Religia starożytnych Żydów z początku była "handlem wymiennym", z nielicznymi wspomnieniami po szamanizmie, ale od objawień Mojżesza poczynając rozwijała się w kierunku "islamu" czyli poddania się Bogu. Księgi (Biblię) zaczęto spisywać tuż przed niewolą babilońską i w jej czasie, i były one wyrazem propagandy idei poddania się Bogu.

Mając to wszystko w przytomności, wróćmy do Wieży Babel.

Budowanie wieży jest działaniem szamańskim. Oczywiście, materialna wieża z cegły, kamienia czy drewna, po której można wspiąć się w górę w kierunku nieba, jest tylko symbolem i materialną imitacją prawdziwej Drogi Do Nieba, tej która otwiera się w świecie niematerialnym, w twórczej wyobraźni szamana, jako że tam szamańskie praktyki odbywają się naprawdę, a tu na ziemi widzimy - jak w jaskini Platona - tylko ich cienie. Szamańskie podróże do nieba odbywają się po linach, niciach, drabinach i kosmicznych Drzewach Sięgających Niebios. Wieża zaś, jak powiedzieliśmy, jest materialnym obrazem tych pomostów.

Wyobraźmy sobie teraz różne mityczne opowieści o wieżach i ich budowaniu, o sięganiu wieżami w stronę nieba. Co mógłby zrobić jeden lub drugi bóg widząc, jak z ziemi po wieży w górę wspina się do niego wycieczka? O czymś takim opowiada pewien współczesny mit, czyli sen (bo dobre sny są także mitami) pewnej młodej mieszkanki Puław. Śniła ona, że idzie do Częstochowy i wchodzi na wieżę Klasztoru Jasnogórskiego, a kiedy jest już na szczycie budowli, wysuwa się z nieba i zjeżdża ku niej drabina, po której ona, wraz z innymi ludźmi, wspina się do Górnego Świata.26

A więc szamański opiekuńczy bóg pomaga ludziom w ich drodze do nieba i widząc jak wykonali pierwszy wysiłek, wznosząc wieżę i wchodząc na jej szczyt, czyni gest współdziałający z wysiłkiem ludzi: spuszcza drabinę. Oczywiście nie jest aż tak nadopiekuńczy, żeby wwieźć ich windą: tak dobrze nie jest; Śniąca z Puław żali się na swoje otarte do krwi podczas tej wspinaczki dłonie i stopy; droga do nieba wymaga zawsze od ludzi ogromnego wysiłku i poświęcenia.

Jahwe, widząc Wieżę Babel, robi coś przeciwnego: wpada w złość i karze ludzi mieszając im języki. Pokazuje wspinaczom do nieba wielką figę!

I to jest właśnie ów tajemny, adresowany do podświadomości mityczny przekaz opowieści o Wieży Babel. Ten mit odcina szamańską drogę do bogów i do mocy. Mówi wyraźnie: Bóg nie życzy sobie, aby kontaktować się z nim na wzór szamański, przez podniesienie świadomości na wyższy poziom i stanięcie przed nim w jego Górnym Świecie. Ale to logiczne: skoro od Mojżesza poprzez reformy Jozjasza i Chilkiasza religia wyznawców Jahwe szła w kierunku poddania się Bogu, to o żadnych szamańskich praktykach nie mogło być mowy. Musiał w tekście pisma znaleźć się zapis potępiający te praktyki. Takim zapisem była właśnie opowieść o pomieszaniu języków na Wieży Babel.

Ale skąd to pomieszanie języków, dlaczego taki rodzaj kary? Czemu Jahwe nie rzucił po prostu pioruna na śmiałków lub nie spuścił ognia, co zwykł robić? Jaka informacja została tu zaszyfrowana?

Chodzi tu o różnicę miedzy jednością a wielością. Religia poddania się bogu musi być monoteistyczna; bóg ów musi być jeden i słuszna nauka musi być jedna. (Stąd oczywiście wojny i wzajemna niemożność akceptacji pomiędzy różnymi monoteizmami.) Szamani za to przemawiają różnymi językami. Opowieści przynoszonych z wypraw do alternatywnych duchowych światów są niezliczone roje. Szamańsko-pogańskich ceremonii, nauk, mitów, kosmologii i linii przekazu jest bezlik. I nie może być inaczej, skoro masa indywiduów szturmuje bramy duchowych światów. A szczery poddańczy monoteista nie mógł widzieć w tym nic innego, jak skutek... kary boskiej za samowolne wycieczki do niebios.

Na koniec przypomnijmy sobie, jak to z tą Wieżą Babel było:

Byli zaś wszyscy ludzie tego samego języka i mowy tej samej. Gdy zaś ruszyli ze wschodu, znaleźli kotlinę w ziemi Sinear i tam osiedli. I rzekli jeden do drugiego: "Nuże, weźmy się lepić cegły i wypalać na palenisku". A była im cegła tyle co głaz, a smoła tyle samo co wapno. I rzekli: "Nuże, zbudujmy miasto i wieżę, której szczyt sięgnąłby niebios samych, a rozsławimy imię swe, byśmy snadź nie rozproszyli się po ziemi tam i sam. Zstąpił zaś Bóg, by przyjrzeć się miastu i wieży, które ludzie zbudowali. I rzekł Bóg: "Oto jednym ludem są i język ten sam mają. A toć dopiero początek ich dzieła: odtąd zaś, cokolwiek zamyślą, nic nie będzie dla nich niemożliwe. Nuże, zstąpmy i zbełtajmy im języki, by nie rozumieli jeden mowy drugiego". I rozproszył ich Bóg po całym świecie i przestali budować miasto. Przeto nadano mu imię Babel, bo tu zbełtał Bóg języki wszem ludziom i rozproszył ich tam i sam po świecie. (I Mojż. XI 1-9)

Przypisy

26. Cały ten sen i jego omówienie znajdziesz na stronie "Szamańska Częstochowa".




  < poprzedni    1    2    3    4    5    6    (7)    8    9    10    11    12    13    dalszy >  

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)