Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

08 września 2014

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 3 (odcinków: 144)

Cosechciał

Kategoria: Techniki rozwoju

« Rosyjskie malarstwo fantasy Cosechciał jako ćwiczenie mentalne »

Ziele pod nazwą Cosechciał wymyśliła Antonina Domańska, ta która była na weselu Lucjana Rydla z Jadwigą Mikołajczykówną, które uwiecznił Wyspiański w „Weselu”. Jak nazwa wskazuje, Cosechciał po zjedzeniu go powodował, że myśli osoby, która go spożywała, stawały się rzeczywistością. W baśni zjada go sierotka Tereska i natychmiast jej zabawkowy blaszany pierścionek staje się prawdziwie złoty, złe koleżanki za karę fruwają na drzewo, w końcu zaś, za sprawą snu który miała, Tereska budzi się już nie jako nędzna sierota tylko córka bogatej pani, która właśnie zajechała przed jej okno. Ale wtedy przestaje być sierotą i Cosechciał przestaje działać. (Dlaczego, odsyłam do tekstu.)

Bajka ta jest bardzo pouczająca dla pracujących z umysłem, gdyż ilustruje drim, który ich napędza i napędza całe przedsięwzięcie rozwój duchowy: jak to zrobić, żeby rzeczywistość kształtowała się zgodnie z moimi myślami i wyobrażeniami. Żeby się działo to, co ja se chciał.

Z drugiej strony każdy, kto coś robi, stara się, żeby rzeczywistość uformować zgodnie ze swoimi myślami. Ale tu są dwa podejścia, powiedzmy, inżynierskie i psychologiczne:

Na początku mamy zamiar (właściwie, czystą myśl), na końcu wynik (istniejący materialnie-realnie). Po drodze idą dwa procesy. Pierwszy nazwałem psychicznym przygotowaniem, drugi materialnymi procedurami. W podejściu inżynierskim cały nacisk kładzie się na materialne procedury. Chcesz mieć dom, to szukasz w gminach lub agencjach nieruchomości odpowiedniej działki, odrolnionej i uzbrojonej, kupujesz, zamawiasz projekt u architekta, zlecasz firmie budowlanej, budują ci, itd. – i masz. Wynik stoi. W podejściu psychologicznym nacisk kładzie się na psychiczne przygotowanie, zakładając, że materialne procedury się znajdą, jest ich wiele i nie stanowią problemu. Problemem jest co innego, co (dziwnym trafem) zauważył wspomniany Wyspiański w „Weselu”: „Ale oni nie chcom chcieć!”, jak powiedział osiłek Czepiec do inteligenta Dziennikarza. Psychiczne przygotowanie polega właśnie na tym, żeby coś takiego ze sobą zrobić, żeby chcieć chcieć.

Ale to jest zaledwie psychologia. Magia zaczyna się tam, gdzie (jak czasem się sądzi) materialne procedury nie są potrzebne. Albo są, ale takie, że „inżynier” stwierdza ich bezskuteczność: „usiądź w kręgu z zapalonych świec...” Z drugiej strony, można wyliczać przedsięwzięcia, które z inżynierskiego punktu widzenia były bezbłędne, wszystkie materialne procedury były bez zarzutu... a wyniku nie było lub był negatywny: coś nie dochodziło do skutku – towar „się” nie sprzedawał, firma padała, na imprezę ludzie nie przyjeżdżali itd.

Praca z umysłem podszyta jest męką z umysłem, który, bywa, stawia większy opór niż stal nierdzewna i tony betonu. Kto próbował pozbyć się nałogu albo nauczyć się biegle języka, potwierdzi. Podobnie opór stawia ciało – które, nie wiem dlaczego, pominąłem w tych rozważaniach. Zapewne wliczam ciało do umysłu.

Z baśni „Cosechciał” wypływają dalsze morały. Uczy odpowiedzialności za myśli. Oczywiście, nasze myśli nie materializują się. A jeśli, to przez długi pośredniczący łańcuch spraw i czynów, zobacz wykres powyżej. Ale jeśli jednak coś z nich się materializuje? Rzadko, ale...? Tereska była dobra, ale gdyby w złości rzuciła: niech was kule biją! – i wtedy by zmaterializowali się jacyś opryszkowie z fuzjami i jęli naparzać w jej sąsiadów?

Materializacja myśli w tamtej baśni zachodzi na dwa sposoby: są to (A) cuda, (B) koincydencje. Cuda są niemożliwe fizycznie; do tej kategorii należy przemiana mosiężnej blaszki w złoto i lewitacja koleżanek. Cuda, po drugie, nie wymagają przygotowania, dzieją się w chwili ich pomyślenia. Koincydencje są dopuszczalne przez fizykę i należą do materialnie zwykłych wydarzeń, a ich niezwykłość polega na znikomym prawdopodobieństwie i na zgodności z życzeniem. Koincydencje wymagają także przygotowania: tamta pani, która okazała się zagubioną matką Tereski, musiała realnie istnieć, być jej matką i musiała na wiele dni wcześniej wyruszyć w podróż właśnie w kierunku wioski, gdzie żyła jej zaginiona córka. Przy koincydencji można przypuszczać, że nie tyle zmaterializowała się myśl Tereski, co Tereska pomyślała myśl, która była zgodna z dzianiem się świata; tam: ze zbliżaniem się jej matki. Była to więc nie tyle cudowna ingerencja w materie, co prekognicja połączona z telepatią.

Jak mi się wydaje, magowie raczej w naszych czasach zwątpili w możliwość robienia cudów, ale wciąż liczą na uzyskiwanie zgodności z dzianiem się świata, oczywiście zgodności pozytywnej, z ich korzyścią. No bo nikt nie ma ochoty na zgodność negatywną, która miałaby miejsce wtedy, gdy ktoś po intensywnych medytacjach i wizualizacjach jedzie tam, gdzie jest akurat trzęsienie ziemi.

Auto-promo Taraki 3: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogach Auto-promo 2 i Auto-promo.



« Rosyjskie malarstwo fantasy Cosechciał jako ćwiczenie mentalne »

komentarze

[foto]

1. sam • autor: Bogdan Zawadzki2014-09-11 10:48:48

doświadczyłem w życiu tego, że najpierw musiało "mi się chcieć". tj. przez długi czas narastało we mnie psychiczne nastawienie i kiedy przyszło do realizacji efekty były nawet lepsze od oczekiwanych. To o czym piszę odnosi się do sfery umysłu-ciała. Najpierw przekonałem sam siebie (chcenie), a potem jeszcze musiałem zwalczyć opór ciała. Bo jak zauważył Wojtek prawdą jest silny związek ciało-umysł, tak że nie dziwię się, że zaliczył je (ciało) do "umysłu"...

[foto]

2. Sierotka • autor: Przemysław Kapałka2014-09-16 19:16:50

W tej bajce jest jeden niebezpieczny haczyk: są podane warunki, które musi spełniać osoba, żeby jej życzenia po zjedzeniu tego cosechciał mogły się materializować. Pół biedy, że urodzona w któryś tam dzień tygodnia. Gorzej, że musiała być sierotką opuszczoną przez wszystkich itp., bo jak przestała nią być, to jej życzenia przestały się materializować. To z kolei może wywoływać sugestię, że żeby życzenia się spełniały, trzeba być taką ostatnią ofiarą. Jakie to może mieć skutki, chyba nie muszę mówić.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)