Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

19 stycznia 2016

Małgorzata Ziółkowska

z cyklu: Nieustający proces (odcinków: 30)

Brzydkie kaczątko czy kopciuszek a może coś innego?

Kategoria: Własne doświadczenia
Tematy/tagi: obyczajerozwój osobisty

« Konieczność oczyszczenia mojego życia Futurologia i przepowiednie w moim wydaniu »

Tę bajkę znają wszyscy. Nie wielu jednak wie, że autor tej opowieści był dyslektykiem. Andersen, Einstein, Darwin, Van Gogh, Agatha Christie, Robin Williams i wielu, wielu innych wybitnych twórców sztuki i nauki miało wspólną przypadłość, byli dyslektykami. Jest cały zestaw problemów, z jakimi borykamy się my dyslektycy. Problemy z czytaniem, pisaniem, koordynacją ruchów, poczuciem własnej wartości, przyswajaniem języków obcych i inne.

Mamy problemy ze snem, skłonność do marzycielstwa, widzimy obraz  większej całości, nie skupiając się na detalach, jesteśmy obdarzeni ogromną empatią. Mamy niezwykłą intuicję i umiemy ”czytać ludzi”.

Zalety i wady można by długo wymieniać.

„Dar dysleksji”, jak zatytułował swoją książkę Ronald Dawis. Osobiście wolałabym mieć inne dary. Jak wiele osób z tą przypadłością, jestem alienowana przez społeczeństwo, czasami sama się odcinam od innych, nie mogąc znieść płytkiego myślenia i widzenia  świata. Mam inne postrzeganie rzeczywistości i potrzebę poznawania świata w nie standardowy sposób. Najczęściej przez doświadczenie. Jak wielu mi podobnych.

Takie osoby, jeśli nie znajdą wsparcia w szkole, rodzinie, środowisku, chorują a nawet popełniają samobójstwa.

Po raz pierwszy dowiedziałam się, że jestem dyslektykiem, na zajęciach z języka angielskiego 20 lat temu. Nauczycielka spojrzała na moje dyktando pisane bez zwracania uwagi na zasady. Czytać mogłam a pisać nie. Dyslektyk - zawyrokowała! Jesteś zwolniona z pisania! Poczułam ogromną ulgę. Dyktanda były dla mnie ogromnym problemem od zawsze. W każdym języku poczynając od polskiego. Ale moje pisanie po angielsku przebiło wszystko. Nie dało się tego nie zauważyć. Odkrywczynię mojego” daru” spotkałam niedawno na kursie medytacji, który odbywał się w czasie ostatnich dni życia mojego ojca.

Tak, przyznać muszę, że tato jeśli nie pomagał, to przynajmniej chronił mnie. A teraz go zabrakło i wsparcia ludzkiego mi brak. Mama pewnie chciała dobrze, ale to dobrze było wedle jej ściśle określonego modelu świata i zabijało mnie. Jest wiele wspomnień.

Pamiętam jak po trzech dyktandach, w których zrobiłam oczywiście więcej niż trzy błędy, miałam dostać ocenę niedostateczną na koniec roku, z języka polskiego. Nauczycielka nie zapytała mnie ani raz w ciągu półrocza. Nie wiedziała, który uczeń jest który. To była dla niej jedna masa zwana klasą. Tato zdenerwowany poszedł do kobiety. (Moja mama była polonistką i dobrze wiedziała, że znam doskonale materiał). Zrobił jej awanturę (mój łagodny ojciec), której rezultatem było przepytanie mnie. Nauczycielka darła się na mnie przy całej klasie, podczas moich śpiewających odpowiedzi, udowadniając jakiego mam ojca chama. Ja płakałam i recytowałam materiał połykając łzy. W rezultacie jednak lufy nie dostałam.

Szkoła nie była dla mnie dobrym czasem. Spotykałam wielu nauczycieli nienadających się do zawodu. Dyskalkulia i problemy z koncentracją dawały się we znaki. Nikt wtedy nie słyszał o dyslektykach. Byłam nieśmiała i zdecydowanie za spokojna. Właściwie, czy ja miałam jakiś dobry czas? Podobno ma nadejść!

W końcu zaczął się nowy etap mojego życia.

Zasugerowanie przez rodziców (bez możliwości sprzeciwu) politologii i dziennikarstwa jako kierunku studiów było swoistym kuriozum (wymarzony kierunek mamy). Płakałam przez cały pierwszy rok, nie rozumiejąc skomplikowanych pojęć politologicznych. Mama nie pozwalała mi zmienić studiów, a wcześniej wybrać ich wg własnych zainteresowań. Wszelki sprzeciw gaszony był straszliwym krzykiem. Podejrzewam, że przez swoje poplątania wewnętrzne (jak to się mówi, wychowana była pod stołem jako pomyłka aptekarza) miała silną potrzebę kontroli wszystkich i wszystkiego. Tato się na taką relację zgodził. Brat sprytnie omijał dyktaturę, choć zapewne i on ma pozostałości psychiczne po takich zachowaniach. W związku z własną traumą w relacji ze starszą siostrą, która ogromnie kochała, mama kobiecej części mojej osobowości długo nie chciała przyjąć do wiadomości.

Tak więc po ukończonych studiach nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Bez poczucia własnej wartości, kobiecości i jakichkolwiek umiejętności wchodziłam w świat. Nic dziwnego, że w pierwszej bezsensownej pracy uciekłam w bulimię i depresję. Mama wyparła ze swojej świadomości obecność chorej córki. Tato nie umiał zareagować. To były czasy, gdy nie mówiło się o takich problemach młodych ludzi. Zamiatało się pod dywan sprawę, robiąc niedojdę z delikwenta. Opisywałam już moje długoletnie cierpienia i błagania Boga, by umrzeć.

Niedawno rozśmieszyła mnie pewna znana nauczycielka twierdząc, że śmierć jest tym, czego boimy się najbardziej. No nie proszę państwa! Jeśli ktoś wielokrotnie chciał nie żyć to dobrze wyczuwa, że to tylko sygnał lękowy z gadziej części mózgu. Dużo bardziej boję się cierpienia i bezsensownej wegetacji.

Nie mogę powiedzieć, że w moim życiu były same złe rzeczy. Dostałam wiele darów materialnych i duchowych. Możliwość podróżowania opłaconą wielkimi trudami i opiekę rodziców, którzy zrobili rzeczy dobre i złe, wychowując mnie. Bilans całości jest jednak zdecydowanie negatywny.

Wielu mi ciągle czegoś zazdrościło. Moich pomysłów i odwagi, nieposiadania rodziny i samotności. Również spraw  materialnych, a raczej wyobrażeń o nich, bo realnie wielu pieniędzy przez znaczną część życia nie miałam.

Walcząc z chorobami ciągle coś wymyślałam. Wielu mówiło mi, że mam liczne talenty, a ja nie wiedziałam gdzie one są.

Kopciuszek, powiedziała rosyjska znawczyni odczytywania ludzkiej energii. Gdy pytałam, jakie są te moje dary. Mówiono, wiele ich masz. No tak wiele, ale bardzo delikatne i zadeptywane wciąż przez ludzi chcących udowodnić mi swoją wyższą wartość i moje szaleństwo. Najczęściej robią to niestety kobiety, z którymi byłam zawsze solidarna i wspierająca. No, taka zwykła ludzka zazdrość o oryginalność. Przecież to cecha bardzo swojska. Tylko że może zabić delikatne osobniki.

Kiedyś głos w głowie w wizji powiedział mi, że to był właściwy kierunek studiów. Na ustawieniu klockowym kobieta z wyraźnym wyczuciem jasnowidza po długich szukaniu mojego kierunku zawodowego, gdy wspomniałam o dziennikarstwie, wykrzyknęła: Tak! Możesz wywiadów udzielać! Stremowałam się, na jaki to temat? Dzisiaj chyba sama to widzę. Mogę wywiadów udzielać o tym, jak społeczeństwo niszczy ludzi bardziej wrażliwych, mających niestereotypowe talenty i sposoby działania. Mogę udzielać wywiadów o tym, jakie mechanizmy niszczą nasze systemy rodzinne.

Ja po prostu leczę ludzi. Widzę uwikłania systemowe. Leczę pozytywną energią i słowem.  Wiem, że nie jestem jedyna. To wielu wrażliwców z olbrzymimi darami i wiedzą często znacznie większą ode mnie. Usiłują dokonać przemiany świadomości na naszym globie. A oporni przeciętniacy pytają, po co ten rozwój?

No po to żebyś lepiej żył człowieku! Przecież widzisz, że idą zmiany i czas się na nie przygotować. Przeciętniacy chcąc zachować do końca status quo i zaprzeczają . Ale czas zmiany myślenia i bycia w świecie już blisko….

Korekta przez: Radek Ziemic (2016-01-20)



« Konieczność oczyszczenia mojego życia Futurologia i przepowiednie w moim wydaniu »

komentarze

1. brzydkie kaczatko... • autor: Nierozpoznany#93822016-01-20 13:29:50

Czuję się jakbym czytała artykuł o samej sobie przynajmniej tak w  95% :)
[foto]

2. może jesteście Panie reflektorami? • autor: Arkadiusz2016-01-20 14:30:28

Reflektor to jeden z typów urodzeniowych wg. Human Design? Rzadki bo tylko 1 procent populacji. Można sprawdzić, wystarczy wrzucić w Googla. Ewentualnie, jak nie reflektor, to w grę wchodzi jeszcze Projektor.

3. Mam poczucie, że... • autor: Nierozpoznany#76562016-01-20 15:07:57

Mam poczucie, że nie jestem jedyna pozdrawiam :)Czyli jestem reflektor . No to należało by wykorzystać zdolności nasz reflektorów :)
[foto]

4. ale czy tak wyszło z wyliczenia HD? • autor: Arkadiusz2016-01-20 18:57:53

Czy tak konkretnie wyszło z diagramu dla Twojego czasu i miejsca urodzenia? Bo bycie reflektorem ma poważne konsekwencje. Reflektor jest lustrem, wchłaniającym i odbijającym energię otoczenia. Reflektor jest taki, jakie jest jego otoczenie. W chorym otoczeniu R będzie chory, w zdrowym otoczeniu R sam będzie zdrowy. Warto obejrzeć śmieszny film "Zelig", bo to sedno bycia reflektorem. Michael Jackson też był R, Reflektor ma problem z poczuciem własnej tożsamości, nie ma w nim nic stałego. Najważniejszą rzeczą dla R jest odnalezienie miejsca i otoczenia, w którym będzie szczęśliwy. Z tego co pamiętam, to dopiero ok. 4 tygodnie po zmianie otoczenia R powinien ocenić, czy tu jest dobrze dla niego. Coś tam było jeszcze z księżycem, ale już nie pamiętam. Na YT są filmiki Tresury Matrixa, z opisem typów HD.

5. Nikt mi takiego... • autor: Nierozpoznany#76562016-01-20 21:29:47

Nikt mi takiego diagramu nie robił :(  Ale jak to piszesz , to sama widzę że wszystko się zgadza.Wolno przystosowuję się do otoczenia. Jestem jak lustro odbijające energię otoczenia. Z tym wchłanianiem to nie wiem. W każdym razie jak jest miło i dobrze to jestem szczęśliwa. Wolno się oswajam. W zwiąsku z tym muszę budować pozytywny świat bo inaczej choruję :(
[foto]

6. ale to proste • autor: Arkadiusz2016-01-21 07:22:44

7. nie liczy mi:(... • autor: Nierozpoznany#76562016-01-21 09:15:36

nie liczy mi:( musze cos źle wpisywac
[foto]

8. HD • autor: Arkadiusz2016-01-21 10:08:46

trzeba wpisać najbliższe duże miasto koło miejsca urodzenia, datę urodzenia w kolejności miesiąc-dzień-rok, kraj Poland, godzinę --:-- i powinno pójść

9. nie liczy :(... • autor: Nierozpoznany#76562016-01-21 10:28:53

nie liczy :(
[foto]

10. nie liczy? • autor: Arkadiusz2016-01-21 10:50:23

napisałem na priv

11. jednak projektor • autor: Nierozpoznany#93842016-01-21 12:20:22

nigdy wcześniej nie słyszałam o powyższym  diagramie wpisałam swoje dane i wyskoczyło że jestem projektorem, muszę przyznać że wiele cech się zgadza. Jak znajdę chwilkę "wgryzę" się dokładniej w temat bo wydaje się być bardzo interesujący :)
[foto]

12. polecam bajkę o projektorze • autor: Arkadiusz2016-01-21 12:22:46

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)