zdjęcie Autora

05 października 2012

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Babcia ezoteryczna (odcinków: 128)

Bycie wężem

Kategoria: Twórczość

« Jaskinia Pułkownik z Taszkentu »

HardChief opisał ostatnio swoje wrażenia z bycia wężem.

Tyle lat nas dzieli, tyle doświadczeń, a jednak pewne doznania są wspólne.

Chcę opisać swoje doświadczenie z bycia wężem.

 

„Na zapylonej, wiejskiej drodze stopy obute w sznurowane, brązowe buty cuchnące pastą grzęzną w piachu; trudno iść, a już nie ma mowy o tym, żeby biec; jest gorąco, nudno i mdło. Proszę matkę:

         — Pozwól mi iść boso, nie chcę chodzić ciągle w butach; inne dzieci biegają boso lub mają sandałki, dlaczego tylko ja zawsze muszę nosić te obrzydliwe wkładki ortopedyczne i te wstrętne, czarne, sznurowane wysoko buty!

         — Nie marudź — odpowiada zniecierpliwiona matka. — Wiesz dobrze, że masz platfus i musisz je nosić, dopóki nie dorośniesz, jeśli nie chcesz być kaleką na całe życie.

         — Kiedy mi gorąco...

         — Skończ już wreszcie, bo ci przyleję; za jakie grzechy Pan Bóg mnie pokarał takim dzieciakiem!

         Zatrzymałyśmy się przed domem, gdzie mieszkali znajomi matki. Siostra piszcząc i uciekając przed osą biegała w sandałkach po skoszonej łące, sztywne źdźbła ślizgały się po jej gołych nogach, może na którymś z nich znalazłaby się jeszcze kropelka rosy. Ja usiadłam na skraju drogi i widząc, że matka długo nie wraca, zdjęłam przepocone skarpetki i buty. Po co je było pastować śmierdzącą mazią, od której zbiera się na wymioty, skoro już są brudne ! Połysku nie widać, a smród został (nie mówi się smród, tylko brzydki zapach — poucza nieobecna matka).

         Piasek przesypywał się między palcami, bose stopy z ulgą nurzały się w nim aż po kostki. Uklękłam czołgając się na kolanach i łokciach wśród miliardów drobinek. Parzące ziarenka szlifowały moją skórę, osypując się po lśniących łuskach, nie zostawiały na nich najmniejszego pyłku. Nogi zrosły się w jeden elastyczny, pozbawiony stawów człon, podobnie jak i ręce; głowa powędrowała na czubki tego, co niedawno było moimi palcami, a teraz stało się nowym narządem, bogatszym i precyzyjniejszym w odczuciach. Ciało zmieniało się w ciało węża pełznącego przez gorący piach, uparcie, bez celu, a może do celu znanego tylko nowo doznanej, wężowej naturze, ukrytego jeszcze wciąż przed ludzką cząstką mojej istoty.

         Ziarna piasku ogromniały, stawały się stosem sypkich, chrzęszczących szkiełek z rozbitych różnokolorowych butelek, iskrzących się w słońcu kryształków, układających wzory, nieznaną siłą odtwarzane natychmiast na łuskach ciała.

         Jestem więc wężem, na grzbiecie mam swój wzór, tylko jeszcze język się nie rozdwoił i nie nauczyłam się syczeć; ciągle mam wargi, a one i wysunięty do przodu język schną w gorącym wietrze, podczas gdy z gardła wydostaje się nieprzyjemny charkot. To resztki ludzkiej natury, tej nie zżytej jeszcze z upałem i piaskiem trzeszczącym w zębach, ale niewiele już brakuje, by znikły, a ja osiągnę pełnię w wężowej jedności.

         Więc kiedy matka na mnie krzyczała, że sukienka była wczoraj prasowana, że inne grzeczne dziewczynki słuchają rodziców, że siadają na trawie podłożywszy uprzednio chusteczkę do nosa, że matka tak się męczy, aby mnie ubrać i obuć przyzwoicie, a ja tego nie doceniam i wstyd przynoszę wyglądając jak wsiowa dziewucha — nie miało to dla mnie większego znaczenia. Słyszałam jednak wszystko; słowa zapadają w pamięć tworząc kształt tego, do czego zobowiązuje mnie człowieczeństwo, choć tak niewiele było trzeba, by poznać tajemnicę wężów.

Babcia ezoteryczna: wstęp na końcu

Ten blog ma opisywać zwyczajne doświadczenia w zwyczajnym życiu. Świadomie sterując swoimi zachowaniami (np. tzw. świadome śnienie) czy narzucając sobie pewne praktyki, zazwyczaj ma się na oku jakiś cel, w ostateczności zmierzenie się z nowymi doświadczeniami. W naszym wysterowanym do przesady życiu, możliwość naturalnych, nowych i silnych doznań jest ograniczona, poszukuje się ich wszakże dla lepszego zrozumienia siebie. W moim życiu przeszłam wiele krańcowych doświadczeń i dlatego, być może już ich nie poszukuję. Prosto mówiąc: boję się ich gorzej, niż diabeł święconej wody. Życie nauczyło mnie, że żadnym procesem nie można bezkarnie sterować. Niewinne wysłuchanie „kasety odchudzającej” zaproponowanej przez psychologa czy udział w tzw. „muzykoterapii” może pociągnąć za sobą nieoczekiwane skutki, z których niepożądanymi wpływami walczyć trzeba nawet kilka miesięcy. Jednak zarówno mnie, jak i innym ludziom doświadczenia takie przytrafiają się niosąc ze sobą NIEZROZUMIANE I NIEOCZEKIWANE, co próbujemy zrozumieć i ocenić już po fakcie. Często jednak ocena ta jest nieudolna z braku wiedzy. W tym blogu zajmuję się tylko opisem, niech ocenia ktoś inny. Dlaczego więc ezoteryczna babcia? W tym roku kończę 70 lat, jestem Słonecznym Strzelcem i Księżycowym Rakiem. Neptun, który właśnie wszedł do znaku Ryb niedługo będzie tranzytował mój ascendent i od jakiegoś czasu odczuwam potrzebę porządkowania pewnych zjawisk w moim życiu. Kilka lat studiuję astrologię ale ona nie wystarcza mi do interpretacji niektórych zjawisk czy wydarzeń w moim życiu. Każde z nich osobno daje się zazwyczaj wytłumaczyć, ale razem, jako całość... Z podsumowaniem ich już znacznie gorzej. Pozostaje więc na razie tylko opis.


« Jaskinia Pułkownik z Taszkentu »

komentarze

[foto]

1. Doświadczenia transpersonalne, • autor: Michał Mazur2012-10-30 16:42:51

są zawsze bardzo ciekawe. Pomagają nam "bardziej być". Pozdrowienie i podziękowanie za wspaniały tekst!

Ale tak na serio, zzucie obuwia to bardzo ważna rzecz, mająca chyba od zawsze związki ze stanami zmienionej, "szamańskiej" świadomości - i łączącym się z nią autentycznym, realnie doświadczalnym sacrum - takim niewynikającym z kulturowych uwarunkowań - a często wręcz na przekór im! Zresztą u nas w kulturze "judeochrześcijańskiej" wąż to tradycyjny symbol zła - i tak jesteśmy od dziecka uwarunkowywani na jego postrzeganie - a tu proszę, nagle co innego:) - i pojawia się Moc...

 ...a także Wiedza, Doświadczenie, Odrodzenie - taka właśnie była dawniej symbolika węży. Ostatni rozumujący w ten sposób mieszkańcy Europy żyli...u nas - tzn. w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Raporty jezuitów z końca XVI w. ze zgrozą wspominały, że spora część chłopów na Litwie nadal czci święte węże

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)