Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

02 grudnia 2018

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Zawijawa: sny i wizje (odcinków: 2357)

Cielito lindo

Kategoria: Sny i wizje
Tematy/tagi: górajedzeniemiastomuzykaobcokrajowiecsamochódświątyniazimno

« Sen o fryzjerze Problemy językowe »

(Coś było wcześniej.) Jadę ulicą w mieście (którego raczej nie znam) za strzałkami namalowanymi na jezdni. Półmrok. Skupiam się na patrzeniu na jezdnię przede mną. Strzałki idą przez chodnik dla pieszych, co mnie pociesza, że skoro „tu” są strzałki, to jednak nie złamałem przepisów drogowych, o co się obawiam, jadąc przez nieznane miasto. Przejeżdżam tunelem pod nasypem. Dalej ulica jest szersza i prosta, ale przegrodzona znakami „brak przejazdu”. Trzeba wjechać na chodnik. Przed sobą widzę, jak po tym chodniku do przodu posuwa się starsza kobieta z rowerem; prowadzi, nie jedzie. To mnie zachęca, żeby zrobić to samo: bo wydaje mi się, że też mam rower. (Czyli jest tak, jakbym w trakcie tej podróży przesiadał się: z samochodu na rower, a w końcu i tak dalej idę pieszo.) Jest zimno. Leży śnieg. Dzień jest pochmurny i ciemny. Tą drogą idę dalej, droga idzie pod górę i czuję „w nogach” to podejście. Śnieg jest wydeptany i śliski, uważam, żeby się nie pośliznąć. Po prawej stronie mijam wielkie drzewa, dalej w głębi są wzgórza, na których znajduje się „podwójny kościół”. Co to znaczy? Mniej więcej tyle, że zależnie jak się patrzy, widać jeden lub dwa kościoły. Obie budowle są takie same, wielkie, dalekie i z dawnej epoki. Tą samą wznoszącą się drogą idzie drugi mężczyzna, który raz jest z tyłu, raz z przodu i chcę go wyminąć tak, żeby nie wejść z nim w interakcję.

W pewnym miejscu z „moją” drogą krzyżuje się druga droga, która idzie w prawo, wyraźnie w stronę tamtego kościoła (lub dwóch kościołów) – jest podejściem na ich wzgórze. Skręcam i tam idę. Po drodze mijam grupy ludzi. Zaczynam wiedzieć, czego tam szukam: szukam stołówki lub jadłodajni, bo jestem z wycieczką, od której się odłączyłem, i teraz jest czas, kiedy nam, tzn. tej wycieczce, miano wydawać obiad. Czuję się głodny i czuję pomieszanie, jak wtedy, kiedy jest się głodnym, a posiłku nie widać. Szukam budynku, który mógłby być tą jadłodajnią, w tym celu wchodzę w boczne ścieżki na zboczu tamtej góry. Znajduję jakieś drewniane domy-pawilony, w których mieszkają ludzie lub spotykają się jakieś grupy turystyczne, ale jestem pewny, że żadne z tych miejsc nie jest tym, którego szukam. Widzę ludzi w kolejce po posiłek, ale również widzę, że jest już po godzinie 17:00, czyli za późno dla mojej grupy.

Znajduję się w miasteczku w rodzaju tych, jakie są nad Morzem Śródziemnym. Wąska uliczka. Słyszę lub raczej słyszę jakimś wewnętrznym uchem wspomnieniowym melodię piosenki „Cielito lindo”. Po dwóch stronach uliczki siedzą tamtejsze starsze kobiety w lokalnych strojach i wymawiają pojedyncze słowa z tamtej piosenki. Zostawiając duże przerwy pomiędzy tymi słowami. Słowa te słyszałem wyraźnie, ale po przebudzeniu nie umiałem ich powtórzyć.


Zawijawa: sny i wizje: wstęp na końcu

Sny.
Każdy, kto ma profil w Tarace, może swoje sny i wizje tu zapisywać.
Każdy, kto jest zalogowany, może sny i wizje komentować.


« Sen o fryzjerze Problemy językowe »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)