Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

02 września 2017

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie... (odcinków: 173)

Co mówi twoje ciało?

Kategoria: Antropologia
Tematy/tagi: astrologiaciałoHillmanpsychologiatatuaż

« O Afryce O ciele, ciąg dalszy »

WOdchudzaniu z precyzją lasera” Katarzyna Urbanowicz rozważa temat dyscyplinowania ciała, szczególnie poprzez odchudzanie. Sprawa jest szersza. Skoro nie akceptujemy pewnych form ciała, np. otyłości, to znaczy to, że forma ciała jest znacząca, czyli forma ciała jest komunikatem. Komunikat ze swej istoty ma nadawcę. Zgodzimy się, że gdy komunikatem jest ubiór, to nadawcą jestem „ja”, czyli ten, kto się ubrał – i codziennie lub kilka razy dziennie, ubierając się lub przebierając, myślimy o tym, jaki komunikat chcemy nadawać innym ludziom, którzy będą nas czytać: jako ów komunikat. Nawet w najbanalniejszej sytuacji: kiedy jadę rowerem do sklepu, zmieniam arcywygodne lekkie spodnie firmy H&M – ale mające już ze 4 lata i mocno i nieodwracalnie zużyte... (Nieustannie mnie to dziwi, że jeśli któraś firma odzieżowa lub butowa zrobi coś naprawdę dobrego, jak tamte lekkie spodnie H&M, lub siatkowe półbuty Jack Wolfskin, to w następnym sezonie musi produkcji tej dobroci zaprzestać.) … – Na mniej wygodne, ale bez plam. Oczywiście dlatego, że nie chcę nadawać komunikatu, że jestem zaniedbanym starszakiem. Przy czym mój dressing code, nawet gdy go specjalnie nie dobieram, od razu mówi, że jestem kimś spoza struktur i nie dbam o nobliwość wynikającą z wieku i urzędu. Wiele by można o tym mówić, i widzę, że temat ubioru jako komunikatu, szczególnie w obecnych aktualiach, jest niedopracowany, albo ja sam niedoczytany.

Ale ciało jest tematem, nie ubiór.

Z ciałem (w powyższym ujęciu) jest pytanie, kto jest nadawcą jego (ciała) jako komunikatu? Jeśli powiem, że „ja”, to mam ochotę (i ty pewnie też) zaprotestować: jak to? Ja? Ubiór: prawda, wybieram go, dobieram, sam decyduję. (Chociaż często „ja nie mam co na siebie włożyć!”) – Ale ciała przecież nie dobieram ani nie wybieram.

Przyjmijmy na razie, że tak jest. W tym miejscu pojawia się zgrzyt, dysonans: bo chociaż to nie ja dobrałem/am sobie moje ciało, to to ciało jest przez innych (oraz przeze mnie na zasadzie zwierciadlanej) odczytywane jako mój komunikat, jako komunikat nadawany przez mnie. Coś, co nie jest wynikiem mojej woli, decyzji, upodobania ani chęci, zostaje odczytane jako mój komunikat, ba, jako moja najbardziej dobitna, krzykliwa wręcz manifestacja mnie samego! Ciało jest skandalem. Przynajmniej w tym ujęciu.

Przed skandalem ciała trzeba się ratować. Jednym ze sposobów jest ukrycie go. Trudne zadanie, bo nawet spod muzułmańskiej burki, zakonnego habitu lub księżej sutanny ciało zawsze jakoś przebija. Wymienione (i inne) stroje nie tyle ukrywają ciało, co przedstawiają szczególny komunikat: „oto ja nie chcę używać ciała jako sygnału, więc musisz nie zwracać na moje ciało uwagi”.

Kolejnym sposobem, o którym pisze Kasia Urbanowicz, jest traktowanie ciała – które ktoś uznaje za komunikat – podobnie jak typowego komunikatu, jakim jest ubiór. Więc jak ubiór możesz zmieniać i dobierać, tak i ciało możesz formować lub modyfikować według swojego uznania. A przynajmniej pojawia się chęć, by tak właśnie z nim się obchodzić. Do tego sposobu należy więc, prócz odchudzania, także i oczywiście body-building czyli chodzenie na siłownię, oraz operacje poprawiające, np. skracające nos lub odsysające tłuszcz, oraz tatuaż, piercing i skaryfikacja, gdzie jawnie powierzchnia ciała jest formowana tak, jakby była kawałkiem tkaniny ubrania. (Przy skaryfikacji się zawahałem: bo chociaż powszechna wśród ludów ciemnoskórych, u których na skórze nie byłoby widać tatuażu, to czy została przyjęta w zachodniej cywilizacji?)

Częściej przecież jest tak, że ludzie biorą swoje ciało takim, jakie jest, co najwyżej narzekając czasem na jego niedoskonałości. Skandal jednak, czy poczucie skandalu, pozostaje. Tak czy inaczej natykamy się na to, że jakaś wielka część „mnie” ani nie jest moim wyborem, ani jakąś moją chęcią, ani nie ja nie mam nad tą swoją cielesną częścią władzy czy wpływu (czyli z ang. kontroli).

A także, chciane czy nie, akceptowane czy nie, lubione, a nawet przyjmowane z zachwytem (lub nie), ciało pozostaje jako komunikat. Co więcej, miesza się i wkrada w cienką strefę pomiędzy tym, co moje-świadome, a nie-moje-nie-świadome. – Ciało działa jako medium i narzędzie dalszego systemu komunikatów: całego języka gestów i postaw, czyli mowy ciała. Tu jest pytanie warte małego nobla: jak odróżnić, oddzielić, ciało jako takie, od mowy ciała, a raczej od własnego określonego stylu mowy ciała? Oto moje ciało ma pewną formę: jest wysokie lub niskie, chude lub grube, szerokie lub wąskie w barkach, bujnowłose lub wyłysiałe, stare lub młode, a przede wszystkim, zapomniał bym, kobiece lub męskie – ale mając tę formę, różnie jest używane właśnie w funkcji mowy ciała. (Masz jakiś aparat głosowy i używasz go do mówienia w języku. Masz jakieś ciało i używasz go w mowie ciała.) Na przykład, Ole Nydahl, z którym przed wielu wielu laty miałem okazję obcować, jakoś tak robił mową ciała, że wydawał się wysoki, chociaż miał (i ma) około metr siedemdziesiąt. Był (i jest) enneagramową Ósemką-Szefem, a oni robią coś takiego, że wydają się więksi niż są. (Nie myślmy o enneagramie.)

Powiedziałem, że mowa ciała stanowi pewną cienką strefę: cienką, bo niepewną. Trudno jest zdecydować, co z właściwości twojego ciała należy do ciała jako takiego, jako formy, do ciała jako bryły, a co jest w istocie mową ciała. Bo wydaje się, że można mieć idealną sylwetkę, czyli bardzo udaną formę ciała, a psuć ją złą ekspresja, nieudaną, nieadekwatną mową ciała. Podobnie jak urok niejednej pięknej kobiety (lub pięknego mężczyzny) pryska, gdy odezwą się skrzeczącym głosem lub z pijacką chrypką. Być może ciału, które ma jakoś wadliwą formę, można pomóc korygującym stylem mowy ciała.

Być może wiele naszych problemów z ciałem, które przypisujemy jego (rzekomo) złej formie, jest problemem ze źle ustawioną, źle wystylizowaną mową ciała. Tu robi się trochę lepiej, bo mowa ciała bardziej niż forma ciała podlega naszemu świadomemu robieniu („zrobię z tym coś”), a przynajmniej tak się wydaje lub taką mamy nadzieję.

(Czy są profesjonalne kursy korekty mowy ciała? I czy są podobne kursy korekty mówienia? Stawiam te pytania, ponieważ na mowie ciała faktycznie się nie znam, ale z mową i głosem pracowałem i miałem korygowany z powodu zajęcia, którym kiedyś zajmowałem się. Muszę poszukać w Internecie i zbadać rynek.)

Kwestia: „mam takie ciało, jakie mam, ale dlaczego takie?” ma jeszcze jedno piętro. Znane jest, że starsze kobiety dostają tzw. wdowiego garbu, czyli zgięcia kręgosłupa u podstawy szyi. Wyglądają przez to, jakby stale dźwigały ciężar i gdzieś kiedyś czytałem, że to zniekształcenie ciała wyraża ich głęboko wdrukowane przekonanie, że „ja mam ciężko” oraz „ja wszystko muszę dźwigać na swoich barkach”. Zniekształcenie ciała jest komunikatem. (Przynajmniej tak to było rozumiane tam, gdzie to przeczytałem.) Pytanie, na ile ten komunikat jest świadomy, a na ile jakoś „pod-” lub „nie-świadomy”. Z pewnością współgra z tamtym przekonaniem, że „jest mi ciężko”.

Znam też pogląd, że otyłość u dzieci, często utrzymująca się i po dorośnięciu, jest wyrazem niechęci dziecka do urośnięcia, wyrazem jego buntu przeciw dorastaniu. Takie dziecko, później młodzieniec, później dorosły otłuszczając swoje ciało manifestuje swoją wolę pozostania tłustym bobasem czyli wymagającym opieki i nieodpowiedzialnym baby. Od razu nasuwa się, że pewne młodzieżowe lub dorosłe style noszenia się afirmują tę postawę, każąc ubierać się w dresy niby niemowlęce śpioszki, hodować grube karki, maskujące szyję, której u niemowląt nie widać, i golić głowę, by wyglądała jak u bobasa. Tutaj też pewna wola przejawia się tak, że formuje ciało. U dresiarzy ta wola jest w dodatku kulturowo wzmacniana (lub „subkulturowo”).

Pogląd, że wola formuje (w jakimś stopniu, mierze) ciało bliski jest psychosomatyce, czyli znajdywaniu przyczyn pewnych chorób w psychicznym stresie. Skoro stres może powodować wrzody żołądka, to możliwe, że niewypowiedziane przekonanie, że „moje życie jest nieznośnie ciężkie” powoduje wdowi garb, a wola „chcę pozostać małym dzieckiem, które jest nieodpowiedzialne, któremu wszystko wolno i od którego nic się nie wymaga” powoduje otyłość. (Czy łysinę również?!)

Tu zaczyna się fascynująca zgadywanka. Jaką wolę, lub jaki opór przed czymś, wyraża wydatny brzuch u mężczyzn? Przesadnie szerokie ramiona u kobiet, urastające ok. 45 r.ż.? Grube nogi? – na który to defekt raczej nie cierpią mężczyźni?

To dotyczy także chorób, bo w myśl skrajnej psychosomatyki, każda choroba lub ułomność jest wyrazem woli. Tylko czyjej woli? Być może kogoś/czegoś szerszego niż „ja”, kogoś/czegoś, co obejmuje świadome „ja”. Być może jest to to, co James Hillman nazywał „charakterem” i co wg niego nawet poprzedza biografię człowieka i w tej roli nazywane jest przezeń „żołędziem” (acorn). Ciągnąc pomysł dalej, dochodzimy do poglądu, że tym czymś-kimś jest coś, co chciałoby się nazwać „karmicznym ja”, jakąś wolą, która trwa poprzez kolejne życia. Zdaje się, że temu poglądowi Stanislav Grof był/jest bliski. Gdzie natychmiast wchodzimy na arcyśliskie poletko. Bo czy ta karmiczna, trans-inkarnacyjna jaźń chce, żebym cierpiał? Czy karmiczna trans-inkarnacyjna jaźń urodzonego z jakimś trudnym defektem, np. z zespołem Downa, ma wolę, żeby ów ktoś był takim? A może raczej ta jaźń chce urządzić sobie wycieczkę w takie oto ekstrawaganckie wcielenie-życie? Gdy o inkarnacjach mowa, trudno uniknąć absurdu.

Przypuszczenie, że ciało – ciało mające pewną formę – nie jest dane komuś tak-o, nie jest przypadkowe, tylko czymś uzasadnione, dobrze pasuje do astrologii. Skoro nasza (twoja, moja) psychika czyli typ charakteru, jest w jakimś stopniu określony przez urodzeniowy rozkład planet, to dziwne by było, gdyby urodzeniowy rozkład planet nie określał typu formy ciała! Jednak o ile astro-psychologia jest dość dobrze rozpracowana, to astro-somatyka jest prawie białą plamą.


Czytanie...: wstęp na końcu

Czytanie różnych książek i internetów, i uwagi o nich.


« O Afryce O ciele, ciąg dalszy »

komentarze

[foto]

1. Bardzo ciekawie • autor: Katarzyna Urbanowicz2017-09-02 18:53:42

Bardzo ciekawie usystematyzowałeś ten problem, Wojtku. Wydaje mi się, że warto byłoby podjąć próbę zmierzenia się jeszcze z jednym aspektem tego, co uważamy za komunikaty przekazywane przez nasze ciała. Współczesność nie przyjmuje do wiadomości, że na coś nie możemy mieć wpływu, czymś nie możemy skutecznie zarządzać i wreszcie tego, że nie ma na nic prostych recept. Wyrazem tego są także najrozmaitsze teorie, sprawdzone i nie, dotyczące kształtowania swojego ciała, przy czym milcząco zakłada się, że takie kształtowanie jest potrzebne, a wzorce nie podlegają dyskusji. Jako przykład może służyć pewien głos w dyskusji po moim tekście, gdy autorka, nie próbując zrozumieć o co mi chodziło, w najlepszej wierze i swojej naiwności stawia tezę o udziale produktów z supermarketów w zwiększaniu wagi ciała. Może i ma rację, tyle że zupełnie nie zrozumiała, że nie chodziło mi o wyważanie drzwi otwartych, kto i za co ponosi winę, a o to właśnie, czy możemy winić siebie, a zwłaszcza innych za odmienny stosunek do wzorców. Może Twój artykuł będzie dla takich osób bardziej zrozumiały?

2. Dobre Rzeczy • autor: Nierozpoznany#2082017-09-02 20:12:35

> Nieustannie mnie to dziwi, że jeśli któraś firma odzieżowa lub butowa zrobi coś naprawdę dobrego,... to w następnym sezonie musi produkcji tej dobroci zaprzestać.

Mam na ten temat prostą teorię: otóż grupa czarnych magów rządzących światem zabrania produkcji Dobrych Rzeczy : ) Przyczyny są różne, głównie chodzi o utrzymanie stałego poziomu cierpienia na świecie, normalna buchalteria.  Jak tylko coś dobrego się pojawi, to zaraz specjalna komisja ucina temu łeb. Dzwonią do producenta i tłumaczą mu, że jest to całkowicie nieopłacalne. Kiedyś był to mozolny proces i dlatego Dobre Rzeczy były produkowane dość długo, dzisiaj to najwyżej jeden sezon. Przykładów jest mnóstwo; meble, ubrania, samochody, nawet - a może szczególnie - oprogramowanie. Jak tylko coś dobrze działa, natychmiast trzeba to ulepszyć. Żeby doiło maksymalnie zasoby komputera i koniecznie robiło "ping", bo bez tego nowy człowiek radziecki nie kupi.
Mój sposób na ten spisek przeciwko ludzkości jest taki, że jak widzę Dobrą Rzecz, co zdarza się niesłychanie rzadko, to kupuję od razu 2 - 3 sztuki i potem używam przez lata. Postępując w ten sposób ma się również szansę być trendy, bo moda robiona dla nowych ludzi radzieckich zatacza coraz mniejsze kółka i wypadając na parę lat z obiegu można weń wrócić katując trzecią parę takich samych butów które znowu wracają do łask.
[foto]

3. Brak dobrych rzeczy c.d. • autor: Wojciech Jóźwiak2017-09-02 20:21:38

Inqbusie, spodni H&M kupiłem 2 sztuki i już się zużyły. Następnych nie ma. Ani podobnych.
Powiedz mi, dlaczego tamci Czarni Magowie Rządzący zmuszają mężczyzn do chodzenia w spodniach, które muszą być sztywne jak z blachy i grube jak dywanik? Ja np. nie czuję żadnej potrzeby ani docieplania nóg ani chronienia ich sztywną tkaniną przed nie wiem czym... kolcami róż, głogu? Normalny mężczyzna nie potrzebuje nóg sobie ocieplać. Może dopiero przy mrozach -20.

4. Rip-stop • autor: Nierozpoznany#2082017-09-02 20:45:56

Nie wiem, nie robię dla nich, jestem freelancerem : )))
Polecam materiał Rip-stop, koniecznie bawełna 100%. Szyją z tego głównie repliki mundurów - ale nie tylko! Lekki i nie do zdarcia. Ja swoją abnegację modową realizuję poprzez to doskonałe medium.

5. Spodnie • autor: Mechlinski.pawel2017-09-03 09:40:09

Dla osob i sytuacji, w ktorych dobor komunikatu staje sie mniej wazny odkrylem szarawary - bufiaste, z niskim krokiem, pochodzace z Indii albo z kawalerii, najwygodniejsze spodnie, ktore nie sa jawna sukienka - jedyne punkty nacisku to gumka w pasie i przy nogawkach :) Do wyboru kolory i grubosci przy poszperaniu lub zamawianiu od znajacej temat krawcowej.
Co do komunikatow nadawanych przez cialo. Karmiczne uwarunkowania, czy reinkarnacyjne czy rozumiane pod tym np. sklonnosci nabyte w czasie wychowania postrzegam jako pewne powtarzajace sie wzorce, ktore wplywaja na cialo, czy moze raczej to cialo je odbija. Najbardziej prozaiczny przyklad to wzorce zwiazane z dieta i aktywnoscia, ktore w ciele moga sie odbic w wadze, otłuszczeniu. Oczywiscie sa tak jak Wojtek wspomnial z ubobasowieniem takze ciekawsze ewentualnosci. Blokady energetyczne dotyczace zablokowanych emocji, czy nawykow myslenia "odkładają się" w ciele, skutkują chronicznymi napięciami i rzeźbią ciało.
[foto]

6. Wszystko • autor: Arkadiusz2017-09-03 13:37:02

Jeśli nie wszystko, to w każdym razie bardzo dużo. To odpowiedź na tytułowe pytanie. Ile jesteśmy w stanie informacji zebrać na podstawie czyjegoś ciała, jego mowy, barwy i siły głosu, charakteru pisma, bystrości spojrzenia, stanu zdrowia, to zależy od umiejętności obserwującego, jego wiedzy i specjalizacji. Podświadomie każdy potrafi i odbiera komunikat, jaki wysyła (albo co sobą manifestuje) ciało fizyczne i jego mowa. Dobierając się w pary robimy to zapewne zanim poznamy wzajemnie swoje osobowości. Zapewne sprawni astrologowie po zobaczeniu kosmogramu są w stanie powiedzieć, jak wygląda lub będzie (jeśli to małe dziecko) wyglądać dana osoba. Jest w tym jakaś magia (a raczej wiedza nie w pełni rozebrana na czynniki pierwsze i rozpowszechniona). Gospodarz Taraki wie, że przy tworzeniu i ciągłym odtwarzaniu ciała działają rzeczywiste lub hipotetyczne "planetarne" hormony typu martyna, weneryna, lunatyna, jupiteryna, solaryna, merkuryna, saturnina itd. Ciało jest w doskonałej unii z umysłem a obie te formy są przejawem celu naszej duszy. Żyjemy w mało uduchowionej epoce kultu ciała i materii zwracającej największą uwagę na to, co widoczne gołym okiem, więc dlatego oceniamy siebie i innych ludzi przez pryzmat ciał i ich ekspresji. Kłopotem dla większości w tych warunkach jest sztywne ustalenie kanonu piękna, które nie dość, ze coraz rzadziej spotykane (z powodu coraz gorszej jakości pożywienia, stresu, zapracowania, siedzącego trybu życia itd.) to i tak zawsze przemija.
[foto]

7. Karma • autor: Przemysław Kapałka2017-09-03 17:11:42

Ogólnie mówiąc, karma jest po pierwsze po to, żebyśmy się czegoś nauczyli, po drugie po to, żeby uniemożliwić nam, lub utrudnić, powtarzanie działań złych lub głupich. Przykładowo, w dużym uproszczeniu, jeśli ktoś bije słabszych, to w następnym wcieleniu sam może być słaby, żeby poczuć, jak to jest. W nielicznych przypadkach ułomne ciało jest wynikiem świadomego wyboru - niektórzy chcą na przykład przekonać się, jak to jest.ad 3) Chyba jestem nienormalnym mężczyzną, bo zakładając cieplejszą koszulę czy sweter z reguły nakładam również cieplejsze spodnie, a lekkie kalesony zaczynam nakładać już przy temperaturach lekko dodatnich...
[foto]

8. Z mojego pola doswiadczeń • autor: Joanna Biela2017-09-03 17:49:56

Ciało jako mój komunikat. Skandal? zależy jak się na to patrzy. Znaczy, z której strony.Tak będzie, jeśli komunikat nadawany, jest odbierany.. nie tak.. jak sobie tego życzę, ja.Alternatywą może okazać się, potraktowanie go jako kolejnego elementu układanki wiedzy, na własny temat.I tak próba kontroli ciała, bywa zbawienna w chwilach chaosu umysłu. Koncentracja na nim, jego ćwiczeniu, formowaniu, dyscyplinowaniu szybko przynosi efekty. Są nim min. jasność umysłu, uziemienie. Dostarcza potrzebnego dystansu. Zaś, przegięcie.. przejście do tresury, cały ten system szybko rozwali. Kolejny temat, mowa ciała i to głównie ta, nad którą kontroli mi brak. To jest ta sfera, która mnie osobiście mocno intryguje. Okazuje się bowiem, że ciało ma pamięć do której z poziomu umysłu dostępu mi brak. Zaczynając od konkretnej charakterologicznej.. po psychofizyczne dolegliwości. To co mam na myśli, opisuje np. Lowen czy medycyna germańska. Szeroki temat. I tak, zgadzam się z poglądem.. ciało nie jest przypadkowe.. takie jakie jest. Natomiast gdybym miała mówić o woli.. i o jej wpływie na kształt. To moją energię kieruję do dotarcia do spontaniczności, pełnej nieskrępowanej swobody. To jest zniesienia blokad, zgody na kształt i formę i sposób.. jaki ciało chce się wyrazić.. za pomocą mnie! Często ciało porównuję do dziecka, które potrzebuje mądrego rodzica(ja). Kiedy zaś rodzic będzie bezstresowy lub autorytatywny, dziecko i tak swoje osiągnie. Tylko sposoby, które do tego wykorzysta.. nam rodzicom nie zawsze, będą się podobały. Zaspokoi swoje potrzebny, w każdy dostępny mu sposób. Co ciekawe, pójście na współpracę szybko przynosi efekty, z których ja, jak rodzic, potrafię mieć satysfakcję a nawet być z niego/siebie, dumna. Jakby nie było, to jedyny niepowtarzal

[foto]

9. Jakby nie było,... • autor: Joanna Biela2017-09-03 17:51:10

Jakby nie było, to jedyny niepowtarzalny "materiał", który jest ze mną od narodzin do śmierci.



10. po co człowiek jest ładny? • autor: Jerzy Pomianowski2017-09-03 19:02:18

Chyba nic się nie zmieniło od czasów  wczesnoludzkich. Chcemy  swoim wyglądem wysyłać sygnał: "jestem zdrowy, silny, mogę spłodzić lub urodzić zdrowe dzieci". U ludzi to się komplikuje, bo taki sygnał po czterdziestce jest właściwie bez sensu, no ale popkultura robi swoje.
[foto]

11. Napisał był Wojciech... • autor: Roman Kam2017-09-11 00:49:07

...Coś, co nie jest wynikiem mojej woli, decyzji, upodobania ani chęci, zostaje odczytane jako mój komunikat, ba, jako moja najbardziej dobitna, krzykliwa wręcz manifestacja mnie samego! Ciało jest skandalem...
Dodałem ten wielokropek i spróbowałem dokończyć to zdanie:
Ciało jest skandalem, kiedy jest przywłaszczane.
Ciało jest przywłaszczane, kiedy w głupi sposób, z powodu jego urody się wywyższam.
Ciało jest przywłaszczane, kiedy w głupi sposób z powodu jego szpetoty, się poniżam.
Sprawny mózg to fenomen ciała, dar natury, ale potrzebuje kierowcy. Kierowca może być do dupy.
Kiedyś myślałem, że kluczowa konstatacja pro-oświeceniowa: "nie jestem tym ciałem" to dowód na istnienie świata ducha, świata niewidzialnych kierowców. Ostatnio dochodzę do wniosku, że to niepozorne stwierdzenie jest tylko opisem mutacji jakiej ulegli nasi przodkowie, mutacji która podzieliła nasz "system operacyjny" na dwie części. Nie wykluczam, że był to wynik błędów żywieniowych (jabłka), ale tak pojawił się obserwator. Każdy człowiek z odrobinę bardziej wysublimowanym aparatem pojęciowym, zauważa to schizofreniczne rozdwojenie i staje wobec niego bezradny,  
[foto]

12. Oups! • autor: Roman Kam2017-09-11 01:40:52

...omksnął się click i puścił tekst niechcący na Taraki strony.
...Bezradny? Raczej stropiony i z dużą skłonnością do ucieczki w działanie, by w jego dymach upojnych, oderwać się od siebie samego, w ciele zamkniętego, od tego pytania - co ja tu robię? Skąd się tu wziąłem? Dokąd mam pójść?
Zauważyłem, że o tych późnych porach, w których piszę, trudno osiągnąć względnie przyzwoity poziom wykładu. Lata już temu pisałem -sobie a muzom- o tym, pisałem rano. Tekścik lubię, więc mimo, że się na śmieszność narażam, podam link:

http://psa-z-gai-sen.blogspot.com/2011/06/dla-was-w-sobie.html

Czym jeszcze jest ciało? Niewyczerpanym źródłem niespodzianek dla obserwatora. Psikusy zawsze świeże, jeśli chodzi o nas, lecz nie wszystkie miłe. Obserwator, zawsze spóźniony, głupieje wolniej niż zmienia i starzeje się ciało. Nie masz, nie masz mękom końca (gdyż te trwają, aż do końca).

Śniącym właśnie ciałom Tarakowiczów, łagodnego przebudzenia życzę i wejścia w jawę z premedytacją.  




Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)