20 maja 2011

Michal Majka

z cyklu: Sny i wizje (odcinków: 2518)

Ciekawość.

Kategoria: Sny i wizje

« Śmierć z kosą jak z tarota Przejście »
Sen z 16 stycznia 2011.

Z kilkoma nieokreślonymi osobami zwiedzaliśmy Cerkwie. Oprowadzał nas po niej Pop. Była ona ogromna, miała kilka kondygnacji połączonych ogromnymi szerokimi dwu-poziomowymi schodami. Byliśmy w wielkiej sali na niższym poziomie, w której były piękne ikony, które podziwialiśmy z grupa.

Następnie przewodnik poprowadził nas wyżej, po schodach. Gdy wychodziłem po nich minąłem się z pewnym popem, który spoglądał na mnie Bardzo podejrzliwie. Dal mi to odczuć.

Dostaliśmy się na wyższy poziom - ogromny taras, z którego rozpościerał się widok na cześć cerkwi i jej kopuły. Popatrzyłem się w gore i ujrzałem prawdopodobnie ostatni poziom świątyni na który prowadziły odkryte schody (ze ścianami lecz bez sufitu). Było tam kilka okien z firankami i wyraźne świecące się światło, widoczne mimo dnia i słońca.

Wejście na ten poziom było bezwzględnie zakazane. Mimo tego - zaciekawiony - postanowiłem pójść tam. Odłączyłem się od grupy. Szedłem powoli, bardzo ostrożnie. Bylem coraz bliżej końca schodów i czułem że, coś zaraz zacznie się "świecić". Widziałem kolejny, lecz mniejszy taras i wejście do środka - do kwater. Widziałem tez popa (wyglądał na strażnika). Liczyłem że, uda mi się zakraść lecz na końcowych schodach pop wszczął alarm na cala cerkwie.

Zacząłem uciekać w dol przez wszystkie schody a pop-strażnik ubrany w swoje szaty, robiąc wiele hałasu - biegł za mną.
Nie oglądałem się w tył i nie wiedziałem kto mnie goni.

Wybiegliśmy na półokrągły (lecz nie doskonale) plac przed cerkwią. Na całym łuku znajdował się ok. metrowy ceglany murek. Za nim znajdowały się majestatyczne, ogromne drzewa. Jedno znajdowało się również na środku placu. Było tez tam kilka osób.
Gdy się obejrzałem - zobaczyłem murzyna. Biegaliśmy po całym placu - w lewo, w prawo, tam i z powrotem. Obecne osoby nie były nami w żadnym stopniu zainteresowane. Mężczyzna siedział mi cały czas "na ogonie" a gdy brał zamach aby mnie złapać - ja robiłem dynamiczny unik to w lewo, to w prawo lub nie wiadomo w jaki sposób - gwałtownie przyspieszałem. Po jakimś czasie straciłem go, najprawdopodobniej przewrócił się.
Podczas tego pościgu czulę cały czas ogromna presje i adrenalinę - tak jakbym biegł po zawalającym się moście.

Nie minęła chwila i zaczęła mnie gonić kobieta (z tych niezainteresowanych). Przeskoczyłem przez murek i zacząłem biec przed siebie. Nie pamiętam jak długo biegłem z nią na "ogonie" robiąc sprytne uniki. W końcu znaleźliśmy się w polu kukurydzy. Była ona niska - wystawały nam tylko głowy i część ramion - i rzadko posadzona. W końcu zacząłem biec szybciej od niej i oddaliłem się na znaczna odległość. Wiedziałem że, nie ucieknę jej. Rzuciłem się na ziemie, zastygłem w bezruchu i wstrzymałem oddech. Przerażony ale i zdeterminowany nasłuchiwałem jej zbliżającego się kroku, jej oddechu i szeleszczącej kukurydzy. Liczyłem że ja przechytrzę i udało się - przebiegła niedaleko mnie. I obudziłem się.

Sny i wizje: wstęp na końcu

Każdy, kto ma profil w Tarace, może swoje sny i wizje tu zapisywać.
Każdy, kto jest zalogowany, może sny i wizje komentować.


« Śmierć z kosą jak z tarota Przejście »

komentarze

1. Interpretacji brak • autor: Nierozpoznany#53282011-05-20 14:07:15

Zapisałem go tylko. Nie zastanawiałem się nad nim.

2. ja se myślę tak... • autor: Nierozpoznany#20232011-07-10 13:22:17

Fajny sen! Bardzo dynamiczny, co może oznaczać, że nadszedł dla Ciebie czas zmian - no coś się będzie działo.
Pierwsza część snu - zwiedzanie cerkwi - kojarzy mi się z "Boską komedią", w które opisana jest wędrówka przez piekło, czyściec i niebo - Raj. Zwiedziłeś najniższy i średni poziom cerkwi, czyli piekło masz za sobą, teraz jesteś w rzeczywistości, czyli czyśćcu. Wrodzona ciekawość i chęć rozwijania się poprowadziła Cię w stronę najwyższego poziomu, ale jednak nie jest on jeszcze dla Ciebie dostępny, bo jest tam strażnik, który Cię jeszcze nie wpuści. Jest to pop, a oni kojarzą mi się przeważnie ze starszymi panami, czyli już coś o życiu wiedzą, zgłębili tajniki wiedzy i filozofii, więc pewnie uznał, że jeszcze jesteś "za głupi" na raj:) zwłaszcza, że nie ma tam sufitu, więc czekająca tam wiedza jest właściwie nieograniczona, a światło oświeci tego, kto tam dotrze. Twój wewnętrzny rodzic - ojciec - stwierdził, że jeszcze nie czas, co więcej - przegonił Cię, więc skarcił, że się pchasz i nie słuchasz:)
Druga część snu jest już poza cerkwią i ja myślę, że to jest obraz Twojej obecnej sytuacji. Jesteś na placu, którego nie znasz, mijają Cię ludzie, których nie interesuje Twoja osoba, ani oni specjalnie nie zajmują Twojej uwagi. Ciekawy jest ten Murzyn - trochę zwariowany człowiek - może to być Twój Animus, ale dlaczego czarny? Czarny kolor może oznacza, że ma coś na sumieniu, zwłaszcza, że tak zaciekle Cię gonił. W końcu uciekłeś, a on się najprawdopodobniej przewrócił pod ciężarem tego, co chciał Ci pokazać, w sensie, że Twoją ciemną stronę - uciekłeś więc jeszcze się chyba do niej tak nie do końca przyznałeś. Z kolei ta kobieta, co się nagle zainteresowała to Anima. Pewnie zaciekawiło ją to, że to jednak Murzyn Cię goni - nie dziwię się, bo to ciekawy widok - i albo chciała Cię przed nim obronić - kobiety już tak czasem mają - albo przed nim ostrzec. Sama na pewno też chciała Ci coś przekazać. Najważniejsze jest to, że ona w jakimś tam stopniu zmusiła Cię do zrobienia ważnego kroku - przeskoczyłeś kamienny mur - to zawsze jest jakaś granica, - a Ty ją pokonałeś. Uparcie Cię goniła, ale ją przechytrzyłeś i odpuściła, więc albo osiągnęła swój cel, jak na razie, albo czeka na odpowiedniejszy moment.
Ale to tylko moje przemyślenia...

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)