Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

21 czerwca 2013

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 3 (odcinków: 144)

Czemu cieniu odjeżdżasz?

Kategoria: Projekt Taraka

« Cień czyli jungowski młot na sumienie Wojna o duszę Europy czyli: czy wolno jeść kanapkę z psa? »


Jak pisałem poprzednio, archetyp Cienia nie musi, ale może służyć jako usprawiedliwianie złoczyńców: „to nie oni cię napadli, nie oni byli przyczyną, tylko twój własny Cień, więc sam jesteś winien, że cię biją”. W ogóle pojęcia takie jak archetypy (wg Junga), holistyczna przynależność do „wielkiej całości” albo karma (wpływ poprzednich wcieleń) mają tę właściwość, że rozmywają zarówno odpowiedzialność jednostki jak i jej zdolność do samo-działania, czyli do działania we własnym imieniu. Rozmywają – albo przynajmniej mogą rozmywać, mogą być tak rozumiane, że zdejmują z człowieka zarówno odpowiedzialność, jak i prawo do samodzielnego działania.

Ja sam też kiedyś przeszedłem – jak odrę lub świnkę – fascynację koncepcjami ukazującymi nasze ograniczenia, naszą zależność od kulturowych wzorców, od nieuświadamianego obyczaju, czy od „bogów-archetypów”, którzy/które nami rządzą, a nawet więcej, bo nas „konstytuują” lub wyznaczają. Miałem wtedy dwadzieścia parę lat i dzisiaj to widzę jako reakcję na ówczesne warunki: komuna, lata 1970-te i coś, co wtedy było oczywiste i wszechogarniające: totalna reglamentacja aktywności. To jest coś, o czym nowsze pokolenie pewnie nie ma pojęcia: wtedy nic nie można było zrobić, bez uzyskania zgody „kogoś z góry”. Ten „ktoś z góry” był przy tym niejawny, ukryty, nie wiadomo było, kto to jest, a kiedy już się go znalazło, okazywało się, że też musi czekać na zgodę (przeważnie na niezgodę) kogoś z jeszcze wyższej góry, którzy był już niewiadomy całkowicie. Moje pokolenie wchodząc w dorosłe, społeczne i zawodowe życie stawało przed ścianą z napisem: nie da się. Nie można, nielzjá. Książki takie jak „W co grają ludzie” („Games People Play”, Eric Berne, oryg. 1964, po polsku po 1970), „Ukryty wymiar” („The Hidden Dimension”, Edward T. Hall, oryg. 1966, po polsku też po 1970), wtedy wydawane po polsku, i w końcu „Archetypy i symbole”, pierwszy i chyba dotąd najlepszy wybór tekstów C.G. Junga, wydany 1975 w przekładzie i wyborze Jerzego Prokopiuka, czytało się jak fascynującą rewelację. Dlaczego? Ponieważ umożliwiały intelektualne opanowanie, intelektualne „wzięcie pod kontrolę” tamtego problemu: niemożności, braku możliwości działania. Oczywiście, istniało znane i powtarzane wytłumaczenie, zresztą prawdziwe: nie da się, ponieważ komunistyczny reżim zabrania czegokolwiek, ale wytłumaczenie to wydawało się i banalne, i beznadziejne, ponieważ rzucając się na SMOKA nie miało się żadnej szansy na wygraną, nawet na pamięć należną zgasłym bohaterom nie było co liczyć. A tak, to holistyczne teorie pozwalały naszą pod-komunistyczną indywidualną niemożność rozumieć jako fragment indywidualnej-niemożności powszechnej i niejako wpisanej w kondycję człowieka.

Zastanawiam się, jaką dzisiaj rolę grają teorie „holistycznej niemożności”, czyli te, które orzekają: „to nie ja, to archetypy mną miotają”, albo „to nie ja, to karma mną miota”; a nawet moją ulubioną astrologię można, jeśli ktoś chce, tak właśnie interpretować: „to nie ja, to planety mną miotają”. Jak również pewne spiskowe teorie, że nic się da, bo „potężne światowe Tajne Siły” już o dbają, żebyś nic nie mógł.

Szczególnie obrzydliwa jest propaganda plująca na samo pojęcie wolności. Piękną (jak piękne dla biologa bywają glisty) próbkę jej dała ostatnio pani Hanna Gill-Piątek w Krytyce Politycznej, w felietonie „Dyskretny urok młodej ekonomii”. (Dziękuję Mirosławowi Miniszewskiemu za znalezienie i wskazanie tego tekstu via Facebook.) No cóż, polityczny islam od niedawna, a socjalizm od dwustu lat stara się zniszczyć cywilizację Europy.

Wracając do odcinka „Wojna o duszę Europy” i wcześniejszego cyklu „Ateny, Jerozolima, Ganges: wszystkie nurty czy „korzenie” idące z Jerozolimy, więc socjalizm (pamiętajmy o wybitnych socjalistach Leninie i Hitlerze), islam i chrześcijaństwo są dla Europy destrukcyjne i wymagają głębokiej reinterpretacji. Pozostają „Ateny”, dziś reprezentowane przede wszystkim jako nauka; i „Ganges”, jako przekaz o własnym medytacyjnym samodoskonaleniu. Ale ten „Ganges” powinien spłynąć się z nurtem Tamizy, Renu, Dunaju i Wisły, co jest zadaniem dla tubylców-pogan. Tym koturnem kończę, jak zwykle nieuniknionym, gdy się mówi o archetypach.

Auto-promo Taraki 3: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogach Auto-promo 2 i Auto-promo.



« Cień czyli jungowski młot na sumienie Wojna o duszę Europy czyli: czy wolno jeść kanapkę z psa? »

komentarze

1. nie takie łatwe czy oczywiste • autor: Nierozpoznany#5222013-06-21 22:43:17

Po pierwsze - jak to Jung i następcy zauważyli - Archetypy są potężną siłą "zasysającą" nie tylko jednostki ale i większe oraz mniejsze grupy do odegrania dramatu rodem z Ateńskich amfiteatrów.
To właśnie Grecy dostrzegali potęgę archetypu,  ubierali je w mity i przedstawiali w dramatach. To te właśnie dramaty odgrywamy wciąż i wciąż bardzo często w idealnej zgodzie ze scenariuszem zapisanym przez Sofoklesa, Eurypidesa czy innego Ajschylosa.
Jung dość krótko i precyzyjnie ujął dynamikę sił intrapsychicznych: "To nie my mamy kompleksy -- to kompleksy mają nas" .
Analogicznie rzecz ma się z archetypem, który jest jakby "nadrzędną" jednostką zawierającą w sobie współgrające z nim kompleksy.
Jak np. Archetyp Cienia działa w praktyce, w wymiarze społecznym?
Oto przykład:
Jest to słynny i dość pesymistyczny w swojej wymowie eksperyment Philipa G. Zimbardo i jego współpracowników z 1963 r. Z pośród wielu studentów wybrano 21 najbardziej zrównoważonych emocjonalnie mężczyzn, zdrowych psychicznie i fizycznie. W zaadaptowanych pomieszczeniach uniwersytetu Stanford zorganizowano "więzienie" i podzielono grupę na 11 "strażników" i 10 "więźniów". Ustalono 16 - punktowy regulamin, a ukryte kamery i mikrofony miały śledzić dwutygodniowy eksperyment. Jednak z powodu agresji, dominacji i brutalności strażników, aktów psychicznego i fizycznego znęcania się na więźniach, eksperyment przerwano po sześciu dniach. Okazało się, że w tych specyficznych warunkach, zrównoważone osoby zidentyfikowały się w pełni z przydzielonymi rolami społecznymi ( i stojącymi za nimi archetypami), zapominając o swojej pierwotnej tożsamości z przed eksperymentu. "Więźniowie" również utożsamili się z rolami i spędzali czas na planowaniu ucieczek, narzekaniu na warunki i pozyskiwanie łask strażników.
Jednak Archetyp nie jest "fatum", przeznaczeniem itp. Każdy archetyp ma pozytywny i negatywny aspekt. Z Archetypem jest jak z projekcją - potrzeba nadzwyczaj bystrej samo-świadomości, aby zauważyć, że wchodzimy w jego obszar oddziaływania. Po trosze można ten mechanizm przyrównać do grawitacji i czarnej Dziury - jeśli uświadomisz sobie dostatecznie wcześnie jej wpływ - masz szansę uciec, ale potem ... już jest za późno.
Na nieszczęście tej właśnie świadomości wciąż jest zbyt mało i dlatego odgrywamy wciąż te same scenariusze od czasów antycznych.
A jednak Wszechświat i Pachamama chcą abyśmy poszerzali się o tę świadomość, one chcą, byśmy nie stali w miejscu jako ludzkość i

2. cd • autor: Nierozpoznany#5222013-06-21 22:44:04

A jednak Wszechświat i Pachamama chcą abyśmy poszerzali się o tę świadomość, one chcą, byśmy nie stali w miejscu jako ludzkość i - co najważniejsze - one chcą, aby właśnie poprzez Nas archetypy ewoluowały ...
Co możesz zrobić? - Zadawaj sobie pytanie: "co lub kto właśnie w tej chwili przeze mnie przemawia/wyraża się", po czym wciel się w tę postać świadomie i dodawaj jej wolności oraz świadomości :)
[foto]

3. Nie wierzę • autor: Michał Mazur2013-06-21 23:31:27

Socjalizmu zawsze wyróżniałem 2 rodzaje - czerwony i brunatny - i oba uważałem za równie destruktywne. Kiedyś byłem zwolennikiem szkoły austriackiej (opartej na klasycznym liberalizmie), ale obecnie nie wierzę też w kapitalizm. Zwłaszcza w polski kapitalizm - po prostu kultura dysfunkcyjna, co czasem wychodzi dość szokująco (dla innych nacji), np. gdy za granicą polski "przedsiębiorca" oszukuje swoich rodaków. W UK tamtejszą inspekcję pracy z początku strasznie to dziwiło - ale dawno już przestało. Nawet ruscy czy goście z Kaukazu tak tam nie robią...

Nie lubię ludzi, którzy dorabiają się na nieszczęściu i wyzysku innych. Głupcy - na co im te miliony? - przecież i tak ich "nie zeżrą" ani nie zabiorą do grobu. Cóż, niektórzy z takowych uważają, że mogą sobie kupić także zbawienie - więc z ich donacji korzysta kler, jak zawsze łasy na pieniądze. 
Tylko zapominają oni o jednym - wyzyskiwany, zdesperowany "bliźni" to bardziej realne zagrożenie niż np diabeł, który rzekomo czyha na chciwych delikwentów...

Natomiast "Ateny" i "Ganges" - brzmią ciekawie. To już jest jakaś alternatywa dla "izmów" i "azmów". Zwłaszcza gdy idą ramię w ramię.
[foto]

4. Karma • autor: Przemysław Kapałka2013-06-22 19:26:24

Z karmą jest trochę tak jak z tym, że idzie się w danym kierunku. Jeśli ktoś idzie w stronę na przykład dworca, to można się spodziewać, że do niego dojdzie. Ale niekoniecznie, bo można zmienić kierunek. Ale nie zawsze, bo jeśli droga jest ze wszystkich stron ogrodzona, to kierunek zmienić trudno.

I trochę tak, jak ze staczaniem się z pagórka. Czy staczający się z pagórka może się zatrzymać? Zależy od dwóch czynników. Po pierwsze, od tego, jaką siłą i determinacją wykaże się staczający. Po drugie, od samego pagórka - inaczej będzie w przypadku lekko pochyłego i porośniętego zielskiem, a inaczej w przypadku prawie pionowego i nie porośniętego niczym. Czasami wystarczy zechcieć, czasami trzeba się natrudzić, a czasami nic nie pomoże (choć to są przypadki skrajne i rzadkie). A że ludziom przeważnie nie chce się nawet chcieć, to inna sprawa.

Mówienie, że karma odbiera możliwości działania, jest nieporozumieniem z tego powodu, że karma jest właśnie wynikiem działań. I działania mogą ją zmienić (w różnym stopniu).

Tak przynajmniej ja to rozumiem. A z mojej karmy wiele zmieniłem.

5. Karma jest wartością-przestrzenią.... • autor: Nierozpoznany#57362013-06-26 13:47:04

Karma jest wartością-przestrzenią. Nie jest istotne jakimi sposobami zostaje odpracowana, istotne jest by była odpracowana, może odbywać się to również (i najczęściej odbywa) w sposób całkowicie nieświadomy. Sama świadomość wcale nie musi pomagać w pracy nad drogą karmiczna, powiększenie świadomości na poziomie pomagającym w pracy karmicznej pojawia się stopniowo podczas zbliżania się do jej "końca" (lub bardziej do zakończenia pewnego ważnego etapu)
Świadomość nie jest istotna, ale ilość energii.
Przestrzeń karmiczna z jej wielo drogowością jest bardzo złożona i składa się z niezliczonej ilości aspektów i wszystkie są istotne. 

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)