Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

12 grudnia 2009

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki (odcinków: 148)

Czy byli słowiańscy szamani?


« Polskie zwierzęta mocy Nacechowani i nie »

Robert vel Smokken napisał, na liście dyskusyjnej „Taraka-Panel”:

Wszyscy szamani których znam, albo o których słyszałem, uczyli się u nauczycieli, którzy idąc po łańcuchu nauczyciel-uczeń dalej do tyłu, pierwotnie uczyli się od szamanów indiańskich, albo (rzadziej) u szamanów z Syberii. Jak to jest z naszym rdzennym szamanizmem? Czy został skutecznie wytępiony przez inkwizycję? Nie zachował się ani jeden rdzenny Polski/Słowiański szaman oferujący muchomora zamiast kaktusa peyotl? Może szamani zostali wytępieni, a szamanki przemianowały się w szeptuchy? ;-)


Witam.

Inkwizycja nie ma nic do rzeczy - nic o tępieniu szamanów przez inkwizycję w Polsce nie słyszałem.


Zwróć uwagę na taki szczegół: Kiedy Rosjanie w XVI - XVII wchodzą w kontakt z Syberyjczykami, od jednych z nich - od Ewenków - przejmują słowo "szaman". Co oznacza, że czuli potrzebę nazwania tamtejszych znachorów-czarowników jakoś inaczej niż jakąkolwiek kategorię ludzi znanych do tej pory. "Zwyczajni" ludzie (czyli np. niebędący naukowcami, ani pisarzami, którzy kierują się sensacją) niechętnie przyjmują nowe słowa; porównaj np. z jakim uporem różne gatunki drzew iglastych w różnych językach nazywano "cedrami". Albo uchatki "lwami morskimi" itd. Z tego wniosek, że Rosjanie u Ewenków spotkali się ze zjawiskiem społecznym, które było radykalnie odmienne od tego, co znali u siebie. To znaczy, zapewne było tak, że uzdrowiciele-czarownicy u Ewenków realizowali cel podobny do tego, jaki realizowali znachorzy-Rosjanie, tzn. leczyli ludzi, odczyniali uroki, odpędzali choroby itd. - ale robili to INACZEJ. Wykonywali przy tym INNE CZYNNOŚCI, a także INACZEJ WYGLĄDALI - np. z pewnością znachorzy-Rosjanie nie nakładali rytualnych strojów ani nie grali na bębnach. Czarownicy Ewenków stanowili zjawisko odrębne i nieporównywalne z niczym, co u siebie Rosjanie znali wcześniej - i dlatego pojawiła się potrzeba nazwani ich nowym słowem, a nie jakimkolwiek znanym dotychczas. Rzecz jest nieco dziwna, bo wcześniej i to od kilkuset lat Rosjanie stykali się z ludami, które dzisiaj uważamy za szamanistyczne, tj. mające własnych szamanów: Samowie i Nieńcy na północy, Mongołowie na stepie; także stepowe ludy tureckie, chociaż przeszły na islam, np. Tatarzy i Kazachowie, zachowali własnych szamanów, a Tuwińczycy pozostali szamanistami do dziś. Dlaczego słowo szaman przyjęli Rosjanie od Ewenków, a nie od któregokolwiek z tamtych ludów? Wydaje mi się, że zdecydował kontekst. Z Tatarami albo Nieńcami Rosjanie spotykali się na zasadzie "tutaj my - tam oni". Obie grupy w kontakcie zachowywały odrębność. Ewenkowie byli prawdopodobnie pierwszym ludem, od którego Rosjanie, osiedlający się na Syberii, byli UZALEŻNIENI. Było ich (Rosjan) na tyle mało i żyli w małych grupach w rozproszeniu wśród tubylców, że musieli wejść z nimi w bezpośredni kontakt. Byli zależni np. od żywności, którą kupowali od tamtych, a szaman Ewenków mógł być jedynym, kto pomoże w razie choroby. Podobnie było dalej na wschód: gdy Rosjanie osiedlali się wśród Jakutów, Buriatów, Jukagirów, Koriaków. (Wszędzie tam aż do XX wieku byli mniejszością.) Ale słowo szaman przejęli od tych, którzy byli pierwsi na ich drodze.

Dla Twojego pytania ważne jest, że Rosjanie nie mieli, nie znali u siebie zjawiska porównywalnego z szamanizmem syberyjskim. Skoro oni nie mieli, to tym bardziej nie mieli go Zachodni Słowianie. Z drugiej strony, leczenie przez zabiegi magiczne, komunikowanie się z duchami i przepowiadanie przyszłości - trzy zajęcia szamana - to zajęcia ogólnoludzkie i oczywiście Słowianie też mieli wśród siebie ludzi, którzy tym się zajmowali. W Skandynawii czyli po sąsiedzku, magią zajmowały się kobiety, było to zajęcie kobiece do tego stopnia, że mężczyzna zajmujący się tym musiał być albo obcoplemieńcem - "Finem" czyli po naszemu Samem-Lapończykiem, albo, jeśli był "swój", to czynność ta degradowała go do statusu homoseksualisty. Mężczyzna zajmujący się magią "skiepszczał się". (Słowo to pochodzi od "kiep" = wagina.) U Słowian musiało być podobnie, bo tradycyjna magia, te "babki" co na dwoje wróżyły, czy "szeptuchy", to były wyłącznie kobiety. Ale to wszystko był folklor, do tego "niski" - nie słyszałem, żeby gdziekolwiek w krajach słowiańskich istniały jakieś profesjonalne stowarzyszenia grupujące i nadające status "czarownikom" - choćby na wzór podobnych gildii które mieli pszczelarze, niedźwiednicy, kowale albo maziarze (wytwórcy smarów do kół) - a wszystko to były zawody magiczne.

Sumując: nie było u Słowian, przynajmniej w czasach historycznych, "zawodu" podobnego do szamanów z Syberii. A zjawiska podobne do niego są rozproszone i niewyraźne.
Pozdrawiam, Wojtek



« Polskie zwierzęta mocy Nacechowani i nie »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)