Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

04 września 2018

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: AstroAkademia (odcinków: 12)

Co (nie) wolno astrologowi?

Kategoria: Astrologia

« Astrologia jako dodatkowy wymiar rzeczy

Ten mały poradnik napisałem w 2011 roku, ponad 7 lat temu. Był dostępny w zasobach AstroAkademii. Teraz uznałem, że warto go zamieścić także tutaj, w Tarace.

1. Astrolog nie powinien czarować (łudzić) klienta, że astrologia jest jakąś „wiedzą tajemną” – dostępną tylko jakimś „nadludziom”, wybranym, oświeconym, inicjowanym, z przekazów od kosmitów, od Boga, duchów, ukrytych mędrców, z Atlantydy, Mu i Lemurii, ze starożytnych ksiąg, które zaginęły, itp. fantazje. Ani czarować klienta, że on, astrolog, coś „widzi” i „wie”. (Pomijam przypadki, kiedy astrolog faktycznie ma zdolność jasnowidzenia, ale są to tak rzadkie przypadki, że można je pominąć.) Przeciwnie, powinien uświadomić klienta, że astrologia jest normalną wiedzą; każdy kto jest odpowiednio zdolny, może jej się nauczyć i że jest to tylko sprawa skupienia, zainteresowania, motywacji itd. Wcale nie inaczej jak przy innych umiejętnościach, np. mówienia po węgiersku, liczenia całek lub gry na gitarze.

Także powinien uświadomić klienta, że cykle i wpływy planet, które bada astrologia, nie są niczym „cudownym” ani „podejrzanym”; przeciwnie, są to normalne zjawiska przyrody, tyle że z powodu uporczywego przesądu nie badane i lekceważone przez oficjalną naukę. (Trochę podobnie pomijane i lekceważone przez naukę przez minione 40 lat były halucynogeny, a nawet zabronione przez prawo. Nauka nie jest taka święta, też ma swoje mody, dziwactwa i szaleństwa. Co nie znaczy wcale, że astrolog ma podważać naukę; wprawdzie nie jest doskonała, ale lepszego kanału poznania rzeczywistości nie mamy.)

Co do „wiedzenia” i „widzenia”: astrolog powinien uświadomić klienta, że on, astrolog, nie ma wglądu w przyszłość ani w umysł klienta, a tylko wyciąga wnioski z wykresu planet, czyli z kosmogramu. Podobnie jak lekarz wyciąga wnioski z listy analiz, co przecież nie znaczy, jakoby „trzecim okiem widzał” chorobę we wnętrznościach pacjenta.

2. Astrolog powinien wyprowadzić klienta z błędu, jeśli ów taki błąd hoduje, mianowicie jakoby wizyta u astrologa i analiza horoskopu miały odmienić życie klienta, zmienić jego los z obecnego niedogodnego na przyszły szczęśliwy, rozwiązać jego problemy, uczynić innym i lepszym człowiekiem.

Jest faktem, że porady u astrologów lub u podobnych doradców szukają przeważnie ludzie, którzy mają jakieś życiowe kłopoty. Ktoś szczęśliwy, zadowolony i odnoszący sukcesy raczej nie będzie drążył swojej psychiki i życiorysu w poszukiwaniu złych i dobrych stron. Jednak jest pospolitym błędem nadzieja, że wizyta u astrologa wystarczy, by pozbyć się problemów. Astrolog nikogo nie naprawi – a jeśli tak, to tylko przypadkiem!, i nie jako astrolog – i astrologia jako taka NIE jest nastawiona ani pomyślana czy zaprojektowana na „naprawianie” ludzi. Od naprawiania jest medycyna, w tym psychiatria, psychoterapia i coaching.

Oczywiście ktoś może działać jednocześnie jako astrolog – i psychoterapeuta lub coach, i to jest bardzo dobre połączenie. Astrologiczne rozpoznanie klienta znakomicie ułatwia pracę doradcy-naprawiacza. Sam namawiam terapeutów i coachów by wspomagali się w swojej pracy astrologią. Jednak klient powinien wiedzieć, że astrologia tylko diagnozuje i prognozuje, ale sama nie ma środków „leczących” czy „naprawczych”.

3. Astrolog powinien zakładać – i podchodzić do klienta z takim założeniem – że ów wie, co dla niego jest dobre a co złe. Powinien akceptować wybory i życiową postawę klienta. Nie moralizować ani pouczać, ani sugerować, że np. jego poglądy, religia czy orientacja seksualna czy coś innego są lepsze. (Choćby nawet naprawdę były lepsze. [1])

Mówiąc anegdotycznie, jeśli np. astrolog jest wyborcą PO, to nie powinien klienta z PiS namawiać by ten polubił partię Tuska i Schetyny. Jeśli astrolog jest heteroseksualny, to nie powinien namawiać homoseksualnego klienta do ożenku z osobą przeciwnej płci. Nie powinien przy okazji stawiania horoskopu agitować za jakąś religią, ani za jedzeniem lub nie jedzeniem czegoś itd. Może za to po prostu odmówić rozmowy z osobą, jeśli czuje niechęć do jej zajęć i nie ma ochoty się w nie mieszać; może wyprosić klienta, jeśli dowie się o jego zachowaniach, których sam nie toleruje.[2]

4. Astrologa obowiązuje tajemnica zawodowa. O tym, co się wyczytało z horoskopów klientów, nie mówi się.

Wyjątkiem są osoby publiczne, ale i tu należy zachowywać powściągliwość, bo nie wiesz, czy pewien wip, powiedzmy minister lub aktor nie zostanie twoim bliskim znajomym. Taka ostrożność jest konieczna zwłaszcza teraz, kiedy świat stał się mały, nie ma granic i każdego znajdziesz w FaceBooku. (Lepiej o nich mówić/pisać dobrze:))

Problem jest z wymianą informacji między nami astrologami. Na naszych forach także trzeba zachować dyskrecję. Dlatego w Akademii Astrologii znani jesteśmy sobie nawzajem po pseudonimami, oraz nie ujawniamy personaliów ani innych identyfikujących szczegółów osób, których horoskopy dyskutujemy.

Czy można (wolno) referować klientowi horoskop jego współmałżonka lub dziecka? – Tylko o tyle, o ile jest to konieczne do wyjaśnienia klientowi jego własnych spraw życiowych. Niedopuszczalne byłoby, gdyby klient przyszedł po obszerny horoskop żony, męża, dorosłego dziecka itp., i takowy dostał. W praktyce jest tak, że astrolog musi wyczuć, w którym momencie klient interesuje się nie tyle swoim horoskopem, co horoskopem drugiej osoby i w tym miejscu musi umieć powiedzieć „stop”.

Co do dzieci: zdarzają się klienci, którzy mają nadmiernie sterujące podejście do swoich dzieci. Na zasadzie: ja tu się dowiem, co w moim dziecku siedzi, bo muszę ściślej i rygorystyczniej nim pokierować. Jest to pewna gra (osoby z własnym dzieckiem) w którą klient usiłuje wciągnąć astrologa, i też trzeba umieć postawić jej granice.

Dobrym podejściem jest, że osoba, której horoskop referujesz innej osobie, powinna wiedzieć i zgodzić się na to. Np. twój klient wyraża zgodę na to, żeby z jego horoskopem zapoznał się jego współmałżonek, z którym będziesz rozmawiać, także, za jakiś czas.

5. Astrolog nie powinien udawać, że wie więcej niż faktycznie wie. Nie możesz np. twierdzić, że pewnego dnia będzie mieć miejsce pewne wydarzenia, gdy ty sam(a) na podstawie układu tranzytów masz tylko zgrubne pojecie o tamtym momencie w życiu klienta. Np. znajdujesz tranzyt Jowisza do urodzeniowej Wenus i kojarzy ci się to z „czymś fajnym”. Nie możesz tylko na podstawie takiego skojarzenia twierdzić, że wtedy np. dostanie wysoką nagrodę i duże pieniądze. W podobnych przypadkach uczciwiej jest wyliczyć kilka możliwych wydarzeń (scenariuszy), które mogą się zbiec z tym tranzytem. Wprawdzie wtedy ryzykujesz, że klient uzna, iż „nic nie wiesz” i że wtedy może wydarzyć się „cokolwiek”. – Ale takie jest zawodowe ryzyko.

Klientowi nie możesz zmyślać. Jeśli pewne wydarzenie wydaje ci się w jakimś stopniu prawdopodobne, to podkreśl, że jest prawdopodobne, a nie, że pewne i konieczne.

6. Astrolog nie powinien przekonywać klienta – ani utwierdzać go w takim przekonaniu, gdy klient już je ma – że jego życie, losy i skłonności są zdeterminowane. Że „takie jest przeznaczenie i już”. Bo, po pierwsze, nie wiadomo, czy w ogóle jest jakieś przeznaczenie (nauka, czyli to co daje się obiektywnie stwierdzić, jest daleka od takiego poglądu), a po drugie, gdyby nawet było, to wcale nie wiadomo, czy astrologiczne metody dają dostęp do tego przeznaczenia, i po trzecie, gdyby nawet dawały, to nie wiadomo, czy TEN astrolog poprawnie tych metod używa – czy się nie myli, nie jest niedouczony itp.

Przeciwnie, astrolog powinien podkreślać, że to, co on odczytuje, zaledwie można, i tylko w pewnym stopniu, wnioskować z ruchów planet... Oczywiście, ryzykujesz wtedy, że klient uzna, że nie wiesz o przyszłości, lub o jego osobie, nic. Takie jest zawodowe ryzyko.

Astrolog nie przedstawia tego, co „jest pisane”, przeznaczone klientowi – przedstawia za to wachlarz możliwości, szans i tendencji, który (to zbiór...) teraz może być przedmiotem jego (klienta) pracy, przemyśleń i decyzji. Np. przejście (tranzyt) Urana przez descendent może zapowiadać rozwód i rozpad związku, a może też oznaczać odnowę związku, też z przygodami – bo z Uranem nic nie dzieje się gładko ani samo. I klient ma wybór, czy stawiać na rozpad i „wyzwolenie się” (od tego strasznego faceta lub baby) czy na uratowanie swojego związku z tą osobą.

7. Astrolog nie powinien udawać, że o osobie klienta i jego życiu wie więcej niż sam klient. Chociaż niekiedy, faktycznie, właśnie tak bywa! Ludzie mogą nie zdawać sobie sprawy z pewnych swoich właściwości, bywają zdumiewająco bezkrytyczni wobec siebie itd. To jest osobna długa opowieść...

7a. Astrolog nie powinien prowadzić z klientem gry w zgadywanie, w nadziei, że odgadnie jakąś informację o życiu klienta i w ten sposób go „powali na kolana”. Np. widząc tranzyt Saturna w pewnym roku, oświadczy: „w roku X wzięła pani ślub!” na co klient(ka) odpowie: a gucio prawda.

Uwaga; niekiedy w taką grę usiłują grać klienci, gdy chcą sprawdzić astrologa. „Skoro on/ona taki mądry, to niech mi powie...” – np. właśnie kiedy wziąłem ślub lub kiedy zachorowałem. – Nie wolno dać się wciągać w taką grę! [3] To jest przeciwieństwo uczciwej relacji astrologa z klientem i odwrotnie. Zauważ, że do lekarza pacjent nie przychodzi z oczekiwaniem, że ów odgadnie jego chorobę, przeciwnie, normą jest, że najpierw lekarz robi staranny wywiad z pacjentem.

Tak samo powinno być w relacji klienta z astrologiem. Należy we wstępnej rozmowie poinformować klienta, że najpierw zostanie wypytany o szczegóły i daty z życia. – Oczywiście, jeśli twoim celem jest szczegółowa analiza życia klienta; bo w wielu praktycznych przypadkach wcale to nie jest potrzebne i wystarczy ci bardziej powierzchowna wiedza o nim.

Ja sam zwykle mówiłem na początku: Pan/pani więcej wie o swojej przeszłości niż ja – a ja trochę więcej mogę wiedzieć niż pan/pani o jego/jej przyszłości. I na tej zasadzie opieram moja współpracę z klientem. Myślę, że ta zasada jest warta polecenia.

8. Astrolog nie powinien dawać stanowczych, apodyktycznych rad lub pouczeń, w rodzaju: „Ależ proszę mi się z nim rozwieść, i to już!” Chociaż istnieje typ ludzi niepewnych, szukających autorytetu, gotowych się podporządkować i masochistycznie nastawionych do siebie, którzy tego oczekują i zdarza im się z takim właśnie nastawieniem chodzić do astrologa: że będzie on dla nich apodyktycznym „guru”, który zwolni ich z dyskomfortu wyboru i decydowania o sobie. Tu mamy zjawisko ucieczki od wolności. Astrolog nie może pozwolić, by klient zrobił sobie z niego swojego osobistego guru-wodza-tyrana.

9. Astrolog nie może straszyć klienta; zwłaszcza straszyć rzekomymi astrologicznymi czy „karmicznymi” następstwami. Rozwijając przykład wyżej: „Proszę mi się z nim rozwieść, bo inaczej choroba wątroby.”

Tę samą myśl warto wypowiedzieć w formie zalecenia:

Wszystko co się mówi-przekazuje klientowi, powinno być podawane w możliwie pozytywnej postaci. Czyli należy w pierwszej kolejności podawać i uwydatniać dobre, twórcze i rozwojowe strony wskaźników w horoskopie-portrecie klienta (np. kwadratura Słońce Mars jako energia, zrywność, bezkompromisowość – a nie jako stałe zagrożenie czyjąś agresją lub stratami; trygon Słońce Jowisz jako powodzenie i satysfakcja, a nie jako lenistwo itd.) – i w prognozie (np. nadchodzące przejście Saturna przez ascendent jako spełnienie marzeń o stabilizacji i życiu rodzinnym, a nie jako zapowiedź klęsk i utraty popularności, co nb. też może się zdarzyć, ale trzeba klienta na to pozytywnie przygotować, a nie straszyć i ekscytować).

10. W szczególności, astrolog nie powinien przepowiadać klientowi daty śmierci. Z kilku powodów:

  • nie ma wiarygodnych metod takich prognoz; a nawet gdyby były, to:
  • możliwe, że gdyby astrolog nie powiedział klientowi jego astrologicznie prawdopodobnej daty śmierci, to klient żyłby dłużej; bo wcale nie musi umrzeć wtedy, gdy to jest z punktu widzenia jakiejś teorii najbardziej prawdopodobne; a więc:
  • istnieje zagrożenie takie, że mówiąc komuś, kiedy ten umrze, prowokujesz i przyspieszasz jego śmierć; jak również:
  • astrolog który to robi, wikła się w grę z podświadomymi (lub świadomymi!) siłami w umyśle klienta, które skłaniają go do tego, by umarł; może to być wręcz skłonność do samobójstwa, może też tym czynnikiem być jakaś psychofizyczna choroba, która skróci jego życie.
    Mówiąc najkrócej:
  • astrolog nie powinien igrać ze śmiercią klienta.

Powiedzmy, że przepowiedziałeś komuś śmierć, w tym a tym dniu. Czy nie będzie ci głupio i czy nie będziesz mieć poczucia winy, kiedy klient faktycznie wtedy umrze?

Być może są osoby, zajmujące się astrologią lub innym prognozowaniem, których ta zabawa w przepowiadanie śmierci klientom rajcuje, ponieważ wtedy czują się „panami życia i śmierci”, czym nadymają sobie ego. Taką postawę oceńmy jednoznacznie negatywnie. Dodam więc jeszcze:

11. Astrolog powinien unikać jakiejkolwiek władzy nad klientem.

12. Astrolog nie powinien:

  • flirtować z klientami
  • uwodzić klientów
  • spodziewać się po kliencie innych i większych korzyści niż honorarium
    (wyjaśnienie: nie może spodziewać się i nastawiać, że spotka w kliencie kogoś, kto go wypromuje, dzięki komu zrobi karierę, wejdzie do prestiżowego środowiska, dostanie pracę, wejdzie z nim do spółki i wreszcie zarobi dzięki niemu normalne duże pieniądze (zamiast głodowego honorarium), itd.)
  • nawracać klienta na jakąkolwiek religię, praktykę duchową, jedzenie czegoś lub niejedzenie itd. (pisałem o tym wyżej)
  • uczyć klienta astrologii – zamiast oferować mu to, czego klient oczekuje, czyli diagnozować go i prognozować.

Kilka więcej podobnych uchybień dałoby się pewnie tu znaleźć.

13. Astrolog nie powinien dezawuować innych astrologów – obowiązuje zawodowa solidarność.

Trudno, jeśli masz złe mniemanie o którymś koledze po fachu, możesz je wyrazić na fachowym forum, ale nie przed klientem. Jest tu eleganckie i łatwe wyjście: milczeć.

11/20 stycznia 2011


[1] Ja prywatnie uważam, że niektóre lepsze od innych.

[2] Np. ja mógłbym odmówić myśliwemu.

[3] Dla mnie jest to wystarczający powód, by odmówić astroanalizy.

AstroAkademia: wstęp na końcu

Aktualności AstroAkademii - kursów, dyskusji, spotkań i innych akcji, które prowadzę na stronie www.astroakademia.pl


« Astrologia jako dodatkowy wymiar rzeczy

komentarze

[foto]

1. Wspaniałe! • autor: Mirosław Czylek2018-09-05 14:35:38

Zgadzam się z tymi punktami, chociaż uczyniłbym lekkie uzupełnienia. 
AD 1. Prawdą jest, że astrologia jest normalną wiedzą i każdy może się nauczyć. Tym niemniej gdy w grę wchodzi jakieś podłoże religijno - duchowe (niekoniecznie ortodoksyjne), to możemy wykonać dwa rozróżnienia:
- primo, z samego horoskopu podejrzewamy, że jedni mogą się nauczyć bardziej, a inni mniej, ponieważ kosmogram z założenia jest "niedemokratyczny", zarówno pod względem bycia na świeczniku, zarabiania, atrakcyjności towarzyskiej, siły woli, jak też pod względem umiejętności potrzebnych do zostania astrologiem (czy innym doradcą)
- secundo, wydaje się, że część osób wyznających cięższe, lub lżejsze odmiany buddyzmu powie, że do zostania astrologiem "potrzebne są" jakieś poprzednie inkarnacje, doświadczenia, wcielenia.
Tym niemniej, nawet jeśli ktoś nie ma tych zdolności w kosmogramie (co nie zawsze przecież jest wykrywalne, a może i trudno weryfikowalne), jak też nie posiada (rzekomo) tych doświadczeń z poprzednich żyć, nie powinien brać tego w 100% serio i nie przejmować się tym. Ten konflikt między astrologią racjonalną i astrologią zanurzoną w jakimś irracjonalnym korzeniu wydaje mi się odwieczny. Ale dyskusja na ten temat jest prawdopodobnie nieczęsta. 
[foto]

2. AD 2. klient powinien... • autor: Mirosław Czylek2018-09-05 14:50:08

AD 2. klient powinien wiedzieć, że astrologia tylko diagnozuje i prognozuje, ale sama nie ma środków „leczących” czy „naprawczych”.

To prawda. Dodałbym jeszcze taką uwagę, zdarza się, że podczas takich rozmów astrolog bywa bezradny. Bo nie umie pomóc. Później jednak otrzymuje taki zwrot, po dniach, po tygodniach, miesiącach, latach nawet: "Wie Pan/Pani, mimo że wydawało się, że ta rozmowa rozczarowała, to po długim czasie okazała się zwrotnym momentem w życiu".
Więc to, co teoretycznie nie wydarza się na planie prognostycznym, dzieje się mimochodem na planie terapeutycznym lub maieutycznym (używając metafory sokratejskiej). Można więc powiedzieć, że leczenie i naprawianie zdarza się, ale nie jest "ofertą" sensu stricto. Astrolog nie może obiecywać leczenia, naprawiania, pomocy, bo stawia się na miejsce jakiegoś Boga, czy właściciela sekty o własnym imieniu. Ale może przyznać, że tak jak w wielu rozmowach, dialogach czy odważnych posunięciach, taka rozmowa o horoskopie wykona swoją terapeutyczną rolę.

[foto]

3. AD 3 -... • autor: Mirosław Czylek2018-09-05 14:55:31

AD 3 - wbrew pozorom, bardzo ciężka sztuka. Wiele lat wstecz miałem swoje błędy, odradzając ludziom dzieci, lub próbując za wszelką cenę ratować małżeństwo. Jesteśmy okropnie skażeni subiektywizmem. Wyjście poza przekonania to najtrudniejsza lekcja. Trudniejsza bodajże od samego technicznego studiowania astrologii.
AD 4 - to jest również bardzo trudna sprawa. Gdy ludzie są obcy i nie powiązani więzami rodzinnymi, sprawa jest prostsza, aczkolwiek znałem i słyszałem o astrologach plotkarzach, którzy nie tyle mówili o fragmencie czyjegoś horoskopu dla celów poznawczych, tylko... zwyczajnie plotkowali (mówiąc w towarzystwie, że ktoś ma "zły" horoskop). Brrrr. Natomiast mąż pytający o żonę, żona o męża, rodzic o dziecko. To trudna sytuacja.
[foto]

4. AD 5 -... • autor: Mirosław Czylek2018-09-05 15:03:53

AD 5 - tak, lepiej nie stawać na wysokości zadania. Znam anegdoty, w których klient zmyślał jakieś genialne odkrycia astrologa, u którego rzekomo był wcześniej. Tego typu zabiegi sprawiały, że astrolog "się wkręcał" i próbował też stworzyć cudowny tombak dla klienta. By sprostać "poprzednikowi". Lepiej powiedzieć i przyznać się, że nie jest się alfą i omegą. A przy okazji zapytać się, dlaczego ktoś zmienił astrologa, skoro poprzednik był tak wspaniały i omnipotentny.
AD 6 - dodam, że warto też jednak tutaj czasami zgasić przesadny hurraoptymizm, bo działa to w drugą stronę, tj ktoś uznaje, że jakiś tam tranzyt czy prognozę to on zjada na kolację i on się niczego nie boi. 

AD 7 - wiele osób manipuluje w ten sposób, że udaje, że "coś wie, ale nie powie". Trudny wymóg etyczny, bo pragnienie władzy nad klientem u niektórych bywa pokusą, niczym pierścień Saurona. 

AD 7a - tutaj pewnym kompromisem może być proszenie o to, jak ktoś reagował na pewne sytuacje w przeszłości i sugerowanie, jak to mogło wyglądać. Ma to swój walor edukacyjno - poznawczy, ale nie służy prowadzeniu gry, tylko wzmocnieniu pewnych intuicji, jeśli chodzi o działanie horoskopu w ogóle i w przyszłości.
[foto]

5. AD 8 -... • autor: Mirosław Czylek2018-09-05 15:12:03

AD 8 - niby prosta zasada, ale bywają tacy Góró.
AD 9 - czasem nachodzi mnie refleksja, że niektóre osoby "proszą" by je postraszyć. Przychodzą niczym odważni śmiałkowie i mówią głośno: "proszę mówić wszystko, nawet najgorszą prawdę, ja się nie boję". Wydaje się, że straszenie ludzi to jakaś dziwna cecha charakteru. To zaburzenie pojawia się faktycznie najczęściej u osób, które mają hopla i świra na punkcie zdrowia. "Nie jedz tego, bo X to jadł i zachorował na raka". "Nie stosuj tego, bo Y to stosował i stracił wzrok". Lub "Nie idź do szpitala, bo tam ludzie umierają". 
AD 10 - co ambitniejszym chojrakom proponuję - jest w sieci mnóstwo danych dyktatorów, recydywistów lub osób z zagranicy. Proszę się wykazać i przewidzieć datę śmierci. Oczywiście ten brak możliwości skutkuje uwagą, że skoro nikt tego publicznie nie jest w stanie uzasadnić i wykonać, to wszelkie próby z klientami są po prostu zwyczajną manipulacją. Aczkolwiek od zasady są wyjątki i zdarzyło mi się o śmierci coś pisać - prognozować, ale tutaj mieliśmy ewidentny przykład męczącej sytuacji (chroniczna choroba cierpiącego człowieka).
[foto]

6. AD 12, AD... • autor: Mirosław Czylek2018-09-05 15:24:20

AD 12, AD 13 - tutaj można się rozpłakać. Ileż ja się nasłuchałem, ile astrologowie X, Y i Z dziwnego nagadali. Często się zastanawiałem, czy rozmawiam z osobą o jej sprawach, czy z jakimś szpiegiem.
Wydaje się, że u niektórych osób początkujących "dobre słowo" o środowisku astrologów jest trudniejsze do zaakceptowania. Część np jest skłonna być oddana swojemu nauczycielowi i dziwi się, jak inni mogą stosować inne reguły czy inne zasady jak "mistrz" (syndrom guru). Część próbuje wejść na rynek i zachowywać się jak prozelici, którzy ledwo co zeszli z góry jak Zaratustra i będą nauczać i pouczać. Gdy nagle natrafią na jakiegoś profana czy laika, gotowi są go obsztorcować. Nie mówiąc o przedstawicielach "innej szkoły". Pojęcie solidarności jest też trudniejsze, gdy pojawiają się czynniki zewnętrzne w postaci "trafionych" lub "nietrafionych" prognoz. Jest to dość trudna próba walki z własnym ego, które z jednej strony czuje się ładnie dokarmione dobrą analizą, ale chcący - niechcący, uderza w innych. 

Jeszcze inna sprawa to nachalne gwiazdorzenie lub tworzenie mitów na temat własnej astrologicznej kariery. Och, ciężko jest milczeć, jak ktoś w trzech niezależnych portalach ogłasza się "najlepszym astrologiem w Polsce" (historia sprzed lat, która mnie wyprowadzała z równowagi).

 
[foto]

7. Dzięki za komentarze • autor: Wojciech Jóźwiak2018-09-05 16:03:49

Mirosławie, dzięki za komentarze. Napisałeś dobry i potrzebny ko-artykuł! -- Czytam i popieram.:).
[foto]

8. Dzięki! Wzbudziły te... • autor: Mirosław Czylek2018-09-05 19:22:13

Dzięki! Wzbudziły te podpunkty moje duże zainteresowanie, a ponieważ i poruszyły trochę emocji przy okazji, pozwoliłem sobie na dłuższe dywagacje. Tym bardziej łatwo poszło, ponieważ jestem zgodny z większością Twoich postulatów. Więcej - odnoszę wrażenie, że w wielu podpunktach tajemnicą poliszynela są pewne postawy, pewne osoby, pewne dialogi lub pewne nastawienia, w których większość z nas stykała się w ciągu dłuższego czy krótszego życia. Warto więc naprawiać dotychczasowe błędy (mniejsze lub większe), zmieniać stosunek do pewnych osób, reformować rzeczy kulejące i wciąż się kształcić. Na nowo, na nowo i jeszcze raz na nowo.
[foto]

9. Do (2. AD 2. klient powinien) o terapeutycznej zmianie • autor: Wojciech Jóźwiak2018-09-06 07:51:15

Więc to, co teoretycznie nie wydarza się na planie prognostycznym, dzieje się mimochodem na planie terapeutycznym lub maieutycznym (używając metafory sokratejskiej).
...napisał wyżej w komentarzu Mirosław Czylek. Tak! Wielkie tak! Astrologii zdarza się zmieniać czyjeś losy. Wizyta u astrologa może okazać się zwrotnym momentem w czyimś życiu. Ale sam astrolog nie może oferować "terapeutycznej zmiany" klientowi. Bo ta, jeśli się przydarzy, to tylko jakoś przy okazji i przypadkiem.
Tu pytanie: czy podobnie nie jest z psychoterapią? Z psychoanalizą? Że terapeuta-psychoanalityk strzela, a panbóg kule nosi?

[foto]

10. Trochę nie na temat • autor: Przemysław Kapałka2018-09-08 19:47:56

Ja stosuję zasadę, że to nie lekarz, nie terapeuta, nie astrolog mnie leczy. To ja sam się leczę. Tamci tylko wykonują pewne czynności techniczne.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)