zdjęcie Autora

19 sierpnia 2014

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 3 (odcinków: 144)

Bóg, kasa i smutek
– odpowiedź, częściowa, na „Testament” Krzysztofa Wirpszy

Kategoria: Pytania i granice
Tematy/tagi: Taraka
Zob. też: Krzysztof Wirpsza, Mój tarakowy testament (2014-08-18)

« Depresja Tarot Wirpszy i enneagram »

Najpierw Bóg. Umowa, że nie mówimy o Bogu, owszem obowiązuje, ale nie w Tarace – bo w czytankach (artykułach i blogach) Taraki o Bogu i bogach pisze się aż za wiele i nieustannie. Zasada ta obowiązuje w ogłoszeniach. Cytuję z instrukcji dla ogłoszeniodawców:

IV. "Taraka" nie zamieszcza ogłoszeń, w których mowa jest o Bogu. Z kilku powodów: terapeuta, który twierdzi, że wspomaga go Bóg, uprawia (naszym zdaniem) nieuczciwą konkurencję. Wzmianki o Bogu sugerują, że ogłoszenie skierowane jest tylko do „wierzących” albo że na ogłaszanej imprezie będzie uprawiane religijne nawracanie. Wreszcie takie wzmianki dyskryminują ateistów (którzy w Boga nie wierzą), pogan (którzy wierzą w wielu Bogów) i buddystów (którzy nie uważają bogów za byty absolutne).

(Podobają mi się też następne punkty, które kiedyś musiałem dodać:

V. "Taraka" nie zamieszcza ogłoszeń ani reklam, w których obiecuje się rzeczy niemożliwe.

VI. "Taraka" nie zamieszcza ogłoszeń (reklam) warsztatów lub innych zajęć, prowadzonych przez osoby, których tożsamość jest niejasna lub których życiorysy lub dokonania wydają się fikcyjne.

– To ostatnie miało ubezpieczać przed pseudo-ezoterykami z Rosji, którzy uporczywie podają się za kogoś, kim nie są.)

Co do Boga, to osobiście nie cierpię – w ezoteryce i gdzie indziej – ideowego pasożytowania na chrześcijaństwie (lub „judeochrześcijaństwie”). Wydłubywania z niego jakichś smacznych okruchów i robienia z tego hecy. Że Jezus ożeniony był z Marią Magdaleną. Że w Biblii zapisane są jakieś szyfry. Że znaleziono potop na dnie Morza Czarnego i arkę Noego w Armenii. Że na karcie tarota „Moc” ma być Bestia z Objawienia Janowego. Że do chrześcijaństwa jak dodasz reinkarnację, to będzie OK. Że prócz realnego chrześcijaństwa istnieje jakieś tajemne i prawdziwe. Że Jehowa to demon, a naprawdę jest inny Bóg. Że Bóg lub jakiś Jego Anioł udziela współcześnie komuś tajemnych pouczeń, które każą inaczej odczytywać Biblię. Itp itd. Niechęć, jaką we mnie wywołują te rewelacje, czuję gdzieś (po szamańsku) w brzuchu i myślę, że to uczucie warte byłoby lepszego przyjrzenia mu się. Z tych samych powodów nie lubię gnozy. Uczciwe podejście jest (lub: byłoby) takie, żeby chrześcijaństwo potraktować (a) z należnym mu szacunkiem, (b) jako zamknięty rozdział w historii ludzkiej myśli-ducha, którego wszystkie możliwe warianty już przerobiono, co widać po multum sekt, które wyprodukowało. I badać z ciekawością, tak jak się bada inne wielkie spektakle kultury. Sam kiedyś trochę próbowałem.

To jest moje osobiste podejście i innym autorom tego nie narzucam, ale to moje nastawienie z pewnością wpływa na dobór tekstów.


Teraz o kasie. Zgadzam się Krzysztofem, kiedy pisze: „[znawca] o wiele chętniej napisze za odpowiednie wynagrodzenie niż za przysłowiową sławę”. Oraz: „brak kreatywności. … Taraka nie jest ... kreatywna, co wiąże się oczywiście z jej nie-komercyjnością. Za kreatywność się płaci, bo kreatywni – to specjaliści.” – I sugeruje, że gdyby Taraka płaciła autorom, miałaby wyższy poziom. Oczywiście! Sam o tym marzę od początku, żeby przy pomocy pieniędzy płaconych za teksty formować przekaz Taraki, dobierać tematy, przyciągać najwybitniejszych i najatrakcyjniejszych autorów. Ale skąd kasa? Próbowałem spowodować, żeby Taraka zarabiała. Największy taki eksperyment był w 2009 roku. Wtedy został założony paywall i znaczna część tekstów była dostępna po opłaceniu abonamentu. Okazało się to działaniem sprzecznym z naturą internetu. Abonowała mniejszość czytelników, a czytalność tekstów za paywallem spadła strasznie, wielu do zera. Dodatkowo było tak, że abonowali nie ci użytkownicy, którzy czytali – abonowali ci, którzy korzystają z Taraki jako zasobu wyroczni tarotowych i księgo-przemianowych. Stopniowo wycofałem się z płatnych tekstów i w tej chwili chyba ani jeden nie jest za paywallem, a pod abonamentem są tylko usługi wyroczne. Drugim przychodem są opłaty ogłoszeniodawców za ogłoszenia (wiele daję gratis:). Przychód z obu źródeł jest niewiele większy od ustawowej płacy minimalnej, więc na honoraria dla autorów nie starcza.

Dla mnie głównym profitem z Taraki (jeśli ograniczyć się tylko do tego, co pieniężnie wymierne) jest to, że jest reklamą – „słupem ogłoszeniowym” – dla moich właściwych działań komercyjnych: kiedyś bardziej warsztatów, obecnej głównie astro-analiz.

Gdyby ktoś widział, jak Tarakę przerobić na biznes z większym rozmachem, jestem takim propozycjom chętny.

Powtórzę: tak, uważam, że Taraka powinna płacić autorom, wymagać od nich (żeby nie grafomanili) i przyciągać ich finansowo. Jak to zrobić, po 17 latach wydawania, nie wiem.

Od razu dodam: wydawanie Taraki lub almanachów Taraki na papierze, również wydawanie książek, nie jest rozwiązaniem, ponieważ na książkach częściej traci się niż zarabia, a autorzy zarabiają najmniej – prócz kilku, którzy weszli w masowego czytelnika. Taraka jako niszówka na papierze raczej by nie wygrała.


Teraz o smutku i nudzie. Krzysztof używa wielu synonimów. Pisze, że „Taraka epatuje pesymizmem. Jest depresyjna ”, „nie jest kreatywna”, „jest zbyt wąsko. Taraka jest zbyt ostrożna”, „Taraka swoją zaściankowością odstrasza masę ludzi”. Jej treści są „za poważne, zbyt agresywne i intelektualne, zbyt nieurozmaicone, zbyt … ponure”. Błyskotliwa jest ta analiza koloru brązowego: „W brązie może być też wiele istotnych wartości – erudycja, szacunek, status – ale na kreatywność raczej nie ma co liczyć.” Brązowy jako kolor kolektywu i uśrednienia. Fakt, brązowe mundury nosili... strach nazwać.

Co odpowiem: brąz Taraki najpierw miał być paletą kolorów ognia. Stopniowo je przygaszałem jako za bardzo kłujące w oczy. Tak zostało. Faktycznie graficznie Taraka zakleszczyła się w dizajnie, który jest poprawny, ale nieszczególnie inspirujący. Zakleszczyła się, powtórzę, ponieważ kilka razy próbowałem to zmienić, z różnych powodów nie udawało się, dlaczego – temat na osobną dyskusję.

Wracając do powagi-smutku-nudy. Duża część krytyki Krzysztofa jest kulą w płot, ponieważ nigdy celem Taraki nie było przedstawianie rzeczy lekkich, łatwych, przyjemnych, rozrywkowych ani z przymrużeniem oka. Robiąc (wraz ze Współautorami) Tarakę mam świadomość, że zajmujemy się sprawami, które znaczna część ludzi uważa za „głupoty”, co więcej, przyjęte jest uważać astrologię, karty tarota, medytacje, praktyki szamańskie czy rodzimowiercze – właśnie za „głupoty”. Powaga w pisaniu o tym jest wyrazem szacunku do tego, co się robi. Zresztą myślę, że nie ma tutaj więcej powagi niż ta, z którą np. matematyk pisze o matematyce, ornitolog o ptakach.

O tym pesymizmie, ostrożności, intelektualnej agresji, zaściankowości, wąskości – chętnie podyskutuję, bo te sprawy są ważne: mam wrażenie, że mówiąc o tym zbliżamy się do tajemnej rany przedsięwzięcia Taraka – ale to później, już kiedy od Krzysztofa i innych dowiem się więcej: na czym właściwie tamte wyliczone wady polegają, czym naprawdę są te: „pesymizm, ostrożność, intelektualna agresja, zaściankowość, wąskość, ponurość”. Gdzie je naprawdę widać. Jak je uchwycić. Na razie nie wiem.


I jeszcze jedna uwaga: piszesz, Krzysztof, o nie-kreatywności i nudzie w Tarace. Masz w tym swój udział. Kiedyś wycofałeś z Taraki swoje najlepsze teksty: błyskotliwe i nowatorskie monografie typów enneagramu, prawdziwą ozdobę i klasykę, a zostawiłeś teksty, które oceniam jako słabe.


Auto-promo Taraki 3: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogach Auto-promo 2 i Auto-promo.



« Depresja Tarot Wirpszy i enneagram »

komentarze

1. Temat Boga... • autor: Nierozpoznany#83412014-08-19 12:28:01

Osobiście przemawia do mnie a jednocześnie nie.

Dlaczego tak? Wiąże się to z faktem tego iż dookoła siebie (i nie tylko), widzę to całe "narzucanie". Narzucanie wiaro-pogladowe, którego nikt jakoś nie raczy skonfrontować czy porównać z odczuciami drugiej osoby - Tylko rzuca tym na prawo i lewo, niczym wyblakłym confetti. Także przemawia w ten sposób iż widzę, doświadczam tego i po prostu obserwuję.

Nie przemawia do mnie zaś od tej strony własnych odczuć. Z doświadczenia dane jest mi wiedzieć, że wiele rzeczy z którymi miewałam styczność, które poznawałam, w które zaczęłam wierzyć i wierzę - Nic wspólnego z bogiem nie mają. Również to jak zostałam wychowana przez pewną osobę - Nic wspólnego z Bogiem nie miało, jednak połączone było z zagadnieniem takim jak "swoboda w działaniu i myśleniu".

Właśnie swoboda w działaniu oraz myśleniu pozwoliła mi z czasem na rozsądną ocenę tego co widywałam, doświadczałam, bądź też rozważałam. Myśleniowa swoboda pozwoliła mi na przerabianie pewnych rzeczy pod siebie - I sprawdzanie "czy w tym a w tym jest sens" - Co dla mnie wydaje się być zdrowym typem działania. Gdyż nie jest to działanie z "klapkami na oczach i przymusem dotykania tego co ktoś komuś pod nos podkłada". Na pewno takie działanie jest czymś typu "nie mam klapek, pierwszy raz widzę, więc dotykam wszystkiego i badam oraz oceniam tak jak sam chcę".

Tego typu założenie przydałoby się wielu osobom które to ze swoimi butami i swoimi bogami wchodzą w czyjąś zagrodę, wpychają się wręcz, i wszystko do bóstwa działania przyrównują, tudzież swoją postawę do tego czego ów bóstwo naucza. Dla mnie jest to z góry nałożone ograniczenie, które z pewnej strony może komuś kto się rozwija wypaczyć światopogląd, mało tego - Skazać na zubożenie rozwój danej persony.

Oczywiście niech każdy wierzy w to co chce, jednak wypadałoby by odłożył to również czasem na bok i inaczej spojrzał na świat - Spojrzał w ten bardziej otwarty i przestrzenny sposób.

Reasumując: Nie mam zamiaru snuć teorii dotyczących tego że religia w szkołach być nie powinna, że ludzie winni zaprzestać powoływania się na Boga gdy osiągną coś w życiu, bądź zrzucać na owego Boga/Bogów ciężar dobrych i złych chwil jakich doświadczają. Mam zamiar tylko rzec poprzez swoje zapiski, że warto czasem porzucić te różne schematy i starać się bardziej otwarcie spojrzeć na świat. Warto zdjąć te konkretne klapki z oczu i dopiero wtedy spojrzeć i samemu ocenić czego się dotyka i czym to jest naprawdę.

2. Wojtku, spox: )) • autor: Manna2014-08-19 12:54:44

"brązowe mundury nosili... strach nazwać." - no ale to jednak nie był ten brąz co w Tarace. Tutejszy  jest na granicy czerwieni, a kolor tła z kolei na granicy pomarańczu - całkiem żywotne kolory, jak dla mnie: ))
[foto]

3. smutnego błazna epitafium :D • autor: Krzysztof Wirpsza2014-08-19 13:14:01

Wojtek, tak patrzę, w sumie masz rację w każdym z punktów. Może pomińmy na chwilę kasę. Ale w pozostałych, rzecz się sprowadza do tego - Ty taki jesteś. Taraka wyrosła z Ciebie, powstała z Ciebie. Jesteś, jaki jesteś, ja też jestem jaki jestem. Moja "Taraka" pewnie zrzeszałaby entuzjastów pierwszej fazy Grofa ;) Twoja ma pewnie jakąś inną fazę czy styl (akurat zapamiętałem pierwszą ;)) Wielu Czytelników jest podobnych do Ciebie - i nie widzi powodu nic zmieniać - naturalnie. Gdybym ja założył Tarakę Wewnętrznego Dziecka, Głębokich Wynurzeń, Relatywizmu Duszy, Olewania Starszych i Czczenia Boga Wyrzutków - to miałbym swoje wesołe, głupkowate grono, tak jak Ty masz swoje smutne. Ja jestem po prostu głosem z tej drugiej strony, mówię, że można inaczej. To nie znaczy, że masz coś zmieniać - ja nigdy tego nie mówiłem. Może piszę czasami w ten sposób, pt co by zmienić, ale to jest tylko taka figura, że przedstawić mój pogląd. Nie zadowolisz wszystkich - a polemizowanie ze mną, tudzież uczenie się (intelektualne) z moich słów, moim zdaniem jest na nic. Nie jestem Radą Taraki, która proponuje sensowne zmiany - ja nie nadaję się do tego. Jeżeli chcesz spojrzeć na swoje Wewnętrzne Dziecko bardziej, jeśli uważasz że to Ci potrzebne - to cieszę się jeśli moja osoba może do tego zainspirować, jeżeli może. Tak jak Ty, nierzadko,  inspirujesz mnie do patrzenia na powagę i sensowność pewnych spraw. Być może już to Dziecko w sobie odnalazłeś, może odnajdujesz, nie wiem. Może nie potrzebujesz niczego odnajdywać. Mówię tylko, żeby pokazać, że nie chodzi mi o jakiś poziom zmian, ulepszeń czy ze ja mam jakąś rację, lub jej nie mam.  Jestem po prostu inny i tę inność przedstawiłem. Nie jestem zupełnie inny - częściowo. I o tej częściowej inności opowiedziałem. Koniec, kropka - tu się nic więcej nie zrobi. Taraka jest jaka jest - i zapewniam Cię, że nie dla każdego jest ona smutna. Ma szerokie grono wielbicieli którzy uważają że jest super, wspierają ją i współ-budują z Tobą - widziałem po ankietach. Wszystkich się nie zadowoli, a mój smutek - no cóż, to mój smutek, i tyle ;)
[foto]

4. Fajnie jest zrobić... • autor: Jarosław Bzoma2014-08-19 13:23:41

Fajnie jest zrobić taką pralnię.Ja tu jestem w sumie od niedawna zatem mam najmniej do powiedzenia ale coś mi mówi że autor Testamentu miał taką erupcję goryczy a teraz po ewakuacji abscessusu i odczuciu ulgi da się zawrócić :)
[foto]

5. Synergia • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-19 13:56:13

W tym wszystkim jest jeszcze coś: Taraka skupia ludzi mających różne i ciekawe umiejętności. Są wśród nas znakomici autorzy-literaci. Graficy i plastycy. Osoby biegłe w angielskim i innych językach. Psychologowie, coache i terapeuci. Komputerowcy. Fachowcy od biznesu, także międzynarodowego. Gdyby jeszcze udało się nam naprawdę współdziałać. Uruchomić synergię. Moglibyśmy zrobić coś naprawdę dużego. Pytanie: jak?
[foto]

6. Faza Grofa • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-19 14:03:26

Krzysztof, napisał(eś):
>>>Moja "Taraka" pewnie zrzeszałaby entuzjastów pierwszej fazy Grofa ;)
- Ja stanowczo jestem zwolennikiem CZWARTEJ fazy :)
[foto]

7. Tak • autor: Krzysztof Wirpsza2014-08-20 08:17:27

No tak. Rozumiem. Jesteś.

8. Synergia. Proponuję raczej zacząć od pytania Co? Co można wspólnie zrobić? • autor: Nierozpoznany#80162014-08-25 21:34:43

Jak? jest dobrym pytaniem, ale kolejnym. Jak często bywa. Zwykła chęć i odpowiedź w reakcji na czyjś tekst prowadzi mnie do kolejnych myśli. Tak jak w tym przypadku. Synergia. Rzucam pomysł, może odpowiedź na Twoje pytanie, Wojtku; jak? chociaż odpowiadam na pytanie; co? Od jakiegoś czasu mam w głowie pomysł i chęć budowy nowych elit, nowej arystokracji. Nawet kupiłem domenę arystokracja.com i zaczynam sprawdzać skrypt społecznościowy. Od dawna czuję i widzę potrzebę jakiejś formy jednoczenia się i wspierania wolnych, niezależnych, świadomych i aktywnych osób z całego przekroju społeczeństwa. Jednoczenia się w taki sposób żeby wzajemnie wspierać i szanować swoją niezależność i wolność. A jednocześnie dawać sobie wsparcie. Jeżeli byłbyś zainteresowany zapraszam do stworzenia czegoś takiego. Wstępnie wyobrażam sobie to tak żeby zebrać grupę założycieli, organizatorów i wspólnie stworzyć takie przedsięwzięcie. Jak co to domena jest do dyspozycji. A temat do dyskusji.
[foto]

9. arystokracja.com --- Andrzeju, nie lepiej...? • autor: Wojciech Jóźwiak2014-10-27 10:07:34

http://arystokracja.com/index

... Andrzeju, nie lepiej dołączyć do Taraki?
[foto]

10. Andrzezju wydaje mi się • autor: Bogdan Zawadzki2014-10-27 10:55:47

że w ten sposób nie da się stworzyć nowej arystokracji...

Arystokracja (elita) wyrasta ze związanych poczuciem wspólnoty interesów obrońców (realnej) własności. To znaczy, że najpierw ludzie muszą coś posiadać (i doceniać wartość tego co posiadają), a następnie muszą umieć tego bronić przed tymi którzy zechcą im to zabrać (zrabować) ...

Pozdrawiam

11. drogi Wojtku, do Taraki już dołączyłem i to z przyjemnością • autor: Nierozpoznany#80162014-10-28 12:54:01

i jak tylko będę miał czas i będę miał możliwość aktywniej tu zaistnieję. Ale Taraka jest dla osób o pewnych zainteresowaniach a Arystokracja z założenia ma być serwisem łączącym wszystkie osoby bez względu na zainteresowania. Przynajmniej dla mnie, dobrze że Taraka jest jaka jest, czyli łączy osoby szeroko pojętym rozwojem, duchowością itp. 

12. Bogdan, ja trochę inaczej postrzegam arystokrację. • autor: Nierozpoznany#80162014-10-28 13:15:03

Dla mnie arystokracja to jest przede wszystkim stan umysłu. Wiem i rozumiem że piszesz w uproszczeniu jak każdy z nas. Ale posiadanie majątku nie czyni arystokratą. Często wręcz przeciwnie.
Szlachta (elity) to grupa osób mądrych, świadomych i szlachetnych. To osoby godne. Dla których świadomość i władza to odpowiedzialność. Po prostu.
Tragedią Polski i wolnych niezależnych i świadomych osób jest wymordowanie i wyeliminowanie elit. A umieszczenie w to miejsce chamolit, najgorszych chamów zdrajców i złodziei. Na tym traci państwo, naród i wszyscy świadomi godni ludzie.
Moim marzeniem jest żebyśmy wszyscy tworzyli nowe elity, nową arystokrację. Bo sami na tym skorzystamy, skorzysta naród i państwo. Ale żeby tak się stało musimy się z-jednoczyć. Bo naród bez elit jest jak zwierzę bez głowy. Jest skazany na zagładę.
Dla mnie elita, arystokracja to stan umysłu, tak jak bogactwo czy szczęście. I należy do niej każdy dla którego władza i świadomość to odpowiedzialność. Swoją drogą to jest ciekawy temat do dyskusji.
Dziękuję za opinię i uwagi.
[foto]

13. Andrzeju • autor: Bogdan Zawadzki2014-10-28 18:18:15

zgadzam się z tobą. ...przez szereg lat rozumiałem arystokrację jako stan ducha, ale teraz widzę to trochę inaczej. Elity, które mamy na myśli, tj. polskie elity, które zostały przetrzebione podczas ostatniej wojny, to była post-arystokracja. W zasadzie byli to potomkowie i spadkobiercy arystokratów, którzy stracili... tj. którzy nie zdołali obronić swoje własności. Innej arystokracji Polska nie miała i mieć nie będzie. Duch Arystokracji niczym kwiat z zakorzenionej łodygi wyrasta z tego co się posiada i czego warto bronić. Obrona zaś kształtuje etos, zasady, rytuał i tradycje ...

Tak to teraz widzę ...

To zaś o czym myślisz, o czym obaj myślimy czyli współczesna nowa "arystokracja ducha" to nic innego jak nowe "kapłaństwo" ...Bo tylko kapłanów można wybrać i wykształcić w oderwaniu od własności i miecza, ci zaś po zakończeniu procesu przygotowania będą mieli poczucie misji do spełnienia i będą starać się z tego wywiązać. To mogą być całkiem świeccy ludzie ...do tego nie trzeba tworzyć religii, wystarczy misja (np. wyzwolenie uciskanych, uświadomienie nieoświeconych itp.)... W końcu to też "arystokracja" ale trzeba mieć świadomość, że nieco inna niż ta która utrwaliła się w świadomości społecznej...

Serdecznie Pozdrawiam

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)