zdjęcie Autora

27 marca 2020

Mieczysław Dyna

Chłopi i metempsychoza. Katarzy z Montaillou

Ludzie ze względu na swoją sentymentalną naturę mają tendencje do wskrzeszania upadłych filozofii i wzdychania do fragmentów przeszłości, które wydają im się „pięknym snem z przeszłości”. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, temat katarów wraca dość często. Odnoszę wrażenie, że uwielbienie albigensów oraz ich filozofii jest niezmiernie wyolbrzymione. Wielu dzisiejszych twórców, szczególnie ludzi „z internetu”, odnosi się do nich jako do mitycznego odłamu jedynych prawdziwych chrześcijan, żyjących zgodnie z najwyższymi zasadami moralnymi i będącymi bezpośrednimi spadkobiercami prawdziwych nauk Chrystusa, czy też ostatnich prawdziwych gnostyków. Wytępionych przez synonim zła – krwiożercze, zepsute papiestwo. Wychwalanie zasad i stylu życia katarów występuje często w środowiskach „alternatywnych”. Wydaje mi się, że również Jerzy Prokopiuk, (którego bardzo cenię) także uległ w znacznym stopniu tym tendencją myślowym w swoich licznych książkach, jednak z całą pewnością zrobił to w sposób świadomy. O czym może świadczyć jedno z podsumowań autora, dotyczących religii bonshommes (tak nazywano ich przywódców) „Kataryzm pozostaje tylko pięknym i tragicznym wspomnieniem, przedmiotem romantycznego marzenia i tęsknoty, w największym zaś razie religią jakiegoś świata alternatywnego, w którym dzieje ludzkości potoczyły się inaczej”.

Czy ludzie w dzisiejszych czasach, czytając lub słuchając wzmianek o katarach są świadomi ile jest prawdy, a ile mitu w informacjach, które przyswajają? Z całą pewnością nie. Czy mamy możliwość aby dojść do prawdy, jak wyglądało życie w Oksytanii na przełomie XIII-XIV wieku? W mojej opinii, jedyną szansę na to pozostawił Emanuel Le Roy Ladurie, wybitny francuski historyk, który poprzez swoje dzieło „Montaillou Wioska heretyków 1294-1324” dał nam możliwość spojrzenia oczami średniowiecznego katara. Stało się tak dzięki zbadaniu rękopisów z przesłuchań, które prowadził przyszły papież Jakuba Fournier w owym rejonie. Inkwizytor miał charakter stosunkowo łagodny, aby dotrzeć do prawdy nie posuwał się do przemocy, nakazał spisywać z detektywistyczną precyzją relacje podejrzanych, trwało to kilka lat. Fournier „zaglądał” w każdy rejon życia przesłuchiwanych. Przetrwało dzięki temu do dzisiejszych czasów niezmiernie wartościowe świadectwo życia codziennego oraz mentalności katarskich chłopów oraz ich przywódców/przewodników „doskonałych” (kapłanów). Pozostawia to świadectwo ludzi z krwi i kości z wadami i zaletami, daje jedyną bezpośrednią szanse na odmityzowanie społeczeństw katarskich, tak dzisiaj wychwalanych przez wielu powierzchownych „głosicieli prawd wszelakich”.

Katarzy byli na równi ułomni w swoim życiu i postępowaniu co katolicy tamtych czasów albo może inaczej, byli tylko ludźmi. Warto dodać, że nieświadomymi swych poczynań, w ciemno wypełniającymi zasady, które im przekazywali „doskonali”, często w sposób wypaczony. Mam na myśli fakt, że także byli dogmatykami i to może nawet większymi od ówczesnych katolików. Ludzie na wsi żyli głównie zgodni z cyklami natury zachodzącymi w przyrodzie, determinującymi ich codzienne funkcjonowanie (W Polsce jeszcze do XX-lecia- międzywojennego, a może i nawet lat 50/60’ XX wieku, w niektórych rejonach). „Religia” była tylko dodatkiem, którą przyjmowali odgórnie z urodzenia.

Dzieło Le Roy Ladurie’go powstało na bazie analizy 578 przesłuchań, dzielących się na 418 zeznań ze stawień się oskarżonych i 160 ze stawień się świadków. Trybunał inkwizycyjny w Pamiers pracował przez 370 dni od 1318 do 1325 roku. Wśród ludzi przesłuchiwanych było kilku szlachciców, kilku księży i notariuszy. W znacznej większości byli to jednak ludzie prości: rzemieślnicy, chłopi, drobni handlarze. Był to proces bardzo długi i złożony (opisany w sposób szczegółowy w: Emanuel La Roy Ladurie „Montaillou Wioska heretyków 1294-1324”). Pozostawiający jedyne bezpośrednie świadectwo życia codziennego katarów zamieszkujących Oksytańską wieś na przełomie XIII i XIV wieku. Była ona położona 1300 m. n. p. m. dlatego w latach wcześniejszych nie wzbudzała zainteresowania inkwizycji i ostała się jako jeden z ostatnich bastionów katarskich. Prawda jest taka, że ludzie żyli tam „po swojemu” z dala od „epopei krucjat” jakie rozegrały w XIII wieku. (Powód krucjat był prosty. Walka o strefę wpływów rozpoczęta przez jednego z najbardziej wpływowych polityków tamtych czasów, papieża Innocentego III. Albigensi przegrali bo byli słabszą siłą polityczną. Chociaż istnieją tendencję dopatrywania się tu walki „dobra ze złem” i wybicia „ostatnich prawdziwych chrześcijan”, które są moim zdaniem jak najbardziej błędne). Nie będę uskuteczniał w tym miejscu nakreślania rysu historycznego epoki. Powołam się tylko na konkretne przykłady z życia codziennego chłopów z Montelliou wynotowanych przez Le Roy Laduriego, aby wykazać słuszność tezy, którą postawiłem, czyli nadmiernej mityzacji społeczeństw katarskich.

Filozofia katarów w jednym przypadku potrafiła pokrzepić serce strwożonej osoby i wytłumaczyć jej funkcjonowanie świata. W innym przypadku doprowadzić do tragicznej, męki i niepotrzebnej śmierci. Najtrafniejsze wydaje mi się podać konkretne przykłady z życia codziennego. Zobrazuje to, w dość dosadny i prosty sposób mentalność XIII/XIV wiecznych katarów.

Kobiety dość wcześnie wychodziły za mąż, dotyczy to przede wszystkim katarskiej endogamicznej grupy rodzin rolników i hodowców. U katolickich rodzin odnotowano mniej dzieci i mniej małżeństw niż u Katarów. Najbogatsza rodzina w miejscowości Montelliou, Piotr i Bernarda Clergue wykazała zainteresowanie „kontrolą narodzin” poprzez „magiczne zioła”. Inny z Clergue, Pons – posiadał wiele licznych bękartów we wsi. Baby boom w latach 1280-1305, sprzyjał także wysokiej śmiertelności noworodków. Katarzy dzięki swojej filozofii tłumaczyli to w sposób następujący. Żona sołtysa Wilhelma Austatz o imieniu Alazais, była smutna z powodu utraty czterech małoletnich synów w krótkim czasie. Sołtys tłumaczył jej, że dzieci odnajdzie nie „w raju”, jednak jeszcze w „tym świecie”. Jest młoda, zajdzie w ciążę i być może w zarodek wcieli się dusza jednego ze zmarłych synów. (Alazis zaszła w ciążę jeszcze cztery razy zgodnie z odnotowanymi zapiskami).

Wielu katarskich wieśniaków zastanawiało się jakim cudem na świecie pomieści się taka ilość dusz? „Tych którzy zmarli i tych, którzy są jeszcze żywi”. Obawiali się, że nie „zmieściły by się nawet od miasta Tuluzy do przełęczy Meres”. Wilhelm Austaz tłumaczył im, że „dusza po śmierci ciała ludzkiego, prawie natychmiast wchodzi do następnego, które się narodzi, i tak dalej w ten sposób”. Katarscy wieśniacy traktowali to jako z góry przyjętą regułę, bez wgłębiania się w szczegóły. Pomimo faktu, że inny ich dogmat był zasadniczo wrogi małżeństwu i prokreacji. „Doskonali” i „pseudo-doskonali” czyli katarscy kapłani pomimo wyrzekania się współżycia, często łamali tę zasadę, jak i nadużywali swoich praw, co wykazują również przykłady z Montelliou, które podam poniżej. W świadomości katarskich chłopów panowało przekonanie, iż jeśli ludzie zaprzestaną współżyć, w końcu wszystkie dusze „pozostaną w raju”. Jednak bogatsi używali najczęściej antykoncepcji w postaci „magicznych ziół”, a biedniejsi nadal się rozmnażali.

Gdy dziecko się rodziło katarscy szlachcice czasami oddawali je mamką. Jedna z „pań z Chateauverdun” po dołączeniu do ortodoksyjnych katarów, powierzyła swoje dziecko mamce, czyli rozstała się z noworodkiem.

Kolejnym ciekawym przykładem jest Russa Gonaund, córka katarskiego górala. Wedle rejestru, najpierw była służącą u jednego szlachcica, następnie mamką u innego, w tym czasie zaszła w ciążę, następnie jako kochanka zamieszkała z sołtysem, aby finalnie stać się legalną żoną gospodarza. Krótko mówiąc proza życia.

W związkach pozamałżeńskich, uczucia wobec „bękarta” były dwuznaczne, jednak czułe. Piotr Clergue jako ksiądz katarski, nie chciał dziecka. Z czasem jednak zmienił zdanie uważając iż, po śmierci ojca swojej wybranki, która nosiła imię Beatrice, kobieta zajdzie w ciążę. W taki sposób Piotr wytłumaczył kobiecie, że jej ojciec, będzie miał „się stać” jej przyszłym dzieckiem.

Według popularnych wśród chłopów katarskich przekonań, „świat jest pełen starych dusz, które biegają jak postrzelone”. Jeśli owe dusze pochodzą z ciała zmarłego, który był złym człowiekiem to wciskają się do brzucha każdej samicy, czy to kobyły czy zająca, która poczęła właśnie zarodek. Jeśli dusza pochodzi z ciała niedawno zmarłego niewinnego dziecka, wciska się do ciała kobiety.

Le Roy Ladurie w swoim dziele podaje setki przykładów w jaki sposób katarzy, moim zdaniem bezrefleksyjnie pojmowali i praktykowali dogmaty, które wyznawali. Nie brakowało wielu przypadków tragicznych w skutkach, jak następujący.

Hodowcy owiec ze wsi Arques, Raymondowi Pierre i jego żonie Sybilli narodziła się córka Żakota. Dziecko zachorowało i jej stan się nie poprawiał. Rodzicie postanowili poprzez śmierć wprowadzić ją w herezję katarską (w niektórych miejscowościach katarzy stanowili większość lub mniejszość i współistnieli pokojowo z katolikami, lata po krwawych krucjatach), wbrew oficjalnym zasadom, wedle których dziecko poniżej roku, „nie zna jeszcze dobra” i nie może stać się katarem. Pewien „Doskonały”, Prades Tavernier stwierdził, że nic się nie traci poddając consolamentum i endurze (głodówce do śmierci) tak młodą istotę. Wykonał przed nią rytuał „wielu skłonów i podźwignięć” oraz położył na jej czole książkę (będąca czymś niezmiernie rzadkim w tym wiejskim środowisku). Po dokończeniu rytuału, zadowolony ojciec stwierdził do swojej żony „że jeśli Żakota umrze (co było już rzeczą oczywistą poprzez zagłodzenie) będzie bożym Aniołem”.

Inny chłop Raymond Bennet z Ornolac, miał umierającego nowonarodzonego syna, którego matka prawdopodobnie zmarła. Historią tą na przesłuchaniach wyznała jego siostra Wilhelmina w sposób następujący: „szłam do lasu po chrust, posłał po mnie abym trzymała to dziecko w agonii. Trzymałam je w ten sposób od rana do wieczora, aż do godziny jego śmierci”

Na powyższych przykładach (które są jednymi z setek) widać jak dogmaty katarskie, wypaczyły wizję świata u wieśniaków. Można zatem twierdzić, iż analogiczne sytuacje występowały w całej Oksytanii przez cały wiek XIII.

Le Roy Ladurie podaje także rejestr osób, które podczas choroby decydowały się na endure, czyli samobójczy post. Wielu chłopów będąc oficjalnie katolikami, decydowało się na przyjęcie „herezji” w momencie śmierci lub podczas choroby, pod wpływem namowy otoczenia. Katarzy w swoim dogmacie potrafili trwać do końca. Pewien mieszkaniec Montaillou, który w przeddzień śmierci przyjął endure, miał się zwrócić następująco do katolickiego proboszcza, gdy ten przybył aby go pocieszyć w ostatnim dniu życia. „Prostaku cuchnący i zły nie chce tego co mi przynosisz”, z kolei niejaka Wilhelmina Belot podczas postu głodowego, na który się zdecydowała, wykrzyknęła w agonii na widok katolickiego proboszcza z Camurac „Santa Maria, Santa Maria , widzę diabła”. Walka między dobrem a złem, czyli katarami a katolikami, odbywała się w „głowach chłopów” do samego końca. W oczach katolików z Montaillou (byli oni mniejszością w owej miejscowości), umrzeć dobrze znaczy poddać się woli boskiej. Tamtejszy kapłan katolicki Jan Maury będąc bardzo chorym, umierającym, był nakłaniany przez katarskie kobiety do samobójstwa przez przyjęcie endury.

W mentalności katarskich wieśniaków, rezygnowali oni z walki o życie, gdy objawy choroby się wzmagały, ponieważ twierdzili, że poprzez consolamentum i endure, uratują swoją duszę. Czy zatem nie byli większymi dogmatykami od chłopów katolickich, którzy często nie przejmowali się zanadto sprawami religijnymi, więcej niż musieli. Jest to zaledwie kilka przykładów radykalnych zachowań średniowiecznych katarów, jednak przypadki zazwyczaj potwierdzają regułę, a historyk przedstawia ich sporą ilość. Zatem można twierdzić, że katarzy mieli więcej wspólnego z mitycznym myśleniem i odgórnie przyjętymi dogmatami niż katolicy, dla których religia była tylko uzupełnieniem codziennych czynności. W przypadku katarów dogmat był na tyle radykalny, iż wpływał np. na chociażby przyśpieszanie własnej śmierci, kiedy istniała szansa na wyleczenie.

W obliczu tych faktów, czy prawdą jest mit o cudownym społeczeństwie żyjącym na południu Francji, wytępionym przez papiestwo? Chyba każdy będzie potrafił odpowiedzieć sobie samemu na to pytanie. Natura ludzka jest zawsze taka sama, czy to w przypadku XIII wiecznego Katara, czy Katolika. Rzutowanie swoich subiektywnych wyobrażeń na przeszłości, jakim się charakteryzują dzisiejsi ludzie, jest oznaką braku dostatecznego zrozumienia teraźniejszości. Krwawo stłumione ruchy religijno-społeczne albigensów było niestety tylko polityką, polityka najczęściej nie jest sprawiedliwa.

Idąc w przyszłość od dnia dzisiejszego, można się zastanawiać jakie poczynania będzie musiał zastosować kościół katolicki aby np. za 100 lat, nie tracić wiernych. Zdaje mi się, że wykona dość radykalnym krok, jakim będzie zniesienie celibatu. Spotkałem się z opiniami, że KK będzie musiał wrócić do innych z „pierwotnych dogmatów”, czyli m.in. dotyczącego „wędrówki dusz”, wydaje mi się to mało prawdopodobne, a raczej nawet niemożliwe, aby ten dogmat został wprowadzony na nowo. (Takie ambitne całościowe projekty przebudowy chrześcijaństwa jak np. Antropozofia Rudolfa Steinera się po prostu nie przyjęły.) Kościół katolicki przejął prym w sposób dość naturalny (w zachodnim świecie), patrząc z perspektywy globalnej, w IV w. stał się swoistym amalgamatem religijnym, adoptując symbole z wielu wyznań. W zachodniej cywilizacji od tamtej pory, moim zdaniem, długo nie będzie miał godnego konkurenta, aby wytłumaczyć ludziom sens istnienia, docierając do nich masowo.

Bibliografia:

Emanuel Le Roy Ladurie, Montaillou Wioska heretyków 1294-1324, przekład Ewa Dorota Żółkiewska, Warszawa 1988.

Jerzy Prokopiuk, Herezja Znaczy Wolność, Białystok 2008.

Malcolm Barbera, Katarzy, PIW 2004.


Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)