zdjęcie Autora

28 grudnia 2011

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Drogi Enneagramu (odcinków: 31)

Czwórka enneagramowa i rozwój duchowy


« Alternatywa jako tarotowo-enneagramowa droga od II-Papieżycy przez 4-Romantyka do IV-Cesarza Gnostycyzm: czwórkowa choroba »

Enneagramowy punkt Czwórkę,Tragicznego Romantyka, uznaliśmy w poprzednim odcinku za obraz, typ i wykładnik alternatywy, jako zjawiska. Do punktu Czwórki można wejść (lub: wpaść, popaść), można zeń wyjść. Wejścia są dwa, pierwsze łagodne, drugie groźne, tak samo dwa wyjścia: łagodne i groźne. (Co zresztą jest ogólną regułą dla wszystkich typów-punktów enneagramu, gdy połączy się je z wielkimi arkanami tarota.)

Wejście łagodne idzie od punktu 2-Dawca. Oto ktoś będący w fazie Dawcy, czyli zanurzony w międzyludzkich relacjach, budujący z jednymi koalicje (zwykle z tymi ważniejszymi) i posługujący się innymi (zwykle tymi niższymi), zawiązujący poufne więzi - siłą rozpędu i zgodnie z logiką swojej fazy zaczyna się interesować i przejmować losem odrzuconych, pokrzywdzonych i pominiętych. Dotyczy to ludzi, ale także innych czujących istot (psów!) - i takichże idei: odrzuconych, pomijanych, niskiej rangi, więc alternatywnych. (W tym sensie nauką o alternatywach jest etnologia.) Ktoś pociągnięty przez tę tendencję, zaczyna widzieć świat z punktu widzenia pominiętych (...ludzi, istot, idei). Drogę tę przedstawia karta tarota z numerem dwa: II-Papieżyca.

Tu przypomnę, że Czwórka enneagramowa to, prócz innych skojarzeń, typ porzuceńca-postrońca, wyrzutka, desperado, outsidera, outcast'a, drop-out'a: tego, kto został odrzucony przez mainstream, odpadł, znalazł się na poboczu, ale też sam butnie zanegował przyjęte reguły gry i przeszedł na ciemną stronę.

Wyjście z Czwórki, to łagodne, prowadzi przez owinięcie się płaszczem dumy: „Jesteście szpetni? … - Owińcie się tedy wyniosłością, tym płaszczem szpetnych” - radził arcy-Czwórka Nietzsche-Zaratustra „ludziom wojny”. (Szpetota to kolejna nazwa odrzucenia.) Proces ten przedstawia karta tarota z „tytułowym” numerem cztery: IV-Cesarz. Płaszcz dumy lub (jak chce Nietzsche, wyniosłości) w tym obrazie tężeje i staje się zbroją Cesarza. O co tu chodzi? Czwórkowy outsider swoją odmienność czyni wartością wartą ustrzeżenia, ochrony i przechowania. Tak jak się ochrania popadające w ruinę zabytkowe budowle (ruina: jeden z ulubionych atrybutów Czwórki!) lub ginące puszcze, błota, żubry (niedostępny teren, dzika przyroda, anekumena: kolejny ulubiony atrybut Czwórki). Następny krok, to uczynienie swojej odmienności i odrzuceństwa – kanonem. Czwórkowy proces wchodzi tu w fazę opancerzonej sekty. I to widać na karcie VI-Cesarz.

Gdy łagodne zejście do Czwórki-Alternatywy szło przez współczucie, to zejście groźne idzie przez odkrycie mocy. Drogę tę, raczej bramkę (bo chroniona przez nader groźnych strażników), przedstawia karta numer 11, XI-Moc. Moc o którą tu chodzi, jest groźna i jawi się jako potworność. („Zgroza, zgroza” - jak powtarza Kurtz w finale Conradowskiego – czyżby i on Czwórka? - „Jądra ciemności”; a w oryginale: „he cried out twice, a cry that was no more than a breath: The horror! The horror!”) Owa potworność w karcie XI przedstawiona jest jako lew, i to lew rysowany tak, jakby wynurzał się z ciała pochylającej się nad nim kobiety; mało z ciała: z jego dolnej części, z brzucha lub z waginy („dentatej”...). Karta Moc przedstawia odkrycie, znalezienie mocy, ale ta moc jest primo potworna, secundo jest w tobie. Pierwszy odruch na odkrycie tej mocy jest taki, że żadną miarą nie powinno jej być, lepiej by nie istniała, „to niemożliwe!” Kiedy nie udaje się odtłumaczenie, pada Conradowski okrzyk „The horror!” Przygoda ta przydarza się najgrzeczniejszemu z enneagramowych typów lub faz: Jedynce-Perfekcjoniście.

Przykłady: perfekcjonista-naukowiec, fizyk teoretyk, zauważa, że dwie główne podstawowe teorie jego nauki, mechanika kwantowa i ogólna teoria względności (teoria czasu, przestrzeni i grawitacji) nie zszywają się jedna z drugą. Zauważa dalej coś jeszcze „horrorszego”: oto żadna z istniejących w jego nauce teorii nie dopuszcza istnienia umysłu – a więc i samego podmiotowego fizyka. Tak brzmi okrzyk „The horror! The horror!” w wykonaniu Rogera Penrose'a, najodważniejszego z fizyków, który raczył ruszyć d... z fotela, by zauważyć swojego lwa. Inni za nim nie poszli... Ciekawe jak długo im uda. Lwy nie są najcierpliwsze.

Podobny krzyk „The horror! The horror!” powinien się wydobyć z gardeł najgrzeczniejszych Jedynek Perfekcjonistów świata, czyli chrześcijan, gdyby ruszyli d... ze swoich foteli i przeczytali co ma do powiedzenia Earl Doherty: żadnego Jezusa nie było, to postać literacka, ot jak Hamlet lub inny Otello. Bohaterów Szekspira wymieniam celowo, bo Ewangeliści są tak samo fikcyjni jak Szekspir. Lew, lew... Jak długo ten lew pozwoli nie zauważać siebie?

Ale groza idąca z karty nr 11 miesza się z czymś drugim: Jak tytuł wskazuje, z mocą. Ta droga nie jest łagodna: jest to droga inicjacji. Jak fazy okołoporodowe według Grofa.

Istnieje więc groźne („grozowe”, bo na fali grozy) wejście do typu-fazy Czwórki-Alternatywy. Istnieje też groźne lub raczej surowe i twarde wyjście, podobnie mające charakter i dynamikę inicjacji. Wyjście może raczej surowe i twarde niż groźne. Przedstawia je karta nr Czternaście, XIV-Umiarkowanie.

Karta ta obrazuje rozwój duchowy.

Z alternatywy-Czwórki idą-dalej dwie drogi. Jedna to hodowanie kanonu przez okopanie się na pozycjach. To droga łatwa i naturalnie-odruchowa, wyobraża ja karta IV-Cesarz. Druga to rozwój duchowy lub twarda ścieżka, droga inicjacyjna. Karta, jak wcześniej napisałem, XIV-Umiarkowanie.

C.d. (jak zwykle w blogu) n.

Drogi Enneagramu: wstęp na końcu

Enneagramowe przemyślenia, przebłyski i nowości...


« Alternatywa jako tarotowo-enneagramowa droga od II-Papieżycy przez 4-Romantyka do IV-Cesarza Gnostycyzm: czwórkowa choroba »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)