Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

15 grudnia 2012

Ela Bazgier

z cyklu: O czym mruczą i szczekają (odcinków: 21)

Jak chorują jamniki

Kategoria: Ekologia

« Pazuzy mieszkanie

Jamniki wśród psiarzy mają opinię takiego enfant terrible swojego gatunku. Jest masa różnych dowcipów o jamnikach, a niektórzy w ogóle nie zaliczają tej rasy do psów mówiąc „to nie pies, to jamnik”. Także opiekunowie jamników mają opinię dziwacznych ludzi o trudnych charakterach. No bo kto normalny ma jamnika? Kto normalny będzie znosił te ich humory, kaprysy, głowił się, o co im chodzi, próbował zrozumieć ten ich indywidualizm. Nie chcę dołączać się do tego chóru i produkować kolejne stereotypy, ale czasem obserwując mojego Majstra widzę, że te stereotypy nie biorą się z niczego. No bo np. jamniki chorują inaczej niż pozostałe psy. Zwykłe psy, jeśli coś im dolega, to zwykle są osowiałe, smutne, dużo śpią, mają mniejszą aktywność, trzymają się na uboczu, często także chowają się w zaciszne miejsca. Jamnik zaś choruje dramatycznie. Owszem trzyma się na uboczu, ale tak, aby wszyscy widzieli, że jest tu na tym uboczu, leży tu i cierpi. Wodzi wokół zbolałym wzrokiem, czoło ma zmarszczone. Przy próbie wzięcia go na ręce – skowyt. Pogłaskanie po pyszczku – skowyt. Przykrycie kocykiem – skowyt. Lekkie dotknięcie ogona – skowyt. Ma się wrażenie, że boli go cały pies, że cierpi każdą częścią ciała. Że to jest jakaś ogólna jamnicza choroba, która zaraz sprowadzi na psa zagładę. Po domu w takim stanie jamnik porusza się z mocno podkulonym ogonem, ciężko przestępuje z łapy na łapę, wolno idzie wzdłuż ściany, jakby zamierzał się jej przytrzymać, w razie gdyby go siły opuściły. Do tego cały repertuar wymownych spojrzeń. Wygięte, nienaturalnie skurczone ciało sugeruje ból kręgosłupa, a może nerek. Ale skowytem reaguje także na dotknięcie łapki koło pazurków. Lekarz zagląda do pyszczka (przenikliwy skowyt przechodzący w wycie), „angina” - mówi, ja się oburzam - „jaka angina, przecież wszystko go boli, każdy mięsień, kręgosłup, może jakaś kontuzja, może mu dysk wypadł, może nerki, no jaka angina, kiedy w miarę normalnie je, przecież gdy gardło boli to jeść nie można”. Więc w samochód i do Warszawy, do najlepszej kliniki, niech zrobią mu rentgeny, usg, prześwietlą, przecież nie może się pies tak męczyć. Do późnego wieczora w tej klinice, czekamy aż narkoza zacznie działać, potem aż znieczulenie zacznie działać, potem aż się zdjęcia zrobią, potem na opis, potem jeszcze jakiś pan profesor obejrzy, i jeszcze pan profesor skonsultuje z panem doktorem, największym specjalistą od kręgosłupów jamników. Niczego nie znaleźli. Sugerują wykonanie jeszcze bardziej szczegółowych badań, ale na razie wracamy do domu, z jamnikiem w koszyku z miną „nie ma dla mnie ratunku!”. Ale na drugi dzień jest jakby lepiej...

Wracamy do tego lekarza od anginy, pokazujemy plik badań, pan doktor się śmieje „Mówiłem, że angina”. „No ale jaka angina, jeśli gardło nie boli, je normalnie i pije?”. „A bo to proszę pani jest jamnik!” - oświadcza pan doktór triumfalnie. „To jest jamnik” - tłumaczy wszelkie odstępstwa od normy, od tego, czego uczą na studiach, co piszą w medycznych książkach. Wiedza o jamnikach to wiedza tajemna, dostępna tylko tym, którzy doświadczyli na własnej skórze...

O czym mruczą i szczekają: wstęp na końcu

- behawiorystka fachowym uchem nasłuchuje i donosi...


« Pazuzy mieszkanie

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)