Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

18 maja 2013

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 3 (odcinków: 144)

O co chodzi z tymi rangami?

Kategoria: Projekt Taraka
Tematy/tagi: głęboka demokracjaMindellranga

« Wkurzające rangi Husby, Szwecja »

To mój kolejny głos w dyskusji nad (ważnym) artykułem Roberta PalusińskiegoO rangach i przywilejach w nowej odsłonie”. Wydaje mi się, że mówiąc o rangach trzeba pamiętać kontekst (sytuację), dla którego Arnold Mindell wprowadził to pojęcie. Ranga to coś, co co wprowadził dla opisu i uchwycenia tego, co dzieje się podczas grupowych dyskusji w ramach głębokiej demokracji (która jest tym, czym szczególnie zajmuje się Robert – jak mi wiadomo). W takiej grupie są zawsze osoby, które z jakichś powodów nie wychylają się, nie zabierają głosu, a jeśli to robią, to nieskutecznie, lub wręcz sprawiając wrażenie, jakby chciały (te osoby) aby ich głos i racje były odbierane jako nieskuteczne. (Np. mówią na zadyszce, na płaczu lub zduszonym lub piskliwym głosem. W dół lub w bok patrzą.) Tu dodam, że sam nie brałem w zajęciach z głębokiej demokracji, ale mam wiele doświadczeń z tym co się dzieje w podobnych grupach, które mają dojść do porozumienia w jakiś sprawie lub mają wyprojektować z siebie wspólne zdanie.

I w takich sytuacjach (kontekstach) zaczyna się dziać coś takiego, że jedni mówią łatwo, śmiało i z przekonaniem, lub wręcz z zamiarem narzucenia swojej opinii grupie, a inni milczą, wycofują się, zachowują swoje zdanie dla siebie, lub, jeśli już coś powiedzą, to przeciwskutecznie - o czym napisałem wyżej.

Dlaczego? I tu Mindell wprowadził ten termin: ranga. W takich sytuacjach do głosu dochodzi ranga. Kto ma wyższą rangę, ten mówi (a potem działa) skuteczniej, jest bardziej przekonywający, a także bardziej uważa, że jego opinia nie jest tylko jego, ale jest „głosem rozsądku” i „jedynym możliwym stanowiskiem”. Czyli to, co socjologowie przypisują dominującym klasom w społeczeństwie: że swój interes maskują przedstawiając go jako to, co jest „ogólnie słuszne i oczywiste”.

Czy rangi jakoś istnieją wcześniej i w takich dyskusjach-spotkaniach tylko ujawniają się, czy powstają dopiero w ramach tej sytuacji? Mindell raczej sugeruje (chyba zakłada to milcząco), że istnieją już wcześniej, jako wartościowanie płci, koloru skóry, preferencji seksualnej lub narodowości lub wyznania. Myślę też, że szczególna sytuacja Ameryki pomaga w takim poglądzie, bo tamto społeczeństwo składa się z mnóstwa „kolorów”, jest wysoce „łaciate”. Wydaje mi się też, że w Polsce, która jest znacznie mniej od Amerykanów łaciata, rangi się tak samo pojawiają w dyskutujących grupach, ale mają korzenie dużo mniej wyraźne i trudne do hasłowego określenia. Mamy mniej „na czole wypisane” kto ma mieć jak dużą rangę. Powtórzę; ma mieć, a nie ma – bo rangi właśnie pojawiają się lub „wyrastają” w sytuacji grupy-spotkania.

Kiedy przyjmiemy następujące znaczenie terminu „ranga”: że ranga to jest to, co różnicuje ludzi pod względem ich skuteczności w grupowej dyskusji-spotkaniu, dopiero wtedy staje się zrozumiałe, że rangę podbudowują lub obniżają różne czynniki. Wśród nich jest przynależność i utożsamianie się z pewną „mniejszością-słabszością”, jak geje lub Murzyni. Jest własne zdrowie i samopoczucie (o którym pisze Robert w ostatnim fragmencie swojego artykułu.) Jest wiara we własne posłannictwo i misję. (Którą na przykład wykazywał, bez racjonalnych podstaw, młody Lech Wałęsa – bo m.i. wierzył, że pochodzi od rzymskiego cesarza Walensa!) Jest wprawa i znajomość technik – bo rozumiem, że nawet należąc do skrajnej mniejszości można nauczyć się i wyćwiczyć skuteczne mówienie i przedstawianie własnych i niepopularnych wśród większości poglądów lub racji.

Jeśli przyjmiesz statycznie, że ranga (w dyskutującej grupie) równa się społecznemu statusowi jaki masz, lub równa się przynależności do „mniejszości”, to kicha, nic się nie da. Jeśli przyjmiesz, że ranga jest wydarzeniowa i chwilowa, dotyczy określonej sytuacji (dyskusji, spotkania, załatwiania pewnej sprawy) i że można nauczyć się technik jej podnoszenia u siebie i swoich stronników – to co innego, wtedy masz szansę wygrać.

I jest jeszcze jedna sprawność, umiejętność, czyli umiejętność skutecznego zachęcenia innych, żeby skutecznie wypowiedzieli swoje zdanie, czyli umiejętność podnoszenia rangi u innych. I zdaje się na tym polega rola głębokiej demokracji – ale to Robert lepiej wie.


Przy okazji: ja należę do bardzo drobnej mniejszości, która także jest słabszością, i to czuję! - mianowicie jestem buddystą, ale mniejszościowym, bo nie będącym członkiem żadnego z buddyjskich kościołów, następnie poganinem, ale również mniejszościowym, bo niezrzeszonym i pewnie niepodzielających poglądów ich większości, dalej: praktycznym ateistą, ponieważ nie mam boga, którego bym szczególnie czcił, a do tego nienawidzę myśliwych czyli jestem kynegofobem.

Auto-promo Taraki 3: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogach Auto-promo 2 i Auto-promo.



« Wkurzające rangi Husby, Szwecja »

komentarze

[foto]

1. Buddyzm - nie marudź • autor: Piotr Jaczewski2013-05-18 11:54:13


Buddyzm jest doskonale zaprojektowany przez podążanie za rzeczywistością, spontaniczną doskonałością. Oprócz katarynek dharmy, wykonujących swoją dobrą robotę podtrzymywania i utrzymywania tradycji i tych, co jako tako SIĘ w niej ogarnęli masz długą tradycję samoogarniających Ja w relacji z Rzeczywistością, współzależne powstawanie, pratjekabuddów czy samjekasambuddów

Podobnie jak w BT, tradycję rime, ngakpów żyjących świecko, choć ze ślubowaniami, ale też nauki dedykowane przeciętnemu obywatelowi z jego przesądami i tantrę oraz dzogczen używające izolacji i wyłączenia się ze zwykłego życia w wyjątkowych i celowych okolicznościach ;)

Nie marudź na mniejszościowość, marudź na własną niewiedzę. Był sobie kiedyś taki cytat nawracający analityczne umysły:

Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym.

I pomimo, że to paradoksalne myśl samodzielnie, sutra obowiązuje też w BT, tantrze, dzogchen.

[foto]

2. Co to jest BT? • autor: Wojciech Jóźwiak2013-05-18 12:00:25

Co to jest Piotrze "BT"?
[foto]

3. BT • autor: Piotr Jaczewski2013-05-18 12:05:09


Buddyzm Tybetański.
[foto]

4. Nie domyślił... • autor: Wojciech Jóźwiak2013-05-18 12:22:14

bym się.
[foto]

5. Nie • autor: Piotr Jaczewski2013-05-18 12:48:52

6. wewnętrznie • autor: Nierozpoznany#5222013-05-18 15:46:29

Wojtku, dzięki za twój komentarz i  cenne uwagi.

Rangi w innym nieco wymiarze funkcjonują również wewnętrznie. Zatem nawet samotnie w lesie na Vision Quest można bardziej wartościować pewne doświadczenia - i tym samym nadawać im (naj)wyższą rangę, a stronić (marginalizować) od innych.
Tu np. buddyzm ma słuszną postawę - propozycję "nie lgnięcia", nie-zachwytu" i nie-obojętności" (taki rodzaj neti, neti).

Najtrudniejsze w tym wszystkim jest to, że jeśli jakaś osoba bądź grupa jest opresjonowana przez "innych" to najczęściej ma tendencję do nieświadomego uwewnętrznienia tejże opresji lub do wewnętrznego dostosowywania się do wymogów i systemu mainstream'u. Grupy mniejszościowe w obrębie większego organizmu same w sobie są ogromnie rangowe (np. osoby biseksulne bywają szykanowane przez osoby homoseksualne za swą "nielojalność", bardzo ważne, aby się odpowiednio ubierać, zachowywać, itp. itd.)

I jeszcze co do "wnętrza": krytyk wewnętrzny, który nas albo pcha ku dostosowaniu się do większości (lub "przerośnięcia" jej), albo nie pozwala czegoś realizować (w obu przypadkach osoba wydaje się sama sobie nie dość dobra/właściwa) stoi na straży rang i mocy większości!
Więc ten/ta co nie otwiera ust na spotkaniu spotyka się z opresją zewnętrzną (ranga) oraz zinternalizowaną wewnętrzną (pod postacią np. krytyka wewnętrznego).

W grupach, które prowadzę/facylituję stosuję różne techniki - np. aby nieśmiali zwrócili się do kogoś, komu ufają i "powierzyli" mu swoją wypowiedź, lub proponuję wchodzenie w role - mówienie z takiego miejsca-roli, a nie od siebie - wówczas z takiej określonej roli-pozycji może się wypowiedzieć więcej niż jedna osoba lub sam czasem reprezentuję rolę marginalizowaną o niskiej randze, itp.

I na koniec - mówiąc o grupach - refleksja o tzw. zasadach pracy w grupach rozwojowych czy terapeutycznych. Takie reguły otwarcie bądź nieotwarcie ustalane na początku różnych zajęć również bywają opresyjne i tworzą większość (mainstream) oraz mniejszość już na samym początku zajęć.
Np. nieprzerywanie sobie wypowiedzi charakteryzuje akademicki maintream euro-pn. amerykański, ale będzie opresyjny dla wielu kultur, bo całkiem inaczej jest w Brazylii, Afryce czy wśród narodowości żydowskiej!
Lub np. niektórzy wolą mieć włączony telf. komórkowy podczas zajęć, bo czują się bezpieczniej, lub mają np. chore dziecko czy rodzica ... itd. itp.
[foto]

7. Facylitacja przez rzeczników • autor: Wojciech Jóźwiak2013-05-18 16:17:39

Ja kiedyś na jednym z pierwszych warsztatów, które prowadziłem, wpadłem na to, żeby na początku, kiedy wszyscy się przedstawiają całemu kręgowi, nie było tak, że każdy opowiada o sobie, tylko wprowadziłem rolę rzeczników. Każdy jest rzecznikiem innej osoby i najpierw jako rzecznik przeprowadza wywiad z tą osobą, a następnie na podstawie wywiadu przedstawia wszystkim tę osobę. (Potem się dowiedziałem, że ta technika jest znana i stosowana, ale dotąd nie znalazłem, żeby ktoś ją opisał.)

Co do rang u mniejszości, to ja widzę takie nastawienie wśród rodzimowierców. Przywódca (nieznany mi) jednej z grup (też nieznanej) protestował przeciwko obecności "Taraki" na zjeździe, bo "nie chce new-age'u"; wypowiadał się jak jakiś fundamentalista.

8. jedna z metod aktywnego słuchania • autor: Nierozpoznany#6812013-05-18 17:34:09

jak przeczytałam o metodze rozpoczęcia pracy w grupie opisanej przez p. Wojciecha to jakbym swoje nauczycielstwo zobaczyła :-) Jest wiele opisanych metod aktywizujących i o bardzo fajnych nazwach: latające ręczniki, odpowiadanie za innych. Skarbnicą dla mnie są książki Klaus W. Vopel "Umiejętność współpracy w grupach" i Edyta Brudnik "Ja i mój uczeń pracujemy aktywnie"  To tak troszkę z mojej "działki" :-)

9. child-ism • autor: Nierozpoznany#5222013-05-19 01:09:27

Będzie po angielsku, ale nie mam czasu na przekłąd :( - o dyskryminacji dzieci jako grupy o ZNACZNIE niższej randze społecznej i strukturalnej (choć psychologicznie dzieci mają moc doprowadzenia dorosłych do sciekłości i/lub rozpaczy!)

Co za wspaniały tytuł książki -- i jakże dobitny obraz dyskryminacji, marginalizacji a zarazem: jakie wielkie wyzwanie ku zmianie, zmianie społecznej.

Teresa Brett, author of "Parenting For Social Change":

"In a culture that normalizes power-over and control of others, especially children, how a child communicates and expresses herself can become a battleground.
Even when we accept the need for the expression of emotions, we may want to limit its length. At some point we think the child should feel better or that the expression is no longer authentic.
I have often heard adults tell a child who has cried for a period of time, "Okay, you've cried enough; it's time to stop." This is another form of trivialization. The root of trivialization is anger: we are angry that the child is burdening us with her emotional expression "for no reason at all."
Notice that all of these reactions are based on the feelings that are triggered in the adult by the child's emotional expression. We feel sad, uncomfortable, or angry, and our response to those feelings is a desire to control the emotions of the child so that we ourselves can be more comfortable. In fact, we make the child responsible for our own emotions."

10. niby oczywiste ... • autor: Nierozpoznany#5222013-05-19 01:29:30

znowu po angielsku - dla osób, dla których ten język jest obcy całkowicie gogle translator powinien przełożyć bez większych przekłamań ... (statystyka - jak to statystyka jest nieco propagandowa - ale materiał i dane warte refleksji w kontekście globalnej wioski ... )

If you could fit the entire population of the world into a village consisting of 100 people,
maintaining the proportions of all the people living on Earth, that village would consist of

57 Asians
21 Europeans
14 Americans (North, Central and South)
8 Africans;

6 people would possess 59% of the wealth and they would all come from the USA
80 would live in poverty
70 would be illiterate
50 would suffer from hunger and malnutrition
1 would be dying
1 would be being born
1 would own a computer
1 (yes, only one) would have a university degree

If you have a full fridge, clothes on your back, a roof over your head and a place to sleep, you are wealthier than 75% of the world’s population.

If you currently have money in the bank, in your wallet and a few coins in your purse, you are one of 8 of the privileged few amongst the 100 people in the world.

If you woke up this morning in good health, you have more luck than one million people, who won’t live through the week.

If you have never experienced the horror of war, the solitude
of prison, the pain of torture, were not close to death from
starvation, then you are better off than 500 million people.

Ponieważ mamy tendencję nie pamiętania o naszych przywilejach i rangach – warto pamiętać o powyższym, bo z ludźmi jest podobnie jak z wchodzeniem po drabinie: widzisz tylny koniec tego, co na górze, ale nie patrzysz na deptane palce pod sobą

11. właśnie • autor: Nierozpoznany#6812013-05-19 02:16:45

dlaczego jest tendencja do porównywania się?
[foto]

12. Co nieco • autor: Przemysław Kapałka2013-05-19 19:36:04

Od dawna twierdzę, że żyjemy w jednym z najbogatszych i najbezpieczniejszych krajów świata. Chyba nie muszę tego uzasadniać.

Co do komentarza nr 9, to ciekawe, jak ma się do rang to, że autorka mówiąc o dziecku używała formy "her" (jej).

[foto]

13. Nieaktualne dane • autor: Wojciech Jóźwiak2013-05-20 08:18:48

>>> 1 would own a computer
1 (yes, only one) would have a university degree

Facebook ma 1 miliard uczestników. To oznacza, że co najmniej 14 osób na 100 ma komputery.
[foto]

14. Ciekawy głos Agnieszki Kołakowskiej • autor: Wojciech Jóźwiak2013-06-26 20:29:03

...z jej książki "Wojny kultur i inne wojny", rozdz. "Brygady Poprawności Politycznej", str. 96:

Teza, że zjawiska antysemityzmu i mizoginizmu są w jakiś podstawowy sposób spokrewnione, opiera się na założeniu, iż (a) przynależność do grupy mniejszościowej określa nas w sposób podstawowy; (b) najważniejszym doświadczeniem takiej przynależności jest doświadczenie prześladowania; (c) doświadczenie prześladowania - jak wynika z (a) i (b) - jest tym, co w podstawowy sposób określa i łączy wszystkich członków wszystkich tych grup; (d) jedynie człowiek, który należy do (jakiejś) mniejszości, może zrozumieć innego człowieka, który należy do (tej lub innej) mniejszości. Innymi słowy: ,,Prześladowani wszystkich mniejszości, łączcie się!”. Wszystko jedno, o jakiego rodzaju prześladowanie chodzi: obowiązkiem prześladowanych, czyli mniejszości, jest solidarność wobec wszelkich innych mniejszości, czyli prześladowanych. Założenie to jest obecne, w takiej czy innej formie, wypowiedzianej lub nie, w prawie wszystkich nurtach amerykańskiej myśli lewicowo-liberalnej; jest też jedną z niekwestionowanych podstaw ideologii poprawności politycznej.


Koniec cytatu.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)