Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

07 lutego 2016

Anna Szymańska

z cyklu: Sny i wizje (odcinków: 2425)

Cienka biała nić

Kategoria: Sny i wizje
Tematy/tagi: kobietamężczyznaowadyprzejścierodzinaśmierćzmarły

« Straty na wycieczce Problem z inteligencją »

Moja rodzina chciała mnie udusić. To miało być czymś w rodzaju złożenia mnie w ofierze... W imię czego - nie wiedziałam. Przedmiotem zbrodni miała być nitka. Tak, cienka, biała nić, którą do czegoś przywiązano, a drugi jej koniec miał być owinięty wokół mojej szyi. Na środku pokoju stał stół. To była moja nadzieja, że krążąc wokół niego, opóźnię egzekucję. Byłam spięta i nie spuszczałam oczu z kobiety, która uparcie szła w ślad za mną; była niby kimś z rodziny, ale nie kojarzyłam jej z nikim, kogo znałam. Była chuda i długa jak cień. Miała na sobie czarną sukienkę, co jeszcze bardziej podkreślało jej chudość. Przypominała w pewnym stopniu kostuchę z obrazu Beksińskiego: Pełzająca śmierć (stąd od tej chwili będę ją nazywała nie inaczej tylko Kostuchą). Jej kościste, długie palce napinały nić, luzowały i znowu napinały, jakby sprawdzała jej wytrzymałość. Powtarzała te ruchy na okrągło i szła, wciąż szła w moją stronę... Odniosłam wrażenie, że jej spokojne oczy kłamią i chcą tym samym mnie zmylić (?!), ich spokój bowiem nie przystawał do ostrych, sztywnych ruchów sylwetki i tego, co zamierzała zrobić.

Oprócz niej w pokoju były jeszcze dwie osoby: moja Mama i Tato. Twarze mieli rozmyte, ale wiedziałam, że to Oni. Przyglądali się temu wszystkiemu bez słowa. Prosiłam Ich w myślach, by stanęli w mojej obronie, ale stali nieporuszeni. Kątem oka dostrzegłam, że pojawił się ktoś, kogo wcześniej nie było, a kto zamierzał odciąć mi drogę ucieczki. Znieruchomiałam. Kostucha zbliżyła się, posadziła mnie na krześle i zaczęła mnie owijać tą nicią, której wytrzymałość nadal sprawdzała. Chciałam opóźnić chwilę ostateczną, która mnie czekała, i niepostrzeżenie wsunęłam palec pomiędzy szyję a nitkę w przekonaniu, że to uchroni mnie przed uduszeniem, a może i pozwoli jakimś cudem rozerwać tę piekielną nić i uciec. Ale ona jakby tego, co próbuję zrobić, nie zauważała i wciąż tylko "tkała" tę nić na mnie, jak pająk...W myślach prosiłam o litość. Może telepatycznie je usłyszała, bo zatrzymała "tkanie" i powiedziała:

- No, dobrze, damy ci jeszcze czas, żebyś się oswoiła...

Po chwili niepamięci o tym, co się działo po słowach Kostuchy - znowu jestem w tym samym pokoju. Widzę siedzącego na krześle mężczyznę - jest owinięty taką samą nicią, jak ja, i milczy. Pojawia się Kostucha; kolejny raz wchodzi w rolę oprawcy i robi wszystko, by znaleźć się blisko mnie. Wraca lęk, a z nim świadomość, że darowano mi życie tylko na jeden dzień. Moje rozbiegane oczy szukają wyjścia. Nie widzę drzwi, a do okna mam za daleko. Zauważam też, że tym razem w pokoju jest jakoś dziwnie odświętnie: stół zastawiony po brzegi, biały obrus, a obecni (z pominięciem Kostuchy i mężczyzny w "niciach"), których czuję, choć nie widzę - są nad wyraz spokojni. Czuję też jakąś nutkę żalu, która od nich bije, że za chwilę mnie już nie będzie, ale nie robią nic, by tak się nie stało. Zupełnie jak wcześniej - moi Rodzice.

I nagle szok! Mężczyzna na krześle podniósł się i wolno zaczął rozrywać na sobie te niciane pęta. Patrzyłam i nie dowierzałam. "Siłacz, czy coś, co było zaplanowane? - pytałam sama siebie. - To na pewno kolejna pułapka!" Już nikomu nie dowierzałam, nawet jemu, choć dobrze patrzyło mu z oczu, więc gdy stwierdziłam, że sunie w moją stronę - cofnęłam się. Nie spuszczał ze mnie oczu, wręcz hipnotyzował nimi, a kiedy był już bardzo blisko - objął mnie ramieniem i bez słów dał mi znak, że wszystko będzie dobrze. Uwierzyłam, że wyprowadzi mnie z tego przeklętego pokoju. Pozbierał moje rzeczy (?) i tak jakoś wyzywająco patrzył na Kostuchę i tych obecnych-niewidzialnych... Zdążyłam jeszcze krzyknąć, żeby wziął z okna moją torbę. Czekałam, aż wróci, a potem wyprowadził mnie na zewnątrz domu. Poczułam świeże powietrze. Byłam bezpieczna. Ubierałam się w pośpiechu w coś, co mi podawał, ale nie wiem, co to było.

             B.

21.01.2016 - godz. 05:00

Sny i wizje: wstęp na końcu

Każdy, kto ma profil w Tarace, może swoje sny i wizje tu zapisywać.
Każdy, kto jest zalogowany, może sny i wizje komentować.

Korekta przez: Radek Ziemic (2016-02-12)



« Straty na wycieczce Problem z inteligencją »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)