Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

09 września 2014

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Prababcia ezoteryczna (odcinków: 94)

Ceres siostra moja i patronka

Kategoria: Mitologie

« Sigurdsristningen – najstarszy komiks nordycki Saturn, siewca strachu »

http://www.lib-art.com/imgpainting/4/7/55774-ceres-summer-watteau-jean-antoine.jpg

          Zacznę astrologicznie. Mam Ceres na ascendencie. Z takim wskaźnikiem nie można nie zwrócić uwagi na kontrowersyjne astrologicznie działanie tzw. małych planet. Szybko więc zrozumiałam, dlaczego pochodząc z rodzin nie mających nic wspólnego z rolnictwem, jestem gospodarna, ciągnie mnie do działki, robienia przetworów, gromadzenia zapasów. Zbliża się jesień i Ceres zagospodarowuje plony. W jesieni mojego życia ja też usiłuję zagospodarować jakieś plony, ale wiem, jak bardzo to niepewne zajęcie, jak zależy od tego, co w życiu bogini się wydarzyło i czy złamana nieszczęściem nie postanowi w połowie prac dać sobie spokój, zastrajkować, wyzwać świat bogów i ludzi — niech się martwią, a co mi tam! Największe szczęście bogini, córka, Demetr, która miała na starość opiekować się nią i przejąć po niej zawód i powołanie odeszła do Hadesu, gdzie plony nie są w ogóle ważne, barwy nikogo nie obchodzą i gdzie udają się ci, których już nie ma, w przeważającej mierze ofiary wojen. Czy ja, Ceres , wolałabym, żeby opiekowano się mną u schyłku życia, czy moimi zwłokami?

         Starość jest wrażliwa – starczy, że wyskoczy jakiś wielki jak szafa sąsiad i zaczyna się na mnie wydzierać, że jakieś moje graty na korytarzu mu przeszkadzają i że jeśli teraz, w pięć minut mu ich nie zabiorę sprzed oczu, to zastawi nimi moje drzwi. Demetr/Ceres także może podyskutowałaby z Hadesem/Plutonem na spokojnie i obeszłoby się bez pośrednictwa bogów wyższej rangi, ale nie obejdzie się. Wrzask i agresja wsparta potężną posturą zawsze zwycięży. Chwilowo potrzebujemy więc wrzeszczącego faceta, który nas obroni, córka potrzebna jest dopiero w dalszej perspektywie. Ale jednak brak córki boli matkę (rzeczywistą lub potencjalną) bardziej. Kto na starość obetnie matce paznokcie, umyje plecy, namaści balsamem bolący krzyż, posmaruje kremem zasuszoną skórę tam, gdzie stara ręka nie sięga? Przecież że córka, a nie syn. W Hadesie żadne dziecko, ani córka ani syn nie są już potrzebne.

         Ceres to rzymska wersja greckiej bogini Demetr. Pochodzi z drugiego pokolenia bogów — jako córka Kronosa i Rei miała dzieciństwo raczej trudne. Połknięta przez własnego ojca, ocalona przez brata, Zeusa, walczyła ze zbrodniczym ojcem wraz ze wszystkimi braćmi i siostrami przez dziesięć lat, aż do zwycięstwa przepowiedzianego przez babkę Geę (Ziemię). Urodziła swemu bratu, Zeusowi jedyną córkę, Persefonę. Związek ten (patrząc na inne romanse Zeusa) był chyba wyrazem wdzięczności za ocalenie, może zaś owocem kolejnej przemocy i niczym więcej; nie wygląda na to, żeby ojciec córki był jej podporą. Rodzinka była zresztą warta siebie, bo Persefonę porwał i uprowadził do Podziemia jej wuj, Hades.

         I wówczas Demetr – Ceres się zbuntowała. Po bezskutecznych poszukiwaniach zaprzestała pełnienia swych boskich obowiązków, pozostała na ziemi, gdzie zaprzyjaźniła się z grupą starych kobiet na dworze króla Keleosa i zatrudniła się jako niania u jego żony. Na Ziemi zapanowała zima, a porządek świata został zakłócony do tego stopnia, że bogowie zostali zmuszeni do wypracowania jakiegoś kompromisu. Persefona nie mogła już wrócić do matki (jak Krym do Ukrainy) bo zjadła w Podziemiu ziarno granatu (czymkolwiek było to ziarno) ale mogła czasowo przebywać z matką; ta zaś musiała wrócić na Olimp i dalej pełnić swe obowiązki, nadzorować gospodarskie prace. Kiedy Persefona wracała do swego męża – porywacza – Hadesa/Plutona, Ziemia zamierała w bezruchu aż do wiosny.

         Ceres jest więc z jednej strony patronką gospodarności, kobietą doświadczoną, ale pochodzącą z rodziny, która zaserwowała jej ciężkie przeżycia i z którą w końcu musiała negocjować, jak z obcymi. Jedyna miłość- dziecko – zostało jej odebrane przez okoliczności od niej niezależne. Mity nie mówią nic o tym, jak w swoim związku z ponurym wujem czuła się Persefona, ale i tu można się domyślać, że chociażby z powodu różnicy wieku i sposobu zawładnięcia nią, a także miejsca, gdzie zmuszona była przebywać, nie była osobą zbyt szczęśliwą. Można domniemywać, że kobieca trauma przenosiła się z pokolenia na pokolenie: inne przeżycia inne troski — ten sam brak bezsłownego porozumienia.

         Astrologicznie podkreśla się rolę planety Ceres jako właśnie niosącą ze sobą gospodarność, zamiłowanie do ziemi i jej uprawy, przetwarzania żywności (wypieki, marynaty, wina) miłość do dzieci (pracując jako opiekunka dziecka usiłowała swojemu wychowankowi nadać nieśmiertelność — zresztą wbrew jego głupiej matce). Czasami twierdzi się, że w ślad za tym idzie materializm i płodność — choć przecież sama Ceres takich cech nie posiada. Jedno dziecko to nie płodność, a gospodarność to nie materializm. Niektórzy przypisują Ceres (planecie) związek z odżywianiem się, np. bulimię czy anoreksję, kierując się poglądem, że zaburzony cykl wegetacji roślin, związany z porami roku, znajduje odbicie w zaburzeniu cyklu odżywianie – wydalanie. Sądzę jednak, że jest to spłaszczanie problemu. Czyta się: bulimia/anoreksja to psychologiczne nieprawidłowości, choroba, piętno itp. Myśli się, że to zło, którego ktoś nie ma siły ani woli przezwyciężyć. Nikogo jednak nie obchodzi, co tkwi u podłoża tego cierpienia i nikt nie traktuje to jako cierpienie właśnie. „Cierpisz, bo jesteś głupia” — tak się rozumuje. Walczy się ze wzorcem piękności kobiety, ze stajniami modelek i tak dalej. A przecież nie o to chodzi. Jeśli ktoś odrzuca czyjąś miłość bez dania racji, co ma myśleć wrażliwa nastolatka? Że jest brzydka, gruba i nic z niej nie będzie (nie ma lepszych krytyków niż właśni rodzice! Moja matka po porodzie powtarzała mi stale: wyglądasz jak własna służąca — gruba, zaniedbana, okrągła na twarzy z wysuniętym brzuchem, jak od żarcia nadmiernej ilości ziemniaków taka jedna Marysia od sąsiadki). Co można by myśleć, gdyby się zastanowić jak facet może kochać taką dziewczynę? Jak może nie opuścić takiej żony? To poważny problem dla dziewczyny, ale chyba nie w gestii Ceres.

      Tak jakoś jest, że bardziej odczuwamy to, czego nam brakuje, niż to, co mamy, a tylko chwilowo jest niedostępne. Matki bywają wredne, ale zawsze mają na celu dobro córek. Jak je skłonić, by zrozumiały ich sytuację? Jak potem nie żałować, że ich rozmowy nie dotyczyły spraw ważnych, tylko bzdetów i nie winić się za brak wyjścia im na przeciw?

         Rozpędziłam się. A zamiłowanie do przetworów domowych, działki, ekologicznej żywności, fizyczna wręcz fascynacja procesem fermentacji wina, bulgotaniem w szklanej rurce, gospodarność rozumiana tradycyjnie — szycie, naprawa, reperacja, żadnego wyrzucania rzeczy niepotrzebnych — to nie silne strony tej matki? Ale przecież w tradycyjnej astrologii małych planet nie było! Żadnej Ceres, żadnego Chirona! Astrologia reformowana też je chyba pomija. (Jest jeszcze tzw. astrologia humanistyczna, ale ta minęła wraz ze starym ustrojem), zresztą żadnych rewelacji nie przynosiła.)

         Mnie osobiście raczej bliski jest motyw wędrówek w stylu Odyseusza, Orfeusza i Ceres w Hadesie , jednak bez ich terytorialności — mnóstwo przeszkód do pokonania, czasem jeden krok przez salę i trzy przeszkody, a koniec dwuznaczny. Ale Orfeusz i Odyseusz to mężczyźni. Mieli ukochane kobiety ale z daleka, co pozwalało im za nimi tęsknić. One właściwie, jako samodzielne byty nie istniały. Ich przygody były właśnie przygodne, ot taka Penelopa pruła nocą to, co dniem utkała i wszystko. Jedynie Ceres wyłamała się z tego szeregu, ale i o niej wiemy mniej, niż o męskich bogach.

         Zaduma nad losami postaci mitologicznych na coś się przydaje. Czasem dzięki nim lepiej rozumiemy własny problem niż gdybyśmy analizowali je bez końca. Taką samą rolę (niezależnie od innych) w moich oczach pełnią także tarot i astrologia — są narzędziem analizy i refleksji nad swoim usytuowaniem w świecie widzialnym i niewidzialnym, swoją rolą i życiowymi zadaniami, swoimi sposobami nad wychodzeniem z traum i swoimi grami ze światem.

http://cdn2.all-art.org/baroque/images/snyders24.jpg



« Sigurdsristningen – najstarszy komiks nordycki Saturn, siewca strachu »

komentarze

[foto]

1. Pozwolę sobie • autor: Bogdan Zawadzki2014-09-10 08:54:53

zacytować Panią...

"... Zaduma nad losami postaci mitologicznych na coś się przydaje. Czasem dzięki nim lepiej rozumiemy własny problem niż gdybyśmy analizowali je bez końca..."

i na tym między innymi polega (a przynajmniej tak mi się wydaje) "siła" (ale i żywotność) mitów. A przecież nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, pytając o sens odwoływania się do mitów we współczesnym świecie. Myląc to z naiwną "wiarą" w mity ...

Czytając Pani "Ceres..." czułem jak otwiera się przede mną jakaś wielka  księga, wszystko wydawało się jakby bardziej znane, zrozumiałe (nie potrafię tego wyrazić). To tak jakbym oglądał film. Oczami wyobraźni widziałem jednocześnie Panią i pani "patronkę", momentami byłyście jedną i tą samą osobą ...

P.S.

Przepraszam jeżeli pozwoliłem sobie na pewną "poufałość", ale przez swoją ignorancję nie potrafię czasem dokładnie wyrazić na piśmie tego co myślę 


Pozdrawiam

2. Kasiu • autor: Nierozpoznany#562014-09-10 09:18:39

nie wiem czy to zbieg okoliczności, synchroniczność, czy coś innego ale napisałaś ten tekst właśnie teraz gdy moja Matka mnie wzywa, jest w szpitalu. Potrzebna jej córka, dokładnie tak jak piszesz  Gdy patrze na mój Kosmogram to się nie dziwie, ze to teraz. Właśnie Saturn zamierza  przekroczyć na dniach, mój ascendent,  pakuje wiec manatki czas "wrócić na ojczyzny łono". Czuje wewnętrzny spokój i idę za tym.

Dziękuję i pozdrawiam

Gosia
[foto]

3. Dziękuję • autor: Katarzyna Urbanowicz2014-09-10 11:01:03

Dziękuję Wam za te wpisy. Właśnie dla takich chwil warto żyć - kiedy można porozumieć się z kimś osobiście nieznajomym, ale znanym poprzez te chwile kiedy nawzajem się rozumiemy. 

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)