Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

14 października 2012

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Kolej warszawsko-wiedeńska (odcinków: 116)

Brakująca mapa, czyli warto by się policzyć, skąd my


« Bipolar czyli patrzenie z daleka Międzymorze po Kongresie Wiedeńskim »

Ta brakująca – nieistniejąca – mapa, to mapa pochodzenia mieszkańców Polski, pokazująca terytorialny rozkład tego pochodzenia.

W jaki sposób ta mapa mogłaby powstać? Najlepiej w akcji podobnej do spisu powszechnego: każdy obywatel dostaje formularz, który wypełnia. W formularzu jest pytanie: gdzie w roku 1939 mieszkali twoi przodkowie? I jest lista: ty sam/a, twoi rodzice (2 osoby), dziadkowie (4 osoby), pradziadkowie (8). Rubryka zostawałaby pusta, gdyby ktoś z tej listy w 1939 jeszcze lub już nie żył, albo wypełniający o nim nie wie. Następnie statystyczna analiza określałaby, w jakim procencie ludność danej powiedzmy gminy ma przodków z którego regionu. Amerykanie już tak się policzyli, tyle, że biorąc kraj pochodzenia przodków, a nie region, zob. w Wikipedii: Ancestry of the people of the United States, skąd poniższa mapa, a raczej jej „thumb”:

mapa

Taka mapa uściśliłaby popularne „prawdy” w rodzaju: „Szczecin to z dawnego Wilna, Wrocław z dawnego Lwowa, Olsztyn to Kurpie”. Pokazałaby faktyczne ciągłości ziem poniemieckich zachodnich z dawnymi ziemiami wschodnimi. Pokazałaby zróżnicowanie regionów; spodziewam się np. wyraźnej linii dzielącej Śląsk na wschodni tubylczy (niezależnie od tego, jak dziś określają się jego obywatele) i zachodni przesiedleńczy.

Mapa taka dostarczyłaby kapitalnych informacji koniecznych do samookreślenia się regionów.

Możliwe, że jeśli kiedykolwiek dojdzie do sporządzenia takiej mapy, trzeba będzie zadowolić się próbkami, np. 1/100 ludności, zamiast całkowitego spisu.

Czy nie za późno na zbieranie informacji do takiej mapy? Faktycznie późno się robi. Wcześniej taka mapa nie powstała, ponieważ nie mieściła się w paradygmacie „jedności narodu” podtrzymywanym ze stałym uporem przez komunistów przez 45 lat ich rządów. Później też nie, ponieważ nie przychodziła do głowy ani europostępowcom, widzącym naród jako coś w rodzaju surowca na nowego euro-człowieka, któremu historia mało ważna, ani katolickim zachowawcom, którzy „jedność narodu” mieli (i mają) za swój dogmat tak samo jak dawni PZPR'owcy.

Być może nigdy taka mapa nie powstanie.

Kolej warszawsko-wiedeńska: wstęp na końcu

Pochodzę z Łowicza, który w 1845 roku został podpięty do Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Mieszkam w Milanówku, który powstał, ponieważ Kolej Warszawsko-Wiedeńska przecięła tutejszy las.


« Bipolar czyli patrzenie z daleka Międzymorze po Kongresie Wiedeńskim »

komentarze

[foto]

1. Ciekawy pomysł, z... • autor: Maciej Nabiałek2012-10-15 10:48:19

Ciekawy pomysł, z istniejących map to projekt Mapa Nazwisk, http://www.moikrewni.pl/mapa/ wpiszmy sobie nazwiska z najbliższej rodziny, to już jest zalążek do tego o czym napisałeś :) 

Pozdrawiam

[foto]

2. Popieram stworzenie takiej ogólnokrajowej mapy • autor: Michał Mazur2012-10-15 13:27:44

Byłoby to bardzo dobre, pomocne dla ludzi dążących do własnego "samookreślenia się" w odniesieniu do własnych przodków. Sporządzenie takiej mapy byłoby zapewne dużo prostsze niż jeszcze 20 lat temu, gdyż obecnie mamy lepsze narzędzia badawcze, a i "klimat" intelektualny też bardziej przyjazny. Choć racja - "komuna" dawno padła, mamy wciąż jednakże różnej maści prawicowych "katolickich zachowawców", którzy ślepo zapatrzeni w idee "jedności narodu" pewnie nie chcieliby sporządzenia takiej mapy - podobnie zresztą jak "europostępowcy", równie ślepo zapatrzeni w idee integracji europejskiej.

A to jest bardzo ważne - czasami ludzie (zwłaszcza młodzi) na pewnym etapie swego duchowego wzrostu zadają sobie pytanie "skąd my?" i zaczynają szukać swych "przodczych źródeł" (jak to ładnie określił MacEowain). Niemożność znalezienia jakichkolwiek dokładniejszych informacji w łatwo dostępnej formie (myślę tu głównie o zasobach Internetu - nie każdy ma czas i możliwości by szukać inaczej, np. w literaturze fachowej w bibliotekach), np. związanych z pochodzeniem nazwisk, ruchami ludnościowymi w historii itp. wpędza ich w jeszcze głębszą frustrację (cóż...ja też coś wiem na ten temat).
[foto]

3. A ja mam wątpliwości • autor: Przemysław Kapałka2012-10-15 13:38:55

Nie wiem, jak w przypadku Śląska czy Pomorza Zachodniego, ale w przypadku Warmii i Mazur przeprowadzenie takiej akcji chyba nie wyszłoby im na dobre. Tu wiadomo, że mamy zbieraninę z różnych stron, choć z różnym udziałem i różnie się to rozkłada przestrzennie. Powiedziałbym, że nawiązywanie do swojego pochodzenia czy ziem, z których przyszliśmy, jest mniej ważne od określania siebie jako nowo powstające społeczeństwo. Takie doszukiwanie się przodków mogłoby raczej odwodzić ludzi od tego celu. Co do mnie, to wiem, skąd przyszli moi przodkowie, ale wiem, że moje miejsce jest tutaj i nie czuję żadnego sentymentu do krain moich przodków. Co najwyżej do rodziny, która tam została, ale to chyba inne zjawisko.

P.S. Mam nadzieję, że z tymi Kurpiami w Olsztynie to był żart? 

[foto]

4. Watpliwości • autor: Wojciech Jóźwiak2012-10-15 23:31:15

Przemku, powojenne przesiedlania były wśród największych traum, jakie dotknęły polski egregor po 1939 roku. Przesiedlenia i cala powojenna wędrówka ludów była/jest faktem i odwracanie się od niej niczego nie załatwi. Przecież jest radykalna, skrajna różnica między mieszkańcem powiatu Kolno, który ma swoich przodków do niepamiętnego pokolenia, sąsiadów i krewnych na miejscu i swoje groby na cmentarzach - a mieszkańcem sąsiedniego powiatu Pisz, który wprawdzie urodził się "tu", ale jego rodzice lub dziadkowie przyjechali "skądś" i raczej nie dobrowolnie i na pewno w warunkach traumatycznych, a na cmentarzu są obce nagrobki, zapewne powywracane, o ile za Gierka ich spychaczem nie zrównano.
Mnie np. niedawno zaskoczyła informacja, którą gdzieś wyczytałem w Sieci, że północne powiaty Warmii-Mazur mają ludność kilka procent Łemków, czy ogólniej Ukraińców wysiedlonych gdzieś z Galicji. To też jest FAKT.
Kiedyś (dawno) zaskoczyła mnie informacja, że na Warmii nie ma Warmiaków, bo wyjechali albo zaraz po wojnie w ramach pierwszych wysiedleń, albo za Gierka podczas ówczesnej wymuszanej emigracji. (Fakt.)
Takie rzeczy po prostu powinno się znać. Powinni znać wszyscy, którzy cokolwiek robią społecznego na tym terenie, bo inaczej nie rozumieją środowiska, w którym działają. Komuniści pozwalali sobie na lekceważenie ludzi i ich spraw, ale teraz w demokracji, to chyba powinno być inaczej.
Zresztą Polska ma takich tajemnic, spraw nierozpoznanych albo nieobecnych w "ogólnym dyskursie" więcej.

Co do Kurpiów w Olsztynie, to tak, kilka razy spotkałem się z twierdzeniem, że "w Olsztynie Kurpie rządzą". Może to faktycznie był dowcip?

Pozdrawiam, Wojtek
[foto]

5. Wojtkowi • autor: Przemysław Kapałka2012-10-16 12:48:59

Zacznę od spraw mniej istotnych.

Olsztyn to mieszanka, są u nas i Kurpie. Liczącej się siły nie stanowią. Ilu ich jest we władzach nie wiem, nie wnikałem, ale trudno mi uwierzyć, żeby mogli "rządzić". Ogólnie Kurpie są u nas niezbyt lubiani.

Na północy naszego województwa jest wielu Ukraińców i przesiedleńców z akcji Wisła, w niektórych wioskach stanowią dużo więcej niż kilkanaście procent, w jednym miasteczku cerkiew grekokatolicka jest okazalsza niż kościół rzymskokatolicki. Z jednym z nich nawet pracowałem przez kilka miesięcy w jednym pokoju, teraz już pracuje w innym dziale. Nie kryje się ze swoim pochodzeniem i z tym, że dba o swą ukraińska kulturę, ale nie zauważyłem, żeby wykazywał sentyment do ziem, z których pochodzą jego przodkowie.

Z tym, że na Warmii nie ma Warmiaków, to prawda częściowa - pisałem o tym w artykule "O Warmio moja miła, Mazury moje też". To prawda, że masowo wyjeżdżali i teraz ich nie widać, ale trochę ich jednak zostało. Kultura warmińska to przeszłość,  gdzie są Warmiacy to trzeba wiedzieć bo bez tego raczej się ich nie rozpozna, ale jednak są. Mój wujek historyk jakiś czas temu nawet wygrzebywał historię jednej z warmińskich rodzin, chyba jako przysługę dla nich.

Masz rację z tym, co piszesz o przesiedleniach i o mieszkańcach powiatów Pisz i Kolno. Tutejsi mieszkańcy są pod tym względem jakby zawieszeni w próżni, są właściwie znikąd, i zmienia się to powoli. Tylko nie wiem, czy takie odgrzebywanie, skąd kto przyjechał, do czegoś doprowadzi. I tak już  nikt nie wróci do kraju swych przodków, może to najwyżej jeszcze odwrócić od swojego obecnego miejsca zamieszkania. Budowanie nowej tożsamości na zasadzie przeniesienia skądś tam może się sprawdzi w przypadku Śląska czy Pomorza, które są w miarę jednolite (z tego co wiem). U nas jest mieszanka, analizowanie, ilu skąd i jak się to rozkłada, nie sądzę żeby do czegoś doprowadziło, co najwyżej do dalszych podziałów. Jeśli coś budować, to wiedząc, że u nas jest mieszanka którą trzeba zintegrować, tak właśnie zaczyna się u nas dziać i nie należy tego zakłócać. A różne przyniesione kultury i tak się przenikają.

Może się mylę, ale nie widzę sensu sporządzania takiej mapy dla Warmii i Mazur. Dla innych ziem - nie wiem, nie znam realiów, nie wypowiadam się.



Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)