Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

06 czerwca 2012

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Twarda Ścieżka i podobne sposoby (odcinków: 66)

Choroba

Kategoria: Twarda Ścieżka

« Przejdziesz przez ogień Miasto »

Unikamy choroby, boimy się choroby. Dbamy o zdrowie, staramy się stale być zdrowi. Jesteśmy naprawdę sobą tylko wtedy, kiedy jesteśmy zdrowi. W chorobie nie widzimy niczego pozytywnego, niczego cennego, no bo zresztą jak i dlaczego? Choroba służy wyłącznie do tego, żeby ją wyleczyć. Choroba to coś nienormalnego. To stan nienormalny. Z chorobą się nie „rozmawia”, choroba nie bierze udziału w dyskursie. Choroba nie ma głosu, jak przysłowiowe dzieci i ryby. Poglądy, z którymi nie chcemy dyskutować, które z góry uznajemy za nieważne, nazywamy „chorobliwymi” albo, co znaczy to samo, „patologicznymi”. Dawniej wykluczano mówiąc: „idź do diabła”, teraz mówi się: „idź do lekarza”.Takie wykluczenie czegoś przez „odesłanie do lekarza” - „ty nie gadaj mi, ty się lecz!” - nazywa się fachowo medykalizacją. Oczywiście takie nastawienie, taki styl myślenia, obecnie obowiązujący, wymaga ostrego rozdzielenia co jest zdrowiem, co chorobą, żeby nigdy nie było wątpliwości, czy ktoś jest zdrowy i wtedy można z nim poważnie rozmawiać (i poważnie brać pod uwagę jego stan ducha, jego doświadczenie, poglądy, idee) – czy chory i wtedy ma nie gadać tylko się leczyć.

Zeszłoroczne warsztaty z Oswaldo Bola Silvą zmieniły mi pogląd na to, przestawiły postrzeganie choroby i zdrowia. Zobaczyłem, że wiele szamańskich działań polega na wejściu – umyślnym, celowym! - w chorobę. Podczas tych działań wchodzi się w stany ciała i umysłu, które - gdy patrzeć na nie poprzez nasze nawyki co do choroby i zdrowia – są właśnie chorobą, są chorobowe, chorobliwe. Wrażenia z ciała i z wewnętrznego poczucia są właśnie takie, jakie zazwyczaj sygnalizują chorobę. Nauczyliśmy się postrzegać te stany jako alarmowe dzwonki sygnalizujące chorobę!

Tymczasem w szamańskiej praktyce mówi się tym dzwonkom: „Cicho!, nie przejmujemy się. Właśnie, że wchodzimy w ten stan!”

To co tu piszę, dotarło do mnie parę dni temu podczas przygotowań do chodzenia po ogniu. Przygotowanie to ma na celu m.i. żeby zawiesić zwykłe nawykowe postrzeganie świata i siebie, własnego ciała. Można w tym celu zastosować wiele różnych sposobów. Wtedy przygotowywałem siebie i innych uczestników przez siedzącą medytację – w nocy, na dworze, bez oświetlenia i w przenikliwym zimnie. Pookrywaliśmy się kocami, ale i tak w pewnym momencie poczułem, że... Tu dygresja. Nie wiem jak Ty, ale ja odczuwam katar lub przeziębienie jako substancję obecną w powietrzu. Wchodzę do jakiegoś pomieszczenia lub wychodzę na dwór przy pewnej pogodzie i od razu czuję: o, tu jest wiele kataru (przeziębienia) w powietrzu. No więc wtedy podczas tej medytacji „ukłuło” mnie nagle, że ogarnia mnie i wnika we mnie właśnie to przeziębienie. Choroba. I co? Powiedziałem jej „tak”. Wchodź. Albo: ja wchodzę w ten stan. I to zimno czyli przeziębienie czyli rodzaj choroby, został wykorzystany jako materiał do wewnętrznej pracy. Okazał się bardzo pomocny i cenny. Wzmacniający!

Z Oswaldo Bola braliśmy wtedy ostrzejsze chorobopodobne czynniki niż poczciwe nocne zimno :)

Być może to co tu piszę na przykładzie nocnego zimna, stosuje się do wielu innych negatywności: także do zmęczenia, bólu, zdołowania. Na pewno stosuje się do stanu gorączki – mocno podwyższonej temperatury ciała, którą celowo przecież wywołujemy w szałasie potu. Choroba byłaby więc prawdziwym medicine, lekarstwem, takim z domieszką magii.

Twarda Ścieżka i podobne sposoby: wstęp na końcu

O tej ścieżce rozwoju, którą sam praktykuję, blog trochę autopromocyjny. ( -- Wojciech Jóźwiak)

Uwaga: Ten blog jest multi-blogiem, czyli każdy praktyk Twardej Ścieżce może tu pisać, jeśli chce.


« Przejdziesz przez ogień Miasto »

komentarze

1. * * * • autor: Nierozpoznany#23462012-06-06 09:38:52

To jest bardzo interesujące i przypomniała mi się sytuacja z dzieciństwa,gdy zmożona chorobą informowałam,że mam podwyższoną temperaturę ciała,na co Mama odparła:to bardzo dobrze dziecko,bo to oznacza,że organizm walczy.
Chyba to też w jakimś stopniu odnosi się do innych stanów,jak napisałeś Wojtku:bólu,zmęczenia,zdołowania albo gniewu.
Zdarza się przecież,że jesteśmy tak gniewni gdzieś wewnętrznie,że dopiero dzika,rozgorączkowana awantura jest w stanie oczyścić atmosferę:)Albo zdołowanie-gdy taki stan już nastąpi,to zamiast poszukać optymizmu w sobie,będziemy się jeszcze bardziej dołować,dosalać swoje rany:)i dopiero,gdy znajdziemy się na progu przysłowiowego gorącego piekła,jesteśmy w stanie ocknąć się,podnieś się z kolan,otrzepać i pójść dalej.Tak jakby temperatura,ogień,żar,było lekarstwem na chorobę lub inny stan?
[foto]

2. * * * • autor: Przemysław Kapałka2012-06-06 20:34:01

Choroby mogą pełnić bardzo ważną rolę, już nieraz bywało, że chorowałem, a potem okazywało się, że coś, czego od dawna próbowałem się pozbyć, właśnie ode mnie odeszło. Ale trzeba pamiętać, że nie każda choroba taka jest. Mógłbym podać długą listę moich chorób, które były tylko destrukcyjne i bardzo mi zaszkodziły. Tak, jak choroba nie musi być czymś złym, tak też nie musi być czymś dobrym.

3. No dobrze... • autor: Nierozpoznany#11372012-06-10 12:15:59

...a co jeśli choroba nigdy nie zniknie? Jak traktować chorobę z która człowiek się urodził, która niszczy u życie, i całkowicie zmienia sposób oglądu rzeczywistości? Chorobę na którą nie ma i nie będzie leku?
Chyba nikt mi nie powie że urodzenie się z wrodzonymi problemami wnosi do życia cokolwiek pozytywnego?
[foto]

4. Właśnie takiego niezrozumienia obawiałem się • autor: Wojciech Jóźwiak2012-06-10 14:37:09

Drogi Nihilu, pisząc o "chorobie", obawiałem się właśnie takiego niezrozumienia, którego przykładem są powyższe komentarze. Bo to co napisałem, to NIE JEST wcale jakaś pochwała choroby! Ja ani NIE uważam ani NIE napisałem w tym tekście, że "choroba jest dobra" albo że oprócz "złych chorób" są jakieś "dobre choroby".
Powiedziałem coś całkiem innego. Co? --- Że szamańskim (lub twardościeżkowym) działaniom towarzyszą stany ciała i umysłu, które ze zwykłego punktu widzenia uznalibyśmy za "chorobowe", za symptomy choroby - i co dalej? Co z tego? --- To dalej i to z tego, że ktoś, kto tak uznał, uciekałby od tych przeżyć, od ich samych i od ich czasu i miejsca, a także wnioski i doświadczenia, które z nich idą, uznałby za "chorobliwe" czyli bezwartościowe. Bo taki właśnie mamy wdruk gdy chodzi o chorobę.
Tymczasem, przeciwnie, w szamanizmie (lub w Twardej Ścieżce) szerzej otwieramy nasze "anteny", na szersze spektrum stanów doświadczanych, które zarazem uważamy za wartościowe i uczące. Nasze pole widzenia obejmuje także coś, co "zwyczajnie" zostałoby sklasyfikowane jako "choroba" i od tego by się uciekało albo negowało to jako doświadczenie.
Nie wiem, jak mógłbym to powiedzieć jaśniej. Tak żeby nikt tu nie myślał więcej o jakiejś "dobroci choroby". :)
[foto]

5. A jednak... • autor: Przemysław Kapałka2012-06-12 20:22:32

A jednak upieram się, że są dobre choroby. W skrócie, to takie, które uwalniają nas od czegoś jeszcze gorszego, niż same są. Dwa pytania, jakie mi się tutaj nasuwają, to: Czy nie da się uwolnić bez choroby, i czy taka "dobra" choroba nie jest właśnie rodzajem szamańskiego stanu, o którym pisze Wojtek. Odpowiedzi nie znam.
[foto]

6. A ja się upieram... • autor: Wojciech Jóźwiak2012-06-12 21:01:02

...że tu o coś innego chodzi.

Najkrócej: pewne SZAMAŃSKIE STANY, chociaż faktycznie chorobą nie są, jawią się "nam" właśnie jako choroba. Co sprawia, że ich unikamy, boimy się, nie dowierzamy, wydaje się nam że to nie to.

(Dlaczego tak się dzieje? Bo ich nie znamy - tych stanów.)
[foto]

7. POPieram • autor: Piotr Jaczewski2012-06-12 21:17:12

I widzę, że jakaś myśl mindellowsko-popowska się tu przebija.
Niezależnie od tego nurtu teżbym powiedział "Mocne stany" szamańskie niosą ze sobą ów element dys-komfortu dis-ease.
Wizji często towarzyszy wrażenie niepewności, chaosu, czy dla odmiany wyraźnemu znaczeniu np. fizycznego bólu. "Świat UR się trzęsie i rozpada".
Dla pewności: NIE MA DOBRYCH CHORÓB.

8. * * * • autor: Nierozpoznany#14542012-07-23 11:01:51

Nie wiem, czy wartościowanie moralne choroby ma sens.
Choroba jest pewnym stanem wyjątkowym, poprzez który odbywa się zmiana, jest momentem kryzysowym dla ciała i dla tożsamości. Nie jest ani dobra ani zła, można natomiast wykorzystać ją i symptomy, które wywołuje dla własnego rozwoju i dokonania świadomej zmiany . Zdarza się, że właśnie okoliczności choroby są po temu najbardziej sprzyjające. Inspirująca jest dla mnie nie od dzisiaj Teoria Dezintegracji Pozytywnej Kazimierza Dąbrowskiego, który dostrzegł w kryzysie i rozbiciu jedyną możliwą szansę na wzbogacenie osobowości, umocnienie charakteru, rozwinięcie nowych możliwości. W dobrostanie nie ma odpowiedniego bodźca do zdobycia pełni psycho-fizycznego rozwoju. Oczywiście ciężka choroba poważnie mnie przeraża, ale chyba właśnie w tej intensywności uczuć wokoło niej może mieć moc transformującego doświadczenia...

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)